Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


Robert/Anthony

W szerszeniopszczelim gnieździe

Rekomendowane odpowiedzi

W gołębim ulu przeznaczonym na wynajem,
spółkowały pszczoły z szerszeniami.
Komitywa morderców w oparciu o umowę o dzieło.
Doskonale.


Znienacka w ulicznym gnieździe zawitał gość,
motyl nieproszony, zwiedziony efemerycznym kolażem 
zapachów miody i dziegciu
wojny i równie ulotnego pokoju,
brutalnej czułości i równie brutalnej obojętności

 

Wreszcie zjawił się klient do nienawiści,
w końcu,
bo ileż można czekać na zlecenie.

 

Jakże ten skurwiel się uchował,
trzeba było zajebać za larwy,
byłoby chociaż czym się nażreć,
i... i sjestę, wolne potem zrobić,
a tak gdy MY zapierdalamy
on wybitnie NAS wkurwia bez ustanku,
trzepotaniem tych swoich kolorowych skrzydeł

 

Ej, chłopaki - zawołał motyl.
Wypierdalaj - rzekli chórem.
Pomogę Wam - skrzydłami zbiorę więcej miodu.
Bezczelny skurwiel,
pomocnik pierdolony.
Czaicie klienta? Niszczymy chuja,
a on nam kutasem po mordzie,
pomoc oferuje.

 

10 tyś płacimy na odwłok
Bo sami nie potrafimy pacjenta zabić.
Jak on to robi, że My zaprawieni w boju
nie jesteśmy w stanie!?

 

Nie próbuj wytłumaczyć wojny.

 

PS. Pozdrawiam ze szpitala :) 

Edytowane przez Robert/Anthony

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach


13 godzin temu, Robert/Anthony napisał:

Wreszcie zjawił się klient do nienawiści,
w końcu,
bo ileż można czekać na zlecenie.

 

Wciąga ta opowieść, tylko nie wiem, czy motyl jednak przeżył. Miał jakieś szanse?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 6 minut temu, łucja z cheba napisał:

     

    Wciąga ta opowieść, tylko nie wiem, czy motyl jednak przeżył. Miał jakieś szanse?

     

    Póki co żyje i karmi żyzną gliną z dodatkiem miodu. Na tyle by insuliny nie trzeba było podawać.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Można publikować tylko co 24h, więc wrzucę w formie komentarza.

     

    Awaria cykadła

     

    Wietrzne potoki obmywają liściasty kalejdoskop,

    utkany z czarno szarej żelbetonowej dżungli,

    poprzecinanej z rzadka setkami zielonkawych odcieni

     

    Ci nieliczni, poszukujący tchnienia czystości myśli

    delikatnie roztapiają swoje zastygłe spojrzenia

    w tanecznej kaskadzie miejskiej flory,

     

    A może sami się popsuli

    skoro zawieszają wzrok?

    Cykadła znów się zatrzymują

    bo nienakręcone,

     

    Edytowane przez Robert/Anthony

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    A może sami się popsuli,

    że zawieszają wzrok?

    To tylko te cholerne cykadła - 

    - nienakręcone,

    znów się zatrzymują.

     

    Dla mnie ciekawa stofa, tym bardziej, że czasem sama używam pierwszego wersu :))

    Zdrówka :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 10 minut temu, Marlett napisał:

    A może sami się popsuli,

    że zawieszają wzrok?

    To tylko te cholerne cykadła - 

    - nienakręcone,

    znów się zatrzymują.

     

    Dla mnie ciekawa stofa, tym bardziej, że czasem sama używam pierwszego wersu :))

    Zdrówka :)

     

    Dzięki Marlett za opinię. Ze zdrówkiem coraz lepiej :)

     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Kolejny twór szybko wydaliłem bez cesarki. Brzydki bachor oj brzydki. Ale szybki :)

     

    Pijacka kakofonia wewnątrzdialogowa

     

    Pijaczyna spod budki z piwem,

    zagląda wzrokiem równie niechlujnym,

    co jego odzież, która jak psu z gardła wyciągnięta wygląda,

    w odorze tygodniowego taniego jabola,

    z promocji z tesco – nie z biedronki –

    bo jest siedemnastego dnia miesiąca,

    roku pańskiego, a więc, tydzień po rencie

    i nieudanym remoncie ducha, ciała i mieszkania,

    z MOPS'u przydzielonego i odebranego,

    roku poprzedniego już nie pańskiego

    bo żona z limem zawołała po Antoniego.

    Nie świętego, a z urzędu w garnitur ubranego,

    z emblematem policji skarbowej, która

    doniosła na męża wciąż niebyłego

    bo renta była na czas dziesiątego

    choć dla niej tylko drobnicy dziesięcina

     

    Pijaczyna zbudziła się na ławce pod blokiem,

    po omacku wyciągając ostatni banknot dziesięciozłotowy,

    przyozdobiony w treść wczorajszych torsji.

    Nada się jakby nie patrzeć na porannego klina,

    A niech to – sam Bóg i Anioł Stróż go wyklina,

    tak samo jak on siebie w duchu że skończona pijaczyna.

     

    I tak sobie przeklina pod nosem do ucha wewnętrznego,

    choć słowa mienią się i przemieniają – wedle pijackiego

    bełkotu tylko mu znanego.

     

    Podatki płacić? Phroooszem bahrdzoo.

    W tytoniu i alkoholu Vat jest i płacę go sporo.

    Kobietę mieć? A phrooosze bahrdzooo.

    Żoneczka Halinka w domu siedzi

    i nic jej kuhrwaaaa nie brakuje.

    Łóżko ma meble ma stoliczek jest

    I na flaszeczkę flaszunię też jest.

    A co kuhrwaaa powodzi się.

    Tu klęknę tam siądę i teraz sobie klina pierdolnę

     

    Edytowane przez Robert/Anthony

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Ostatni twór na dziś

     

    Elaborat narkomański

     

    Lufki fifki, riki tiki

    kreski, ścieżki

    smakołyki,

    z zewnątrz dziki,

    wewnątrz smyki,

    posmakowały

    narkotiki

     

    Dokąd pędzisz, drogi chłopcze?

    A Ty, dokąd drogie dziewczę?

     

    Nie dokąd, tylko skąd.

    Zarządzamy odwrót bez flar!

    Edytowane przez Robert/Anthony

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności