Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


Dawid Rzeszutek

Czterdziestoprocentowa moc

Rekomendowane odpowiedzi

Czterdziestoprocentowa moc

 

Szukam mocy w szklance życia!
Kiedyś niosła czterdzieści procent, 
lecz po trzydziestce to zbyt mało, 
by inwencja poetycka obudziła 
zmysły i uśpiła własne istnienie.

 

Chowałem się głęboko w myśli
wschodzącej słonecznie wraz 
z wypitymi procentami, tulącą się 
do synaps wciąż pijanych 
od wstrząsów ziemi i charakteru.

 

Wtedy pojąłem, że szkoła zabija 
chęć czytania, ale bezdomna książka 
znaleziona nocą na przystanku,  
udowodniła, że litery gryzą tylko 
na lekcjach, i jaki silny trwał mróz.

 

Znalazłem w barze pełną szklankę 
mocy człeczego przeznaczenia. 
Nie w strach mi ten długi czas, 
a moc w końcu obudziła zmysły 
i uśpiła istnienie, tworząc Noc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach


Bardzo dobry wiersz. Jak jeszcze tworzyłem regularnie piosenki to pisałem wyłącznie pod wpływem alkoholu i marihuany. Z tym, że szybko przestało działać. 

31 minut temu, Dawid Rzeszutek napisał:

lecz po trzydziestce to zbyt mało, 
by inwencja poetycka obudziła 
zmysły i uśpiła własne istnienie.

Wydaję mi się, że rozumiem te wersy. Gdy uczyłem się tworzyć na trzeźwo tak naprawdę szukałem samego siebie.

 

Na szczęście dla mojej wątroby pod względem twórczości wspomaganej wypaliłem się dużo wcześniej i mam nadzieję, że w 30 urodziny będę już pewny, że nigdy nie podniosę kieliszka (zresztą jakiego kieliszka? Piłem z literatki). 

 

Wybacz osobisty stosunek do twojego wiersza, ale dziwnie mi się go czytało. Mam bardzo dużą ochotę wypić drinka dzisiaj, wręcz większą niż zwykle.  W tym roku już 3 razy wymiękłem i wiem, że przekroczyłem swój limit (pierwszy raz 25 maja - w urodziny. Tak podłych jeszcze nie przeżyłem).

 

Poniżej czytam. 

 

39 minut temu, Dawid Rzeszutek napisał:

Wtedy pojąłem, że szkoła zabija 
chęć czytania, ale bezdomna książka 
znaleziona nocą na przystanku,  
udowodniła, że litery gryzą tylko 
na lekcjach, i jaki silny trwał mróz.

Kilka dni temu jednemu z użytkowników tego forum napisałem, że gdybym miał studiować cokolwiek związanego z naszym językiem (który uważam za wyjątkowo piękny). To pewnie całkowicie zrezygnowałbym z pisania. W technikum miałem zawsze najwyższy wynik roczny pod względem wypożyczanych książek. Chociaż nie brałem lektur, bo wszystkie posiadałem już w domowej biblioteczce. :D

A muszę się przyznać, że bardzo luźno traktowałem frekwencje i z perspektywy czasu dziwie się, że w ogóle byłem przepuszczany z roku na rok skoro z większości przedmiotów można mnie było nie klasyfikować. 

 

Jeszcze raz przepraszam za własne wynurzenia, bo nie zamierzam nawet ukrywać, że pewnie daleko mi od pełnego zrozumienia twojego przekazu. Do ostatniej zwrotki będę musiał wrócić za kilka dni jak wyjdę z supdepresji. Na chwile obecną jestem pewny, że brakuje mi świadomości do pełnego zrozumienia utworu.

 

Tak czy inaczej pozdrawiam i podziwiam talent. Piszesz świetnie Panie Dawidzie. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 8 godzin temu, Gaźnik napisał:

    Bardzo dobry wiersz. Jak jeszcze tworzyłem regularnie piosenki to pisałem wyłącznie pod wpływem alkoholu i marihuany. Z tym, że szybko przestało działać. 

    Wydaję mi się, że rozumiem te wersy. Gdy uczyłem się tworzyć na trzeźwo tak naprawdę szukałem samego siebie.

     

    Na szczęście dla mojej wątroby pod względem twórczości wspomaganej wypaliłem się dużo wcześniej i mam nadzieję, że w 30 urodziny będę już pewny, że nigdy nie podniosę kieliszka (zresztą jakiego kieliszka? Piłem z literatki). 

     

    Wybacz osobisty stosunek do twojego wiersza, ale dziwnie mi się go czytało. Mam bardzo dużą ochotę wypić drinka dzisiaj, wręcz większą niż zwykle.  W tym roku już 3 razy wymiękłem i wiem, że przekroczyłem swój limit (pierwszy raz 25 maja - w urodziny. Tak podłych jeszcze nie przeżyłem).

     

    Poniżej czytam. 

     

    Kilka dni temu jednemu z użytkowników tego forum napisałem, że gdybym miał studiować cokolwiek związanego z naszym językiem (który uważam za wyjątkowo piękny). To pewnie całkowicie zrezygnowałbym z pisania. W technikum miałem zawsze najwyższy wynik roczny pod względem wypożyczanych książek. Chociaż nie brałem lektur, bo wszystkie posiadałem już w domowej biblioteczce. :D

    A muszę się przyznać, że bardzo luźno traktowałem frekwencje i z perspektywy czasu dziwie się, że w ogóle byłem przepuszczany z roku na rok skoro z większości przedmiotów można mnie było nie klasyfikować. 

     

    Jeszcze raz przepraszam za własne wynurzenia, bo nie zamierzam nawet ukrywać, że pewnie daleko mi od pełnego zrozumienia twojego przekazu. Do ostatniej zwrotki będę musiał wrócić za kilka dni jak wyjdę z supdepresji. Na chwile obecną jestem pewny, że brakuje mi świadomości do pełnego zrozumienia utworu.

     

    Tak czy inaczej pozdrawiam i podziwiam talent. Piszesz świetnie Panie Dawidzie. :)

    Witam Cię Gaźniku serdecznie,

     

    Ktoś kiedyś napisał, już nie pamiętam kto, że poezja, to tak naprawdę lustro, w którym człowiek może przyjrzeć się 

    własnej duszy. Myśle, że w dużej mierze jest to prawdą i jest to również bardzo piękne. Odbiorca w pierwszej kolejności  rozumie przekaz wiersza według własnego zasobu pojęć i ich specyficznemu postrzeganiu(który może się różnić od postrzegania autora). To tworzy niekiedy obrazy w głowie jego, oddalone w pewien sposób od tzw. "portu autora", jednak zawsze pływające po tym samym morzu, żyjące na jednej ziemi - więc czym się przejmować?
    Precyzować tłumaczenie niekiedy mogę tylko dla ugaszenia ognia ciekawości, ale w przeciwieństwie do sztywnych ram interpretacyjnych uczonych w szkołach, to pierwsze odniesione wrażenie winno być najważniejsze, bo przecież jest ono "własne" "jedyne" i bardzo "oryginalne". Myślę, że ludzie się boją często interpretować, by nie trafić z nią zbyt daleko od tegoż "portu ", od sedna, bo myślą, że to ich prywatna porażka, błąd, że są dziwni, nie rozumieją, a myśle, że tok tego rozumowania jest błędny.

    Musze nadmienić, że pisze często bardzo abstrakcyjnie, co utrudnia przejście się po gruncie wiersza i zrozumienie go w sposób trafny, ale jestem dziwnym człowiekiem i  w głowie mam niezły kosmos, to może być zaletą dla tych, którzy rozumieją, a dla tych którzy nie docierają w sposób oczywisty do celu - wadą.
    Ostatecznie jednak, wciąż się uczę, choć i tak czuję jakbym buszował w ciemności, głównie z tego powodu, że 

    ja również zaniedbałem edukację, co prawda pokończyłem szkoły, ale głównie na zasadzie przepychania z klasy do klasy.

    Również jak ty, frekwencję miałem bardzo niską. Nigdy nie studiowałem, ale gdybym to zrobił, to pewnie wybrałbym kierunek filozofii. 
    W kwestii alkoholu, to wiersz może ukazywać alkoholizm autora, jednak nie do końca tak jest, bo piję - to prawda, ale nie jest to przerażająco częste i nie w nadmiernych ilościach. (Pewnie każdy alkoholik tam mówi, heh)  
     

    Życzę ci szybkiego powrotu do zdrowia i dużo siły w walce z chęcią sięgnięcia do "literatki".

     

    Pozdrawiam.
     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 2 godziny temu, Marek.zak1 napisał:

    To nie szkoła tylko  nauczyciele, odpytujący z treści i zgodności z wytycznymi kuratorium, zabijają chęć czytania. 

    Witaj Marek.zak.1,

     

    Tak, to prawda, ale w wierszu chodzi właśnie o miejsce zachodzenia reakcji zniechęcenia - myślę, ze ogólnikowo pisząc - SZKOŁA - każdemu obudzą się wspomnienia związane z tym, o czym właśnie Pan pisze  - nauczyciele, program edukacji, kryteria kuratorium, innymi słowy cały ten chory bajzel. To tak, jak w przypadku zakupu jogurtu - mówi się idę do sklepu po JOGURT, ale raczej zastanawia się na jego smakiem i konsystencją, ceną - nad cechami, które są ważniejsze, ale kryją się pod pojęciem - jogurt. 

     

    Nie wiem czy dobrze wyjaśniłem swoją perspektywę, ale na pewno zgadzam się z Panem w głównych założeniach.

    Pozdrawiam. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Kurczę, nie komentuję raczej Twoich tekstów, bo to nie moja bajka, jednak od czasu do czasu czytam.

    Powyższy poruszył mnie mocno. Bardzo, bardzo bliska mi osoba, zapiła się na śmierć. w pewnym momencie została przekroczona granica "piję kiedy chcę, ale nie muszę" Zostało "muszę" Zostawił po sobie spuściznę, jego synowi zostało naprawdę niewiele życia i za niedługo będę płakała na kolejnym pogrzebie, bo stacza się za ojcem po bardzo stromej pochylni z niewyobrażalną prędkością.

    Może Peel przemyśli, ostatecznie, czy warto,  i czym oprócz kasy przyjdzie mu zapłacić.

    A tak na marginesie. Lit, leczy uzależnienia.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    25 minut temu, Dawid Rzeszutek napisał:

    Witaj Marek.zak.1,

     

    Tak, to prawda, ale w wierszu chodzi właśnie o miejsce zachodzenia reakcji zniechęcenia - myślę, ze ogólnikowo pisząc - SZKOŁA - każdemu obudzą się wspomnienia związane z tym, o czym właśnie Pan pisze  - nauczyciele, program edukacji, kryteria kuratorium, innymi słowy cały ten chory bajzel. 

    ---

    Ja w liceum za komuny miałem fantastycznego polonistę, a później zmieniła go  inna polonistka, której jedynym atutem był mąż - pułkownik SB. Program był ten sam a nagle lekcje z bardzo ciekawych,  stały się koszmarem, a każda wypowiedź poza wytyczną była oceniana na niedostateczną. 

    Poza tym tu jestesmy na "ty". 

    W temacie picia, jestem za ale nie wódki, której nie znoszę. 

    Edytowane przez Marek.zak1

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 32 minuty temu, Alicja_Wysocka napisał:

    Kurczę, nie komentuję raczej Twoich tekstów, bo to nie moja bajka, jednak od czasu do czasu czytam.

    Powyższy poruszył mnie mocno. Bardzo, bardzo bliska mi osoba, zapiła się na śmierć. w pewnym momencie została przekroczona granica "piję kiedy chcę, ale nie muszę" Zostało "muszę" Zostawił po sobie spuściznę, jego synowi zostało naprawdę niewiele życia i za niedługo będę płakała na kolejnym pogrzebie, bo stacza się za ojcem po bardzo stromej pochylni z niewyobrażalną prędkością.

    Może Peel przemyśli, ostatecznie, czy warto,  i czym oprócz kasy przyjdzie mu zapłacić.

    A tak na marginesie. Lit, leczy uzależnienia.

    Witaj Alicjo

     

    Ciesze się, że mimo nieswojej bajki zaglądasz, to miłe. 

    Przykro mi z powodu historii, które przedstawiasz. Sam straciłem zbyt wielu kumpli przez narkotyki, alkohol i o dziwo 

    również przez pieniądze i kobiety. Dobrze rozumiem Twój ból - sam doświadczałem go zbyt często.

    Nie potrafię tego nazwać, może boska świadomość, pułap oczywistości - są wystarczająco bliskimi odpowiednikami, to coś w postaci takiej jakby ogromnej pewności, że życie to tylko kamień milowy na drodze wiecznej egzystencji, która  daje mi inną perspektywę patrzenia na przypadek śmierci, na umieranie, nawet samobójcze. Już długo nikogo nie opłakuję, gdyż wiem, że poza tym wymiarem trudu, potu, krwi, cierpienia - jest inny lepszy świat. Myślę również, że sami dokonujemy wyborów, w jakie życie się pakujemy i jakie ono konsekwencje odciśnie na naszym losie. To może jest bańska mydlana, abstrakcja, która nijak ma się do realiów, jednak dzięki temu odczuwam spokój, bo wiem, że jeszcze spotkam nie jeden raz, osoby które w tragicznych okolicznościach z tego świata odeszły. Nie potrafię niestety nikogo tego nauczyć, więc pozostaje mi tylko wiara, że kiedyś spojrzysz podobnie i łza więcej nie zmoczy Ci policzków, że nadzieja na spotkanie utraconych osób rozpromieni twoją twarz. Nie jestem katolikiem, mimo że się w katolickiej rodzinie urodziłem, nie należę również do żadnego "kościoła". Mam swój przepis na życie i na wieczność i dużo lżej mi się dzięki temu żyje.
    Kończąc dodam, że trzymam równowagę między alkoholem a funkcjonowaniem, nie wpadam w ciągi alkoholowe, piję w rozsądnych ilościach od bardzo dawna. Nie czuje również silnego do alkoholu pociągu - tak racjonalnie myśląc, jestem zwykłym człowiekiem, który lubi czasem się odurzyć. 


    W wierszu chodzi o życie, które ma procenty, które często nas odurza

    Życie jako największy narkotyk- taka mała wskazówka. 

     

    Kłaniam się niziutko 

    Pozdrawiam!

    Dawid.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 34 minuty temu, Marek.zak1 napisał:

    ---

    Ja w liceum za komuny miałem fantastycznego polonistę, a później zmieniła go  inna polonistka, której jedynym atutem był mąż - pułkownik SB. Program był ten sam a nagle lekcje z bardzo ciekawych,  stały się koszmarem, a każda wypowiedź poza wytyczną była oceniana na niedostateczną. 

    Poza tym tu jestesmy na "ty". 

    W temacie picia, jestem za ale nie wódki, której nie znoszę. 

    Witaj Marku,

     

    Szczerze mówiąc, współczuję tragizmu edukacji w czasach komunizmu, sam urodziłem się w 88', więc nie zaznałem tego stanu rzeczy. Dostrzegam jednak, że mimo wszystko, nie zabiło to chęci poznawania świata sztuki.

    To jest może mały sukces w skali kraju czy świata, lecz w skali człowieczeństwa - myślę, ze wielki :) 

    Gratuluję !

     

    Pozdrawiam.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Witam -  trudny temat poruszyłeś  - boli  - no ale

    życie to nie bajka...

                                                                                                                    Pozd.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    14 godzin temu, Dawid Rzeszutek napisał:

    Witam Cię Gaźniku serdecznie,

     

    Ktoś kiedyś napisał, już nie pamiętam kto, że poezja, to tak naprawdę lustro, w którym człowiek może przyjrzeć się 

    własnej duszy. Myśle, że w dużej mierze jest to prawdą i jest to również bardzo piękne. Odbiorca w pierwszej kolejności  rozumie przekaz wiersza według własnego zasobu pojęć i ich specyficznemu postrzeganiu(który może się różnić od postrzegania autora). To tworzy niekiedy obrazy w głowie jego, oddalone w pewien sposób od tzw. "portu autora", jednak zawsze pływające po tym samym morzu, żyjące na jednej ziemi - więc czym się przejmować?
    Precyzować tłumaczenie niekiedy mogę tylko dla ugaszenia ognia ciekawości, ale w przeciwieństwie do sztywnych ram interpretacyjnych uczonych w szkołach, to pierwsze odniesione wrażenie winno być najważniejsze, bo przecież jest ono "własne" "jedyne" i bardzo "oryginalne". Myślę, że ludzie się boją często interpretować, by nie trafić z nią zbyt daleko od tegoż "portu ", od sedna, bo myślą, że to ich prywatna porażka, błąd, że są dziwni, nie rozumieją, a myśle, że tok tego rozumowania jest błędny.

    Musze nadmienić, że pisze często bardzo abstrakcyjnie, co utrudnia przejście się po gruncie wiersza i zrozumienie go w sposób trafny, ale jestem dziwnym człowiekiem i  w głowie mam niezły kosmos, to może być zaletą dla tych, którzy rozumieją, a dla tych którzy nie docierają w sposób oczywisty do celu - wadą.
    Ostatecznie jednak, wciąż się uczę, choć i tak czuję jakbym buszował w ciemności, głównie z tego powodu, że 

    ja również zaniedbałem edukację, co prawda pokończyłem szkoły, ale głównie na zasadzie przepychania z klasy do klasy.

    Również jak ty, frekwencję miałem bardzo niską. Nigdy nie studiowałem, ale gdybym to zrobił, to pewnie wybrałbym kierunek filozofii. 
    W kwestii alkoholu, to wiersz może ukazywać alkoholizm autora, jednak nie do końca tak jest, bo piję - to prawda, ale nie jest to przerażająco częste i nie w nadmiernych ilościach. (Pewnie każdy alkoholik tam mówi, heh)  
     

    Życzę ci szybkiego powrotu do zdrowia i dużo siły w walce z chęcią sięgnięcia do "literatki".

     

    Pozdrawiam.
     

     

    Witaj. Od kiedy się pojawiłem zauważyłem duże podobieństwo między nami. Piszesz lepiej ode mnie oczywiście. Twoje rozbudowane komentarze są świetne. Od dawna odnoszę wrażenie, że nie raz przeprowadzimy dłuższą dyskusje. To się okaże czy mam rację.

     

    Mówisz, że także nie studiowałeś. Czyli obydwoje mamy wykształcenie średnie. W czasach technikum nie miałem czasu na szkołę. Dorabiałem w kilku miejscach (m.in miałem dwie umowy z firmami pracującymi na terenie tyskiego FIATA), spotykałem się z wieloma dziewczynami, uprawiałem sport (siłownia, boks, bieganie - dzisiaj patrząc na mnie trudno w to uwierzyć), czytałem wiele książek, słuchałem tysiące płyt starej muzyki oraz... hodowałem konopie indyjskie. Zwyczajnie szkoła przy tym wydawała się nudna. A poza tym brakowało mi sił by wstać na pierwsze lekcje. Przed tymi ostatnimi zajęciami miałem już plany i jakoś tak szło... Z tym, że lektury szkolne w technikum mi się bardzo podobały, właściwie od tego zaczęła się moja miłość do książek, bo wcześniej byłem sceptyczny. 

     

    Podoba mi się twoja filozofia (biorąc pod uwagę też inne komentarze). Jestem Katolikiem, chociaż w wielu miejscach nie zgadzam się z naukami kościoła. Głównie odwołuje się do nauk Chrystusa w swojej wierze, bo przez te 2 tys lat doszło do wielu wynaturzeń. Jednak z tego co widzę poszukiwanie Boga oraz rozumienie "życia po życiu" mamy całkiem podobne. 

     

    Tak czy inaczej widzę, że Ciebie prowadzi większy racjonalizm ode mnie. To dobrze, że nie musisz się zmagać z zaburzeniami. Gdyby nie cyklotymia to pewnie bym też mógł spokojnie wypić bez obawy o dzień następny. Zawsze piłem spokojnie, dla relaksu. Nie lubię stanów mocnego upojenia. Przy hipomanii nie mam kontroli nad używkami. Mogę wypić po pracy 0,7l whiskey i nie czuć procentów. Niestety alkomat na bramie kopalni już je odczuwa, a nie lubię się od niego odbijać.

     

    Dzielą nas tylko 2 lata. Jednak moim zdaniem kategoryzowanie za pomocą wieku jest zbędne. Są ludzie jak moja siostra, którzy mimo przekroczenia 30 roku życia zachowują się jak przeciętna 15-latka. Przez lata pracy fizycznej w zakładach produkcyjnych, a później szybkie przyjęcie na kopalni przywykłem do koleżeństwa z ludźmi w wieku moich rodziców. Na forach poetyckich starałem się długo korzystać z form grzecznościowych mimo wszystko, jednak... Szybko mnie sprowadzono na ziemię. I dobrze. Wiek to kiepska bariera i nie warto nim się przejmować.

     

    PS. Dzięki za wsparcie w walce z pijaństwem. Lada moment przejdzie mi całkowicie ochota. W ciągu ostatnich 5 lat miałem 3 dłuższe przerwy - 19, 6 i 5 miesięcy. Zawsze "łamie się" po jakimś cięższym wydarzeniu, jednak jak już wejdę w dobry klimat to mnie w ogóle nie ciągnie. Z początku bywając całkiem trzeźwym na imprezach i obserwując pijanych znajomych strasznie się irytowałem. Dzisiaj bardzo mnie bawi taka sytuacja. Niestety coraz rzadziej trafiają się towarzyskie wyjścia. 

     

    Pozdrawiam Dawidzie. :)

     

     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Zarejestruj się. To bardzo proste!

      Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    • Ostatnio komentowane

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • (..) ściele się za mną zasychającym bezpowrotnie pokosem czasu zmierzającego w nieodgadnioną dla mnie przyszłość której poletko nadal zielenieje coraz bledszą żywotnością przeznaczenia   otawa życia w obrazach zastygłych w pamięci karmą dla kolejnych istnień dla nich budowanych   wykorzystać pozostały czas jak najżywotniej   oto co mi ..
      • Może świetnie udawać syntezator dwu oscylatorowy:))
      • Witaj,   No, jeśli mnie się coś wydaje banalne, to musi takim być, bo w mojej wizji celem pisania poezji jest poruszanie nieodkrytego w sposób niebanalny - a głównie chodzi o zaskoczenie.  Co prawda nie jest to łatwe, biorąc pod uwagę, że już podobno wszystko zostało napisane, ale warto próbować. Myślę, że Marlett ma dużo racji, pisanie o tym, co opisałeś i w sposób jaki zawarłeś własne myśli - bez obrazy - jest banalny, bo oczywisty i mało liryczny. Widzę, że musisz dużo jeszcze przeczytać i trenować pisanie. Moja największa rada dla Ciebie, to próbuj opisać coś oczywistego (mniej lub bardziej) w taki sposób, jaki jeszcze nikt nie widział i nie słyszał, w taki sposób aby nie było w tym nic trudnego, a jednocześnie by było zdumiewające. Staraj się ukryć coś pięknego w labiryncie nieoczywistości, do tego służą metafory...do chowania prawdy. Nawet wschód słońca (jeden z banałów, bo oklepany) można opisać w sposób bardziej wymowny i niebanalny.   Np.  W zapachu tonącego,w tafli zimnej i zlanejz horyzontem wieczora,ów Bezgranicznego Narcyza,niebieskie ciemnieją muryi zbliżają się albatrosydo portów świętych zachodów,gdzie w sok pomarańczowywłożono cud promieni żółtegoherosa z powietrznych fal,fal, co pchają kudłate kłębyw niepewność samych siebie,w deszcz całkiem ponury,co na chmurnym niebie chowa się w błysków kaptury.    Takie coś skleciłem, a ty próbuj swoich sił !!  Mam nadzieję, że nie odbierzesz mnie jak malkontenta, który chce  cię pozbawić ochoty do pisania, bo tak wcale nie jest, a wręcz przeciwnie, staram się pomóc. :)   Pozdrawiam! Dawid. Vel Marionel Moriel
      • długo ;) dzięki   Trafnie Aniu. Dzięki i również pozdrawiam.   :)
      • Witaj Tomy Angelo!   Muszę stwierdzić, że chyba nie widziałem Twojej twórczości wcześniej, nad czym ubolewam,  gdyż sądząc po tym wierszu, to zapowiada się ciekawie. Tu widzę obrazy niemal jak z Katynia lub Jedwabnem, choć było tych zwierzęcych aktów znacznie więcej, to te jakoś szczególnie zapadły mi w pamięć. Podoba mi się twój sposób obrazowania, bo rzuca na głęboką wodę obrazów, w której refleksy zamierzchłych, niemożliwych do zapomnienia aktów, krzyczą z krwią w ustach, nie dając zasnąć, utrudniając zamknięcie oczu. Nie wiem, ale wyczuwam jakąś magię w tekście, jakby budziła uśpioną jeszcze porankiem wyobraźnię,  wręcz na zawołanie. Czy to chwilowa iluzja, czy może jakiś dar, to się okaże po pewnym czasie, gdy mgła wojny  opadnie, heh :). Jedyne co bym zmienił, to w czwartym wersie kolejność dwóch słów końcowych, mam wrażenie, że wtedy lepiej brzmi, ale zrobisz, co uważasz :) Na tym zakończę.   Pozdrawiam!   Dawid vel Marionel Moriel  
    • Najczęściej komentowane

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności