Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


Justyna Adamczewska

Święto Yulin

Rekomendowane odpowiedzi

W chińskiej prowincji Yulin, jak co roku, rozpoczął się festiwal psiego mięsa. To jedno z najbardziej okrutnych widowisk na świecie. Protestujmy, choć sami mamy wiele na sumieniu.

Podczas trwającego miesiąc "święta" ginie kilkanaście tysięcy zwierząt. Przerażone, trzymane w małych klatkach czekają na śmierć. Zdjęcia szykowanych do zabicia psów co roku obiegają internet.

Podczas festiwalu w Yulin amatorzy psiego mięsa tłuką zwierzęta pałkami i czekają, aż wykrwawią się na śmierć. Bywa, że porywają psy z domów właścicieli. Później psy są wieszane na hakach, patroszone, obdzierane ze skóry i sprzedawane jako mięso do jedzenia.

"Psiaki muszą cierpieć potworne katusze. Badania wykazały, że jeśli chodzi o odczuwanie emocji, psi mózg niewiele się różni od ludzkiego, o czym od dawna dobrze wiedzą właściciele i miłośnicy czworonogów. Tortury, jakim te żywe, myślące i czujące istoty są poddawane podczas tzw. »festiwalu«, przechodzą wszelkie pojęcie" - apelowali aktywiści z Avaaz.

Wydawało się, że nacisk społeczności międzynarodowej ograniczy ten proceder. Avaaz zebrał 3 mln podpisów i ogłosił, że władze Yulin zakazały sprzedaży psiego mięsa na tegorocznym festiwalu, ale radość zdaje się była przedwczesna. Prawo - prawem, ale tradycję i przyzwyczajenie trzeba zmieniać latami.

 
W pomoc organizacjom ratującym psy przed rzeźnią zaangażowały się gwiazdy. M.in. słynąca z kampanii dla PETA Joanna Krupa. Na swoim profilu facebookowym zamieściła filmik, na którym widać moment uwalniania zwierząt z klatek przygotowanych na festiwal.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach


3 godziny temu, Justyna Adamczewska napisał:

Protestujmy, choć sami mamy wiele na sumieniu.

 

3 godziny temu, Justyna Adamczewska napisał:

zaangażowały się gwiazdy. M.in. słynąca z kampanii dla PETA Joanna Krupa

 

Może to niemiłe co piszę, ale to podobnie do tego, gdy Brigitte Bardot angażowała się w poprawę losu wilków w Polsce - gdy na Zachodzie Europy już od lat ich nie było.

Chiny, ratowanie psów i Joanna Krupa - to jak protest w sklepie z zabawkami.  Jakoś wszystko niezbyt na poważnie.

Co do zwierząt - od trzech dni mam znowu kotka-podrzutka, który miał być utopiony. Pozdrawiam ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Pi_ to nie jest niemiłe, to fakty. Wiem o tym. Kropla w morzu potrzeb. To, jak pomaganie głodującym w Etiopii, czy umierajacym z pragnienia.Pomoc niby jest, ale zanim dotrze do potrzebujących jest rozkradana przez np. miejscowych kacyków itp. Forsa rządzi światem , wiemy to obie, forsa, forsa, forsa.... forsa. I tyle. 

    Wycinanie lasów deszczowych, sprzatanie Himalajów - forsa, forsa, forsa, forsa. 

     

    Wybacz, ze to powiem/ napiszę. Wiesz, moja babcia - już nieżyjąca, urodziła się w sierpniu 1914 r. - wybuchła wtedy I wojna światowa, była bieda, ona przetrwała, dozyła 95 lat. Mawiała tu cytat:

    "ŚWIAT OPIERA SIĘ NA DUPIE I NA PIENIADZACH". I ja tez tak myślę. 

     

    Dzięki za komentarz. 

     

    Co do kotka - ja ratuję tez bezdomniaki, skazane na śmierć, na cierpienie, ktoś kiedyś powiedział - ot taka historia:

     

    Raz jeden mężczyzna chodził nad brzegiem morza, na którym to brzegu leżało pełno żywych jeszcze ryb. Umierały, on podchodził do nich i wrzucał do morza, nie był jednak w stanie uratować wszystkich i to mu powiedziano. On odpowiedział, trzymajac jedna z ryb w ręku:

    - Może i nie uratuję wszystkich, ale ta akurat będzie żyć. 

     

    Taka prawda, Pi_. J. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    2 godziny temu, Justyna Adamczewska napisał:

    Pi_ to nie jest niemiłe, to fakty. Wiem o tym. Kropla w morzu potrzeb. To, jak pomaganie głodującym w Etiopii, czy umierajacym z pragnienia.Pomoc niby jest, ale zanim dotrze do potrzebujących jest rozkradana przez np. miejscowych kacyków itp. Forsa rządzi światem , wiemy to obie, forsa, forsa, forsa.... forsa. I tyle. 

    Wycinanie lasów deszczowych, sprzatanie Himalajów - forsa, forsa, forsa, forsa. 

     

    Wybacz, ze to powiem/ napiszę. Wiesz, moja babcia - już nieżyjąca, urodziła się w sierpniu 1914 r. - wybuchła wtedy I wojna światowa, była bieda, ona przetrwała, dozyła 95 lat. Mawiała tu cytat:

    "ŚWIAT OPIERA SIĘ NA DUPIE I NA PIENIADZACH". I ja tez tak myślę. 

     

    Dzięki za komentarz. 

     

    Co do kotka - ja ratuję tez bezdomniaki, skazane na śmierć, na cierpienie, ktoś kiedyś powiedział - ot taka historia:

     

    Raz jeden mężczyzna chodził nad brzegiem morza, na którym to brzegu leżało pełno żywych jeszcze ryb. Umierały, on podchodził do nich i wrzucał do morza, nie był jednak w stanie uratować wszystkich i to mu powiedziano. On odpowiedział, trzymajac jedna z ryb w ręku:

    - Może i nie uratuję wszystkich, ale ta akurat będzie żyć. 

     

    Taka prawda, Pi_. J. 

     

     

    Znam inną wersję tej historii. Z filmu "Cudotwórca" z Eddiem Murphym (chyba mój ulubiony z tym aktorem).

     

    G. Opowiadał o chłopcu, którego spotkał na plaży podczas swej wędrówki:

    "- Dlaczego ratujesz te wszystkie rozgwiazdy? I tak nie uda się ocalić wszystkich.
    - Bo dla tej jednej, którą uratuję to znaczy wszystko."

     

    Być może historia jest starsza od filmu. Pozdrawiam

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    14 godzin temu, Pi_ napisał:

     

     

    Może to niemiłe co piszę, ale to podobnie do tego, gdy Brigitte Bardot angażowała się w poprawę losu wilków w Polsce - gdy na Zachodzie Europy już od lat ich nie było.

    Chiny, ratowanie psów i Joanna Krupa - to jak protest w sklepie z zabawkami.  Jakoś wszystko niezbyt na poważnie.

    Co do zwierząt - od trzech dni mam znowu kotka-podrzutka, który miał być utopiony. Pozdrawiam ;)

    To dwa skrajne przypadki. Brigitte Bardot brakowało wrażliwości jako matce. Odnalazła się jako obrończyni zwierząt. Wielu ludziom trudno to pojąć. Ja sądzę, że nie była złym człowiek. A rodzicielstwo zwyczajnie może ludzi przerosnąć.

     

    Joannie Krupie nie jedna osoba zarzuca, że bierze udział we wszelkich akcjach dla promocji własnej osoby. Nikt nie wniknie w jej psychikę, a nawet gdyby to była prawda to jednak. Promuje wartościowe akcje, a ważniejszy jest efekt niż cel modelki.

     

    Kiedyś kolega w pracy czytając gazetę nagle odezwał się do mnie i doszło do rozmowy:

    - wkurza mnie ten Gortat, popisuje się w akcjach charytatywnych dla reklamy

    - facet ma sporo kasy. Fajnie, że pomaga innym, nawet jeśli oddaje drobny procent.

    - patrz tu jest zdjęcie jak przekazuje czek niepełnosprawnemu

    - to dobrze, że  ten chłopak dostał wsparcie

    - ale on do robi dla autopromocji

    - większość celebrytów pomaga dla poprawy PR-u. Jednak najważniejsze jest, że dzięki marketingowym pieniądze trafiają do potrzebującym. A że akcje nie są anonimowe to dodatkowo mogą zachęcić swoich fanów.

     

    Rozmowa się skończyła. Nie wiem czy facet zrozumiał mój przekaz.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    6 godzin temu, Gaźnik napisał:

    Rozmowa się skończyła. Nie wiem czy facet zrozumiał mój przekaz.

    Rzeczywiście, to bardzo wzruszające, bo mało tego wszędzie.

    Pewnie takie akcje jak np promocja kalendarzy z portretami nagich siatkarek (czy ludzie pamiętają jeszcze, po co się rozebrały?), też jest przykładem tak właśnie pojętej charytatywności, taki jest świat, w którym żyjemy, nie ma co się bić. 

     

    Wczoraj, gdy wracałam z Wielkiej Raczy do Rycerki, na samym końcu żółtego szlaku był taki dość duży kamień, ale ledwie widoczny, bo trawy wyrosły wysoko. 

    Zatrzymałam się chwilę, ale nie zrobiłam fotki, a dziś już tylko częściowo pamiętam, tam pisało coś takiego:

    ... (1920-2009).  - leśnikowi, przyjacielowi lasu i zwierząt.

    Tych dat też nie jestem już na 100% pewna. 

    Myślisz, że mam jakąś demencję? Zapytać innych, którzy tam przechodzili, kto jeszcze z nich pamięta, jeśli w ogóle czytał?

     

    Tam jest kilka takich fajnych, starszych domków z drewna. Leśniczówka na końcu drogi, która wcina się głęboko pomiędzy strome podejścia - z każdej strony, wszystkie ścieżki do lasu stromo pod górę. 

    Późno tam szliśmy, chyba ostatni, i jakieś chmury straszyły -kto mógł, dawno już uciekł.

    Piękne miejsce, naprawdę, warto o takie dbać. 

    Pozdrawiam.

     

     

     

     

     

     

     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Zapomniałem wczoraj dodać ostatniego akapitu.

     

    Z tymi akcjami jest jak z rybami/rozgwiazdami opisanymi wyżej. Nawet jeśli tylko 1 na 20 przyniesie pożądany skutek to bądźmy szczerzy - jest bardzo dobrze. 

     

    Z inicjatywy Prezesa Tysiąclecia zakazano w Polsce hodowli zwierząt futerkowych (Polska jest światową potęgą jeśli chodzi o tę wstydliwą dyscyplinę). Do dziś, nie którzy PiSowcy wychwalają tę ustawę. Jednak nie przyjmują do świadomości, że chwile później rząd się z niej wycofał pod naciskiem "producentów"... Trudno to pojąć.

     

    W różnych organizacjach dzieją się złe rzeczy. Jednak wielu ludzi, którzy nigdy grosza nie oddali na cele charytatywne (nie mówiąc już o wolontariacie) dużo energii przeznaczają na obrażanie takich osób jak Jurek Owsiak. Patologia. W moim domu stał agregat tlenotwórczy zakupiony ze środków WOŚP. Gdyby nie on to moja siostrzenica wyszła by ze szpitala pewnie ze 2 lata później niż to miało miejsce (a i tak długo leżała w inkubatorze). Nawet nie próbuje sobie wyobrazić w jakim stanie byłaby dzisiaj w takiej sytuacji.

     

    Mała jest podopieczną fundacji "Zdążyć z Pomocą". Są pewne sprawne, za które mógłbym otwarcie skrytykować fundacje. Nie ukrywam, nie działa idealnie. Jednak pomoc, którą Nadusia otrzymuje dzięki niej jest nieoceniona. Najlepszy przykład - na ich koloniach rehabilitacyjnych nauczyła się samodzielnie chodzić. Siostra zapomniała mi podesłać filmiki z jej pierwszych samodzielnych kroków. Wróciłem z pracy kilka godzin po ich powrocie. Siostra kończyła rozpakowywanie kiedy do mnie ruszyła Nadia bez podparcia na własnych nóżkach. Nie spodziewałem się tego. Wziąłem ją na ręce i się rozpłakałem ze szczęścia. To była jedna z najpiękniejszych chwil w moim życiu. 

     

    Co roku znajomych zasypuję danymi do przekazania 1% podatku na naszą księżniczkę. Niemal wszyscy zapewniają, że wpiszą jej dane przy rozliczeniu. Po przelewach łatwo wywnioskować, że większość kłamała. Nie umiem tego zrozumieć. Przecież ja nigdy nikogo do tego nie zmuszałem. Odmowę potrafię zrozumieć. Jest wiele innych potrzebujących, do tego nie każdy sam się rozlicza i zwyczajnie olewa czy osoba, która go rozlicza skorzysta z tej opcji, a jeśli tak to na jaki cel. Potrafię to zrozumieć. Jednak nie umiem ogarnąć dlaczego jestem tak często okłamywany.

     

    Jest dużo absurdów jak chodzi o różne pozytywne inicjatywy... Jednak nagłaśnianie takich akcji jak bojkot Święta Yulin z pewnością nie jest niczym negatywnym.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 9 minut temu, Gaźnik napisał:

    W moim domu stał agregat tlenotwórczy zakupiony ze środków WOŚP. Gdyby nie on to moja siostrzenica wyszła by ze szpitala pewnie ze 2 lata później niż to miało miejsce (a i tak długo leżała w inkubatorze). Nawet nie próbuje sobie wyobrazić w jakim stanie byłaby dzisiaj w takiej sytuacji.

    Gaźniku, no jednak są cuda. 

     

    Mądrze piszesz i jakże szczerze. Justyna. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    7 minut temu, Justyna Adamczewska napisał:

    Gaźniku, no jednak są cuda. 

     

    Mądrze piszesz i jakże szczerze. Justyna. 

    Ja nie wątpię w cuda. Mojej siostrze powiedzieli, że nigdy nie będzie miała dzieci (wtedy się z tej wiedzy cieszyła). Nagle gdy pojechała na operacje okazało się, że nie będzie przeprowadzona ponieważ... jest w ciąży. 

     

    Nie byłbym w stanie opisać wszystkich problemów, które jej dotyczyły od samego początku. Tak czy inaczej. Mała urodziła się w 24 tygodniu. Nie miała nawet pół kilo. Była reanimowana od razu po porodzie (co uszkodziło jej płuca). Siostra też ledwo przeżyła ten poród. Rokowania: Calineczka nie przeżyje doby. Po dobie przedłużyli jej szacunkowy czas życia do 48h. Później stwierdzili, że pożyje ok 2 tygodni w inkubatorze. Ostatecznie stwierdzili, że po kilku miesiącach nas opuści. Jest z nami do dzisiaj. Ma 6 lat. Nie jest zdrowym dzieckiem. Jednak jest kochana. W dużej mierzę żyję w swoim świecie, jednak tak jak zdrowi ludzie odczuwa swoje radości, złości, smutki. Kocha swoich bliskich. Jest wspaniała. Nie jest łatwo w moim wieku mieszkać ze starszą siostrą. Jednak ze względu na jej córeczkę nie wyobrażam sobie bym jej nie przyjął gdy tego potrzebowała. A malutka potrafi mnie rozczulić w trakcie najgorszego rozdrażnienia. 

     

    Z mądrością przesadzasz, ale nie ze szczerością. Zawsze piszę z głębi serca. Dziękuje za uwagę Justyno. :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Co kraj, to obyczaj. Niektóre takie obyczaje praktykowane są od setek lat, ale dowiadujemy się o nich dopiero teraz, bo są media. Świat jakoś od nich dotąd nie zginął, dlatego nie ma o co, moim zdaniem, robić rabanu. Bardziej od katowanych psów przejmują mnie katowane i mordowane dzieci, o czym słychać coraz więcej. Różną kto ma jednak gradację.

    Natomiast co tyczy się różnej maści fundacji, to niechaj sobie będą, choć ów 1% podatku stał się już dziś całkiem niezłym biznesem i świadczy o tym, chociażby tu w Warszawie, coraz większa liczba żebraków, którzy zaczepiają na ulicy a to na leczenie tego, a to owego. Nota bene, skoro owych fundacji tak wiele i tak dobrze się mają, to po co zaczepiać przypadkowych przechodniów, zamiast zwrócić się o pomoc do którejś z nich. Kolejny wykwit Owsiakowego zapuszkowania. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 4 minuty temu, Stanisław Prewecki napisał:

    Co kraj, to obyczaj. Niektóre takie obyczaje praktykowane są od setek lat, ale dowiadujemy się o nich dopiero teraz, bo są media. Świat jakoś od nich dotąd nie zginął, dlatego nie ma o co, moim zdaniem, robić rabanu. Bardziej od katowanych psów przejmują mnie katowane i mordowane dzieci, o czym słychać coraz więcej. Różną kto ma jednak gradację.

    Natomiast co tyczy się różnej maści fundacji, to niechaj sobie będą, choć ów 1% podatku stał się już dziś całkiem niezłym biznesem i świadczy o tym, chociażby tu w Warszawie, coraz większa liczba żebraków, którzy zaczepiają na ulicy a to na leczenie tego, a to owego. Nota bene, skoro owych fundacji tak wiele i tak dobrze się mają, to po co zaczepiać przypadkowych przechodniów, zamiast zwrócić się o pomoc do którejś z nich. Kolejny wykwit Owsiakowego zapuszkowania. 

    Zaufanie - @Stanisław Prewecki

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    32 minuty temu, Stanisław Prewecki napisał:

    Co kraj, to obyczaj. Niektóre takie obyczaje praktykowane są od setek lat, ale dowiadujemy się o nich dopiero teraz, bo są media. Świat jakoś od nich dotąd nie zginął, dlatego nie ma o co, moim zdaniem, robić rabanu. Bardziej od katowanych psów przejmują mnie katowane i mordowane dzieci, o czym słychać coraz więcej. Różną kto ma jednak gradację.

    Natomiast co tyczy się różnej maści fundacji, to niechaj sobie będą, choć ów 1% podatku stał się już dziś całkiem niezłym biznesem i świadczy o tym, chociażby tu w Warszawie, coraz większa liczba żebraków, którzy zaczepiają na ulicy a to na leczenie tego, a to owego. Nota bene, skoro owych fundacji tak wiele i tak dobrze się mają, to po co zaczepiać przypadkowych przechodniów, zamiast zwrócić się o pomoc do którejś z nich. Kolejny wykwit Owsiakowego zapuszkowania. 

    Jesteś typowym przykładem osoby, o której mówię. Sam pewnie nigdy nikomu nie pomogłeś, ale patrzysz na ręce wszystkim, którym los pokrzywdzonym leży na sercu. Ja nie krytykuje opierania kuchni na psim mięsie, u nas najpopularniejsze są mądrzejsze i bardziej wrażliwe świnie. W Ameryce Płd popularne są świnki morskie. Mięso jest ludziom potrzebne, a jego źródło jest różne. Tylko ludzkie mięso doprowadza człowieka śmiertelnie chorych chorób... Co mnie nie dziwi biorąc pod uwagę styl życia ludzi...

    Tu chodzi o humanitarne podejście do człowieka. Pewnie wyzwiesz mnie od lewackich ciot. Jednak żadna istota, nawet ta przeznaczona na rzeź na znęcanie. Nawet nie chcę mi się tego tłumaczyć. Jak na ziemię przylecą kosmici to wolę by mnie zjedli bez zabawy nad moją osobą. :)

     

    Nie wiesz o co chodzi w tych fundacjach. Każdy podopieczny ma swoje konto, na które zbiera fundusze indywidualnie. Przynajmniej w tych typu fundacji mojej siostrzenicy. Nie wiem ile prezes z prowadzenia fundacji zarabia, ale wiem ile zyskuje malutka, bo widzę efekty na co dzień. Na pewno lepiej wciskać znajomym ulotki i kalendarzyki niż liczyć na pomoc państwa. A możesz mi uwierzyć. Rehabilitacja niepełnosprawnej osoby nie należy do tanich rzeczy. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 21 minut temu, Gaźnik napisał:

    Jednak żadna istota, nawet ta przeznaczona na rzeź na znęcanie

    Tak chodzi o traktowanie zwierząt, których przeznaczeniem jest rzeź. Sa męczone, dlaczego? To sadyzm. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Godzinę temu, Stanisław Prewecki napisał:

    Bardziej od katowanych psów przejmują mnie katowane i mordowane dzieci,

    A co robisz, aby pomóc takim dzieciom? 

     

    Jedni pomagają ludziom, inni zwierzętom. 

     

    Nie wiem, ale chyba niezbyt dokładnie przeczytałeś to, co ja napisałam:

     

    W dniu 23.06.2019 o 22:57, Justyna Adamczewska napisał:

    To, jak pomaganie głodującym w Etiopii, czy umierajacym z pragnienia.Pomoc niby jest, ale zanim dotrze do potrzebujących jest rozkradana przez np. miejscowych kacyków itp.

     

     

    Dziwisz się emocjom:

     

    18 minut temu, Stanisław Prewecki napisał:

    Ileż tu emocji. Jak zaś wiadomo, z emocjami nie sposób dyskutować, dlatego wystarczy z mojej strony.

    Boli, co? Pozdrawiam @Stanisław Prewecki J. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    4 godziny temu, Gaźnik napisał:

    Ja nie wątpię w cuda. Mojej siostrze powiedzieli, że nigdy nie będzie miała dzieci (wtedy się z tej wiedzy cieszyła). Nagle gdy pojechała na operacje okazało się, że nie będzie przeprowadzona ponieważ... jest w ciąży. 

     

    Nie byłbym w stanie opisać wszystkich problemów, które jej dotyczyły od samego początku. Tak czy inaczej. Mała urodziła się w 24 tygodniu. Nie miała nawet pół kilo. Była reanimowana od razu po porodzie (co uszkodziło jej płuca). Siostra też ledwo przeżyła ten poród. Rokowania: Calineczka nie przeżyje doby. Po dobie przedłużyli jej szacunkowy czas życia do 48h. Później stwierdzili, że pożyje ok 2 tygodni w inkubatorze. Ostatecznie stwierdzili, że po kilku miesiącach nas opuści. Jest z nami do dzisiaj. Ma 6 lat. Nie jest zdrowym dzieckiem. Jednak jest kochana. W dużej mierzę żyję w swoim świecie, jednak tak jak zdrowi ludzie odczuwa swoje radości, złości, smutki. Kocha swoich bliskich. Jest wspaniała. Nie jest łatwo w moim wieku mieszkać ze starszą siostrą. Jednak ze względu na jej córeczkę nie wyobrażam sobie bym jej nie przyjął gdy tego potrzebowała. A malutka potrafi mnie rozczulić w trakcie najgorszego rozdrażnienia. 

    Gaźniku,

    chyba rozumiem Twoje emocje, ale chyba jednak nie są na temat.

     

     

     

    5 godzin temu, Gaźnik napisał:

    W różnych organizacjach dzieją się złe rzeczy. Jednak wielu ludzi, którzy nigdy grosza nie oddali na cele charytatywne (nie mówiąc już o wolontariacie) dużo energii przeznaczają na obrażanie takich osób jak Jurek Owsiak. Patologia. W moim domu stał agregat tlenotwórczy zakupiony ze środków WOŚP. Gdyby nie on to moja siostrzenica wyszła by ze szpitala pewnie ze 2 lata później niż to miało miejsce (a i tak długo leżała w inkubatorze). Nawet nie próbuje sobie wyobrazić w jakim stanie byłaby dzisiaj w takiej sytuacji.

     

    Piszesz o Owsiaku (a co ma piernik do wiatraka), wyzywasz ludzi, o których nic nie wiesz, że mają węże w kieszeni...

    O ile dobrze zrozumiałam tekst, chodzi w nim o:

    - festiwal psiego mięsa, który odbywa się od wielu, wielu, bardzo wielu lat w Chinach, w kraju o zupełnie innej kulturze (to prawda, może wywoływać oburzenie, ale czy to naprawdę powód na wagę trzeciej wojny światowej...);

    - promocję pewnej celebrytki. 

     

    Mój wpis spowodowany był wyłącznie tym, że naprawdę na przeróżnych forach jest już tyle o tych wszystkich "gwiazdach", że chciałam zwrócić po prostu uwagę, że istnieje także inny świat, moim zdaniem bardziej inspirujący dla ludzi pretendujących do miana poetów. Bliższy nam, a może jednak dalszy, bo niemedialny. 

    Pozdrawiam serdecznie, życząc zdrowia dla dziewczynki - i to, widzisz, jak dla mnie ważniejszy temat.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    21 godzin temu, Stanisław Prewecki napisał:

    Ileż tu emocji. Jak zaś wiadomo, z emocjami nie sposób dyskutować, dlatego wystarczy z mojej strony.

    Rzeczywiście przesadziłem. Jednak trudno trzymać nerwy na wodzy kiedy człowiek stara się wyżebrać 2,5pln od znajomych (grosz do grosza będzie kokosza). Ponieważ sam finansowo nie jest w stanie zapewnić leczenia dziecku . Oczywiście, że w fundacjach trafiają się oszuści. Z tym się zgadzam. Złodzieje są wszędzie. W polityce, sporcie, kościele, szpitalach... itd Trzeba robić kontrole, finanse w pewnych miejscach muszą być publicznie dostępne itd...

     

    Ale nie odmawiajmy ludziom dobrych chęci. Nie można wszystkich wrzucać do jednego worka. Szczególnie, że fundacje dobroczynne to nie polityka. Spore grono ludzi (i nie tylko) na tym zyskuje. Ja widzę efekty codziennie.

     

    Tak czy inaczej Każdy ma prawo do swojego zdania na dany temat. Powiedziałeś swoje i chociaż się z nim nie zgadzam to szanuje :)

     

    A za poprzedni komentarz przepraszam, za mocno się wypowiedziałem. Pozdrawiam

    21 godzin temu, Justyna Adamczewska napisał:

    A co robisz, aby pomóc takim dzieciom? 

     

    Jedni pomagają ludziom, inni zwierzętom. 

     

    Trudno zaufać we wrażliwość człowieka, który znęca się nad zwierzętami. Większość takich innego człowieka też potraktują jak przedmiot.

     

    18 godzin temu, Pi_ napisał:

    Gaźniku,

    chyba rozumiem Twoje emocje, ale chyba jednak nie są na temat.

     

     

     

     

    Piszesz o Owsiaku (a co ma piernik do wiatraka), wyzywasz ludzi, o których nic nie wiesz, że mają węże w kieszeni...

    O ile dobrze zrozumiałam tekst, chodzi w nim o:

    - festiwal psiego mięsa, który odbywa się od wielu, wielu, bardzo wielu lat w Chinach, w kraju o zupełnie innej kulturze (to prawda, może wywoływać oburzenie, ale czy to naprawdę powód na wagę trzeciej wojny światowej...);

    - promocję pewnej celebrytki. 

     

    Mój wpis spowodowany był wyłącznie tym, że naprawdę na przeróżnych forach jest już tyle o tych wszystkich "gwiazdach", że chciałam zwrócić po prostu uwagę, że istnieje także inny świat, moim zdaniem bardziej inspirujący dla ludzi pretendujących do miana poetów. Bliższy nam, a może jednak dalszy, bo niemedialny. 

    Pozdrawiam serdecznie, życząc zdrowia dla dziewczynki - i to, widzisz, jak dla mnie ważniejszy temat.

    Jeszcze mnie zwyczajnie nie znasz. Zobaczysz to jeszcze nie raz. Często się rozpisuje i łącze główny wątek z różnymi tematami. 

     

    Świat jest złożony. Wiele elementów łączy się we wspólną układankę. Skoro mamy miejsce gdzie możemy przeprowadzić ciekawe dyskusję to szkoda się ograniczać i warto każdy temat wykorzystać całkowicie. 

    Z Owsiakiem wyszło przypadkowo. Poczułem lekki atak czytając "Kolejny wykwit Owsiakowego zapuszkowania. " w odpowiedzi na moją wspominke o korzystaniu ze sprzętu zakupionego przez WOŚP. 

     

    Nie mogę się wypowiedzieć jaki jest świat ludzi pretendujących poetów. Niech się oni na ten temat wypowiedzą. :)

     

    Ja jestem prostym górnikiem bez wykształcenia. Lubię sobie porozmawiać i często zbaczam z tematu. Uwierz mi, dzięki temu potrafi dojść do ciekawych rozmów. :)

     

    I pozdrawiam. Każdy ma swoje czułe punkty :) Mój już znasz :P

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Zarejestruj się. To bardzo proste!

      Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    • Ostatnio komentowane

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • Witaj Tomy Angelo!   Muszę stwierdzić, że chyba nie widziałem Twojej twórczości wcześniej, nad czym ubolewam,  gdyż sądząc po tym wierszu, to zapowiada się ciekawie. Tu widzę obrazy niemal jak z Katynia lub Jedwabnem, choć było tych zwierzęcych aktów znacznie więcej, to te jakoś szczególnie zapadły mi w pamięć. Podoba mi się twój sposób obrazowania, bo rzuca na głęboką wodę obrazów, w której refleksy zamierzchłych, niemożliwych do zapomnienia aktów, krzyczą z krwią w ustach, nie dając zasnąć, utrudniając zamknięcie oczu. Nie wiem, ale wyczuwam jakąś magię w tekście, jakby budziła uśpioną jeszcze porankiem wyobraźnię,  wręcz na zawołanie. Czy to chwilowa iluzja, czy może jakiś dar, to się okaże po pewnym czasie, gdy mgła wojny  opadnie, heh :). Jedyne co bym zmienił, to w czwartym wersie kolejność dwóch słów końcowych, mam wrażenie, że wtedy lepiej brzmi, ale zrobisz, co uważasz :) Na tym zakończę.   Pozdrawiam!   Dawid vel Marionel Moriel  
      • Koszenie czasu   Kosa za wskazówką dąży I tnie zegara jasne perły  Z pcheł godzin w minuty  W pcheł sekundy z minut    Prosisz o modły bezczas?   O żywot witraża w nowiu? Budującego atomy snów I ów ścieżki do "tego" chrztu    Wiedź w te cząstki dni   Spływające wnet z kosy Rdzawymi znakami siły Znaczące ostatnią stację   Ten księżyc zła Nemezis   Zerknął w dziuplę tą Kukułek... W srebrzyste dziś stajnie Na żywe ody do gwiazdek   Wybrał odę najsilniejszą  "Karmazynowy Dreszcz" Wśród piorunów ślepych  Frunący na czarny ów stos   Kosa otępaiała - czas stoi  Perły rosną w tygodnie W miesiące rosną perły  Każda jak duch jest,...    -Ten nieumarły.
      • Jak owce prowadzone na rzeź. Rozkopane doły wokół.  Wilki wpatrujące się w błagający wzrok niewinnych. Dwudziestu i więcej okupantów, poległych tylekroć więcej.      Odór panujący zgarnie wszystek światła.  Być pochowanym za winy niegodnych.  Czara przelana. Ujmujący  czystek skowyt. Krzyk! Jak owce prowadzone na rzeź, w kamaszach. Na manowce przybyli, smutek wybielił ich ciała. Zgodni, wrak. Niegodni, współczucia nie mieli. Oddając życia za twór szlochających wad.  Pytanie, brodząc w dołach śmierci. Na pohybel potwór skazał. Największą wartość kładąc na szali. Wiedzieli? Oddając żywoty za twór,  w kamasze patrioty przyodziany. W koronach, w gałęziach skrycie wisieli, zmienili bieg historii. Prawda to Eden od wieków zapomniany. Jak owce prowadzone na rzeź, rozkopane doły wokół.  Ukazują na naszych nosach okulary. Przyodziani w odzienie wolności. Hufce iluzji jeno sadzy.  Niby ubrani w szaty, a stojący na ulicach nadzy.
      • Bardzo ładnie,  tak subtelnie 😊
      • Z cyklu "Maryśkowe wierszyki"     Krówka Mućka dnia pewnego powiedziała- dość już tego! Nie chcę dawać więcej mleka, Chcę się bawić w dyskotekach!   Jak orzekła, tak zrobiła, do ucieczki się rzuciła, gdy ją doić chciał właściciel  ona hyc! Zniknęła w życie!    Zatrzymała się w hotelu,  podrzemała na fotelu, wpół do czwartej obiad zjadła i u kosmetyczki siadła.   Manikiury i masaże, wizażystka, makijaże, potem fryzjer i stylistka.. Oto Mućka jak artystka!   Jeszcze suknia czarna mała, od brokatu lśniąca cała, można iść na disko śmiało i potańczyc jak się chciało.    Całą noc tańczyła krowa,  aż ją rozbolała głowa,  wody z sokiem się napiła i w obórce się zbudziła.    -To był sen- westchnęła z żalem- -czyli nie tańczyłam wcale.   Trudno,  za to dziś na łące powygrzewam się pod słońcem.       
    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności