Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


Father Punguenty

Wiersz nienazwany

Rekomendowane odpowiedzi

 Niebo pękło na pół i granat chmur runął,
 Od słońca wypłynął śnieżno-biały szkuner.
 Słonym wiatrem pędzony puścił się w cwał,
 Gdy tylko pod dziobem poczuł morski szkwał.
 
Przedziwny to okręt , samotna fregata,
Co płynie bez końca,  od początku świata.
A  dokąd tak płynie ? - Każdy z was spyta,
Ja tego nie znam, wie tylko kapitan,
 
 Siwy kapłan morski, co gwiazd setki, tysiące
 I słońca, jak tafla, w oczach odbija skrzące,
 'Pod' lub 'z' wiatrem, nie łamiąc falą cienia,
 Wyrusza przegonić wichry i dogonić marzenia.
 
Białe żagle spina i wyostrza ostrogą,
By każdą garść wiatru uwięzić nad sobą, 
By dźwigać jeszcze wyżej,  ponad czubki fal,
By zwalić się w dół i żeglować wciąż w dal,
   
By pędzić  po morzach dniami , nocami
Zostawiać za sobą ślad słany burzami,
Aż morze wzburzone i wściekłe do granic,
Nie mogąc dogonić , zalewa się łzami.
 
I tak od wiek wieków , lat i miesięcy, 
Wędruje fregata, tam gdzie wicher dręczy,
Niechętna portom nord , czy też west,
Przemierza bezkres wód, bo 'necesse est'.

Edytowane przez Father Punguenty

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach


Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do utworu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności