Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio komentowane

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • 04.02.2020 r.  Zaczęło się niewinnie... Nastawał ranek. Ognista kula, która warunkuje życie na naszej planecie, jak co dwadzieścia cztery godziny wyłania się zza monumentalnej, miejskiej panoramy. Pastelowo czerwone snopy światła uderzają w biel ściany mojego pokoju. Podchodzę do okna i widzę cudowny widok - czarne, różnej wielkości szklane bloki zatopione w pomarańczowym oceanie fotonów. Wzdycham, ale nie dlatego, bo zachwycam się obrazem poza oknem (widze go codziennie), albo tym, że słońce znów pojawiło się powyżej horyzontu (jakby mnie to dziwiło). Wzdycham, bo właśnie nic nie czuję. Widzę i nie czuję. Odbieram i nie przetwarzam. Myśl ta utkwiona w mojej głowie trzyma się jej kurczowo, ale bezwładnie, jak niemowlę bezwarunkowo ściskające palec w swojej drobnej i delikatnej rączce. Całkiem zaskakujące, wczoraj przecież jeszcze widziałem się z nią, tak namiętnie pływaliśmy w swoich głębokich spojrzeniach i zapewne utonęlibyśmy, gdyby nie zegar w salonie bijący rytmicznie dziesięć razy pod rząd. Coś jednak było nie tak. Czułem bezsilność, powód najwyraźniej ukrył się w najczerniejszych odmętach superego i nie potrafiłem go rozkodować. Cała ta frustracja, przygnębienie z powodu braku czucia rzuciła mnie z powrotem na łóżko, jakby pod nim znalazł się ogromny magnes neodymowy, a ja zamiast atomów węgla w ciele posiadał żelazo. Ale jak to nie czuje? Muszę coś czuć. Czuje, że ją kocham... tak? Tak, na pewno, to bez wątpienia. Dalej jednak pogrążony w tej autodestruktywnej myśli coraz głębiej wtapiam się w łóżko, jakbym zaczął wymieniać elektrony walencyjne z puchem mojej pościeli. Zawsze, gdy znajdowałem się w tym stanie byłem bezbronny - zapadałem w anabioze do momentu, aż jakiś czynnik nie wybudzi mnie z tego bezsennego letargu. I zapewne leżałbym dalej, przypomniała mi się jednak jedna rzecz, jeden mały szczególik. Wczoraj w drodze do domu natknąłem się na jakiś stary, łaciński cytat, który brzmiał : ,,Imprerare sibi maximum imperium est"*. Nagle poczułem ciepło, komórki mojego organizmu zostały pobudzone, jakby płyn w ich wnętrzu zaczął wrzeć. Owa fala ciepła zbierała się i kierowała w stronę centrum dowodzenia - mózgu, a gdy już tam dotarła zrozumiałem - czuje. Wstałem, wziąłem notatnik i długopis, zacząłęm pisać...   * ->,,Imprerare sibi maximum imperium est"  > Rządzić sobą jest największą władzą.
    • Zostałem gwiazdą YouTube robię w propagandzie popatrzcie cebulacy na te piękne wnętrza dzięki agencji reklamowej jestem bogaty wraz z teamem zarabiam nosząc markowe ciuszki od Gucciego Armaniego Kleina mam tyle że głowa boli wyżelowane włoski lśnią jak ząbki prosta klawiatura od ortodonty żyję z wkręcania ludzi notowania wciąż rosną przybywa subskrybentów spragnionych wyzwań i pranków tym głupszych tym lepiej to chyba lepsze niż miałbym dorabiać się jak skośnoocy youtuberzy na ustawionej pomocy kotkom i pieskom
    • @Marek.zak1 lęku, dziękuję za czujność, poprawiłem  @Waldemar_Talar_Talar dziękuję bardzo @Dag dziekuje, taki był właśnie zamysł 
    • Bardzo proszę i odpozdrawiam ciepło :)
    • Doktor      zostało ci  8 minut                   masz jakieś życzenie Poeta       chcę napisać wierszdoktor      ale to zajmie ci więcej niż 8 minutBóg          nie ma sprawy poczekam      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności