Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


iwonaroma

na ogół nie kocha się

Rekomendowane odpowiedzi

4 godziny temu, 8fun napisał:

Nieszczęście? Szczęście?  Kto wie?

 

Względność dobrych i złych wypadków
 

Stary człowiek i jego syn pracowali na małej farmie. Mieli tylko jednego konia, który ciągnął ich pług. Pewnego dnia koń uciekł.

– Jakie to straszne – współczuli sąsiedzi. – Co za nieszczęście.

– Kto to wie, czy to nieszczęście, czy szczęście – odpowiadał farmer.

Tydzień później koń powrócił z gór, przyprowadzając ze sobą do stajni pięć dzikich klaczy.

– Co za niesamowite szczęście! – mówili sąsiedzi.

– Szczęście? Nieszczęście? Kto wie? – odpowiadał starzec. Następnego dnia syn, próbując ujeździć jedną z dzikich klaczy, spadł z niej i złamał nogę.

– Jakie to straszne. Co za nieszczęście! – mówiono.

– Nieszczęście? Szczęście?

Przyszło wojsko i wszystkich młodych mężczyzn zabrano na wojnę.
Syn farmera był nieprzydatny, więc pozostał.

– Szczęście? Nieszczęście?

 

Tak, znam dobrze tę historię. Był taki czas, gdy karmiłam się takimi bajkami i ochoczo je opowiadałam innym.

Ale później przyszedł zimny prysznic. Bardzo zimny. Od tego momentu systematycznie wzrasta mój racjonalizm.

 

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach


2 minuty temu, WarszawiAnka napisał:

Tak, znam dobrze tę historię. Był taki czas, gdy karmiłam się takimi bajkami i ochoczo je opowiadałam innym.

Ale później przyszedł zimny prysznic. Bardzo zimny. Od tego momentu systematycznie wzrasta mój racjonalizm.

Przekonały mnie twoje argumenty :)))

To tak jakbym powiedział w opozycji do religii katolickiej  "Tak, znam dobrze tę historię. Był taki czas, gdy karmiłam się takimi bajkami i ochoczo je opowiadałam innym. Ale później przyszedł zimny prysznic. Bardzo zimny. Od tego momentu systematycznie wzrasta mój racjonalizm"

Przekonałem Cię tymi "argumentami"?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teraz, 8fun napisał:

Przekonały mnie twoje argumenty :)))

To tak jakbym powiedział w opozycji do religii katolickiej  "Tak, znam dobrze tę historię. Był taki czas, gdy karmiłam się takimi bajkami i ochoczo je opowiadałam innym. Ale później przyszedł zimny prysznic. Bardzo zimny. Od tego momentu systematycznie wzrasta mój racjonalizm"

Przekonałem Cię tymi "argumentami"?

 

Ryzykownie grasz. Wytaczasz zbyt ciężkie działa, podczas gdy nie ma takiej potrzeby.

Od jakiegoś czasu wystrzegam się skrajności. Umiar - umiar we wszystkim.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, WarszawiAnka napisał:

Wytaczasz zbyt ciężkie działa, podczas gdy nie ma takiej potrzeby.

To przykład na Twoje "argumenty", bo dla Ciebie to "bajki", to tak jest i już?, rozmawiajmy konstruktywnie, bo w inny sposób to niem sensu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, 8fun napisał:

To przykład na Twoje "argumenty", bo dla Ciebie to "bajki", to tak jest i już?, rozmawiajmy konstruktywnie, bo w inny sposób to niem sensu.

 

Zacytowana przez Ciebie opowieść nie ma rangi dogmantu i nie jest prawdą objawioną. To tylko pewnego rodzaju ilustracja.

 

A to znasz?

 

Na bezludnej wyspie żył sobie rozbitek. Codziennie z nadzieją wpatrywał się w horyzont wyczekując pojawienia się statku.

Pewnego dnia, gdy wybrał się w głąb wyspy po prowiant, na tle nieba zauważył dym. Wrócił pędem na brzeg, gdzie stała jego chatka i oczom jego przedstawił się straszny widok: chatka płonęła - i to sponad niej unosił się dym! Rozbitek zaczął biegać jak szalony, krzyczał, próbował gasić, ale nic nie pomogło. Wreszcie usiadł i zaniósł się płaczem. Nagle usłyszał głośny, głęboki dźwięk - podniósł głowę i zobaczył, że oto w kierunku wyspy płynie statek! Okazało się, że marynarze zobaczyli smużkę dymu, skierowali statek ku wyspie i uratowali rozbitka.

 

Morał: następnym razem, gdy twoja chata spłonie, nie rozpaczaj - może to sygnał? Etc., etc. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
32 minuty temu, WarszawiAnka napisał:

Zacytowana przez Ciebie opowieść nie ma rangi dogmantu i nie jest prawdą objawioną.

Te dwa opowiadania, mówią o względności dobrych i złych wypadków, czy się wydarzyły naprawdę, nie jest ważne, ważne jest przesłanie. "względność dobrych i złych wypadków"

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, 8fun napisał:

Te dwa opowiadania, mówią o względności dobrych i złych wypadków, czy się wydarzyły naprawdę, nie jest ważne, ważne jest przesłanie. "względność dobrych i złych wypadków"

 

 

Jeżeli zdajemy się na taką względność - to po co właściwie reagować? 

Jeśli się pali - po co gasić? Widocznie powinno się spalic, bo z tego wyniknie jakieś dobro.

A jeśli powódź zabiera ludziom domy - jakże pięknie uwalnia ich od przywiązań!

 

Niestey (a może stety) mam już za sobą etap radosnego dorabiania pobożnych lub optymistycznych teorii do dramatów, porażek, nieszczęść i wypadków...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
21 minut temu, WarszawiAnka napisał:

Jeżeli zdajemy się na taką względność - to po co właściwie reagować? 

Jeśli się pali - po co gasić? Widocznie powinno się spalic, bo z tego wyniknie jakieś dobro.

A jeśli powódź zabiera ludziom domy - jakże pięknie uwalnia ich od przywiązań!

Mnie się wydaje, że nie chodzi o to by nie "gasić", ale nie martwic się tym, że się spalilo.

 

Edytowane przez 8fun

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, iwonaroma napisał:

Wiesz co, 8fun? jakoś mnie nie przekonuje ta historia. Tak jakbyś ją wymyślił, a nie była ona realna (co nie przeczy temu, że była jednak realna ;))

Co wydaje Ci się nierealne, to że mi ukradli rower czy to, że się tym nie przejąłem? Justyno, dodam, że sąsiadka wie kto go ukradł, jedyny dylemat, jaki miałem to strona "wychowawcza" tego zdarzenia. Nie czułem nawet przez sekundę złości, po chwili, gdy się zastanowiłem, poczułem żal, że musiał go ukraść, gdyby poprosił dałbym mu go. Dlaczego nie czułem straty po kradzieży, bo nie byłem emocjonalnie przywiązany. Nie wiem jakbym się zachował, gdybym go przyłapał na kradzieży, mam nadzieje, że podobnie. 
Nie powiem, że nie mam przedmiotów, na których mi zależy, ale są to przedmioty, które używam. Pomyślałem, że strata komputera mogłoby mnie zmartwić, ale za sekundę pojawia się myśl, że dobrze by mi to zrobiło, widziałem siebie na łonie przyrody z kartka i ołówkiem. Dużo chyba zależy od nastawienia człowieka i przywiązania do danej rzeczy, którą stracił, wiec lepiej się nie przywiązywać, by nie przeżywać utraty :) Podobnie jest z miłościom, lepiej się nie zakochiwać;) 

Tu gdzie mieszkam nie wyrzucamy niepotrzebnych rzecz, zanosimy je w niedziele do "poczekalni rzeczy niepotrzebnych" tam czekaja na następnego właściciela. Robimy to, żeby sobie pomagać. Po drugie, fajne uczucie jak widzisz, że rzeczy, które miałeś wyrzucić komuś jeszcze służą. 

 

6 godzin temu, iwonaroma napisał:

Rozwój to nie eliminacja wszystkiego na swej drodze, ale absorpcja wszystkiego. Dobrego - bez problemów, złego - po przemienieniu

 

Nie wiem, czy Cię dobrze zrozumiałem.

 Czy zgadzam się ze stwierdzeniem, że rozwój duchowy to, absorpcja wszystkiego, co nas otacza, zarówno dobra, jak i zła?

  Nie wiem, co masz na myśli pisząc "po przemienieniu" ?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Edytowane przez 8fun

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
58 minut temu, 8fun napisał:

Mnie się wydaje, że nie chodzi o to by nie "gasić", ale nie martwic się tym, że się spalilo.

 

 

Moje doświadczenie pokazuje, że stratami materialnymi nie martwią się:

a) ludzie bardzo zamożni - bo łatwo stratę sobie powetować

b) ludzie żyjący na cudzy rachunek - bo to i tak nie ich problem

c) naiwni niepoprawni optymiści - aż do wielkiego kubła zimnej wody.

 

Dobranoc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, WarszawiAnka napisał:

Moje doświadczenie pokazuje, że stratami materialnymi nie martwią się

 

 

10 godzin temu, WarszawiAnka napisał:

a) ludzie bardzo zamożni - bo łatwo stratę sobie powetować

Status materialny tu nie ma znaczenia, bo gdy chcemy ocenić czy ktoś się martwi utratą posiadania, wartość przedmiotu utraconego musi być relatywna do zasobów portwela.  Proszę poczytać "Aleja wisielców w Sopocie"

 

10 godzin temu, WarszawiAnka napisał:

ludzie żyjący na cudzy rachunek - bo to i tak nie ich problem

Możliwe

 

10 godzin temu, WarszawiAnka napisał:

c) naiwni niepoprawni optymiści - aż do wielkiego kubła zimnej wody.

Oczywiście są tacy ludzie (jak wcześniej pisałaś sama jesteś tego przykładem)

 

Pytanie, czy twoim zdaniem nie istnieją ludzie, którzy potrafią zapanować nad emocjami i nie zamartwiać się? A co z innymi emocjami. Czy istnieją ludzie, którzy potrafią zapanować np. nad emocjami wstydu, agresji, pożądania?  

 

Zamartwianie się jest złe, paraliżuje racjonalne myślenie, spowalnia działanie naprawcze itp.  

 

 

 

Edytowane przez 8fun

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 8 godzin temu, 8fun napisał:

    Co wydaje Ci się nierealne, to że mi ukradli rower czy to, że się tym nie przejąłem? Justyno, dodam, że sąsiadka wie kto go ukradł, jedyny dylemat, jaki miałem to strona "wychowawcza" tego zdarzenia. Nie czułem nawet przez sekundę złości, po chwili, gdy się zastanowiłem, poczułem żal, że musiał go ukraść, gdyby poprosił dałbym mu go. Dlaczego nie czułem straty po kradzieży, bo nie byłem emocjonalnie przywiązany. Nie wiem jakbym się zachował, gdybym go przyłapał na kradzieży, mam nadzieje, że podobnie. 
    Nie powiem, że nie mam przedmiotów, na których mi zależy, ale są to przedmioty, które używam. Pomyślałem, że strata komputera mogłoby mnie zmartwić, ale za sekundę pojawia się myśl, że dobrze by mi to zrobiło, widziałem siebie na łonie przyrody z kartka i ołówkiem. Dużo chyba zależy od nastawienia człowieka i przywiązania do danej rzeczy, którą stracił, wiec lepiej się nie przywiązywać, by nie przeżywać utraty :) Podobnie jest z miłościom, lepiej się nie zakochiwać;) 

    Tu gdzie mieszkam nie wyrzucamy niepotrzebnych rzecz, zanosimy je w niedziele do "poczekalni rzeczy niepotrzebnych" tam czekaja na następnego właściciela. Robimy to, żeby sobie pomagać. Po drugie, fajne uczucie jak widzisz, że rzeczy, które miałeś wyrzucić komuś jeszcze służą. 

     

     

    Nie wiem, czy Cię dobrze zrozumiałem.

     Czy zgadzam się ze stwierdzeniem, że rozwój duchowy to, absorpcja wszystkiego, co nas otacza, zarówno dobra, jak i zła?

      Nie wiem, co masz na myśli pisząc "po przemienieniu" ?

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

    Och funku kochany :) powyżej pisałeś do Ani, że nie było w Twojej wypowiedzi sarkazmu. A ja myślę (i czuję, żeby nie było ;)), że w Tobie jest sporo sarkazmu jak też drobnej złośliwości :) jam nie Justyna :) i dobrze o tym wiesz. 

    Nie przepadasz za miłościom? :)

     

    Co do odniesienia się do mojego pytania pytaniem - to możemy tak bez końca :) i będziemy tak żonglować, jak na Twoim awatarze :)

     

    zdrówka

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    2 godziny temu, iwonaroma napisał:

    Och funku kochany :) powyżej pisałeś do Ani, że nie było w Twojej wypowiedzi sarkazmu. A ja myślę (i czuję, żeby nie było ;)), że w Tobie jest sporo sarkazmu jak też drobnej złośliwości :)

    Ja myślę że często kłamiesz, bo łatwo Ci przychodzi posądzać innych o kłamstwo. (Oczywiście to nie znaczy ze tak jest ;))

     Gdy pod Twoim innym tekstem napisalem, że podobają mi się powtórzenia, to też nie był sarkazm, czasami bywa tak, że widzimy co chcemy zobaczyć, dodatkowo emocje wypaczają obraz, dlatego by zobaczyć naprawdę, powinniśmy się pozbyć emocji. 

    Wtedy patrząc na księżyc, będziemy widzieć księżyc, a nie np. bochen chleba, jak to mógłby widzieć ktoś kto jest głodny

    Pozdrawiam

     

     

    ...związaną i przyrosłą do ciała, i przymuszoną oglądać byty przez ciało niby przez kraty więzienia: dusza ich nie może patrzeć sama przez się i w tej ciemnocie swojej wije się i widzi, jak straszne jest to więzienie, w którym ją żądze trzymają, a sam więzień pomaga własne zacieśniać kajdany...

    Edytowane przez 8fun

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    12 godzin temu, 8fun napisał:

     

     

    Status materialny tu nie ma znaczenia, bo gdy chcemy ocenić czy ktoś się martwi utratą posiadania, wartość przedmiotu utraconego musi być relatywna do zasobów portwela.  Proszę poczytać "Aleja wisielców w Sopocie"

     

    Możliwe

     

    Oczywiście są tacy ludzie (jak wcześniej pisałaś sama jesteś tego przykładem)

     

    Pytanie, czy twoim zdaniem nie istnieją ludzie, którzy potrafią zapanować nad emocjami i nie zamartwiać się? A co z innymi emocjami. Czy istnieją ludzie, którzy potrafią zapanować np. nad emocjami wstydu, agresji, pożądania?  

     

    Zamartwianie się jest złe, paraliżuje racjonalne myślenie, spowalnia działanie naprawcze itp.  

     

     

     

     

    Tak jak napisałam wcześniej, zmierzam teraz w kierunku umiaru. 

    Ani beztroska, ani zamartwianie się. 

    Ani nadmiar, ani deficyt.

    Złoty środek.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 10 godzin temu, 8fun napisał:

    Ja myślę że często kłamiesz, bo łatwo Ci przychodzi posądzać innych o kłamstwo. (Oczywiście to nie znaczy ze tak jest ;))

     Gdy pod Twoim innym tekstem napisalem, że podobają mi się powtórzenia, to też nie był sarkazm, czasami bywa tak, że widzimy co chcemy zobaczyć, dodatkowo emocje wypaczają obraz, dlatego by zobaczyć naprawdę, powinniśmy się pozbyć emocji. 

    Wtedy patrząc na księżyc, będziemy widzieć księżyc, a nie np. bochen chleba, jak to mógłby widzieć ktoś kto jest głodny

    Pozdrawiam

     

     

    ...związaną i przyrosłą do ciała, i przymuszoną oglądać byty przez ciało niby przez kraty więzienia: dusza ich nie może patrzeć sama przez się i w tej ciemnocie swojej wije się i widzi, jak straszne jest to więzienie, w którym ją żądze trzymają, a sam więzień pomaga własne zacieśniać kajdany...

     

    uhhhh… powiało chłodem... a nawet wysokorozwojowym mrozem.... ;)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    3 godziny temu, iwonaroma napisał:

    uhhhh… powiało chłodem... a nawet wysokorozwojowym mrozem.... ;)

    Już naprawiam;)

    giphy.gif

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    10 godzin temu, WarszawiAnka napisał:

    Tak jak napisałam wcześniej, zmierzam teraz w kierunku umiaru. 

    Dlaczego to powtarzasz?  Przecież napisałaś 

     

    W dniu 11.06.2019 o 23:35, WarszawiAnka napisał:

    Moje doświadczenie pokazuje, że stratami materialnymi nie martwią się:

    a) ludzie bardzo zamożni - bo łatwo stratę sobie powetować

    b) ludzie żyjący na cudzy rachunek - bo to i tak nie ich problem

    c) naiwni niepoprawni optymiści - aż do wielkiego kubła zimnej wody.

    Odpowiedziałem Ci i zapytałem 

     

    23 godziny temu, 8fun napisał:

    Pytanie, czy twoim zdaniem nie istnieją ludzie, którzy potrafią zapanować nad emocjami i nie zamartwiać się? A co z innymi emocjami. Czy istnieją ludzie, którzy potrafią zapanować np. nad emocjami wstydu, agresji, pożądania?  

    odp.

    10 godzin temu, WarszawiAnka napisał:

    Tak jak napisałam wcześniej, zmierzam teraz w kierunku umiaru

    Ani beztroska, ani zamartwianie się. 

    Ani nadmiar, ani deficyt.

    Złoty środek.

    Ja cię przecież nie pytam, w jakim Ty zmierzasz teraz w kierunku. Pytanie przeciesz jest dziecinnie proste  "czy, Twoim zdaniem nie ma ludzi ktorzy potrafia panowac nad emocjami?"  odp. "zmierzam teraz w kierunku umiaru"  to nie ma sensu.

     

    *Obraziłaś grupę ludzi, sugerując, że ludzie, którzy wyrzucają niepotrzebne przedmioty nie mają serca dla innych ludzi. Nie odpowiadasz na pytania a jak odpowiadasz to nieretorycznie Itd. Nie chce być niemiły, ale ta rozmowa nie ma sensu. 

     

    *Czy ludzie, którzy wyrzucają przedmioty z żalem, mogą nie mieć sera dla innych ludzi?Czy ludzie, którzy kochają zwierząt mogą niemiec serca dla ludzi? Czy ludzie, którzy... itd. można tak ciągnąc i ciągnąc. Wychodzi na to, że każdy człowiek może nie mieć serca dla ludzi.  Pisząc to sugerujesz, że jest jakaś zależność, bo po co byś to  pisała, jak każdy może nie mieć serca dla ludzi. Nie przedstawiasz żadnych faktów, statystyk, czyli zwykła manipulacja.  Szkoda mojego czasu.

    Edytowane przez 8fun

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 7 godzin temu, 8fun napisał:

    Nie przedstawiasz żadnych faktów, statystyk, czyli zwykła manipulacja.

     

    Zapytam fun, gdzie Ty statystykę widzisz w rozwoju duchowym? (piszę -rozwoju duchowym- , bo byłeś łaskaw powyżej coś tam na temat zahaczyć) albo na ten przykład w poezji ? Co Ty w ogóle tu robisz? :)

    A może Ty jesteś czyścicielem? Wyrzucasz rzeczy, słowa, ludzi... oj, pewnie naskarżysz teraz adminowi i znów dostanę upomnienie... bo przecież nie okażesz teraz zdenerwowania ani też się nie obrazisz jako osoba dążąca do bezemocjonalnego podejścia do życia...

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    Godzinę temu, iwonaroma napisał:

    A może Ty jesteś czyścicielem? Wyrzucasz rzeczy, słowa, ludzi... oj, pewnie naskarżysz teraz adminowi i znów dostanę upomnienie

    A moze ty jestes .... A moze robisz wlasnie Itd. Insynuacje

    8 godzin temu, 8fun napisał:

     Szkoda mojego czasu.

     

    8 godzin temu, 8fun napisał:

    to nie ma sensu

     

    Edytowane przez 8fun

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 3 godziny temu, 8fun napisał:

    A moze ty jestes .... A moze robisz wlasnie Itd. Insynuacje

     

     

     

    każdy bezsens ma swój sens ;)

     

    no dobrze funku kochany, już Cię nie będę męczyć :D

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...