Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


iwonaroma

na ogół nie kocha się

Rekomendowane odpowiedzi

  • Autor
  • 5 godzin temu, 8fun napisał:

    na ogół nie kocha się

    papierka przesiąkniętego cukierkiem

     

    na ogół kochamy dusze nie ciało 

    na ogół stare samochody z duszą są kochane

     

    no cóż...

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach


  • Autor
  • 5 godzin temu, 8fun napisał:

    Myślę, że ludzie, którzy przywiązują się do przedmiotów (jakie by one nie były), mogą nie mieć serca dla innych ludzi, gdy staną przed wyborem, przedmiot czy człowiek. Dlatego też zbytnie przywiązywanie się do rzeczy materialnych jest szkodliwe dla człowieka. Nie pozwala posuwać się naprzód we własnym rozwoju, o szczęściu nie wspominając.


     

     

    Wprawdzie zahaczyłeś do Ani ale się wypowiem. Nie sądzę, iż ludzie kochający niektóre przedmioty będą je stawiać na pierwszym miejscu przed człowiekiem - zwłaszcza kochanym człowiekiem. Oczywiście, zdarzają się wyjątki np. ludzie "kochający" złoto mogą zabić człowieka po to, by posiąść np. złotą czarę...

    Ale na wyjątkach świat nie jest zbudowany, na szczęście....

    Rozwój to nie eliminacja wszystkiego na swej drodze, ale absorpcja wszystkiego. Dobrego - bez problemów, złego - po przemienieniu. Oczywiście wiem to tylko trochę realnie, głównie zaś teoretycznie, nie potrafię np. przemienić gówna w złoto, tylko wpuszczam je w kanał ;)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    3 godziny temu, iwonaroma napisał:

    Nie sądzę, iż ludzie kochający niektóre przedmioty będą je stawiać na pierwszym miejscu przed człowiekiem

     

    Napisałem "mogą", różnica jest taka, że człowiek, który nie przywiązuje wagi do rzeczy materialnych nie będzie stawał przed takim wyborem, wiec obawiałbym się bardziej tego, który z żalem pozbywa się przedmiotów już nie użytecznych, gdyż nie mogę być pewien jego wyboru. 

    Z medycznego punktu widzenia Syllogomania — nieusuwanie przedmiotów zbędnych bądź uszkodzonych, nienadających się do naprawy, a także niemających praktycznego zastosowania dla danej osoby. 

    Edytowane przez 8fun

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    11 godzin temu, 8fun napisał:

    Myślę, że ludzie, którzy przywiązują się do przedmiotów (jakie by one nie były), mogą nie mieć serca dla innych ludzi, gdy staną przed wyborem, przedmiot czy człowiek. Dlatego też zbytnie przywiązywanie się do rzeczy materialnych jest szkodliwe dla człowieka. Nie pozwala posuwać się naprzód we własnym rozwoju, o szczęściu nie wspominając.


     

     

    Trzeba zachować równowagę. Tak, aby przedmioty służyły poprzez właściwe im funkcje i znaczyły poprzez uczucia z nimi związane.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    6 godzin temu, iwonaroma napisał:

     

    Zgadza się. Chociaż między przedmiotami istnieje też pewna "hierarchia" wartości, niektóre są uduchowione bardziej, inne mniej - jednak nie możemy popaść w przesadę i np. nie wyrzucić starej, pordzewiałej patelni... no chyba, że ma wartość z racji tego, że smażyliśmy na niej kotlet dla ukochanego :) ...

     

    również zdrówka

     

    Każdy ma swoje "ważne" przedmioty - nieraz z sobie tylko wiadomych powodów. :)

     

    Pozdrawiam

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    3 minuty temu, WarszawiAnka napisał:

    Trzeba zachować równowagę. Tak, aby przedmioty służyły poprzez właściwe im funkcje i znaczyły poprzez uczucia z nimi związane.

    Dlaczego myślisz że ludzie nie przywiązujmy wartości do rzeczy materialnych, mogą nie mieć serca dla innych ludzi, możesz mi wyjaśnić ta zależność ?

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    1 minutę temu, 8fun napisał:

    Dlaczego myślisz że ludzie nie przywiązujmy wartości do rzeczy materialnych, mogą nie mieć serca dla innych ludzi, możesz mi wyjaśnić ta zależność ?

     

    Niektórzy ludzie. Nie uogólniam. A może tak być, ponieważ może nie mieć dla nich wartości miłość i troska, jaką ktoś włożył np. w wybór prezentu dla nich, albo samodzielne wykonanie jakiegoś przedmiotu (mebla, swetra, albumu, albo... wiersza.)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    Godzinę temu, 8fun napisał:

     

     

    Sąsiadka mnie poinformowała, że widziała kogoś na moim rowerze, powiedziałem - "ja już się nim nacieszyłem, mam nadzieje, że sprawi nowemu właścicielowi dużo radości"
    Wczoraj rano spotkałem ją ponownie, po chwili rozmowy powiedziała "szkoda, że ukradli ci ten rower, bardzo był ładny", Nie mogłem tego słuchać. Chłopiec, który ukradł mój rower, pewnie bardzo go pożądał, to popchnęło go do kradzieży, gdyby nie przywiązywał wagi do przedmiotów materialnych, nie musiałby przeżywać stresu związanego z kradzieżą.
    Gromadzenie powiększanie i utrzymywanie (nawet gdy niepotrzebne) przeszkadza w rozwoju duchowym. Nie przywiązujcie się do rzeczy, nadmiar oddajcie tym, co będą je używać, po co Ci dziesięć par spodni przecież masz tylko jedno ciało, ciało, które jest "pożyczone", które będziesz musiała oddać naturze, to tylko chwilowy środek transportu w podróży duszy. Reasumując, ludzie dobrze robią nie przywiązując wagi do rzeczy materialnych w tym do ciała, kimkolwiek by one nie były przesiąknięte, to tylko rzeczy.
    Nie stawajcie się niewolnikami przedmiotów. Kochajcie człowieka, nie produkt jego rąk. Kochajcie Boga, nie przedmioty go przedstawiające. Pozdrawiam 
     

     

    Przykro mi, że ukradli Ci rower. Rozumiem, że Twoja reakcja była sarkastyczna - trudno życzyć złodziejowi miłego korzystania z ukradzionego przedmiotu.

    Kiedyś pewnie bym się zgodziła z Twoim wywodem, bo to myślenie było mi bliskie. Obecnie jestem przeciwniczką minimalizmu - niedawno nawet napisałam wiersz na ten temat - niedługo go wkleję. 

     

    Pozdrawiam

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    33 minuty temu, WarszawiAnka napisał:

    reakcja była sarkastyczna

    Nie, niebyła sarkastyczna.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 7 godzin temu, 8fun napisał:

     

    Napisałem "mogą", różnica jest taka, że człowiek, który nie przywiązuje wagi do rzeczy materialnych nie będzie stawał przed takim wyborem, wiec obawiałbym się bardziej tego, który z żalem pozbywa się przedmiotów już nie użytecznych, gdyż nie mogę być pewien jego wyboru. 

    Z medycznego punktu widzenia Syllogomania — nieusuwanie przedmiotów zbędnych bądź uszkodzonych, nienadających się do naprawy, a także niemających praktycznego zastosowania dla danej osoby. 

     

    ok, jednakowoż chwila zastanowienia przed utylizacją jest dla mnie cenniejsza niż naukowe wywody :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 5 godzin temu, WarszawiAnka napisał:

     

    Trzeba zachować równowagę. Tak, aby przedmioty służyły poprzez właściwe im funkcje i znaczyły poprzez uczucia z nimi związane.

     

    dokładnie

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 5 godzin temu, WarszawiAnka napisał:

     

    Każdy ma swoje "ważne" przedmioty - nieraz z sobie tylko wiadomych powodów. :)

     

    Pozdrawiam

     

    wiadomo ;)

     

    zdrówka też

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 5 godzin temu, WarszawiAnka napisał:

     

    Niektórzy ludzie. Nie uogólniam. A może tak być, ponieważ może nie mieć dla nich wartości miłość i troska, jaką ktoś włożył np. w wybór prezentu dla nich, albo samodzielne wykonanie jakiegoś przedmiotu (mebla, swetra, albumu, albo... wiersza.)

     

    5 godzin temu, 8fun napisał:

     

     

    Sąsiadka mnie poinformowała, że widziała kogoś na moim rowerze, powiedziałem - "ja już się nim nacieszyłem, mam nadzieje, że sprawi nowemu właścicielowi dużo radości"
    Wczoraj rano spotkałem ją ponownie, po chwili rozmowy powiedziała "szkoda, że ukradli ci ten rower, bardzo był ładny", Nie mogłem tego słuchać. Chłopiec, który ukradł mój rower, pewnie bardzo go pożądał, to popchnęło go do kradzieży, gdyby nie przywiązywał wagi do przedmiotów materialnych, nie musiałby przeżywać stresu związanego z kradzieżą.
    Gromadzenie powiększanie i utrzymywanie (nawet gdy niepotrzebne) przeszkadza w rozwoju duchowym. Nie przywiązujcie się do rzeczy, nadmiar oddajcie tym, co będą je używać, po co Ci dziesięć par spodni przecież masz tylko jedno ciało, ciało, które jest "pożyczone", które będziesz musiała oddać naturze, to tylko chwilowy środek transportu w podróży duszy. Reasumując, ludzie dobrze robią nie przywiązując wagi do rzeczy materialnych w tym do ciała, kimkolwiek by one nie były przesiąknięte, to tylko rzeczy.
    Nie stawajcie się niewolnikami przedmiotów. Kochajcie człowieka, nie produkt jego rąk. Kochajcie Boga, nie przedmioty go przedstawiające. Pozdrawiam 
     

     

    Wiesz co, 8fun? jakoś mnie nie przekonuje ta historia. Tak jakbyś ją wymyślił, a nie była ona realna (co nie przeczy temu, że była jednak realna ;)). Gdybyś skoczył za dzieckiem w ogień - to byłby dla mnie sygnał  - że Twoje mniemanie o Twoim ciele fizycznym (materialnym, nietrwałym) jest prawidłowe - zużyło się, niech się spali - a dziecko... ono ma jeszcze doświadczyć tego i owego, może się wzniesie w rozwoju duchowym?

    A tak na marginesie, nie odniosłeś się do tego co napisałam :

     

    Rozwój to nie eliminacja wszystkiego na swej drodze, ale absorpcja wszystkiego. Dobrego - bez problemów, złego - po przemienieniu. Oczywiście wiem to tylko trochę realnie, głównie zaś teoretycznie, nie potrafię np. przemienić gówna w złoto, tylko wpuszczam je w kanał ;)

     

    co o tym sądzisz?

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    4 godziny temu, 8fun napisał:

    Nieszczęście? Szczęście?  Kto wie?

     

    Względność dobrych i złych wypadków
     

    Stary człowiek i jego syn pracowali na małej farmie. Mieli tylko jednego konia, który ciągnął ich pług. Pewnego dnia koń uciekł.

    – Jakie to straszne – współczuli sąsiedzi. – Co za nieszczęście.

    – Kto to wie, czy to nieszczęście, czy szczęście – odpowiadał farmer.

    Tydzień później koń powrócił z gór, przyprowadzając ze sobą do stajni pięć dzikich klaczy.

    – Co za niesamowite szczęście! – mówili sąsiedzi.

    – Szczęście? Nieszczęście? Kto wie? – odpowiadał starzec. Następnego dnia syn, próbując ujeździć jedną z dzikich klaczy, spadł z niej i złamał nogę.

    – Jakie to straszne. Co za nieszczęście! – mówiono.

    – Nieszczęście? Szczęście?

    Przyszło wojsko i wszystkich młodych mężczyzn zabrano na wojnę.
    Syn farmera był nieprzydatny, więc pozostał.

    – Szczęście? Nieszczęście?

     

    Tak, znam dobrze tę historię. Był taki czas, gdy karmiłam się takimi bajkami i ochoczo je opowiadałam innym.

    Ale później przyszedł zimny prysznic. Bardzo zimny. Od tego momentu systematycznie wzrasta mój racjonalizm.

     

    Pozdrawiam.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    2 minuty temu, WarszawiAnka napisał:

    Tak, znam dobrze tę historię. Był taki czas, gdy karmiłam się takimi bajkami i ochoczo je opowiadałam innym.

    Ale później przyszedł zimny prysznic. Bardzo zimny. Od tego momentu systematycznie wzrasta mój racjonalizm.

    Przekonały mnie twoje argumenty :)))

    To tak jakbym powiedział w opozycji do religii katolickiej  "Tak, znam dobrze tę historię. Był taki czas, gdy karmiłam się takimi bajkami i ochoczo je opowiadałam innym. Ale później przyszedł zimny prysznic. Bardzo zimny. Od tego momentu systematycznie wzrasta mój racjonalizm"

    Przekonałem Cię tymi "argumentami"?

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    Teraz, 8fun napisał:

    Przekonały mnie twoje argumenty :)))

    To tak jakbym powiedział w opozycji do religii katolickiej  "Tak, znam dobrze tę historię. Był taki czas, gdy karmiłam się takimi bajkami i ochoczo je opowiadałam innym. Ale później przyszedł zimny prysznic. Bardzo zimny. Od tego momentu systematycznie wzrasta mój racjonalizm"

    Przekonałem Cię tymi "argumentami"?

     

    Ryzykownie grasz. Wytaczasz zbyt ciężkie działa, podczas gdy nie ma takiej potrzeby.

    Od jakiegoś czasu wystrzegam się skrajności. Umiar - umiar we wszystkim.

     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    2 minuty temu, WarszawiAnka napisał:

    Wytaczasz zbyt ciężkie działa, podczas gdy nie ma takiej potrzeby.

    To przykład na Twoje "argumenty", bo dla Ciebie to "bajki", to tak jest i już?, rozmawiajmy konstruktywnie, bo w inny sposób to niem sensu.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności