Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


iwonaroma

na ogół nie kocha się

Rekomendowane odpowiedzi

  • Autor
  • 5 godzin temu, 8fun napisał:

    na ogół nie kocha się

    papierka przesiąkniętego cukierkiem

     

    na ogół kochamy dusze nie ciało 

    na ogół stare samochody z duszą są kochane

     

    no cóż...

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach


  • Autor
  • 5 godzin temu, 8fun napisał:

    Myślę, że ludzie, którzy przywiązują się do przedmiotów (jakie by one nie były), mogą nie mieć serca dla innych ludzi, gdy staną przed wyborem, przedmiot czy człowiek. Dlatego też zbytnie przywiązywanie się do rzeczy materialnych jest szkodliwe dla człowieka. Nie pozwala posuwać się naprzód we własnym rozwoju, o szczęściu nie wspominając.


     

     

    Wprawdzie zahaczyłeś do Ani ale się wypowiem. Nie sądzę, iż ludzie kochający niektóre przedmioty będą je stawiać na pierwszym miejscu przed człowiekiem - zwłaszcza kochanym człowiekiem. Oczywiście, zdarzają się wyjątki np. ludzie "kochający" złoto mogą zabić człowieka po to, by posiąść np. złotą czarę...

    Ale na wyjątkach świat nie jest zbudowany, na szczęście....

    Rozwój to nie eliminacja wszystkiego na swej drodze, ale absorpcja wszystkiego. Dobrego - bez problemów, złego - po przemienieniu. Oczywiście wiem to tylko trochę realnie, głównie zaś teoretycznie, nie potrafię np. przemienić gówna w złoto, tylko wpuszczam je w kanał ;)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    3 godziny temu, iwonaroma napisał:

    Nie sądzę, iż ludzie kochający niektóre przedmioty będą je stawiać na pierwszym miejscu przed człowiekiem

     

    Napisałem "mogą", różnica jest taka, że człowiek, który nie przywiązuje wagi do rzeczy materialnych nie będzie stawał przed takim wyborem, wiec obawiałbym się bardziej tego, który z żalem pozbywa się przedmiotów już nie użytecznych, gdyż nie mogę być pewien jego wyboru. 

    Z medycznego punktu widzenia Syllogomania — nieusuwanie przedmiotów zbędnych bądź uszkodzonych, nienadających się do naprawy, a także niemających praktycznego zastosowania dla danej osoby. 

    Edytowane przez 8fun

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    11 godzin temu, 8fun napisał:

    Myślę, że ludzie, którzy przywiązują się do przedmiotów (jakie by one nie były), mogą nie mieć serca dla innych ludzi, gdy staną przed wyborem, przedmiot czy człowiek. Dlatego też zbytnie przywiązywanie się do rzeczy materialnych jest szkodliwe dla człowieka. Nie pozwala posuwać się naprzód we własnym rozwoju, o szczęściu nie wspominając.


     

     

    Trzeba zachować równowagę. Tak, aby przedmioty służyły poprzez właściwe im funkcje i znaczyły poprzez uczucia z nimi związane.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    6 godzin temu, iwonaroma napisał:

     

    Zgadza się. Chociaż między przedmiotami istnieje też pewna "hierarchia" wartości, niektóre są uduchowione bardziej, inne mniej - jednak nie możemy popaść w przesadę i np. nie wyrzucić starej, pordzewiałej patelni... no chyba, że ma wartość z racji tego, że smażyliśmy na niej kotlet dla ukochanego :) ...

     

    również zdrówka

     

    Każdy ma swoje "ważne" przedmioty - nieraz z sobie tylko wiadomych powodów. :)

     

    Pozdrawiam

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    3 minuty temu, WarszawiAnka napisał:

    Trzeba zachować równowagę. Tak, aby przedmioty służyły poprzez właściwe im funkcje i znaczyły poprzez uczucia z nimi związane.

    Dlaczego myślisz że ludzie nie przywiązujmy wartości do rzeczy materialnych, mogą nie mieć serca dla innych ludzi, możesz mi wyjaśnić ta zależność ?

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    1 minutę temu, 8fun napisał:

    Dlaczego myślisz że ludzie nie przywiązujmy wartości do rzeczy materialnych, mogą nie mieć serca dla innych ludzi, możesz mi wyjaśnić ta zależność ?

     

    Niektórzy ludzie. Nie uogólniam. A może tak być, ponieważ może nie mieć dla nich wartości miłość i troska, jaką ktoś włożył np. w wybór prezentu dla nich, albo samodzielne wykonanie jakiegoś przedmiotu (mebla, swetra, albumu, albo... wiersza.)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    Godzinę temu, 8fun napisał:

     

     

    Sąsiadka mnie poinformowała, że widziała kogoś na moim rowerze, powiedziałem - "ja już się nim nacieszyłem, mam nadzieje, że sprawi nowemu właścicielowi dużo radości"
    Wczoraj rano spotkałem ją ponownie, po chwili rozmowy powiedziała "szkoda, że ukradli ci ten rower, bardzo był ładny", Nie mogłem tego słuchać. Chłopiec, który ukradł mój rower, pewnie bardzo go pożądał, to popchnęło go do kradzieży, gdyby nie przywiązywał wagi do przedmiotów materialnych, nie musiałby przeżywać stresu związanego z kradzieżą.
    Gromadzenie powiększanie i utrzymywanie (nawet gdy niepotrzebne) przeszkadza w rozwoju duchowym. Nie przywiązujcie się do rzeczy, nadmiar oddajcie tym, co będą je używać, po co Ci dziesięć par spodni przecież masz tylko jedno ciało, ciało, które jest "pożyczone", które będziesz musiała oddać naturze, to tylko chwilowy środek transportu w podróży duszy. Reasumując, ludzie dobrze robią nie przywiązując wagi do rzeczy materialnych w tym do ciała, kimkolwiek by one nie były przesiąknięte, to tylko rzeczy.
    Nie stawajcie się niewolnikami przedmiotów. Kochajcie człowieka, nie produkt jego rąk. Kochajcie Boga, nie przedmioty go przedstawiające. Pozdrawiam 
     

     

    Przykro mi, że ukradli Ci rower. Rozumiem, że Twoja reakcja była sarkastyczna - trudno życzyć złodziejowi miłego korzystania z ukradzionego przedmiotu.

    Kiedyś pewnie bym się zgodziła z Twoim wywodem, bo to myślenie było mi bliskie. Obecnie jestem przeciwniczką minimalizmu - niedawno nawet napisałam wiersz na ten temat - niedługo go wkleję. 

     

    Pozdrawiam

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    33 minuty temu, WarszawiAnka napisał:

    reakcja była sarkastyczna

    Nie, niebyła sarkastyczna.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 7 godzin temu, 8fun napisał:

     

    Napisałem "mogą", różnica jest taka, że człowiek, który nie przywiązuje wagi do rzeczy materialnych nie będzie stawał przed takim wyborem, wiec obawiałbym się bardziej tego, który z żalem pozbywa się przedmiotów już nie użytecznych, gdyż nie mogę być pewien jego wyboru. 

    Z medycznego punktu widzenia Syllogomania — nieusuwanie przedmiotów zbędnych bądź uszkodzonych, nienadających się do naprawy, a także niemających praktycznego zastosowania dla danej osoby. 

     

    ok, jednakowoż chwila zastanowienia przed utylizacją jest dla mnie cenniejsza niż naukowe wywody :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 5 godzin temu, WarszawiAnka napisał:

     

    Trzeba zachować równowagę. Tak, aby przedmioty służyły poprzez właściwe im funkcje i znaczyły poprzez uczucia z nimi związane.

     

    dokładnie

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 5 godzin temu, WarszawiAnka napisał:

     

    Każdy ma swoje "ważne" przedmioty - nieraz z sobie tylko wiadomych powodów. :)

     

    Pozdrawiam

     

    wiadomo ;)

     

    zdrówka też

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 5 godzin temu, WarszawiAnka napisał:

     

    Niektórzy ludzie. Nie uogólniam. A może tak być, ponieważ może nie mieć dla nich wartości miłość i troska, jaką ktoś włożył np. w wybór prezentu dla nich, albo samodzielne wykonanie jakiegoś przedmiotu (mebla, swetra, albumu, albo... wiersza.)

     

    5 godzin temu, 8fun napisał:

     

     

    Sąsiadka mnie poinformowała, że widziała kogoś na moim rowerze, powiedziałem - "ja już się nim nacieszyłem, mam nadzieje, że sprawi nowemu właścicielowi dużo radości"
    Wczoraj rano spotkałem ją ponownie, po chwili rozmowy powiedziała "szkoda, że ukradli ci ten rower, bardzo był ładny", Nie mogłem tego słuchać. Chłopiec, który ukradł mój rower, pewnie bardzo go pożądał, to popchnęło go do kradzieży, gdyby nie przywiązywał wagi do przedmiotów materialnych, nie musiałby przeżywać stresu związanego z kradzieżą.
    Gromadzenie powiększanie i utrzymywanie (nawet gdy niepotrzebne) przeszkadza w rozwoju duchowym. Nie przywiązujcie się do rzeczy, nadmiar oddajcie tym, co będą je używać, po co Ci dziesięć par spodni przecież masz tylko jedno ciało, ciało, które jest "pożyczone", które będziesz musiała oddać naturze, to tylko chwilowy środek transportu w podróży duszy. Reasumując, ludzie dobrze robią nie przywiązując wagi do rzeczy materialnych w tym do ciała, kimkolwiek by one nie były przesiąknięte, to tylko rzeczy.
    Nie stawajcie się niewolnikami przedmiotów. Kochajcie człowieka, nie produkt jego rąk. Kochajcie Boga, nie przedmioty go przedstawiające. Pozdrawiam 
     

     

    Wiesz co, 8fun? jakoś mnie nie przekonuje ta historia. Tak jakbyś ją wymyślił, a nie była ona realna (co nie przeczy temu, że była jednak realna ;)). Gdybyś skoczył za dzieckiem w ogień - to byłby dla mnie sygnał  - że Twoje mniemanie o Twoim ciele fizycznym (materialnym, nietrwałym) jest prawidłowe - zużyło się, niech się spali - a dziecko... ono ma jeszcze doświadczyć tego i owego, może się wzniesie w rozwoju duchowym?

    A tak na marginesie, nie odniosłeś się do tego co napisałam :

     

    Rozwój to nie eliminacja wszystkiego na swej drodze, ale absorpcja wszystkiego. Dobrego - bez problemów, złego - po przemienieniu. Oczywiście wiem to tylko trochę realnie, głównie zaś teoretycznie, nie potrafię np. przemienić gówna w złoto, tylko wpuszczam je w kanał ;)

     

    co o tym sądzisz?

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    4 godziny temu, 8fun napisał:

    Nieszczęście? Szczęście?  Kto wie?

     

    Względność dobrych i złych wypadków
     

    Stary człowiek i jego syn pracowali na małej farmie. Mieli tylko jednego konia, który ciągnął ich pług. Pewnego dnia koń uciekł.

    – Jakie to straszne – współczuli sąsiedzi. – Co za nieszczęście.

    – Kto to wie, czy to nieszczęście, czy szczęście – odpowiadał farmer.

    Tydzień później koń powrócił z gór, przyprowadzając ze sobą do stajni pięć dzikich klaczy.

    – Co za niesamowite szczęście! – mówili sąsiedzi.

    – Szczęście? Nieszczęście? Kto wie? – odpowiadał starzec. Następnego dnia syn, próbując ujeździć jedną z dzikich klaczy, spadł z niej i złamał nogę.

    – Jakie to straszne. Co za nieszczęście! – mówiono.

    – Nieszczęście? Szczęście?

    Przyszło wojsko i wszystkich młodych mężczyzn zabrano na wojnę.
    Syn farmera był nieprzydatny, więc pozostał.

    – Szczęście? Nieszczęście?

     

    Tak, znam dobrze tę historię. Był taki czas, gdy karmiłam się takimi bajkami i ochoczo je opowiadałam innym.

    Ale później przyszedł zimny prysznic. Bardzo zimny. Od tego momentu systematycznie wzrasta mój racjonalizm.

     

    Pozdrawiam.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    2 minuty temu, WarszawiAnka napisał:

    Tak, znam dobrze tę historię. Był taki czas, gdy karmiłam się takimi bajkami i ochoczo je opowiadałam innym.

    Ale później przyszedł zimny prysznic. Bardzo zimny. Od tego momentu systematycznie wzrasta mój racjonalizm.

    Przekonały mnie twoje argumenty :)))

    To tak jakbym powiedział w opozycji do religii katolickiej  "Tak, znam dobrze tę historię. Był taki czas, gdy karmiłam się takimi bajkami i ochoczo je opowiadałam innym. Ale później przyszedł zimny prysznic. Bardzo zimny. Od tego momentu systematycznie wzrasta mój racjonalizm"

    Przekonałem Cię tymi "argumentami"?

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    Teraz, 8fun napisał:

    Przekonały mnie twoje argumenty :)))

    To tak jakbym powiedział w opozycji do religii katolickiej  "Tak, znam dobrze tę historię. Był taki czas, gdy karmiłam się takimi bajkami i ochoczo je opowiadałam innym. Ale później przyszedł zimny prysznic. Bardzo zimny. Od tego momentu systematycznie wzrasta mój racjonalizm"

    Przekonałem Cię tymi "argumentami"?

     

    Ryzykownie grasz. Wytaczasz zbyt ciężkie działa, podczas gdy nie ma takiej potrzeby.

    Od jakiegoś czasu wystrzegam się skrajności. Umiar - umiar we wszystkim.

     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    2 minuty temu, WarszawiAnka napisał:

    Wytaczasz zbyt ciężkie działa, podczas gdy nie ma takiej potrzeby.

    To przykład na Twoje "argumenty", bo dla Ciebie to "bajki", to tak jest i już?, rozmawiajmy konstruktywnie, bo w inny sposób to niem sensu.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Zarejestruj się. To bardzo proste!

      Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    • Ostatnio komentowane

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • @Sylwester_Lasota Ma Pan rację, użyłam niepotrzebnie jednego przymiotnika. Jednak nie atakuję tutaj konkretnych osób, to o czym napisałam tyczy się modelu, który przez wiele lat panował. I można się z tym kłócić, lub zgodzić, ale właśnie w Europie najwięcej przywilejów miał taki, a nie inny człowiek. A na marginesie była cała reszta. Dlatego obecne trendy wywołują tak wiele kontrowersji, zwłaszcza w Polsce. A dlaczego mniejszości oraz ruchy feministyczne atakują kościół? Może dlatego, że ludzie odpowiedzialni za zarządzanie całą organizacją, w tym tworzenie praw kościelnych, którym powinni podporządkować się ich wyznawcy, to mężczyźni, niedopuszczający kobiet, czy gejów do głosu, a wypowiadający się o tym, jak powinniśmy żyć. I nikt nie atakuje siłą katolików. Chętnie poznam racjonalny argument, dlaczego tylko mężczyźni mają prawo decyzji, jak wygląda cała organizacja. Być może się mylę, ale nie jestem w stanie przywołać ani jednnej sytuacji, w której zwolennicy LGBT, geje, lesbijki, czy kobiety atakują siłą grupę katolików. Za to bez problemu jestem w stanie znaleźć przykłady użycia siły w drugą stronę. Można się spierać na temat ataku symboli, jednak symbol nigdy nie powinine być stawiany ponad człowieka. Jeżeli kiedykolwiek poczul się Pan zagrożony, zwłaszcza idąc ulicą, przez fakt, że jest Pan katolikiem i mężczyzną, chętnie przeczytam o takiej sytuacji. Pozdrawiam.
      • Dziękuję za wizytę i czytanie. Mówiąc szczerze, w dużej części zgadzam się z tym, co napisałaś, ale... no właśnie, Jacek mnie uprzedził. Miałem napisać: Czy wiesz, że wkradł Ci się wybitnie seksistowski i niemniej rasistowski kawałek na końcu komentarza? A na dodatek bardzo trendy i cool: A biały heteroseksualny mężczyzna katolik, nie jest pieprzonym pępkiem świata, wokół którego musi się wszystko obracać i do którego ma być przystosowana cała filozofia, system, infrastruktura, kultura i sztuka, wszechświat. Jak do tej pory, to właśnie takie osobniki miały najwięcej do powiedzenia... Powiem Ci tak: jestem biały, heteroseksualny, jestem katolikiem i nie uważam się za pępek czegokolwiek, nigdy się nie uważałem i raczej nie będę się uważał. Możesz wierzyć lub nie, ale moje osobiste doświadczenie jest takie, że z powodów wymienionych przez Ciebie cech czuję się spychany na margines łącznie z moimi prawami. Nie chcę z oczywistych powodów pisać o moich prywatnych problemach, ale niestety z mojej perspektywy tak to wygląda. Tak jak napisał Marek, wahadło przechyliło się obecnie bardzo niebezpiecznie w drugą stronę i szczerze, nie życzył bym Ci żebyś znalazła się w podobnej do mojej sytuacji będąc białym heteroseksualnym mężczyzną, a przy tym katolikiem. To ostanie może akurat w przypadku o którym wspominam, może miało najmniejsze znaczenie, ale bywa swego rodzaju piętnem w innych sytuacjach. A jeszcze dodam, że wśród ludzi, których spotkałem, najbardziej zaciekłymi antykatolikami są Polacy, co jest dla mnie szczególnie przykre. Z innymi najczęściej daje się rozmawiać, ale wśród Polaków, którzy albo sami, albo ich niedalecy przodkowie odeszli od Kościoła, panuje najczęściej retoryka, jakiej przykład masz kilka komentarzy wyżej. Nie można normalnie rozmawiać. Jest to dla mnie bardzo przykre. Jeszcze raz dzięki za wizytę i pozytywny odbiór, pomimo różnicy (nie tak wielkiej) poglądów. Pozdrawiam.  
      • Przyznam, że wiersz mi się podoba, chociaż przekaz zupełnie mija się z moimi poglądami. Moim zdaniem, w społeczeństwie, w jakim żyjemy, wciąż istnieje ogromny podział pomiędzy kobietami i mężczyznami. Chodzi przede wszystkim o podział, który narzuca różne zachowania, cechy i atrybuty zarówno kobietom, jak i mężczyznom. Wielu osobom bardzo trudno przychodzi zrozumienie, że nie każdy ma ochotę podporządkowywać się modelowi narzucanemu przez społeczeństwo. Nie każda kobieta chce być postrzegana, jako delikatna i emocjonalna osóbka, potrzebująca pomocy na każdym kroku. Oczywiście można przytoczyć tu statystki i mówić, że siła to cecha mężczyzn, jednak na sto kobiet i sto mężczyzn znajdą się przynajmniej dwie, albo trzy, które okażą się silniejsze i wytrwalsze od dziewięćdziesięciu mężczyzn. Są one mniejszością i nie potrafimy zrozumieć i zaakceptować, jako społeczeństwo, tej mniejszości. W ten sam sposób możemy spojrzeć na mężczyzn, którzy są postrzegani, jako istoty twarde, silne i zawsze potrafiące rozwiązać techniczne problemy. Jednak na sto mężczyzn i sto kobiet, znajdzie się kilku mężczyzn przejawiających dużo większą wrażliwość i delikatność od dziewięćdziesięciu kobiet. I oto mamy kolejną mniejszość, której nie próbujemy nawet zrozumieć. Te mniejszości, wychowywane przez całe życie w obecnym modelu, nie potrafią się dostosować, bo mają inne zainteresowania, inne predyspozycje fizyczne i psychiczne od tych, które są im przypisywane przez to, że urodzili się jako przedstawiciele jednej płci. Być może właśnie stąd, przez wiele lat kiełkuje i rodzi się w nich chęć zmiany płci i siebie samych, nie potrafią zaakceptować swojego ciała i tego kim są, chcą się zmienić z zewnątrz, aby być akceptowanym.   Gdybyśmy przestali wyśmiewać i krytykować wybory ludzi, które tak na prawdę nam, jako jednostkom nie szkodzą, a zaczęli patrzeć na innych jak na ludzi, nie oceniając przez pryzmat “ciała”, w jakim się urodzili, być może zmiana płci nie byłaby konieczna w większości przypadków. Myślę, że jest to bardziej owoc braku empatii i myślenia zmanipulowanego przez system od naszego urodzenia. I tu dochodzimy do sedna - problem nie tkwi wcale w ludziach, którzy nie potrafią się zaakceptować. Problem tkwi, podkreślam moim zdaniem, w tych, którzy nie potrafią zaakceptować odrębności. Psychika ludzka jest bardzo wrażliwa i skoro nie jestem ackeptowana jako kobieta, bo nie chcę być postrzegana jako porcelanowy wazonik, który się rozbije jeśli się go dotknie, to może gdy zmienię płeć, będą na mnie inaczej patrzeć? I w drugą stronę. Więc najpierw pomyślmy, co robimy źle jako społeczeństwo, że tak wielu ludzi nienawidzi swojego ciała. Dopiero później mówmy o głupocie, czy spiskach “przeciwko Bogu/ludzkości”. Bo tak na prawdę takie wytykanie cudzych, a nie swoich błędów, jest głupotą, skoro nie próbujemy najpierw zrozumieć wyborów.   Ludzie nie są robotami produkowanymi w fabryce według jednego schematu. Każdy jest inny i zasługuje na empatię, nie ważne czy jest w mniejszości, czy w większości. A biały heteroseksualny mężczyzna katolik, nie jest pępkiem świata, wokół którego musi się wszystko obracać i do którego ma być przystosowana cała filozofia, system, infrastruktura, kultura i sztuka, wszechświat. Jak do tej pory, to właśnie takie osobniki miały najwięcej do powiedzenia... Zwłaszcza, że każdy ma swoją kobiecą, jak i męską naturę. @Jacek_Suchowicz usunęłam zbędny przymiotnik
      • tylko dodam normalna wymiana myśli  rozwija każdego z nas - pozwala poznać schematy myślowe innych Pozdrawiam przykład agresji: "A biały heteroseksualny mężczyzna katolik, nie jest pieprzonym pępkiem świata, wokół którego musi się wszystko obracać i do którego ma być przystosowana cała filozofia, system, infrastruktura, kultura i sztuka, wszechświat." cyt olga .praska
      • Dla ciebie wszystko,  bez ciebie nic,  z tobą zawsze i wszędzie, o każdej  porze dnia i nocy.  Bo ty dajesz mi  dziecięcą radość,  przy tobie zawsze  chcę być.  Na zawsze  na zawsze razem  będziemy już. 
    • Najczęściej komentowane

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności