Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
iwonaroma

rozmowa z ojcem trójki dzieci

Rekomendowane odpowiedzi

  • Autor
  • 6 minut temu, Justyna Adamczewska napisał:

    No, Iwono, ujęłaś w swych strofach tak wiele. Nazwałbym ten wiersz "niecierpliwym". Pozdrawiam 

     

    Dzięki. Rzeczywiście niecierpliwość nie pozwala nam na pełny ogląd sytuacji, która wymaga czasu. Bohater tego wiersza jeszcze musi poczekać/dojrzeć, by zrozumieć to i owo. Zdrówka też.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 9 godzin temu, Waldemar_Talar_Talar napisał:

    Witaj -   smutno to fakt - prawdziwy ...

                                                                                               Ciepłego dnia ci życzę.

     

    Wzajemnie Waldemarze - ciepłego

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    2 godziny temu, iwonaroma napisał:

     

    Tak też mogło być. W sumie życie w parze jest nieprzewidywalne, bo atuty mogą okazać się mirażami a niedostatki... wartościami …:) Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co druga osoba poczyni, możemy pracować nad sobą, i tyle :) (a może aż tyle :))

    ---------------------------

    Właśnie. Tena facet bardzo pracował nad sobą i to mu nie pomogło, więc ten pozytywny czynnik był tutaj niedecydujący.  Przyczynę widzę w słabości i tych drżących ustach. Kobieta od mocnego, starającego się faceta nie odchodzi. Jak sądzisz?

     

     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    2 godziny temu, iwonaroma napisał:

     

    Tak, to tajemnica - dlaczego coś zgodnie się układa bądź wcale nie... mimo wszelkich zewnętrznych okoliczności...

    Dzięki i zdrówka również

     

    Są jeszcze wewnętrzne okoliczności - nie wiadomo, co ważniejsze...

     

    Pzdrawiam

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    3 godziny temu, iwonaroma napisał:

     

    Nie przepraszaj, Twoje obserwacje i spostrzeżenia są zawsze bardzo ciekawe, masz dużą dojrzałość jak na swój młody wiek (to nie przytyk :) tylko stwierdzenie faktu ).

    Fakt, ciężko pracujący górnicy (i nie tylko górnicy) chcieliby sobie w weekend nieco odpocząć - i naprawdę im się to należy. Z drugiej strony... jeśli dzieci się ciężej chowają... mamy potrzebują wsparcia. I jak tu wybrnąć z sytuacji... gdy na przykład nie ma chętnej/bądź obecnej babci...

    Twoje spędzanie czasu z chrześniakami jest jednak okazjonalne, gdybyś miał ich na "karku" non stop mógłbyś być nieco ;) zmęczony... Na pewno łatwiej jest zajmować się własnymi dziećmi, bo jest z nimi silny związek uczuciowy (choć oczywiście bywają wyjątki).

    Gaźnik :) nie mów nigdy nigdy :) 

    serdecznie pozdrawiam

    Nie twierdzę, że sam byłbym idealnym ojcem. Wręcz obawiam się, że powieliłbym błąd mojego ojca. Był świetny w wychowywaniu dzieci (swoich pierwszych dwóch, młodszy brat przyszedł na świat zbyt późno :( ). Tata zupełnie sobie nie poradził z buntem mojej siostry oraz później moim w wieku nastoletnim... Wybudował sobie mur jak Roger Waters i troszkę się zdystansował. Nigdy nie chciałbym powtórzyć tego błędu, ale mi to nie grozi.

     

    Moim oczkiem w głowie jest mój najmłodszy chrześniak. Czyli mój 20 lat młodszy braciszek. Rodzice poszli "na swoje" gdy Wojtuś miał 3 lata (wiem jak to niewiarygodnie brzmi, ale tak było). Przez pierwszy rok to ja najwięcej z nim czasu spędzałem, udało mi się poświęcać mu więcej czasu niż naszej mamie. Jak dostałem pracę trochę się zmieniło jednak. Pracowałem wtedy jeszcze na 6:00 rano. Po pracy jadłem obiad, zajmowałem się Wojtusiem do wieczora, a wieczorem gdy już spał wychodziłem posiedzieć w knajpach ze znajomymi (nie mogłem pić alkoholu żeby wejść rano na teren kopalni), ale sypiałem wtedy po 2-3 godziny dziennie. Wydaję mi się, że w dłuższej perspektywie padłbym zwyczajnie z wykończenia, ale nie przekonałem się o tym...

     

    Pani Iwono na prawdę nie grozi mi ojcostwo. Miłość mojego życia dała dzieci innemu mężczyźnie (zresztą lepszemu ode mnie). Nie mógłbym się kochać z inną kobietą. Tak samo nie byłbym w stanie ugodzić w tę rodzinę. Życie to nie je bajka. Musiałem się odnaleźć w takich warunkach i prawie mi się udało. :)

     

    Pani wiersze prowadzą często do wspaniałych dyskusji. :) Winszuje tego daru :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    Godzinę temu, Marek.zak1 napisał:

    ---------------------------

    Właśnie. Tena facet bardzo pracował nad sobą i to mu nie pomogło, więc ten pozytywny czynnik był tutaj niedecydujący.  Przyczynę widzę w słabości i tych drżących ustach. Kobieta od mocnego, starającego się faceta nie odchodzi. Jak sądzisz?

     

     

    Jako facet powiem tak - to co inny gość mówi często nie jest prawdo. W naszym kraju wciąż jest kultywowana postawa macho, a wielu facetom łatwo przychodzi struganie hojraka wszędzie poza domem, w którym są słabsi od swoich malutkich dzieci...

     

    Nie oceniam osoby z wiersza Pani Iwony, ale warto wziąć pod uwagę, że on jako "twardziel" nie ma prawa przyznać się do swoich przywar. Z drugiej strony wychowuje swoje dzieci. W tym kraju nie jest łatwo wygrać sprawę z byłą żoną nawet jeśli jest nałogową narkomanką. Widocznie jego ex olała własne pociechy (znam takie sytuacje).

     

    Masz rację, że kobiety potrzebują twardziela. Dlatego trochę mnie ubawiły komentarze pod niedawnym wierszu o wrażliwcu, który się pojawił na orgu. Wiele moich przyjaciółek mi powtarzało, że jestem ideałem na męża. Jednak nie dla nich. Na szczęście żadna nie potrafiła mi wprost powiedzieć, że frajer może mieć tysiące pozytywnych cech, ale bycie mięczakiem sprowadza go do wyłącznej roli przyjaciela, ewentualnie tymczasowego kochanka.

     

    Pozdrawiam wszystkich :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    3 minuty temu, Gaźnik napisał:

    Jednak nie dla nich. Na szczęście żadna nie potrafiła mi wprost powiedzieć, że frajer może mieć tysiące pozytywnych cech, ale bycie mięczakiem sprowadza go do wyłącznej roli przyjaciela, ewentualnie tymczasowego kochanka.

     

     

    -----------------------

    Właśnie. Kobiety wybaczaja wiele, ale nie słabość.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    5 minut temu, Marek.zak1 napisał:

    -----------------------

    Właśnie. Kobiety wybaczaja wiele, ale nie słabość.

    wiem o tym doskonale :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 12 godzin temu, Marek.zak1 napisał:

    ---------------------------

    Właśnie. Tena facet bardzo pracował nad sobą i to mu nie pomogło, więc ten pozytywny czynnik był tutaj niedecydujący.  Przyczynę widzę w słabości i tych drżących ustach. Kobieta od mocnego, starającego się faceta nie odchodzi. Jak sądzisz?

     

     

     

    No nie wiem...odchodzenie ma tyle przyczyn... moc i staranie się chyba tu nie wystarczą...

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 12 godzin temu, WarszawiAnka napisał:

     

    Są jeszcze wewnętrzne okoliczności - nie wiadomo, co ważniejsze...

     

    Pzdrawiam

     

    Dokładnie. I myślę, że te wewnętrzne są silniejsze

    zdrówka też

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 11 godzin temu, Gaźnik napisał:

    Nie twierdzę, że sam byłbym idealnym ojcem. Wręcz obawiam się, że powieliłbym błąd mojego ojca. Był świetny w wychowywaniu dzieci (swoich pierwszych dwóch, młodszy brat przyszedł na świat zbyt późno :( ). Tata zupełnie sobie nie poradził z buntem mojej siostry oraz później moim w wieku nastoletnim... Wybudował sobie mur jak Roger Waters i troszkę się zdystansował. Nigdy nie chciałbym powtórzyć tego błędu, ale mi to nie grozi.

     

    Moim oczkiem w głowie jest mój najmłodszy chrześniak. Czyli mój 20 lat młodszy braciszek. Rodzice poszli "na swoje" gdy Wojtuś miał 3 lata (wiem jak to niewiarygodnie brzmi, ale tak było). Przez pierwszy rok to ja najwięcej z nim czasu spędzałem, udało mi się poświęcać mu więcej czasu niż naszej mamie. Jak dostałem pracę trochę się zmieniło jednak. Pracowałem wtedy jeszcze na 6:00 rano. Po pracy jadłem obiad, zajmowałem się Wojtusiem do wieczora, a wieczorem gdy już spał wychodziłem posiedzieć w knajpach ze znajomymi (nie mogłem pić alkoholu żeby wejść rano na teren kopalni), ale sypiałem wtedy po 2-3 godziny dziennie. Wydaję mi się, że w dłuższej perspektywie padłbym zwyczajnie z wykończenia, ale nie przekonałem się o tym...

     

    Pani Iwono na prawdę nie grozi mi ojcostwo. Miłość mojego życia dała dzieci innemu mężczyźnie (zresztą lepszemu ode mnie). Nie mógłbym się kochać z inną kobietą. Tak samo nie byłbym w stanie ugodzić w tę rodzinę. Życie to nie je bajka. Musiałem się odnaleźć w takich warunkach i prawie mi się udało. :)

     

    Pani wiersze prowadzą często do wspaniałych dyskusji. :) Winszuje tego daru :)

     

    Tak, krótkie spanie w wychowywaniu maleńkiego dziecka to prawie norma :) Ciężko to wytrzymać. Moja córka do roku bardzo płakała (szczególnie w nocy ;)) z powodu kolek (kiedy zaczęła chodzić - jak ręką odjął).

    Z powodu notorycznego niedospania zdarzyło mi się zasnąć w fotelu z herbatą w ręku :) i się oblać :) Dobrze, że nie była bardzo gorąca... Myślę,  że młodym mamom bardzo dokucza fizyczne zmęczenie ale także rutyna codziennych zajęć. Wsparcie męża (choćby drobne) jest naprawdę nieocenione.

     

    Adrian (czy dobrze pamiętam imię?), jesteś jeszcze młody, nie  zarzekaj się. Nowe uczucie na pewno zawita do Twego serca, nie ma sensu stawiać sobie ograniczeń, zwłaszcza gdy ktoś nas po prostu zawiedzie.

     

    Dziękuję za uznanie daru ;)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 11 godzin temu, Marek.zak1 napisał:

    -----------------------

    Właśnie. Kobiety wybaczaja wiele, ale nie słabość.

     

    To nieprawda. Nie byłoby wówczas kobiet przy łóżkach chorych mężów! 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Godzinę temu, Faina napisał:

    iwonaroma 👍

     

    Hohohohoho, facet zna swoją wartość, ale jak tu żyć z takim perfekcjonistą? 😉

     

    Intrygujący wiersz 😊

     

    ;)

     

    Dzięki

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    41 minut temu, iwonaroma napisał:

     

    To nieprawda. Nie byłoby wówczas kobiet przy łóżkach chorych mężów! 

    ______

    Słabość charakteru ma coś wspólnego  z chorobą?

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    W dniu ‎26‎.‎05‎.‎2019 o 18:55, iwonaroma napisał:

    wszystko jest naprawdę okey

    i, w najlepszym porządku, pracuję,

    zarabiam, wychowuję ; daję sobie

    świetnie radę, jestem przystojny, wysportowany,

    zdrowo się odżywiam, gustownie ubieram;

    jeżdżę niezłym samochodem, potrafię

    naprawić to i owo, znam się,

    znam się na wielu, wielu rzeczach,

     

    Ten fragment to o mnie, ale dzieci muszą też mieć matkę, dlatego ostatnie wersy nie o mnie.

    Jestem też stety lub niestety męzem.

     

    Pozdrawaiam.

     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 8 godzin temu, Marek.zak1 napisał:

    ______

    Słabość charakteru ma coś wspólnego  z chorobą?

     

    No tak... masz rację, trzeba oddzielić słabość ciała fizycznego od reszty ciał... Ciało fizyczne i tak się rozpadnie (dotyczy to każdego, i złego i dobrego ;)) natomiast męstwo ducha jest nieocenione. Mąż - jest Mężny - czyli odważny. I jeśli to prawda w przypadku konkretnego mężczyzny - kobieta będzie trzymać się takiego faceta bez względu na wzgląd. Natomiast jeśli jest to męstwo udawane, fasadowe - to istnieje jedynie duże napięcie, które trudno znieść … Może "bohater" tego wiersza - jak to ujęła powyżej Faina - był zbyt dużym perfekcjonistą?  - za czym nie stała rzeczywistość. I dlatego się posypało...

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 4 godziny temu, Andrzej_Wojnowski napisał:

     

    Ten fragment to o mnie, ale dzieci muszą też mieć matkę, dlatego ostatnie wersy nie o mnie.

    Jestem też stety lub niestety męzem.

     

    Pozdrawaiam.

     

     

    Jesteś mężem - i to wystarczy.

    Również pozdrawiam

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Zarejestruj się. To bardzo proste!

      Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    • Ostatnio komentowane

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • " Kuchenne Rewolucje " odnośnie porządków instrukcje od starych potraw obstrukcje   - ten schabowy jest zbyt twardy - w tej musztardzie brak musztardy - w tym bigosie brak kapusty - a ten boczek jest za tłusty   klik   " Wiadomości " powielanie aktualności sensacyjnych rozmaitości   - syn księcia Harry' ego zbudował czołg z klocków lego - Cleo promuje nową płytę na Oponeo   klik   " Taniec z Gwiazdami " pomiędzy jurorami Kiepski - mistrz parkietu z notami   - wspaniała samba - tańczy Pani lepiej niż Czarna Mamba - w tym walcu nie było " ramy " - oj chyba dziesiątki nie przyznamy   klik klik klik   wszędzie gówno wszędzie szajs wszędzie "ścianki " wszędzie hajs wszędzie plotki wszędzie gniew wszędzie taniec wszędzie śpiew   bęc
      • " Człowiek nie potrafi ocenić swoich błędów tak długo, jak opowiadanie leży w szufladzie biurka; trzeba je opublikować i zacząć wstydzić się za nie; to jest jedyna możliwość nauczenia się czegokolwiek na przyszłość " - Marek Hłasko   Wsiąkasz we mnie każdego poranka liliowym zapachem smutku burzą roztańczonych warg całujących skrwawione od łez opuszki palców   Widziałem gdy je chowałaś w wielkanocnym koszyku pomiędzy chlebem i solą w nadziei poświęcenia naszych umarłych motyli w brzuchu   Widziałem gdy obmywałaś nimi bożonarodzeniowy opłatek chcąc bym przemówił ludzkim głosem i znowu wyrył serce na naszym wspólnie posadzonym drzewie   Wsiąkasz we mnie każdej nocy pustą poduszką pożądania wspomnieniem naszych rozmów posłańców splecionych spojrzeń które na powrót szukają   klucza do szkatułki miłości  
      • ... komentarzy   Pozdrawiam 
      • @Gerber Dobry wiersz:)   
      • to taki rodzaj skurwienia same niedomówienia   czy ten co leży miał zawał ? czy się najebał ? czy w żyłę dawał ?   to taki rodzaj zaniechania same dociekania   czy ten co leży miał zawał ? czy się najebał ? czy w żyłę dawał ?   to taki rodzaj obojętności same wątpliwości   czy ten co leży miał zawał ? czy się najebał ? czy w żyłę dawał ?   niedomówienia dociekania wątpliwości   Znieczulica
    • Najczęściej komentowane

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności