Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


Roklin

Leśna ballada

Rekomendowane odpowiedzi

5 minut temu, Roklin napisał:

 

No to właśnie jest o mnie - nie umiem pisać, nie mając jakiegoś realnego obrazu w głowie. Ale to może też być niebezpieczne :)

 

Miałam na myśli to, że brak wyobraźni może nam zaoszczędzić urojonych lęków...

 

Podoba mi się Twój wiersz, Roklinie, tak u Ciebie zielono, można wypocząć, :)

Rytm niektórych wersów jest jednak zakłócony

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach


Witam -  jest super -  miło przeczytać  na koniec dnia coś takiego.

                                                                                                                                   Pozd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 35 minut temu, Wędrowiec.1984 napisał:

    Właśnie zostało połechtane moje zamiłowanie do romantyzmu. Od razu przypomniały mi się Ballady i romanse Mickiewicza, które uwielbiam. Żywa przyroda, która oddziałuje na człowieka etc... 

     

    Plusik :D

     

    Po prawdzie to ja w tamtym czasie czytałem dużo Leśmiana, którego wziąłem sobie wtedy w góry. Stąd może bierze się skojarzenie. Tam się poza tym nic nie dzieje (poza cięciem lasu), co przyciągałoby uwagę człowieka. Więc można sobie połazić, pofantazjować, popisać, pozwiedzać... 

    Dziękuję za odwiedziny :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 5 minut temu, Pan Bóg napisał:

    Jakiego znowu absolutu?

     

    Nie mam ochoty odpowiadać na prowokacje. Spójrz na swój nick i odpowiedz sobie sam. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    2 minuty temu, Wędrowiec.1984 napisał:

     

    Hihi zdziwiła byś się. ;-))

    Ciekawa jestem :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    3 minuty temu, Marlett napisał:

    Ciekawa jestem :)

     

    Człowiek bez wyobraźni, kiedy jest już wystraszony, pewnie z miejsca ją zyskuje. Tak wiesz, pstryk i masz. ;)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    Teraz, Liryk napisał:

    Las to wspaniały temat:)

    Pozdrawiam

    Kiedy przeczytałam pierwszą strofę.....

    Kiedyś też coś podobnego napisałam, może kiedyś odnajdę ten wiersz :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    6 minut temu, Marlett napisał:

    Kiedyś też coś podobnego napisałam, może kiedyś odnajdę ten wiersz :)

     

    Ja też! :-) Jest tu nawet ten wiersz ale to bardziej Świteziankę przypomina.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    2 godziny temu, Roklin napisał:

    Niejeden już głaz się w nurcie odmienił,

    od wody płynącej – ja razem z nią płynę.

    nurt to znaczy, że woda płynie.

    2 godziny temu, Roklin napisał:

    Z tyłu głośny huk – jakiś drwal podołał

    jakiejś sośnie starej – w gęstwinie ktoś ćwierka.

    jakiś*, jakiejś*  ktoś ćwierka? to chyba jakaś*nimfa:)

    3 godziny temu, Roklin napisał:

    Wtem zanika cień – opuszczam gęstwinę

    na rzecz ludzkiej łąki – dla serca i brzucha.

    Kończy już się dzień – pora do chatczyny

    na minut pięć wstąpić – w swoich głos się wsłuchać.

    ludzka łąka*? nie rozumiem. w swoich głos* jeśli w swoich* to głosy*

    3 godziny temu, Roklin napisał:

    Wędruję przez las – twardszy, niż się zdaje.

    Z każdym trelem pliszki coraz bliżej jest nas.

    Każdy górski łaz stając przed rozstajem –

    nawet idąc ku wsi – wędruje przez swój las.

    Ta strofa jest dla mnie niezrozumiała, napisana niepoprawnym językiem. 

    Miejscami gubisz rytm.

    Owszem leśnemu krajobrazowi mówię tak, ale wykonaniem mnie nie zachwyciłeś:)

    Pozdrawiam :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    16 godzin temu, Roklin napisał:

    Wtem zanika cień – opuszczam gęstwinę

    na rzecz ludzkiej łąki – dla serca i brzucha.

    Kończy już się dzień – pora do chatczyny

    na minut pięć wstąpić – w swoich głos się wsłuchać.

    Piękny wiersz Roklin, ale zwrotka szczególnie. Miło było czytać. J. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Ja chodze przez las Mazowieckiego Parku Krajobrazowego z moją Sową 2-3 razy dziennie:). Też coś napiszę. Będzie więcej o zwierzętach. 

    W lesie.jpg

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    1 minutę temu, Marek.zak1 napisał:

    Ja chodze przez las Mazowieckiego Parku Krajobrazowego z moją Sową 2-3 razy dziennie:). Też coś napiszę. Będzie więcej o zwierzętach. 

    W lesie.jpg

    O zwierzętach? No to fajnie, bo ja kocham zwierzęta. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Superancki spacer :)

     

    ale rzeczywiście ostatnia strofa może nieco nagięta, by podać jakąś myśl... 

    spacer to spacer (a balladowy w szczególności :)) myślenie niech odpocznie...

    pozdrowienia

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • W dniu 17.05.2019 o 21:53, WarszawiAnka napisał:

     

    Miałam na myśli to, że brak wyobraźni może nam zaoszczędzić urojonych lęków...

     

    Podoba mi się Twój wiersz, Roklinie, tak u Ciebie zielono, można wypocząć, :)

    Rytm niektórych wersów jest jednak zakłócony

     

    Pozdrawiam

     

    Dziękuję :) Cieszę się, że Ci się ten klimat podoba, bo to moje ulubione tematy. 

    W którym miejscu rytm się Tobie łamie? 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Zarejestruj się. To bardzo proste!

      Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    • Ostatnio komentowane

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • Witam  Może najpierw rozejrzyj się po forum zanim cokolwiek opublikujesz ;)
      • Gdyby nie ten wypadek to pewnie nigdy bym nie zwrócił uwagę na faceta. Wielka szkoda. W dodatku kolejna porażka dla naszego społeczeństwa. Wylew hejtu zmusił serwisy informacyjne do likwidacji komentarzy przy wiadomościach na temat zmarłego. Dla hien internetowych śmierć człowieka sukcesu jest wielką pożywką. Przykre. Podwójny ból dla rodziny.    
      • Pewnie to źle interpretuje, ale ja inaczej odczułem ten fragment. Nocne przemyślenia potrafią nadać nowego blasku doświadczeniom uzyskanym w trakcie dnia. Sam proces tych przemyśleń może być wskrzeszaniem dnia.    A Zostawiony może być wyjątkowo czuły na te różne nocne myśli...   Tak czy inaczej... Jak zwykle ciekawy wiersz publikujesz NN :) 
      • Warto zapracować na taki bilet, ale z jego realizacją proszę Cię byś się nie śpieszyła.   Bardzo ładny wiersz. :)
      • metafora to nie nakrętka, błagam poczytajcie, posłuchajcie, słowa to luksus Dąb(wiersz klasyka) Bolesław Leśmian   Zaszumiało, zawrzało, a to właśnie z dąbrowy  Wbiegł na chóry kościelne krzepki upiór dębowy  I poburzył organy rąk swych zmorą nie zmorą,  Jakby naraz go było wespół z gędźbą kilkoro.  Rozwiewała się, trzeszcząc gałęzista czupryna,  I szerzyła się w oczach niewiadoma kraina,  A on piersi wszem dudom nastawił po rycersku,  A w organy od ściany uderzał po siekiersku!  Grajże, graju, graj  Dopomóż ci Maj,  Dopomóż ci miech, duda  I wszelaka ułuda!  Bił prawicą na lewo, a lewicą za prawo,  Pokrzyżował ryk z jękiem, a lamenty ze wrzawą,  Aż z tej dudy - marudy dobył dłonią sękatą  Pieśń od wnętrza zieloną, a po brzegach kwiaciatą.  Wyszli święci z obrazów, bo już mają we zwyku,  Że się garną śmierciami do śpiewnego okrzyku.  I Bóg przybył skądinąd, niebywały w tej porze,  Niebywały, lecz cały zasłuchany! O, Boże!  Grajże, graju, graj  Dopomóż ci Maj,  Dopomóż ci miech, duda  I wszelaka ułuda!  Grał ci drzewne obłędy, sen umarłej zieleni,  Rozpacz liści, porwanych wirem zimnych strumieni,  I grał marsze żałobne muchomorów, co kroczą  Jedną nogą donikąd, kiedy zgon swój zaoczą.  I grał o tym, jak mszary jeno milczą,  Jak śmierć leśna śpi na wznak pod jagodą, pod wilczą,  I jak rosa beż oczu swymi łzami się nęka,  I jak drzewo pod ziemią w nagły żal się rozklęka!  Grajże, graju, graj  Dopomóż ci Maj,  Dopomóż ci miech, duda  I wszelaka ułuda!  A gdy śpiew mu uderzył durem leśnym do głowy,  Grał wszystkimi jarami wszystkie naraz parowy!  Aż ten ołtarz zlękniony, gdzie wyzłota się święci,  Chciał już runąć na ziemię, lecz potłumił swe chęci.  A on wpodłuż organy, stare miażdżąc im koście,  Porozpędzał swe dłonie, jak te nogi po moście,  I rozwiawszy tłum dźwięków po pieśniowym rozłogu,  Wygrzmiał z miechów to wszystko, co las myśli o Bogu!  Grajże, graju, graj  Dopomóż ci Maj,  Dopomóż ci miech, duda  I wszelaka ułuda!  Między Bogiem a grajem znikła inszość i przedział,  Skoro Bóg się o sobie snów dębowych dowiedział.  "Odkąd żyje na świecie, a wszak jestem wieczysty,  Nigdym dotąd nie słyszał takiego organisty!"  Grajek znawstwu bożemu na pamiątkę i chwałę  Porozbujał pieśń górą w dwa ruczaje niestałe,  Rozmurawił ją dołem, aż się kościół zielenił,  A cienistym przyśpiewem twarz słuchacza ocienił!  Grajże, graju, graj  Dopomóż ci Maj,  Dopomóż ci miech, duda  I wszelaka ułuda!  I Bóg słuchał wzruszony, słuchał duszą bezkreśną,  A w tej duszy mu było ruczajno i leśno,  I coś jeszcze miarkował i coś dumał na stronie  I biegł żywcem do grajka i wyciągał swe dłonie!  Święci, wiedząc, co czynią, w nagłej cudom podzięce  Poklękali radośnie wziąwszy siebie z ręce,  Bo od kiedy świat światem, a śmierć jego obrębem,  Po raz pierwszy Bóg płacząc obejmował się z dębem!  Grajże, graju, graj  Dopomóż ci Maj,  Dopomóż ci miech, duda  I wszelaka ułuda! i wersja dla opornych https://youtu.be/JouS27pbQ3A?t=19
    • Najczęściej komentowane

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności