Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
Maciej Midor

Urodzony w zimie

Rekomendowane odpowiedzi

urodzony w zimie
idę po kruchym lodzie
zapatrzony w parę z mych ust
ślady po łyżwach i świeży śnieg
dekoracje ze szkieletów drzew
zimne, zimne łono
cały świat jak lodowisko
nade mną białe niebo
rozłożone jak jej nogi
wisi w białym milczeniu
w białym zachwycie
niezrodzone jeszcze
jeszcze bez potoków Słońca
w milczeniu obserwuje
lodowe kroki
urodzonego w zimie
dreszcze są muzyką 
telepiący rytm 
wirujące płatki białych okruchów
wszystko tu jest białe, mamo
nawet czerń 
wszystko tu jest białe, ojcze
nawet biel
idę niestrudzenie
kiedy Słońce decyduje
kiedy Słońce się wpierdala
na bezkresny, biały horyzont
urodzony w zimie
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do utworu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Ostatnio w Warsztacie

    • Gość

      Zgłoszenie ·

      Napisano (edytowane)

      uciekły ptaszyska z

      betonowych klatek
      na szarej matrycy

      szarością odbitych
      rozsypując w swoim

      locie

      pył z lekkich
      niewidocznych

      dla nielotów pióropuszy
      a ten unosił się

      delikatnie

      opadając wolno
      na parki miejskie

      dzikie łąki miejsca
      ptaków szukających

      wodopoju

      do życia


      za szpakiem

      szybowały śledząc

      czarną postać jedyną

      widoczną w ciemnościach
      wprost do niego

      po pióro życia

      po miłość

       

      z jego spokojnych

      wilgotnych oczu

      wolnych od strachu

      przed dzikim stadem

      napełniły dzbany wodą

      pióra przeczesały

      swierkot w śpiew

      zamieniły i płakały 

      razem z nim nad 

      ciasnymi korytarzami

      raniącymi

      skrzydła szpakowe

      mieniące się wszystkim

      w co wierzyli

      wyskubywane przez

      drapieżników

      czyhających na

      ich glowy

       

      wracały do niego

      a on czuł

      że różowe piaski Elafonisi

      są zbyt daleko i

      zamieszkał na szarością

      odbitej łące

      nie chciał znowu być

      człowiekiem dla wielu

      wybrał niewielkie stado

      kolorowe

      dzikie

      łatwopalne

      by dać im ogień do życia

       

      pilnowany płomień

      ogrzewał wątpiących

      uratował tysiące

      śpiących czarodziejskich

      ptaków 

      wyrywająch ich ze 

      szponów sępa

      krążącego

      zawsze gdzieś obok

       

      Pamięci ks Andrzeja SZPAKA, jedynej prawdy, którą poznałam.

      Hippisa , który nawet drapieżników przyjmował....pomozcie temu, ktory jest wsrod Was, on Was potrzebuje, ja odlatuje w gory.

      Bede bardzo tesknila

      ☮️

      IMG_20191113_051059.jpg

      Edytowane przez Gość
  • Najpopularniejsze w ostatnich 7 dniach

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności