Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
Milena

...

Rekomendowane odpowiedzi

słońce sypie iskry w oczy

uśmiechy przebijają się przez skórę
jaskrawa zieleń nie daje ukojenia

 

otarta skóra zamienia się w skorupę

albo nigdy się nie goi

 

nie wiem jak ci powiedzieć
że pocałunkami
sączysz sól w rany

 

nie chce już płonąć
ale nie chce zgasnąć

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do utworu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Ostatnio w Warsztacie

    • Zdarza mi się czuć niewidzialną - jak w śpiączce;
      Idę w stronę tłumu - przepadając w nim bez śladu.

      Przyglądam się mijającym mnie twarzą,
      Mimo to, że dla nich nie istnieje - nie żyje.

      Uświadamiam sobie wtedy, jacy jesteśmy samotni,
      I to nie wtedy kiedy jesteśmy sami - ale w grupie.

      Nie zwracamy uwagi na drugiego człowieka,
      O ile się on o nią nie upomni - nas nie spoliczkuje.

      Gdy tak sunie z naprzeciwka kolejna sylwetka,
      Zatrzymuje się na chwile i wyciągam ku niej rękę.

      Spogląda na mnie nerwowo - stanowię przeszkodę;
      Nie razi mnie jej postawa - na buzi maluje uśmiech.

      W myślach układam słowa - by się nie ośmieszyć;
      Stresuje mnie ta zwłoka - ale sama to przedłużam.

      Kobieta, która mało co mnie nie rozszarpie,
      Ma krótkie, kruczo - siwe włosy;

      Oczy koloru migdałów - aktualnie zaszklone,
      Uśmiech wykrzywiony w grymas;

      Ubrana w mlecznobiałą suknie, ciągnącą się do ziemi;
      Cała się trzęsie - jest roztargniona;

      Ciekawi mnie przyczyna - ale jej nie znam;
      Nie mogę się o nią zapytać.

      Mogę ją jednak poznać - wracam do dłoni;
      Ściskam swoją do jej - przedstawiam się.

      Ku zaskoczeniu - odpowiada mi i...
      Wtula się we mnie - napięcie ustępuje;

      Chce jej pomóc - rodzi się we mnie empatia;
      Zabieram ją do kawiarni - nowo otwartej.

      Wita nas urokliwa młoda kelnerka;
      Mogłabym ją zignorować - tego nie zrobię.

      Szczerze się do niej i proszę o wskazanie miejsca;
      Usadza nas przy stoliku na środku sali.

      Jestem zmieszana - nie lubię być na widoku;
      Jednak zmierzam w jego kierunku - siadam.

      Nie jest mi źle, z owym usytuowaniem;
      Dzięki niemu, mam wgląd na wszystkich obecnych.

      Cieszę się - choć dalej nikt mnie nie widzi...
      Z wyjątkiem kobiety w śnieżnym odzieniu.

      Zwierza mi się - jestem komuś potrzebna;
      Jestem ważna - kluczowa dla niej.

      To tylko rozmowa - a widzę jak się rozluźnia;
      Uciekła ze ślubnego kobierca.

      Komiczny jest fakt - że czuła się tam tak,
      Jak ja w owym tłumie - odosobniona;

      Pan młody był zbyt zajęty powtarzaniem przysięgi,
      Jak i szczerzeniem się do pierwszej druhny;

      Goście przybyli tak na prawdę się zabawić;
      Obojętne jest dla nich kto się pobiera;

      Spogląda na swoich najbliższych;
      Pochodzi z rodziny wielodzietnej.

      Rodzice przybyli z myślą o uldze,
      Jaką odczują, gdy kolejne dziecko zejdzie z garnuszka;

      Łzy spływają mi do oczu - umiem współczuć;
      Powraca do nas panna z obsługi;

      Pyta o zamówienie - podaje chusteczki;
      Miły gest - szczery , rzadki.

      Gdy rozpoczynam z nią rozmowę;
      Moja towarzyska się ulatnia.

      Jestem czytelniczką, już innej historii;
      Kelnerka niedawno świętowała osiemnastkę;

      Promieniała na samą myśl o urodzinach;
      Jednak przed nimi - nie po nich.

      Liczyła na przybycie przyjaciół;
      Spotkała się tylko z bandą dzieci.

      Dojrzałość stała się równa z używkami;
      Możliwością legalnego z nich korzystania.

      Ona wie, że nie taka była idea.
      Nie czuje się dorosła - niedojrzała.

      Ta świadomość - czyni ją dorosłą.
      Składam zamówienie - odchodzi.

      Nagle sala okazuje się być pusta;
      Była taką od początku...

      Restauracja nie jest nowa - a stara;
      Należy do kochającej się rodziny,

      Ledwo wiążą koniec z końcem;
      Podane zostaję mi danie.

      Jest znakomite - ale co z tego?
      Jak cieszy się uznaniem jednej osoby.

      Nie mają znanego szyldu;
      Dobre chęci i produkty - nie wystarczą.

      Budzę się - mama woła mnie na obiad,
      Zamykam publikacje i żałuje.

      Ubolewam nad faktem, że życie,
      Nie może się składać z tylu wymiarów.

      Przecież zamyka się na mnie
      I jest n u d n e.

      Historie innych i ich światopogląd,
      Mam za nic - jestem egoistką.

      Tylko ja mam problemy,
      Reszta to tylko pionki w grze.

      Świat to wielka scena,
      Ludzie to aktorzy;

      Oni są statystami, a ja z bliskimi...
      Bohaterami w roli głównej.

  • Najpopularniejsze w ostatnich 7 dniach

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności