Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


Rekomendowane odpowiedzi

Jezu... ależ  mnie suszy.

Spieczone wargi suche niczym pustynna gleba, jęzor wyschnięty na wiór, wypełniający jamę ustną niby ciało obce, mózg - pocięty jak befsztyk tatarski szatkownicą wczorajszych toastów - wysłał w eter sondę, by zlokalizować w czasie rzeczywistym marne, rozmemłane resztki mojego jestestwa.

 

- Aaaa... więc w domu jestem... wstać - za wszelką cenę - wstać i... piiiić... - wymamrotałem.

 

Ruszyłem do kuchni, po drodze omal nie zabijając się o zawalidrogę w przedpokoju - moje spodnie, spoczywające na butach. A więc energii zabrakło mi tym razem w przedpokoju... - powiedziałem do siebie półgłosem  - ostatnio dotarłem do sypialni, po czym spłynąłem na ziemię, a moje zwłoki rozpostarte pomiędzy łóżkiem a drzwiami zabarykadowały drzwi na tyle skutecznie, że kobieta mojego życia, która obudzona hałasem poszła do toalety, spędziła resztę nocy na sofie w salonie.

 

Zagadką pozostanie dla mnie fakt, że zawsze - choćbym był nie wiem jak pijany - dotrę do domu w jednym kawałku. A swoją drogą - niedawno sypialnia, dziś przedpokój... Widać energii zaczyna wystarczać na coraz krótsze dystanse...

Chyba muszę przyhamować, bo jeśli tak dalej pójdzie, któregoś ranka polegnę na klatce schodowej, a tego bym nie chciał – obciach przed sąsiadami... I tak kiedyś sąsiad spod trójki patrzył się dziwnie gdy - wracając o tej osobliwej porze gdzie już niby nie jest ciemno, a jeszcze gówno widać - manipulowałem zgięty w pół z kluczem w ręku, próbując zlokalizować zamek. Po jakimś kwadransie mojej mordęgi, gdzie z ust półgłosem sypały się kurwy i bogowie we wszystkich językach, błysk światła z uchylonych drzwi sąsiada, który wychodził po piątej rano na pierwszą zmianę do pracy, uświadomił mi mój błąd; trudno bowiem trafić kluczem w zamek, gdy poszukuje się go po stronie zawiasów...

Na drugi dzień słyszałem niechcący  sąsiadkę  spod trójki zwierzającą się tej plotkarce spod piątki, jaki to niby ze mnie cham i prostak, że każę swojej żonie buty sobie sznurować... Przysięgała, grzmocąc się pięścią w zapadłą, niczym zdeptany karton po margarynie klatkę piersiową, że słyszała wyraźnie  moje słowa ,,niech mu wiąże, niech mu wiąże"...

Głupie cipsko... mogła słyszeć, dlaczego nie... Czy to moja wina, że pani mego serca uwielbia piosenki  Rubika, a ja - by po ochlejstwie załagodzić napiętą niby baranie jaja sytuację - zaśpiewać jej chciałem ,,Niech mówią że, to nie jest miłość", ale...energii mi zabrakło...

 

Tak więc, dotarłem do kuchni. Spragniony - niczym Tristan Izoldy - dopadłem do kranu, odkręciłem - zabulgotało, zachrobotało i charknęło resztkami brunatnej cieczy...

Masakra jakaś, boże mój - umrę z pragnienia - wymamrotałem. Czajnik! - złapałem go  - pusty, grzechoczące gdzieś na dnie resztki kamienia...

Co robić, co robić - Jezusie miłosierny - spojrzałem na krzyżyk wiszący nad drzwiami - chyba musiałem naprawdę wyglądać na cierpiącego, gdyż w obliczu Chrystusa wiszącego na krzyżu dojrzałem jakby współczucie, a w oczach błysk zrozumienia.

Chybotliwym krokiem, z nadzieją ruszyłem do przedpokoju, by w zległych tam przypominających zdechłą, w daleko posuniętej fazie rozkładu tołpygę spodniach, przetrzepać ich trzewia. Nazbierałem całe 3 złote, osiemdziesiąt groszy; coś na kształt nadziei zaczęło tlić się w skołatanej głowie, dobra - spokojnie - opracujmy strategię.

Więc tak: przemyć twarz, włos przyczesać, ubrać się i do nocnego. W łazience, pomięta twarz w lustrze - staram się nie patrzeć gościowi z odbicia w oczy - spodnie, buty, koszula, kurtka,czapka - na dworze zimno o tej godzinie - idę.

 

Na klatce spotykam żula spod siódemki - zaczepił jak zwykle - Stasiu, daj papierosa - zagadnął - chciałem mu coś ostro odpowiedzieć, ale popatrzyłem na niego i... odpuściłem.

Nie raz mówiłem sobie, że zacznę ignorować zaczepki jego i im podobnych... bo to nie chodzi o tego papierosa, a o ich durne teksty typu ,,Szlachta nie pracuje", ,,Praca zeszmaca" i.t.p. To co kuźwa! Szlachta szmatę o papierosa prosi? Bo ja pracy pilnuję - wypić lubię - ale - jest czas na wódkę i jest czas na rzeczy ważne, a praca - zawsze priorytet.

Mój świętoszkowaty teraz nagle kolega - całe życie kawaler - który - gdy ja zająłem się tworzeniem podstawowej komórki społecznej, jaką jest rodzina i o piciu nie myślałem - łoił gdzie popadnie, z kim popadnie, zaliczał kolejne tygodniówki - teraz nagle w piątej dekadzie życia bardzo sporządniał, znalazł sobie kobietę - i jeśli ja, teraz właśnie, gdy dzieci odchowane lubię sobie raz czy dwa w tygodniu nawiązać dyskretny romansik z okowitą - nagle, kurwa alkoholikiem dla niego jestem.

To podobnie z różnicą pomiędzy muzykantem a muzykiem, czy wędkarzem a rybakiem - i w jednym i w drugim przypadku ten pierwszy chce a drugi musi - z okazjonalnym wypiciem a chlaniem na umór- bez okazji, byle gdzie, z byle kim – to samo.

Dotarłem do nocnego, wysupłałem drżącymi rękoma bilon, który momentalnie zniknął w łapczywej jak pirania dłoni sprzedawcy Zdzicha.

Piwo do wewnętrznej kieszeni kurtki i wyszedłem ze sklepu. Pierwsza myśl - wypić pod sklepem, by napoić smoka wysysającego ze mnie resztki wilgoci - nawet ślina jałowa i obca. Miałem iść za sklep i wypić, ale przypomniały mi się słowa kolegi, ś.p. Krzysia. (Głos miał chrypliwy,zajechany niczym sandały mojżesza, podobny do głosu nieżyjącego już niestety aktora Jana Himilsbacha): ,,Stasiu - nie ma życia, kuźwa mówię ci - nie ma życia- kupisz browara czy wino, chcesz wypić kulturalnie w parku, to albo cię spiszą niebiescy, albo czarni- ostatnio miałem kumulację - dwóch niebieskich z jednym czarnym przyfalowało - integracja jakaś do kurwy nędzy czy co?  Harcerzy jeszcze niech biorą...

Chcesz w domu jak człowiek siorbnąć - żona gderać zaczyna - idę na klatkę, już otworzyłem flachę, chcę pić - koleś ni stąd ni zowąd, klepie w ramię- ,,Daj łyka Krzysiu... nie ma życia, stary - mówię ci nie ma życia"

 

Mając z tyłu głowy rady kolegi, zmierzam w kierunku domu - żona śpi - gderać nie będzie - jest dobrze.

Usiadłem w kuchni, otworzyłem piwko - żona wstała do toalety za potrzebą, zobaczyła piwo i do mnie z tekstem: Zimne piwsko chcesz pić? Zapomniałeś już, jak ostatnio gardło sobie załatwiłeś? Grzańca sobie zrób - ja nie będę po aptekach biegać.

Co prawda, to prawda - z gardłem od małego miewałem problemy - wieczne anginy,anginy,anginy... Do przedszkola w kratkę, później podstawówka - to samo - gorączka reumatyczna w wieku 16 lat - podobno powikłania - uległem - robię grzańca. Nie będę dziś stawał okoniem, do mojej kobietki - chociażby za to, że zwłoki moje z przedpokoju pozbierała i przetransportowała do sypialni - no bo kto, chyba ona... Kiedyś Maniek przytransportował mnie do domu, wniósł niemal na górę, położył - chociaż tyle razy mówiłem mu: Marian - zapamiętaj - nie ten jest twoim przyjacielem, kto twoje zwłoki na górę wniesie, tylko ten który czołga się razem z tobą.

 

Więc uległem żonie - grzańca robię - pół litra piwa do garnczka, dwa goździki, odrobina imbiru, pół łyżeczki miodu - grzeje się, a ja myślę, o tej mojej drugiej połówce...

Dziwne są kobiety... Trudno je zrozumieć... Na trzeźwo - ni cholery pojąć nie mogę jak zacznie nadawać, taki ma rozrzut tematyczny - gdy się napiję - kiedyś wydawało mi się że ją rozumiem - nawet polemizować z nią zacząłem  - to znów ona za cholerę zrozumieć mnie nie mogła, taki los...

No co z tym piwem, na boga? Odwodnię się tu zaraz...

Jest, zagrzało się... mmmmm... Tak jak lubię - jeszcze do szklanki, o tak... usiadłem, uniosłem szklankę do spierzchniętych ust i...

Nagłe, delikatne szarpnięcie za ramię, i głosik żony - Stasiu, Stasiu - wstawaj do pracy...

Otępiały, rozbity wewnętrznie, resztkami sennej wizji odprowadziłem znikającą za kurtyną realu szklankę wzrokiem, jakim rozbitek odprowadza przepływający ćwierć mili od niego okręt, po czym z zaschniętego gardła dało się słyszeć słowa:

 

 

Kurwa, a mogłem wypić zimne

Edytowane przez Bogdan Brzozka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach


Kapitalne, przeczytałam z zainteresowaniem 👍🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciekawie, żartobliwie, z przymrużeniem oka :))

PozdrawiaM.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 20 minut temu, Marlett napisał:

    Ciekawie, żartobliwie, z przymrużeniem oka :))

    PozdrawiaM.

    Serdecznie dziękuję za wizytę, jak i za serce, pozdrawiam gorąco. :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    W dniu 14.05.2019 o 13:53, Bogdan Brzozka napisał:

    Jezu... jak mnie suszy.

    Spieczone wargi suche jak pustynna gleba, jęzor wyschnięty na wiór, wypełniający jamę ustną jak ciało obce, mózg - pocięty 

    jak befsztyk tatarski

    Trochę tych jaków* się zebrało na małej powierzchni:)

    W dniu 14.05.2019 o 13:53, Bogdan Brzozka napisał:

    Po jakimś kwadransie mojej mordęgi,

    gdzie z ust moich półgłosem

    mojej, moich*  chyba gdy* z ust.

    W dniu 14.05.2019 o 13:53, Bogdan Brzozka napisał:

    uświadomił mi mój błąd; trudno bowiem trafić kluczem w zamek, gdy poszukuje się go po stronie zawiasów...

    może po prostu... uświadomił mi, że trudno trafić w zamek... pozbędziesz się mój (mi mój)

    W dniu 14.05.2019 o 13:53, Bogdan Brzozka napisał:

    Przysięgała, grzmocąc się pięścią w zapadłą, jak zdeptany karton po margarynie klatkę piersiową, że słyszała wyraźnie ja mówiłem

    jak i kilka jaków dalej:)    wyraźnie ja(k) mówiłem

    W dniu 14.05.2019 o 13:53, Bogdan Brzozka napisał:

    jak zdeptany

     

    W dniu 14.05.2019 o 13:53, Bogdan Brzozka napisał:

    jak baranie jaja 

     

    W dniu 14.05.2019 o 13:53, Bogdan Brzozka napisał:

    jak Tristan Izoldy

     

    W dniu 14.05.2019 o 13:53, Bogdan Brzozka napisał:

    jak zdechła

     

     

    W dniu 14.05.2019 o 13:53, Bogdan Brzozka napisał:

    Nie raz mówiłem sobie

    nieraz* w znaczeniu wiele razy.

     

    W dniu 14.05.2019 o 13:53, Bogdan Brzozka napisał:

    chciałem mu coś odpowiedzieć tak ostro ***

    Tak ostro, czyli jak?:) Może po prostu... chciałem mu ostro odpowiedzieć?

    W dniu 14.05.2019 o 13:53, Bogdan Brzozka napisał:

    jak pirania

    Bardzo zabawne, język barwny i pasujący do postaci. Podobało mi się:)

    Jeszcze spójrz na interpunkcję. 

    Tekst Ci się strasznie rozjechał, co trochę przeszkadza przy czytaniu. A to powyżej rzuciło mi się w oczy:)

    Pozdrawiam :)

    Edytowane przez nawojka

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 7 godzin temu, nawojka napisał:

    Trochę tych jaków* się zebrało na małej powierzchni:)

    mojej, moich*  chyba gdy* z ust.

    może po prostu... uświadomił mi, że trudno trafić w zamek... pozbędziesz się mój (mi mój)

    jak i kilka jaków dalej:)    wyraźnie ja(k) mówiłem

     

     

     

     

     

    nieraz* w znaczeniu wiele razy.

     

    Bardzo zabawne, język barwny i pasujący do postaci. Podobało mi się:)

    Jeszcze spójrz na interpunkcję. 

    Tekst Ci się strasznie rozjechał, co trochę przeszkadza przy czytaniu. A to powyżej rzuciło mi się w oczy:)

    Pozdrawiam :)

    Witaj, uwagi oczywiście słuszne, a co do rozjechania tekstu - właśnie nie mogę tego ogarnąć-coś z edytorem, gdy pisałem, wszystko było równiutko,a po zaakceptowaniu całości tekstu, ,,porozstrzelało"  mi- posiedzę nad nim później, dzięki za wizytę

    i za serducho

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 9 godzin temu, nawojka napisał:

    Trochę tych jaków* się zebrało na małej powierzchni:)

    mojej, moich*  chyba gdy* z ust.

    może po prostu... uświadomił mi, że trudno trafić w zamek... pozbędziesz się mój (mi mój)

    jak i kilka jaków dalej:)    wyraźnie ja(k) mówiłem

     

     

     

     

     

    nieraz* w znaczeniu wiele razy.

     

    Bardzo zabawne, język barwny i pasujący do postaci. Podobało mi się:)

    Jeszcze spójrz na interpunkcję. 

    Tekst Ci się strasznie rozjechał, co trochę przeszkadza przy czytaniu. A to powyżej rzuciło mi się w oczy:)

    Pozdrawiam :)

    Ściągnąłem Jaki z całego Tybetu, dzięki.  :)))

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    @Bogdan Brzozka przede wszystkim dzięki za Twoje poczucie humoru i za dystans do siebie. :)

    Jest lepiej i linijki na swoim miejscu, a i jaki* poszły w siną dal:)

    Jeszcze wspomnę, że ś.p. pan Krzyś wymiata swoimi radami:))))

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 3 minuty temu, nawojka napisał:

    @Bogdan Brzozka przede wszystkim dzięki za Twoje poczucie humoru i za dystans do siebie. :)

    Jest lepiej i linijki na swoim miejscu, a i jaki* poszły w siną dal:)

    Jeszcze wspomnę, że ś.p. pan Krzyś wymiata swoimi radami:))))

    Krzyś był osobą z kwi i kości :)  dziękuję bardzo za sugestie oraz za całokształt - pozdrawiam i miłego wieczoru życzę.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Tekst fajny - pamiętnik, dziennik? Trudna forma. Ale dlaczego dialogi kursywą? Może poprawić? 

    W dniu 14.05.2019 o 13:53, Bogdan Brzozka napisał:

    Dziwne są kobiety... ciężko je zrozumieć...

    Nie ciężko bym napisała, tylko trudno. 

     

    I Twój, Twoje małymi literami, bo tak pisze się prozę, przecież to nie list, chyba, ze list. Poza tym Nawojka juz wiele napisała, b. wiele. 

     

    Gratuluję, jednak dla mnie za dużo tu picia, ale taki temat wybrałeś. Trochę jak Kiepscy - tylko nie obrażaj się. Pozdrawiam J. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 3 godziny temu, Justyna Adamczewska napisał:

    Tekst fajny - pamiętnik, dziennik? Trudna forma. Ale dlaczego dialogi kursywą? Może poprawić? 

    Nie ciężko bym napisała, tylko trudno. 

     

    I Twój, Twoje małymi literami, bo tak pisze się prozę, przecież to nie list, chyba, ze list. Poza tym Nawojka juz wiele napisała, b. wiele. 

     

    Gratuluję, jednak dla mnie za dużo tu picia, ale taki temat wybrałeś. Trochę jak Kiepscy - tylko nie obrażaj się. Pozdrawiam J. 

    Witaj Justyno - dzięki że wpadłaś - dialogi pisałem kursywą, ponieważ chciałem ,,wyodrębnić" je w tekście, teraz wiem że to błąd - sugestie Twoje biorę do serca, a obrażać się nie mam za co, pozdrawiam serdecznie.

     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Teraz, Gaźnik napisał:

    Świetne opowiadanie. Gratuluję Panie Bogdanie 

    Dziękuję bardzo, Gaźniku - Bogdan - nie pan. Pozdrawiam serdecznie.  :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...