Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


Daniel Kordel

Gra jednosłowna

Rekomendowane odpowiedzi

Miałem dziś bardzo mokro

Skóra mocno się sączyła
Przetarłem ją
Mocno ją
Obtarłem

Chciałem ją nawet wyparzyć
Zmarszczyć ją
Mocno ją
Wymarszczyłem

Zgiąłem się w pół
Pojawiło się wiele
Soku w bród
Rozwarcie dziubka

Przylgniony do ziemi
Zawilgocony
Czekałem na ruch
Na pół

Rzucano mną - w tłum
Rzucano mną - w swoim zgniłym czasie

Jestem w kanapce
Jestem w garnku

Mam wiele żółci w sobie
W ziarnach

Edytowane przez Daniel Kordel

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach


9 godzin temu, Daniel Kordel napisał:

Skóra mocno się sączyła
Przetrałem ją       (Chyba przetarłem)
Mocno
Obtarłem

Chciałemnawet wyparzyć
Zmarszczyć ją          (zmarszczyć)
Mocno ją                   (4x ją)
Wymarszczyłem     ( powtórzone - wymarszczyłem)

 

Ponadto, nie nadążam, nie trafiam za sensem, no ale to już może mój problem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj -  też błądzę -  kulawo się czyta - no ale to tylko ja.

                                                                                                                 Pozd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Godzinę temu, Alicja_Wysocka napisał:

     

    Ponadto, nie nadążam, nie trafiam za sensem, no ale to już może mój problem

    Dziękuję za wypisanie jednego lapsusa słownego.

    Co do tego spisu, nie rozumiem do czego ma doprowadzić to wymienianie.

    Sprawa jest prosta.

    Czasem nie ma co szukać głębokiej erudycji.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    2 minuty temu, Daniel Kordel napisał:

    nie rozumiem do czego ma doprowadzić to wymienianie.

    Do czego ma doprowadzić?

    No właśnie, cztery razy w bardzo krótkiej formie i odstępie, użyte jedno identyczne słowo. Mnie się kojarzy z jakąś niemocą twórczą, zapchajdziurą, z brakiem pomysłu, który kładzie tekst na łopatki.

    Przecież można zapisać inaczej, bardziej stylistycznie.

    Np.

    Przetarłem ją, zmarszczyłem, wyparzyłem.

    Po cóż po każdym słowie dodawać, ją, ją ją, ją.

    W j. polskim istnieje podmiot domyślny, nie trzeba go dodawać po raz kolejny, każdy w domyśle czyta ją, wie, że to o nią chodzi.

    Pozdrawiam :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dla mnie to powtóżenie kojaży się z tym jak czasem ludzie mówią w trakcie rozkoszy seksualnej, wtedy nie zawsze jesteśmy stylistyczni.

    Edytowane przez Magdalena
    źle napisałam słowo które wywołuje rumieniec

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    2 godziny temu, Magdalena napisał:

    Dla mnie to powtóżenie kojaży

    w trakcie rozkoszy seksułalnej, wtedy nie zawsze jesteśmy stylistyczni.

    :)))

    Niech mi ktoś pomoże, proszę...

     

    Edytowane przez Alicja_Wysocka

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    8 minut temu, Alicja_Wysocka napisał:

    :)))

    Niech mi ktoś pomoże, proszę...

     

    Krople czy może walerianę Madame? :)

    Edytowane przez Magdalena
    Zapomniałam o uśmiechu

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Uwagi Alicji bardzo celne i pomocne, kto chce się twórczo rozwijać, ten skorzysta 👍😉

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Drogi Autorze

    słuchaj Alicji 

    Drogi w Krainie Czarów

    biegną tam gdzie chcesz dojść

    Na ziemi mamy buty zjadające same siebie

     

     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 7 minut temu, Magdalena napisał:

    Drogi Autorze

    słuchaj Alicji 

    Drogi w Krainie Czarów

    biegną tam gdzie chcesz dojść

    Na ziemi mamy buty zjadające same siebie

     

     

    A chciałem po prostu ładnie przejść ;)

    Dzięki @Magdalena za wsparcie 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    8 minut temu, Daniel Kordel napisał:

    A chciałem po prostu ładnie przejść ;)

    Dzięki @Magdalena za wsparcie 

    Tak, tak powiedz że jeszcze z gracją to damy zemdleją zupełnie, pozdrawiam :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    1 godzinę temu, Magdalena napisał:

    Krople czy może walerianę Madame? :)

    I na cóż ten sarkazm, Magdaleno.

    Jak jest za chwalić, chwalę, jak nie ma, mówię co myślę.

    Po raz któryś reakcja Autora i jego znajomych pokazuje, że nie warto, szkoda zachodu :(

    Prawda jest gorzka, jak lekarstwo, za to dobrze się odbija. Niezasłużona pochwała i poklepywanie po pleckach nic nie daje, utrwala tylko błędne przekonanie i trwanie w nim ze zwielokrotnionym uporem.

    Pozdrawiam niezłośliwie :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    17 minut temu, Alicja_Wysocka napisał:

    I na cóż ten sarkazm, Magdaleno.

    Jak jest za chwalić, chwalę, jak nie ma, mówię co myślę.

    Po raz któryś reakcja Autora i jego znajomych pokazuje, że nie warto, szkoda zachodu :(

    Prawda jest gorzka, jak lekarstwo, za to dobrze się odbija. Niezasłużona pochwała i poklepywanie po pleckach nic nie daje, utrwala tylko błędne przekonanie i trwanie w nim ze zwielokrotnionym uporem.

    Pozdrawiam niezłośliwie :)

    W zasadzie masz rację. 

     

     

    Ale nic nie poradzę na to że błędy stylistyczne w poezji czasem się robią środkiem stylistycznym I to otwieta inne przestrzenie. Ina rzecz czy autor chciał czy może tak mu wyszło. Pozdrawiam bez miecza.

     

    ps. - ja tu nie mam kolegów

    - dobry Boże jak ja kocham sarkazm

    Edytowane przez Magdalena
    literówka

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    1 minutę temu, Magdalena napisał:

    Ale nic nie poradzę na to że błędy stylistyczne w poezji czasem się robią środkiem stylistycznym I to otwieta inne przestrzenie.

    Moje przestrzenie się zamykają.

    Próbuję radzić i tłumaczyć młodym autorom, (mam na myśli początki pisania, a nie wiek) przekazywać to, czego mnie inni nauczyli. Takim ludziom jestem bardzo wdzięczna za nauki, pomoc, uwagę, odwagę

    i poświęcony czas.

    Powiedz prawdę głupiemu, a znienawidzi cię.

    Innymi jeszcze słowy. Mądrej głowie, dość po słowie.

    Spadam.

     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    9 minut temu, Alicja_Wysocka napisał:

    Moje przestrzenie się zamykają.

    Próbuję radzić i tłumaczyć młodym autorom, (mam na myśli początki pisania, a nie wiek) przekazywać to, czego mnie inni nauczyli. Takim ludziom jestem bardzo wdzięczna za nauki, pomoc, uwagę, odwagę

    i poświęcony czas.

    Powiedz prawdę głupiemu, a znienawidzi cię.

    Innymi jeszcze słowy. Mądrej głowie, dość po słowie.

    Spadam.

     

    Mądrej głowie dość jedno słowie. 

    Takie są przestrzenie moje.

    Edytowane przez Magdalena
    literówka

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 4 godziny temu, Alicja_Wysocka napisał:

    I na cóż ten sarkazm, Magdaleno.

    Jak jest za chwalić, chwalę, jak nie ma, mówię co myślę.

    Po raz któryś reakcja Autora i jego znajomych pokazuje, że nie warto, szkoda zachodu :(

    Prawda jest gorzka, jak lekarstwo, za to dobrze się odbija. Niezasłużona pochwała i poklepywanie po pleckach nic nie daje, utrwala tylko błędne przekonanie i trwanie w nim ze zwielokrotnionym uporem.

    Pozdrawiam niezłośliwie :)

    Zdradzę pewien sekret.

    Zanim to zrobię.

    Poproszę o przypomnienie lub zwizualizowanie rzekomego mojego złego zachowania wobec Pani. 

    Co do tekstu.

    Stylizacja.

    Dziękuję za rady mądrej głowie, która wiedzę ma. Świetnie, ale na tym się kończy. 

    Nie potrafi Pani zapytać po prostu.

    Zakładamy błąd. Brawo.

    P.S Tu powinniśmy się rozwijać przez omawianie niedociągnięć poprzez pytania.

    Jak Pani zauważyła, nie piszę ślicznych trzynastozgłoskowców.

    To nie dla mnie sznyt.

    Pozdrawiam ot tak.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    8 minut temu, Daniel Kordel napisał:

    Nie potrafi Pani zapytać po prostu.

    Zakładamy błąd. Brawo.

    O co zapytać?

    Zaznaczyłam wytłuszczonym drukiem zbędne powtórzenia, zaproponowałam zmianę, a szanowny Autor nie odniósł się do tego ani słowem.

    10 minut temu, Daniel Kordel napisał:

    Tu powinniśmy się rozwijać przez omawianie niedociągnięć poprzez pytania.

    Osobiście wątpię w Twoją chęć rozwijania się,

    zadałam pytanie, po co cztery razy, na odcinku 3 cm powtarzać ją, ją, ją, ją. To są niedociągnięcia.

    Ilość zgłosek w wersach interesuje mnie przy rymowanym wierszu.

    Myślisz, że wszyscy będą chwalić każdy Twój tekst?

    Tylko o to chodzi? Trzeba było zostawić go w szufladzie.

    Tutaj każdy ma prawo napisać co jest nie tak.

    Jestem Ala, bez pani. Chciałam pomóc, szkoda, że moje intencje źle odczytujesz,

    pozdrawiam jak zawsze, serdecznie ;)

     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 2 minuty temu, Alicja_Wysocka napisał:

    O co zapytać?

    Zaznaczyłam wytłuszczonym drukiem zbędne powtórzenia, zaproponowałam zmianę, a szanowny Autor nie odniósł się do tego ani słowem.

    Osobiście wątpię w Twoją chęć rozwijania się,

    zadałam pytanie, po co cztery razy, na odcinku 3 cm powtarzać ją, ją, ją, ją. To są niedociągnięcia.

    Ilość zgłosek w wersach interesuje mnie przy rymowanym wierszu.

    Myślisz, że wszyscy będą chwalić każdy Twój tekst?

    Tylko o to chodzi? Trzeba było zostawić go w szufladzie.

    Tutaj każdy ma prawo napisać co jest nie tak.

    Jestem Ala, bez pani. Chciałam pomóc, szkoda, że moje intencje źle odczytujesz,

    pozdrawiam jak zawsze, serdecznie ;)

     

    Pochwały nie są u mnie na pierwszym miejscu podczas wstawiania jakiegokolwiek tekstu wprowadzonego przeze mnie tutaj.

    Może Pani (Ty, Alicjo) nie czujesz się dobrze, gdy ktoś zwraca się w Pani stronę "per pani", aczkolwiek nasze postacie nie są na "ty".

    Zbędne powtórzenia, ale dlaczego według Pani?

    Co do wszelkich wątpliwości w rozwój.

    Opiera się Pani ciągle na tym przykładzie.

    Nie podając żadnego innego.

     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Zarejestruj się. To bardzo proste!

      Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    • Ostatnio komentowane

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • Tym tekstem obnażyłaś kobieto cały świat, w tym nas ludzi.  Przykro, że tak to właśnie wygląda. Coraz mniej prawdziwej miłości, coraz więcej pułapek i niebezpieczeństw. Zatracamy w tym wszystkim siebie i to co najważniejsze.   jaka szkoda, że na kredyt ci nie dadzą prawdziwego miłowania tak niewiele, na 50 lat bym wzięła z prolongatą, później wcale nie oddała, za cholerę! ;)   Pozdrawiam Beato. 
      • Dla mnie , Czarku, czerwiec też miesiącem ważnym. Ja się urodziłam w czerwcu, w dniu Ojca - mój Tato nie żyje.    W Twoim wierszu wiele spraw dla mnie ważnych zawartych. J. 
      • Pod  burzą  włosów  huraganową  falą płyną myśli zawirowania przeprawiają  się  sprawnie  obok  tam przez  śluzy i pod  mostem  wolne  od  niepokojów  suną szczęścia   barwne  kaskady  do  redy   Pozdrawiam    kkk
      • Ulotka - Ulga na Korsyce - CZAS   Utuliłem w pośpiechu zegarynkę, płakała jak zwykle o dwudziestej,  gdy wynosiłem worki ze zwłokami jej najmilszych sekund i godzin - upierdliwy ich cały dzień. Musiałem utłuc je obcasem buta. Tłuc tyle, by zagłuszyć bolesne tykanie, choć na jedną cholerną godzinę. Worki były nad wyraz wytrzymałe i pojemne - chowałem w nich dzień,  cały obślizły i szyderczo promienny - porąbany dzień. Płacz zegarynki pamiętałem jako Ulgę, jedną cholerną godzinę ulgi, gdy nie wydawała innych odgłosów,  prócz szlochu i zgrzytania zębami. Dla niej był to czas apokalipsy, a dla mnie odgłos zbliżającego się marnego, bo w promocji i na przecenie  - zbawienia. Po długich latach rytuału mordu przypadkiem dostrzegłem  małą, chujowo żółta ulotkę, leżała na schodach gdy wynosiłem zwłoki, jedną cholerną ulotkę - na której pisało Ulga w Raju - Wakacje na Korsyce. Była to papierowa, niewielka "reklamówka" sieci biura turystycznego, która rujnowała cały porządek dni, udowadniała beznadzieję, w której żyłem, co w obliczu mojego bytu później było największym powodem,  jedynej, cholernej depresji.Tyle lat mordowania sekund i godzin obcasem mokasyna, tyle oczekiwania na godzinę zbawienia - wydawałoby się bezkresnego spokoju, a okazało się, że można przestać grzeszyć, zaprzestać tortur i pozbyć się poczucia winy,  które rosło, rosło z szybkością czasu i mieć raj niemal na wieczność. Gdy poszedłem do biura turystycznego nie było łatwo dotrzeć do obsługi. Kolejki były potężne. Tłumy miały na twarzy tą samą smutną cholerną minę - zabójców sekund i godzin, całych dni - jak ja. Ale logicznie myśląc - kto tego nie robi? I kto nie gardzi sobą i całą tą krwawą robotą w ten sam sposób? Pomyślałem, że zapewne nie uda się urzeczywistnić najnowszego planu, kolejki sięgały kolejnej przecznicy i realnie będą się powiększać, gdyż ktoś tam wspomniał, że reklama ma się ukazać po wieczornych wiadomościach. Wróciłem do domu. Była dwudziesta - Zrobiłem mokrą robotę, krwi dziś wokoło było więcej niż zwykle. To pewnie przez pogodę, ciśnienie rosło, miały nadejść upały. Worki położyłem w holu, zapakowane i gotowe do wyniesienia. Żmudna jest ta robota, biorąc pod uwagę, że precyzyjnie musiałem walić w głowę sekundy, a przecież są takie małe, dużo łatwiej było z godzinami, one były dużo większe. Czas rodzi przedziwne twory, można by rzec - nadzieje i wspomnienia, lecz komu one są potrzebne. Czasem miałem wrażenie, że marnuję czas, lecz to tylko napędzało mnie coraz to mocniej ku zbrodni. W bezczasie nie ma takich  problemów. Zabijanie ich nie było łatwe, szczególnie dla wrażliwego człowieka, wolałbym już palić stare pocztówki w piecu albo nie planować przyszłości, lecz jeszcze nie było takiej technologii, by czas wyglądał inaczej niż na zegarze. Strach, że sąsiedzi usłyszą był silny, a przecież nie ma morderstw bez krzyków, błagań o litość, prób ucieczki - sami rozumiecie, musiałem być albo bardzo szybki, albo niebywale sprytny. Kneblowałem je starą śmierdzącą skarpetą, która zamiast leżeć, to stała zaraz obok butów. Zdawało to egzamin, lecz na  dłuższą metę było to męczące. Kiedyś znalazłem rozwiązanie tej sytuacji. Odkręciłem gaz i mówię - Jak się nie zamkniecie, to wysadzę was w powietrze. Milkły niemal natychmiast, lecz rachunki bywały zbyt duże. Musiałem szukać i tak szukam do tej pory - lepszego sposobu na śmierć tykających skurwysynów. Wydaje się, że to zegar jest winny, lecz co zauważyłem już na początku - on również jest ofiarą. Gdy załatwiłem mój codzienny obowiązek usiadłem w fotelu korzystając z godziny ciszy. Stwierdziłem, że w obecnej sytuacji tylko ulotka była wyjściem  i ślepa jak wiatr nadzieja, że senne marzenie - o Korsyce- się ziści. MIjały lata i depresja zbudowana niespełnieniem drążyła mi mózg, niemal zjadała synapsy. Znudzony zabawą w Boga i jęczeniem sekund i godzin - tych wszystkich zabitych dni, wpadłem na pomysł. Ostatecznie postanowiłem skoczyć na tę Korsykę - było to u szczytu smutku i niechęci do życia. MIeszkałem ósmym piętrze, całkiem wysoko i widoki były niezłe, ale z tego, co później zrobiłem, nie byłem wcale dumny, choć to było jedyne wyjście. Zdarza się tak przecież w życiu, że ma się jedno wyjście, prawda? Wziąłem położyłem ulotkę na chodniku przed domem i wjechałem windą na sam dach, po czym po prostu skoczyłem na Korsykę z samego ósmego piętra.  Wprost na Korsykę jebaniutką na samym dole leżącą - jak Raj.  Myślę, że to było bez różnicy, który Raj odwiedzę, bo przecież Raj rajowi jest równy. Rozbryzgując się o betonową bramkę duchową - wiedziałem, że za tłuczenie godzin i sekund jakaś podobizna, Korysykańska  oaza, mnie pod dach przyjmie.  Dzisiaj się sen spełnił. I po cóż było mi życie ?  Depresja, mordowanie, jeden skok i już..  Nawet Chrystus znał ten ból, w końcu on również nie przemyślał swoich czynów, no chyba że był ewidentnie głupi - co niebawem pod palmą i z drinkiem w ręce zamierzałem sprawdzić...
    • Najczęściej komentowane

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności