Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


Marcin Krzysica

Czytać czy nie czytać O to jezd pytanie

Rekomendowane odpowiedzi

  • Autor
  • 2 godziny temu, Alicja_Wysocka napisał:

    @Don_Kebabbo, dzięki za wsparcie.

    Trochę zwątpiłam w sens swojego pisania :)

    Czemu zwatpilas??? Przecież to nie chodziło o ciebie sensu stricte

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach


    2 godziny temu, Marcin Krzysica napisał:

    Czemu zwatpilas??? Przecież to nie chodziło o ciebie sensu stricte

    Nie wiem czy chodziło o mnie, wzięłam to do siebie i teraz się zastawiam.

    No chyba, że będę wklejała swoje teksty do góry nogami, bo tego chyba jeszcze nikt nie robił. Wtedy nikogo nie będę kopiowała.

    Dobrej nocy, Marcinie :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 53 minuty temu, Alicja_Wysocka napisał:

    Nie wiem czy chodziło o mnie, wzięłam to do siebie i teraz się zastawiam.

    No chyba, że będę wklejała swoje teksty do góry nogami, bo tego chyba jeszcze nikt nie robił. Wtedy nikogo nie będę kopiowała.

    Dobrej nocy, Marcinie :)

    Wiem poeci to strasznie narcyztyczny gatunek. Przepraszam mogłem napisać o leśmianowaniu. Czy jakimś innym dziwnym nurcie. Przecież nie chodzi o to by pisać do góry nogami. 

     Może powtórzę to po raz entychodzi o to by przy pisaniu zostać wiernym sobie A nie wzorować się na kimś innym był Leśmian Tuwim itp ale drugi tuwim lesmian nam nie potrzebny można pisać rymem ale można też zachować swój własny styl w danej formie.

    Jest jedna Alicją nie przez to że pisze rymem tylko przez to że w danej formie znalazła swoje własne ja swój własny styl nie do podrobienia.

    Mam nadzieję że teraz dużo jaśniej wyartykuowalem to o co mi chodziło.

    Jeśli nie to może jestem za głupi i przepraszam za to forum. 

    Ale tli się we mnie iskierka że jednak ktoś zrozumie.

     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    15 godzin temu, Marcin Krzysica napisał:

    powtórzę to po raz entychodzi o to by przy pisaniu zostać wiernym sobie A nie wzorować się na kimś innym był Leśmian Tuwim itp

    Marcinie, chyba nie ma sensu dalsza dyskusja na ten temat.

    Bardzo chciałabym się wzorować na Leśmianie, Tuwimie, Staffie, Asnyku itp. Tego typu poezja bardzo mi się podoba. Wolałabym drugiego i kolejnego z wymienionych poetów, niechby urodziło się jeszcze tysiące im podobnych, wolałabym po milionkrokroć, niż czytanie gniotków.  Dlatego czytanie klasyków i wzorowanie się na nich będzie mieć dla mnie sens, zawsze.

    Pozdrawiam Cię serdecznie, zakończmy proszę, bo nuży mnie przepraszanie za to co, kocham i cenię.

    :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Marcinie, już rzymski poeta Horacy pisał o "genus irritabile vatum". Jak z każdą umiejętnością praktyczną, tak i przy okazji tworzenia literatury nie sposób jest dokonać tego bez znajomości prawideł, wiedzy o tradycji literackiej, gatunkach, stylach, itp. Owi narcystyczni poeci, o których wspomniałeś, nie czytają, tylko postępują niby Adaś Miauczyński z "Dnia świra", który mówił: "Jestem teraz poetą i wiersz sobie piszę". Nie można przeto nazwać ich działalności tworzeniem dzieł literackich, lecz ich produkcją, zjawiskiem niezwykle dziś powszechnym, gdy słowo pisane krąży w obiegu niczym doskonale opakowany towar, obowiązkowo szokujący, poruszający, niesamowity, nowatorski czy jakimkolwiek innym przymiotnikiem marketingowym zechcesz je uatrakcyjnić. Tymczasem do ogółu populacji wciąż nie chce dotrzeć, że całość literatury stoi na tym, co starożytni Grecy określili mianem "mimesis", czyli "naśladownictwa". Wyobraź sobie wielowiekową spuściznę literacką jako przeogromny skarbiec, z którego masz możliwość swobodnego korzystania i wybierania zeń, co przykuje Twoją uwagę. Wszystko więc zasadza się na owym naśladownictwie i czerpaniu ze wzorców przeszłości. Nie na tym polega siła przekazu literackiego, to tak dzisiaj nachalnie promowane nowatorstwo, żeby sprzeciwiać się chmurnie i durnie paradygmatom, lecz żeby dokonywać ich twórczego, indywidualnego przekształcenia. Czy będzie to dyskusja ze zjawami zastanego status quo, polemika, reasumpcja albo inspiracja i inklinacja, mniejsza z tym, wciąż będzie to pewna więź, choćby i skupiająca się na zaprzeczeniu i odrzuceniu. 

    Przychylam się do stanowiska Alicji, również wolałbym czytywać próbki nawiązujące do klasyków, aniżeli trwonić czas na gnioty bez ładu i składu, bez żadnego umocowania w tradycji. Zwykle przy okazji takowych słyszysz o podobnych niedorzecznościach, jak "wena", pojęcie tyle znaczące, co dysleksja u leniwego i tępego ucznia. Nie ma żadnej "weny", istnieje tylko pewien materiał na utwór i wielość stylizacji, w które go ubierzesz. Żeby jednak nie wypluwać z siebie gniotów i paskudzić nimi także tutejszego forum, nazywając je przy tym bezczelnie poezją, należy przede wszystkim dużo czytać i nabrać pojęcia o wypracowanych uprzednio wzorcach, czego oczywiście poetyckie narcyzy nie czynią, bo przecież poetą czy prozaikiem człowiek się rodzi, a nie staje. Ach, tak.

    Interesujący temat na dyskusję, dziękuję Ci, że go stworzyłeś.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 15 minut temu, Kymas Turan napisał:

    Marcinie, już rzymski poeta Horacy pisał o "genus irritabile vatum". Jak z każdą umiejętnością praktyczną, tak i przy okazji tworzenia literatury nie sposób jest dokonać tego bez znajomości prawideł, wiedzy o tradycji literackiej, gatunkach, stylach, itp. Owi narcystyczni poeci, o których wspomniałeś, nie czytają, tylko postępują niby Adaś Miauczyński z "Dnia świra", który mówił: "Jestem teraz poetą i wiersz sobie piszę". Nie można przeto nazwać ich działalności tworzeniem dzieł literackich, lecz ich produkcją, zjawiskiem niezwykle dziś powszechnym, gdy słowo pisane krąży w obiegu niczym doskonale opakowany towar, obowiązkowo szokujący, poruszający, niesamowity, nowatorski czy jakimkolwiek innym przymiotnikiem marketingowym zechcesz je uatrakcyjnić. Tymczasem do ogółu populacji wciąż nie chce dotrzeć, że całość literatury stoi na tym, co starożytni Grecy określili mianem "mimesis", czyli "naśladownictwa". Wyobraź sobie wielowiekową spuściznę literacką jako przeogromny skarbiec, z którego masz możliwość swobodnego korzystania i wybierania zeń, co przykuje Twoją uwagę. Wszystko więc zasadza się na owym naśladownictwie i czerpaniu ze wzorców przeszłości. Nie na tym polega siła przekazu literackiego, to tak dzisiaj nachalnie promowane nowatorstwo, żeby sprzeciwiać się chmurnie i durnie paradygmatom, lecz żeby dokonywać ich twórczego, indywidualnego przekształcenia. Czy będzie to dyskusja ze zjawami zastanego status quo, polemika, reasumpcja albo inspiracja i inklinacja, mniejsza z tym, wciąż będzie to pewna więź, choćby i skupiająca się na zaprzeczeniu i odrzuceniu. 

    Przychylam się do stanowiska Alicji, również wolałbym czytywać próbki nawiązujące do klasyków, aniżeli trwonić czas na gnioty bez ładu i składu, bez żadnego umocowania w tradycji. Zwykle przy okazji takowych słyszysz o podobnych niedorzecznościach, jak "wena", pojęcie tyle znaczące, co dysleksja u leniwego i tępego ucznia. Nie ma żadnej "weny", istnieje tylko pewien materiał na utwór i wielość stylizacji, w które go ubierzesz. Żeby jednak nie wypluwać z siebie gniotów i paskudzić nimi także tutejszego forum, nazywając je przy tym bezczelnie poezją, należy przede wszystkim dużo czytać i nabrać pojęcia o wypracowanych uprzednio wzorcach, czego oczywiście poetyckie narcyzy nie czynią, bo przecież poetą czy prozaikiem człowiek się rodzi, a nie staje. Ach, tak.

    Interesujący temat na dyskusję, dziękuję Ci, że go stworzyłeś.

     I ja sie zgodze ale jest nasladownictwo i proba jak to ktos wyzej tu zaznaczyl postrzegania swiata na swoj wlasny sposob przedstawienia go ze swojej wlasnej perspektywy. Nie twierdze ze czytajac robimy cos zle jedynie zauwazam ze czlowiek powoli przepoczwarza sie i zatraca ten poczatkowy entuzjazm. To tak jak z chirurgiem idzie na pierwsza operacje z przekonaniem ze bedzie ratowal swiat jednak po 20 latach wycinania wyrostka robaczkowego cos jednak umiera.

    Jego reka jest sprawna robi i ceruje nie pozostawia tak duzej blizny lecz jednak tej radosci juz tak wiele nie ma.

     

    Mam nadzieje ze jest to dosc zrozumiale

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    W dniu 16.05.2019 o 23:32, Marcin Krzysica napisał:

     I ja sie zgodze ale jest nasladownictwo i proba jak to ktos wyzej tu zaznaczyl postrzegania swiata na swoj wlasny sposob przedstawienia go ze swojej wlasnej perspektywy. Nie twierdze ze czytajac robimy cos zle jedynie zauwazam ze czlowiek powoli przepoczwarza sie i zatraca ten poczatkowy entuzjazm. To tak jak z chirurgiem idzie na pierwsza operacje z przekonaniem ze bedzie ratowal swiat jednak po 20 latach wycinania wyrostka robaczkowego cos jednak umiera.

    Jego reka jest sprawna robi i ceruje nie pozostawia tak duzej blizny lecz jednak tej radosci juz tak wiele nie ma.

     

    Mam nadzieje ze jest to dosc zrozumiale

     

    Wydaje mi się, że to nie wina czytania/nieczytania.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...