Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
Marlett

możemy do syta

Rekomendowane odpowiedzi

Witam -  no toć  waść pani nagotowała -  dodam jeszcze do tego wywaru

kiełbaski i grochu a będziecie palce lizać plus majeranek oczywiście.

A z tym głodem  to prawda zapach zawsze go podwaja..

Ciekawe dziś u ciebie w plenerze  gotowanie.

Lece do kuchni coś zjeść.

                                                                                              Pozdrawiam już najedzony.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widziałam kiedyś na filmie Disney'a sfilmowany zapach.

Była to długa smukła i długa ręka, która chwytała za nos i przyprowadzała do tego, co pachnie, np. do ciasta.

Nie jadłam wodzianki, ale chętnie bym spróbowała.

Apetycznie i ciekawie u Ciebie :)

 

83A.gif

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zupa/wiersz - ugotowane z miłością - są niezwykle smaczne :)

 

raz jadłam wodziankę - mniam.... w sumie rosół to podobna zupa tylko nobilitacja inna ;)

 

zdrowka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 3 godziny temu, Waldemar_Talar_Talar napisał:

    Witam -  no toć  waść pani nagotowała -  dodam jeszcze do tego wywaru

    kiełbaski i grochu a będziecie palce lizać plus majeranek oczywiście.

    A z tym głodem  to prawda zapach zawsze go podwaja..

    Ciekawe dziś u ciebie w plenerze  gotowanie.

    Lece do kuchni coś zjeść.

                                                                                                  Pozdrawiam już najedzony.

     

    Dziękuję :))

    Ważne by gotować razem :)

    PozdrawiaM.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 4 godziny temu, Alicja_Wysocka napisał:

    Widziałam kiedyś na filmie Disney'a sfilmowany zapach.

    Była to długa smukła i długa ręka, która chwytała za nos i przyprowadzała do tego, co pachnie, np. do ciasta.

    Nie jadłam wodzianki, ale chętnie bym spróbowała.

    Apetycznie i ciekawie u Ciebie :)

     

    Alicjo,

    Nawet sfilmowany zapch bez wyobraźni niewiele pomoże ;)

    Następnym razem zapraszam na wspólne gotowanie i smakowanie ;)

    Dziękuję :)

    PozdrawiaM.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 3 godziny temu, iwonaroma napisał:

    zupa/wiersz - ugotowane z miłością - są niezwykle smaczne :)

     

    raz jadłam wodziankę - mniam.... w sumie rosół to podobna zupa tylko nobilitacja inna ;)

     

    zdrowka

    Iwon,

    Jeśli gotujemy z sercem, cokolwiek, potrawa smakuje wyśmienicie :)

    Dziękuję :)

    PozdrawiaM.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 5 minut temu, Sylwester_Lasota napisał:

    A ja tę parę zupełnie inaczej odebrałem.

    Pozdrawiam

    Inaczej, nie znaczy, że żle :)

    Może przejrzałeś PL ? 

    PozdrawiaM.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    to chyba zupa dla kogoś specjalnego, tak sądzę, po suchym chlebie obok jednego talerza.

    Bo dlaczego nie obok pozostałych? Jak dla mnie, brzmi trochę rytualnie,

    jakby celebracja czegoś, co zostawiło trwały ślad.Ale mogę się mylić,

    bo może to być najzwyklejsze gotowanie :)

    Pozdrawiam.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 13 godzin temu, jan_komułzykant napisał:

    to chyba zupa dla kogoś specjalnego, tak sądzę, po suchym chlebie obok jednego talerza.

    Bo dlaczego nie obok pozostałych? Jak dla mnie, brzmi trochę rytualnie,

    jakby celebracja czegoś, co zostawiło trwały ślad.Ale mogę się mylić,

    bo może to być najzwyklejsze gotowanie :)

    Pozdrawiam.

    Janko,

    gdyby to był przepis na zupę, to można mówić o zwykłym gotowaniu ;)

    ostatnia strofa jest odpowiedzią :))

    Dziękuję.

    PozdrawiaM..

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 13 godzin temu, Gaźnik napisał:

    Też nie jadłem nigdy wodzianki (tak jak i zalewajki), jednak mam teraz na nią apetyt :D

    Witaj Gaźnik.

    Zapraszam więc na zupę:)

    Dziękuję, że do mnie zawitałeś :)

    PozdrawiaM.

    Edytowane przez Marlett (wyświetl historię edycji)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    4 godziny temu, Marlett napisał:

    Janko,

    gdyby to był przepis na zupę

    oj tam, oj tam, przecież wiem, sam niedawno pisałem o wielkim głodzie ;))

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 5 godzin temu, Tomasz_Biela napisał:

    Można i o takich sprawach pisać w sposób wysublimowany. Przyjemne. 

    Pozdrawiam t.

    Dziękuję Tomku za czytanie ;)

    PozdrawiaM.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 2 godziny temu, jan_komułzykant napisał:

    oj tam, oj tam, przecież wiem, sam niedawno pisałem o wielkim głodzie ;))

    Pozwoliłam sobie na dosycenie i przeczytałam '' tęsknota'' . Mam w zakładkach, ale nie działają jeszcze :)

    Dziękuję :)

    Edytowane przez Marlett (wyświetl historię edycji)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Marlett, witam pod Twym wierszem. Tytuł jest niesamowity - wieloznaczny. To dobra robota, fajnie się czyta i samą treść. 

     

    Szczególnie przylgnęły do mojego serca wersy:

     

    W dniu 30.04.2019 o 15:23, Marlett napisał:

    kość odrapana z mięsa niezbyt dokładnie

    odczytuję tu lekkie "oszukanie" losu. :)))

     

    W dniu 30.04.2019 o 15:23, Marlett napisał:

    dodam marchew seler pietruszkę

    chrusty

    dobra przerzutnia jeśli jest zespolona z:

     

    W dniu 30.04.2019 o 15:23, Marlett napisał:

    rozważnie rozpalę w ogień

     

    Cały wiersz przypomina nieco baśń Andersena pt. "Zupa z kołka od kiełbasy". 

     

    No ta:

     

    W dniu 30.04.2019 o 15:23, Marlett napisał:

    wodzianka

    Eh... mogę dołożyć ziemniak jeden?   :))) Pozdrawiam J. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Justyś ,

    dziękuję za poświęcony czas i interpretację.

    Dokładaj nawet dwa ziemniaki, może jeszcze ktoś głodny przyjdzie :))

    PozdrawiaM.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Ostatnio w Warsztacie

      • Zdarza mi się czuć niewidzialną - jak w śpiączce;
        Idę w stronę tłumu - przepadając w nim bez śladu.

        Przyglądam się mijającym mnie twarzą,
        Mimo to, że dla nich nie istnieje - nie żyje.

        Uświadamiam sobie wtedy, jacy jesteśmy samotni,
        I to nie wtedy kiedy jesteśmy sami - ale w grupie.

        Nie zwracamy uwagi na drugiego człowieka,
        O ile się on o nią nie upomni - nas nie spoliczkuje.

        Gdy tak sunie z naprzeciwka kolejna sylwetka,
        Zatrzymuje się na chwile i wyciągam ku niej rękę.

        Spogląda na mnie nerwowo - stanowię przeszkodę;
        Nie razi mnie jej postawa - na buzi maluje uśmiech.

        W myślach układam słowa - by się nie ośmieszyć;
        Stresuje mnie ta zwłoka - ale sama to przedłużam.

        Kobieta, która mało co mnie nie rozszarpie,
        Ma krótkie, kruczo - siwe włosy;

        Oczy koloru migdałów - aktualnie zaszklone,
        Uśmiech wykrzywiony w grymas;

        Ubrana w mlecznobiałą suknie, ciągnącą się do ziemi;
        Cała się trzęsie - jest roztargniona;

        Ciekawi mnie przyczyna - ale jej nie znam;
        Nie mogę się o nią zapytać.

        Mogę ją jednak poznać - wracam do dłoni;
        Ściskam swoją do jej - przedstawiam się.

        Ku zaskoczeniu - odpowiada mi i...
        Wtula się we mnie - napięcie ustępuje;

        Chce jej pomóc - rodzi się we mnie empatia;
        Zabieram ją do kawiarni - nowo otwartej.

        Wita nas urokliwa młoda kelnerka;
        Mogłabym ją zignorować - tego nie zrobię.

        Szczerze się do niej i proszę o wskazanie miejsca;
        Usadza nas przy stoliku na środku sali.

        Jestem zmieszana - nie lubię być na widoku;
        Jednak zmierzam w jego kierunku - siadam.

        Nie jest mi źle, z owym usytuowaniem;
        Dzięki niemu, mam wgląd na wszystkich obecnych.

        Cieszę się - choć dalej nikt mnie nie widzi...
        Z wyjątkiem kobiety w śnieżnym odzieniu.

        Zwierza mi się - jestem komuś potrzebna;
        Jestem ważna - kluczowa dla niej.

        To tylko rozmowa - a widzę jak się rozluźnia;
        Uciekła ze ślubnego kobierca.

        Komiczny jest fakt - że czuła się tam tak,
        Jak ja w owym tłumie - odosobniona;

        Pan młody był zbyt zajęty powtarzaniem przysięgi,
        Jak i szczerzeniem się do pierwszej druhny;

        Goście przybyli tak na prawdę się zabawić;
        Obojętne jest dla nich kto się pobiera;

        Spogląda na swoich najbliższych;
        Pochodzi z rodziny wielodzietnej.

        Rodzice przybyli z myślą o uldze,
        Jaką odczują, gdy kolejne dziecko zejdzie z garnuszka;

        Łzy spływają mi do oczu - umiem współczuć;
        Powraca do nas panna z obsługi;

        Pyta o zamówienie - podaje chusteczki;
        Miły gest - szczery , rzadki.

        Gdy rozpoczynam z nią rozmowę;
        Moja towarzyska się ulatnia.

        Jestem czytelniczką, już innej historii;
        Kelnerka niedawno świętowała osiemnastkę;

        Promieniała na samą myśl o urodzinach;
        Jednak przed nimi - nie po nich.

        Liczyła na przybycie przyjaciół;
        Spotkała się tylko z bandą dzieci.

        Dojrzałość stała się równa z używkami;
        Możliwością legalnego z nich korzystania.

        Ona wie, że nie taka była idea.
        Nie czuje się dorosła - niedojrzała.

        Ta świadomość - czyni ją dorosłą.
        Składam zamówienie - odchodzi.

        Nagle sala okazuje się być pusta;
        Była taką od początku...

        Restauracja nie jest nowa - a stara;
        Należy do kochającej się rodziny,

        Ledwo wiążą koniec z końcem;
        Podane zostaję mi danie.

        Jest znakomite - ale co z tego?
        Jak cieszy się uznaniem jednej osoby.

        Nie mają znanego szyldu;
        Dobre chęci i produkty - nie wystarczą.

        Budzę się - mama woła mnie na obiad,
        Zamykam publikacje i żałuje.

        Ubolewam nad faktem, że życie,
        Nie może się składać z tylu wymiarów.

        Przecież zamyka się na mnie
        I jest n u d n e.

        Historie innych i ich światopogląd,
        Mam za nic - jestem egoistką.

        Tylko ja mam problemy,
        Reszta to tylko pionki w grze.

        Świat to wielka scena,
        Ludzie to aktorzy;

        Oni są statystami, a ja z bliskimi...
        Bohaterami w roli głównej.

    • Najpopularniejsze w ostatnich 7 dniach

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności