Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
Sylwester_Lasota

.

Rekomendowane odpowiedzi

Witaj -  ja też  uśmiecham się  i zostawiam serduszko.

                                                                                                                     Pozd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 15 minut temu, Waldemar_Talar_Talar napisał:

    Witaj -  ja też  uśmiecham się  i zostawiam serduszko.

                                                                                                                         Pozd.

    Dziękuję Waldku.

    Serdecznie pozdrawiam :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Ostatnio w Warsztacie

      • Zdarza mi się czuć niewidzialną - jak w śpiączce;
        Idę w stronę tłumu - przepadając w nim bez śladu.

        Przyglądam się mijającym mnie twarzą,
        Mimo to, że dla nich nie istnieje - nie żyje.

        Uświadamiam sobie wtedy, jacy jesteśmy samotni,
        I to nie wtedy kiedy jesteśmy sami - ale w grupie.

        Nie zwracamy uwagi na drugiego człowieka,
        O ile się on o nią nie upomni - nas nie spoliczkuje.

        Gdy tak sunie z naprzeciwka kolejna sylwetka,
        Zatrzymuje się na chwile i wyciągam ku niej rękę.

        Spogląda na mnie nerwowo - stanowię przeszkodę;
        Nie razi mnie jej postawa - na buzi maluje uśmiech.

        W myślach układam słowa - by się nie ośmieszyć;
        Stresuje mnie ta zwłoka - ale sama to przedłużam.

        Kobieta, która mało co mnie nie rozszarpie,
        Ma krótkie, kruczo - siwe włosy;

        Oczy koloru migdałów - aktualnie zaszklone,
        Uśmiech wykrzywiony w grymas;

        Ubrana w mlecznobiałą suknie, ciągnącą się do ziemi;
        Cała się trzęsie - jest roztargniona;

        Ciekawi mnie przyczyna - ale jej nie znam;
        Nie mogę się o nią zapytać.

        Mogę ją jednak poznać - wracam do dłoni;
        Ściskam swoją do jej - przedstawiam się.

        Ku zaskoczeniu - odpowiada mi i...
        Wtula się we mnie - napięcie ustępuje;

        Chce jej pomóc - rodzi się we mnie empatia;
        Zabieram ją do kawiarni - nowo otwartej.

        Wita nas urokliwa młoda kelnerka;
        Mogłabym ją zignorować - tego nie zrobię.

        Szczerze się do niej i proszę o wskazanie miejsca;
        Usadza nas przy stoliku na środku sali.

        Jestem zmieszana - nie lubię być na widoku;
        Jednak zmierzam w jego kierunku - siadam.

        Nie jest mi źle, z owym usytuowaniem;
        Dzięki niemu, mam wgląd na wszystkich obecnych.

        Cieszę się - choć dalej nikt mnie nie widzi...
        Z wyjątkiem kobiety w śnieżnym odzieniu.

        Zwierza mi się - jestem komuś potrzebna;
        Jestem ważna - kluczowa dla niej.

        To tylko rozmowa - a widzę jak się rozluźnia;
        Uciekła ze ślubnego kobierca.

        Komiczny jest fakt - że czuła się tam tak,
        Jak ja w owym tłumie - odosobniona;

        Pan młody był zbyt zajęty powtarzaniem przysięgi,
        Jak i szczerzeniem się do pierwszej druhny;

        Goście przybyli tak na prawdę się zabawić;
        Obojętne jest dla nich kto się pobiera;

        Spogląda na swoich najbliższych;
        Pochodzi z rodziny wielodzietnej.

        Rodzice przybyli z myślą o uldze,
        Jaką odczują, gdy kolejne dziecko zejdzie z garnuszka;

        Łzy spływają mi do oczu - umiem współczuć;
        Powraca do nas panna z obsługi;

        Pyta o zamówienie - podaje chusteczki;
        Miły gest - szczery , rzadki.

        Gdy rozpoczynam z nią rozmowę;
        Moja towarzyska się ulatnia.

        Jestem czytelniczką, już innej historii;
        Kelnerka niedawno świętowała osiemnastkę;

        Promieniała na samą myśl o urodzinach;
        Jednak przed nimi - nie po nich.

        Liczyła na przybycie przyjaciół;
        Spotkała się tylko z bandą dzieci.

        Dojrzałość stała się równa z używkami;
        Możliwością legalnego z nich korzystania.

        Ona wie, że nie taka była idea.
        Nie czuje się dorosła - niedojrzała.

        Ta świadomość - czyni ją dorosłą.
        Składam zamówienie - odchodzi.

        Nagle sala okazuje się być pusta;
        Była taką od początku...

        Restauracja nie jest nowa - a stara;
        Należy do kochającej się rodziny,

        Ledwo wiążą koniec z końcem;
        Podane zostaję mi danie.

        Jest znakomite - ale co z tego?
        Jak cieszy się uznaniem jednej osoby.

        Nie mają znanego szyldu;
        Dobre chęci i produkty - nie wystarczą.

        Budzę się - mama woła mnie na obiad,
        Zamykam publikacje i żałuje.

        Ubolewam nad faktem, że życie,
        Nie może się składać z tylu wymiarów.

        Przecież zamyka się na mnie
        I jest n u d n e.

        Historie innych i ich światopogląd,
        Mam za nic - jestem egoistką.

        Tylko ja mam problemy,
        Reszta to tylko pionki w grze.

        Świat to wielka scena,
        Ludzie to aktorzy;

        Oni są statystami, a ja z bliskimi...
        Bohaterami w roli głównej.

    • Najpopularniejsze w ostatnich 7 dniach

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności