Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
Daniel Kordel

Kontynuacja Thrillera

Rekomendowane odpowiedzi

I

Telefon.
Jest czyszczony.

Lśni.
Jak obiekty, które prawie połykam.

Wciskam numer.
Nadałam mu pełno zaufania.

Nie wiem jaki wybrać numer.

O czym mam opowiedzieć?
O tym, że boli mnie ? -...Znowu...- ?

Ale jak boli?

Stłuczenie?
Uderzenie?
Poniżenie?
Aborcji zastosowanie?

Wybieram.

Mówię, że potrzebuję mniej wrzasku.
Atakującego.
Jak przy porodzie.

Nie chcę niczego przywoływać.

A już łączy...

Mam tylko zaufanie.
Personaliów nie kojarzę.

Nie znam?
Tylko siebie.

II

Sygnał się wydłuża.

Wytężone oczy zbieram na punkt.
Jak na autostradzie. Przy długim dyżurze z drążkiem w palcach.
Jednocześnie pocę się pod swoim kombinezonem.

Kierowca Formuły 1 i kurier.
Trochę się unoszę przy okazji dostarczaniu codzienności.

Z tą pozą zaczynam kierować oddech do słuchawki.

Chcę westchnąć.
Chcę mruczeć.
Chcę charczeć.
Chcę sapać.

III

Rozległam się swoją fonią.
Drugi głos się roznosi.

Zaczyna się.
Temat.

IV

Zaczynam myśleć nad tym co mówię.
Układam zgrabnie emocje.
To przecież konsultacja.

- Wiesz, jestem taka zbita.
- Szyba czy pies?
- Tak zaczęłam już na Ty, a my się nie znamy.
- To bez znaczenia.
- Nawet przy tym myślę.
- Za gęsto. Chcesz być sosem?
- Łączyć ziemniaki, mięso i surówkę w jedno.
- A potrzebujesz gotowania dla innych? Dla siebie?
- Nie potrafię mieszać w dobry sposób. Zawsze są grudki. Strupy.
- Nie mów, że przełykasz zaschniętą krew?
- Mówią nie zdrapuj, o wchłanianiu nie ma mowy.
- Krwotok.
- Nie rozległy, ukryty. Boję się.
- Skorupki są tymczasowe.
- Cała jestem tymczasowa.
- Czy mogę w czymś jeszcze pomóc?
- Chcę powiedzieć jeszcze do widzenia.
- Do usłyszenia, moja Droga.
- Dobrej nocy, każdej nocy.

V

Utkwiło mi pytanie.

Szyba czy pies?

Nie potrafię na to odpwiedzieć.

Nie umiem być z empatią. Nie potrafię wstawić całości z piasku.

Potrafię umyć, ozdobić i karmić.
Przesuwać palcami.
Po taflach i skórach.

Obie delikatne.
Przy rozcieraniu.
Przyjmują prędko ciepło.

...

I-II-III-IV-V

Nadal nie potrafię pisać.
Ciągle chcę mówić.
Brakuje mi już śliny.

Susza i podrażnienie

Ciągle szyja idzie w przód i w tył.

Przełyk nie jest szyją.

Szyja się przesuwa.

Przełyk się przepycha.
Zapchany.

Co tu rzec?
Przełknę.
--------

Szyja się nawet kręci trochę.

Przełyk podryguje.

Światło otworu jest stałe.

Otchłanie zawsze są otwarte.
 

Edytowane przez Daniel Kordel

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj  -  jestem  i czytam  ale widzę nie moje klimaty.

                                                                                                           Pozd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Coś jest, czegoś brakuje ("przełyk stoi" to bzdura). Trójeczkę wziąłbym w całości, ale najchętniej w kształcie:

 

rozlegam się swoją fonią
drugi głos

roznosi

 

temat
zaczyna się

 

Może to trochę przez doświadczenie (ktoś mi kiedyś rzucił "Tematy, tematy?", a ja ani nie brałem, ani nie miałem nic do dodania), nieważne.

 

Puenta z otchłaniami może miażdżyć, ale (jak mawiał Kubuś) małe co nieco trzeba odcharknąć. Paradoksalnie, "zaatosowanie" aborcji w wierszu, może zrobić dobrze.

 

Pozdrawiam.

Edytowane przez Don_Kebabbo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 3 godziny temu, Don_Kebabbo napisał:

    Coś jest, czegoś brakuje ("przełyk stoi" to bzdura). Trójeczkę wziąłbym w całości, ale najchętniej w kształcie:

     

    rozlegam się swoją fonią
    drugi głos

    roznosi

     

    temat
    zaczyna się

     

    Może to trochę przez doświadczenie (ktoś mi kiedyś rzucił "Tematy, tematy?", a ja ani nie brałem, ani nie miałem nic do dodania), nieważne.

     

    Puenta z otchłaniami może miażdżyć, ale (jak mawiał Kubuś) małe co nieco trzeba odcharknąć. Paradoksalnie, "zaatosowanie" aborcji w wierszu, może zrobić dobrze.

     

    Pozdrawiam.

    Chciałbym podziękować za sugestie i wytknięcie błędów.

    Najważniejsza sprawa - eksperymentować.

    Do napisania.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    3 minuty temu, Daniel Kordel napisał:

    Najważniejsza sprawa - eksperymentować.

     

    W tej kwestii nie zawiodłeś, acz ostre cięcie (w sensie tego, co zbędne, i takie typu Otchłanie zawsze są otwarte - mistrzowski fragment moim zdaniem, choć dla mnie bez pewne) potrafi zrobić robotę. W każdym razie jest tu czego się doszukiwać.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

      Zarejestruj się. To bardzo proste!

    • Ostatnio komentowane

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • Jestem wędrowcem, samotnym wśród wielu,  którzy swe szlaki i pośrednie cele  znaczą tym zwykle, co to w sercu noszą,  z duszą żebrzącą, by jej granie głosić ..    Zwiedziłem wiele przybytków mi bliskich,  szukając miejsca, by dłużej zabawić  - jedynie w kilku mogłem się odnaleźć  pośród podobnie przeżywanych zjawisk.    Tam, gdzie nie czuję miłej atmosfery,  jeno prywatę i wyrachowanie,  bywam też szorstkim, miast udawać przyjaźń  - i tak na zawsze pewno już zostanie ..
      • Skręt   Mózg krętacza, śrubokrętowi nigdy nie wybacza.   J. A. 
      • Nie róbcie tego Wackowi z Maczek, ażeby złapał znienacka znaczek na szyi, za uchem albo i pod ... puchem. Mógłby pozostać jakiś niesmaczek. ;)
      • Wiesz, ja właśnie chyba dlatego piszę od roku w internecie, bo zwykle wszystko - albo nie kończyłam, albo nawet wyrzucałam.   Staram się nie kasować, jak już coś wkleję, tego się trzymam (chociaż zdarzyło mi się też nieodwracalnie skasować). Ale opinie w internecie także nie są obiektywne, w ogóle nie wiem, czy jest coś takiego jak obiektywizm w poezji - może za sto lat wobec tych, którzy gdzieś przetrwają, ale jakie to ma znaczenie na teraz? To strasznie fajne, jak się czasem coś spodoba. Pozdrawiam raz jeszcze.
      • Moje zdecydowanie lepiej nie.   Czarku Płataku, ostro pracujesz,  żeby znaleźć się w tej "encyklopedyi". A widzisz, ja mam całkiem na odwrót, martwię się, że mogę się TAM z kimś nie spotkać, o ile mnie ZNOWU będą chcieli.  Liczą się tylko te ślady, które zostawia się teraz w sercach, myślach. Czym jest sam wiersz bez autora? To taki jakiś duch, który się zabłąkał, może czasem coś zaszepcze do ucha i czymś natchnie, zainspiruje, ale sam jest już dawno martwy. Nie powinno być z dużej litery? Takie dość klasyczne dylematy twórcy. Większość ludzi czuje taką potrzebę wyrażaną w różny sposób - a to sadzą drzewa, a to rodzą dzieci, a to wszczynają wojny lub giną samobójczo z bombą, różnie. Zaistnieć w świadomości innych.   Dziś coś mało tych Twoich różnych dziwnych słów, trochę mało czarkowo, naprawdę - smutno. Wszystkiego dobrego :)
    • Najczęściej komentowane

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...