Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


Patryk Robacha

Fragment mojej książki

Rekomendowane odpowiedzi

Hej umieszczam część I rozdziału swojej książki. 

Czy wzbudza on wasze zainteresowanie? 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ulica Legionów w Łodzi, to jeden z wielu miejskich rarytasów, dzięki którym przylgnął do tego miasta status „miasta meneli”. Brukowana kocimi łbami, wąska jednopasmówka, środkiem której biegną pokrzywione tory tramwajowe, a po obydwu stronach,  w ciasnych rzędach,  stoją dziewiętnastowieczne kamienice – szare i odrapane, upstrzone niewyszukanymi inwektywami  i wulgarnymi piłkarskimi sloganami w stylu  „Nowak faja” czy „Żydzew to kurwy”. Gdzieniegdzie rzucają się w oczy częściowo wyremontowane fasady obskurnych domów, których dolne kondygnacje zagospodarowano pod solaria, apteki i salony kosmetyczne. Ten kontrast pogłębia jedynie ponure wrażenie, jakie wywiera ulica, której nazwą zwykło się określać całą okolicę wraz z sąsiednimi zakamarkami. Kolorytu scenerii dopełniają jej mieszkańcy: bramni poeci, Kochankowie z Legionów[1] – kobiety w starych pomiętych kieckach i mężczyźni ciągle w tych samych postrzępionych, przydużych jeansach i dziurawych butach. Ich wyłącznym życiowym powołaniem wydaje się być rola stójkowych, polegająca na sterczeniu od świtu do zmierzchu w bramach i obserwowanie ulicznego ruchu przekrwionymi ślepiami, ziejącymi z oszczędnie uzębionych, czerwonych, spuchniętych gęb. W przeważającej mierze to życiowi wykolejeńcy: długotrwale bezrobotni alkoholicy, emerytowani złodzieje, ćpuny, tanie kurewki i inni, niezaklasyfikowani do żadnej z grup buntownicy,  tworzący wzorcowy margines społeczny postindustrialnego miasta, które lata swej roboczej świetności dawno ma już za sobą, a orzeźwiająca bryza kapitalizmu nie wszystkim powiała tą samą świeżością, chociaż niektórym wiała prosto w oczy.

W takiej okolicy postanowił zamieszkać Julian Ozimski, jak tylko zadecydował, że wyprowadza się od matki i babki. Wcale nie dlatego, że wkrótce miał skończyć trzydzieści lat, w związku z czym odczuł palącą potrzebę usamodzielnienia się – „pójścia na swoje”, jak zwykli mawiać ludzie starszej generacji. Od takich wniosków był daleki. Nigdy nie poddawał się żadnym społecznym naciskom: że coś trzeba, że już czas, bo tak. Zawsze traktował je z dystansem, wręcz nimi pogardzał, uważając je za egzystencjalny kicz, utartą formę, słowem: schemat, któremu ludzie jego pokroju nigdy nie powinni ulegać.  Do tej decyzji popchnęły go chroniczny alkoholizm matki, ciągłe awantury, interwencje policji, rozpacz bezradnej babci i permanentny lęk, towarzyszące  mu od dzieciństwa. I coś jeszcze. Coś, co bulgotało w nim od kilku lat, nie mogąc się ostatecznie wykipieć. Tym czymś było nieokiełznane pragnienie życia, jakie Julian określał mianem „wszystkoczucia”, rozumiejąc pod tym pojęciem wszelakie możliwe doświadczenia, absolutnie wykraczające poza jakiekolwiek granice ludzkich wyobrażeń o normalności. Przeprowadzka z peryferyjnego osiedla z wielkiej płyty do obskurnego łódzkiego śródmieścia z jednej strony była ucieczką od przygniatającej teraźniejszości, a z drugiej niczym innym jak realizacją marzeń o podniecającej podróży do nieznanych czeluści ludzkiej egzystencji. Podróży w oparach wódki, kobiet, przygodnego seksu, literatury, muzyki, sztuki i tego, co Julian nazywał „poezją życia”, akcentując tym samym swój pejoratywny stosunek do jego epickiego wariantu – codzienności szarej masy ludzkiej, którą szczerze i konsekwentnie nienawidził za umyślne trwanie w błędnym przekonaniu o sensie i celowości istnienia.

Julian mawiał, że jeden raz to żaden raz, że jeden raz się nie liczy. I w tym krótkim twierdzeniu zamknął sens tego, w co wierzył i co stało się fundamentem jego istnienia. Życie, w którym nie ma żadnej powtarzalności, w którym nie zachodzi jakikolwiek cykliczny związek skutków i przyczyn, nie rodzi również konsekwencji, bo te –  nie będąc powtarzalnymi – zdarzają się jedynie raz, a jeden raz to żaden raz, jeden raz przecież się nie liczy. Czy przy takim rozumowaniu Julian mógł mieć wątpliwości, że ludzka egzystencja zmierza w kierunku innym, aniżeli donikąd? Gdy go poznałem nie miał ich wcale, ale zamiast niego ja je miałem. Julian dużo czytał. Literatura była, w pewnym sensie, jego modus vivendi, chociaż on sam mawiał, że czytanie książek to jedynie strata czasu i nie warto poświęcać temu zbyt wiele czasu, bo wszystko to, co w nich opisane należy przeżyć samemu, a czytanie traktował jako zamiennik prawdziwego życia – określał to mianem „ersatz”, co oznacza ułudę. Czytał, bo sam chciał pisać. Natomiast to, o czym wyczytał i co miało posłużyć jako materiał budowlany pod jego twórczość wdrażał w swoim codziennym bytowaniu z zupełną niefrasobliwością, jak gdyby jutra miało nie być. W życiu Juliana nie było jutra. Było za to nigdy niekończące się dzisiaj.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

[1] Nawiązanie do piosenki Agnieszki Osieckiej, Kochankowie z ulicy Kamiennej  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach


wciąga i chce się czytać dalej ;)

 

wzorcowy margines społeczny - zapamiętam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobre. Umiesz dobierać słowa, jest wyraziście [sic!]. "ślepiami" tylko trochę zraziło - jest zbyt oceniające na mój gust, ale to Twoja twórczość/wrażliwość i masz prawo do używek ;)

 

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Dnia 17.02.2019 o 10:17, Don_Kebabbo napisał:

    Dobre. Umiesz dobierać słowa, jest wyraziście [sic!]. "ślepiami" tylko trochę zraziło - jest zbyt oceniające na mój gust, ale to Twoja twórczość/wrażliwość i masz prawo do używek ;)

     

    Pozdrawiam.

     

    W dalszej części książki nie ma tego typu arogancji. 

     

    Może kiedyś tu powrócę z szerszym kontekstem tej pozycji. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dobre, a nawet więcej :)

     

    Moje klimaty, lubiany przeze mnie styl wypowiedzi (pisywałam podobnie),

    Julian w dużej mierze mi bliski :)

     

    Z przyjemnością :)

     

    Kłaniam się i pozdrawiam :)))))))))))

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    Dnia 17.02.2019 o 01:01, Patryk Robacha napisał:

    Brukowana kocimi łbami, wąska jednopasmówka, środkiem której biegną pokrzywione tory tramwajowe, a po obydwu stronach,  w ciasnych rzędach,  stoją dziewiętnastowieczne kamienice – szare i odrapane, upstrzone niewyszukanymi inwektywami  i wulgarnymi piłkarskimi sloganami w stylu  „Nowak faja” czy „Żydzew to kurwy”.

    1201096391_52513947_2032582777034967_5864632221821829120_n(1).thumb.jpg.1120cd2596e7548ac44a5dd20e2864df.jpg

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 1 godzinę temu, Deonix_ napisał:

    Dobre, a nawet więcej :)

     

    Moje klimaty, lubiany przeze mnie styl wypowiedzi (pisywałam podobnie),

    Julian w dużej mierze mi bliski :)

     

    Z przyjemnością :)

     

    Kłaniam się i pozdrawiam :)))))))))))

     

    Dziękuję, Deonix 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    13 minut temu, Patryk Robacha napisał:

    Numer 53 to mój numer

    dużo się nie pomyliłem - dobry opis :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Patryku, przeczytaj , a sam będziesz wiedział;

    Zawsze traktował je z dystansem, wręcz nimi pogardzał, uważając je za egzystencjalny kicz, utartą formę..."

    Pozdrawiam.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 1 godzinę temu, Jacek_K napisał:

    Patryku, przeczytaj , a sam będziesz wiedział;

    Zawsze traktował je z dystansem, wręcz nimi pogardzał, uważając je za egzystencjalny kicz, utartą formę..."

    Pozdrawiam.

     

     

    Dziękuję, korekta to wyłapie. Ja choćbym razy sto czytał, to nie rzucają mi się już w oczy te niemądre powtórzenia 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    Dnia 17.02.2019 o 01:01, Patryk Robacha napisał:

    Ulica Legionów w Łodzi, to jeden z wielu miejskich rarytasów, dzięki którym przylgnął do tego miasta status „miasta meneli”. Brukowana kocimi łbami, wąska jednopasmówka, środkiem której biegną pokrzywione tory tramwajowe, a po obydwu stronach,  w ciasnych rzędach,  stoją dziewiętnastowieczne kamienice – szare i odrapane, upstrzone niewyszukanymi inwektywami  i wulgarnymi piłkarskimi sloganami w stylu  „Nowak faja” czy „Żydzew to kurwy”.

     

    Witaj.

    Dla mnie to wszystko zbyt mądre. Pamiętam wiersz "Ulica Pietrusińskiego" Czarka Płataka, jak się w niego "wejdzie", wszystko dokładnie się czuje. Tamten wiersz zostanie ze mną, a niestety w tym porównaniu - taki Twój opis jakby z tej strony, a nie wyłącznie z wewnątrz  jak u Czarka (patrzysz jak ktoś z zewnątrz) - dużo bardziej do mnie przemawiał. A może po prostu wolę ostatnio czytać wiersze i mam trudno się przestawić?

    Możliwe, że jestem w tym 1% ludzi, do których tym nie trafiłeś - a kilkoma wierszami już udało Ci się trafić.

    Zupełnie nie bierz poważnie tego, co napisałam.

    Pozdrawiam serdecznie :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Moim zdaniem bardzo dobry tekst. Wyczuwam jednak  jakąś osobistą "euforię" w prześmiewczym opisywaniu  wzorcowego marginesu.... Tak. Arogancja o której wspomniałaś jest tu uderzająca.

    Życzę udanej kontynuacji

    Pozdrawiam:) 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    Ważne

    • Na poezja.org wyświetlane są niewielkie, nieingerujące w treść strony reklamy. Dziękujemy za wyłączenie adblocka! :)
    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności