Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


beta_b

trochę fizyki a może meta

Rekomendowane odpowiedzi

  • Autor
  • Przed chwilą, 8fun napisał:

    słabsze 

    Słabsze, mocniejsze. Nie wiem. 

    Ale czy z łóżka można wrócić do braterstwa? Chyba to droga jednokierunkowa.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach


    6 minut temu, beta_b napisał:

    Słabsze, mocniejsze. Nie wiem. 

    Ale czy z łóżka można wrócić do braterstwa? Chyba to droga jednokierunkowa.

    Myślę, że można, w czasach, kiedy baraszkowały "dzieci kwiaty" wszyscy niemal byli "przyjaciółmi", a wolna miłość panowała bez ograniczeń. Do czasu oczywiście i z różnych względów - małżeńskich na przykład. W innych, pod warunkiem, że obydwie strony miały podobną lub "mocną" (a to pojęcie względne) psychikę i żadna nie spietrała z tego powodu gdzieś na koniec świata. Znam przypadki. :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    22 godziny temu, Sztach.Eta napisał:

    Coś z tym tytułem bym pokombinowała, bo wiersz jest tego wart.

    Sztach.eta

     

    Tytuł już jest super pokombinowany.

     

    Pozdrawiam.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    12 godzin temu, beta_b napisał:

    Justi,

    dwoje przyjaciół, w relacji brat i siostra, decyduje się wejść w relację intymną (po wzorcach destrukcyjnych). Wszystko się miesza; niby wszystkie elementy układanki są - tylko brak instrukcji do złożenia.

    No, musiałam powrócić, musiałam , betko. Znasz film "Droga do Saliny"? Tam jest o to, to właśnie - i ostatnia wielka rola Rity Hayworth, już wtedy chorej na Alzheimera.

     

    Uściski śle Justyna. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    3 godziny temu, Patryk Robacha napisał:

    wódki mu polać

    champagne-toast-animated-gif-2.gif#.XGXT

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    4 godziny temu, beta_b napisał:

    Słabsze, mocniejsze. Nie wiem. 

    Ale czy z łóżka można wrócić do braterstwa? Chyba to droga jednokierunkowa.


    FAJDROS. Dowiesz się, jeżeli masz czas pójść ze mną kawałek i posłuchać...

     

    ...SOKRATES. No więc może opowiesz?
    FAJDROS. Tak, tak, Sokratesie; to właśnie coś dla ciebie do słuchania. Bo mowa, o której-
    śmy rozmawiali, miała strasznie erotyczny temat.
    Lizjasz opisał zabiegi miłosne około jakiejś piękności, ale nie ze strony miłośnika, i w tym
    właśnie cały figiel. Bo mówi, że powinno się raczej obdarzać względami tego, który nie kocha,
    niż tego, który kocha...

     

    ...FAJDROS. To posłuchaj!
    O co mi chodzi, wiesz, i że za właściwą uważam taką rzecz pomiędzy nami, toś słyszał.
    Sądzę zaś, że nie powinno mnie omijać to, czego pragnę, dlatego że właśnie zakochany w
    tobie nie jestem.
    Toż takiemu później żal każdej wyświadczonej przysługi, skoro tylko żądzę nasyci. A taki
    jak ja nigdy nie ma okresu wyrzutów. Bo nie z musu przysługi wyświadcza, ale z dobrej woli
    o drugiego dba, jak może; tak że lepiej by i około własnych spraw nie chodził.
    A jeszcze ci, co kochają, notują sobie wszystkie straty materialne, jakie ponieśli przez mi-
    łość, i wszystkie przysługi osobiste, a zważywszy jeszcze to, ile ich to wszystko trudów
    kosztowało, uważają, że rachunki dawno wyrównane i nic się od nich więcej nie należy ukochanej
    osobie. Natomiast ci, co nie kochają, nie mogą się ani tym zasłaniać, że przez to zaniedbują
    interesy prywatne, ani wymawiać mogą trudy podczas zabiegów poniesione, ani się
    skarżyć, że się przez to z rodziną poróżnili. Zaczem skoro tyle ujemnych stron odpada, nie
    pozostaje nic, jak tylko dbać wedle najlepszej wiedzy i woli o względy drugiej strony.
    A potem, jeśliby kochających cenić dlatego, że o swym afekcie najwyższym zapewniają
    tych, których w danej chwili kochają, i mówią, że gotowi i słowem, i czynem poróżnić się ze
    wszystkimi dla pięknych oczu osób ukochanych, łatwo poznać, jaka to prawda, skoro zawsze
    wyżej cenią tych, w których się kiedyś później kochają, i gotowi się nawet źle obchodzić z
    dawniejszymi przedmiotami miłości, jeśli się to późniejszym podoba. Więc któż widział
    wdawać się w coś podobnego z ludźmi cierpiącymi wadę tego rodzaju, że nie brałby się do jej
    leczenia nikt, kto ma doświadczenie w tych sprawach? Przecież sami przyznają, że stan ich to
    choroba raczej niźli zdrowe zmysły, i choć wiedzą, że u nich w głowie źle, nie umieją zapanować
    nad sobą. Toteż jak mogą, przyszedłszy do siebie, uznawać za dobre to, czego im się
    chciało w tym stanie osobliwym?
    I to zważ, że gdybyś chciał wybrać najlepszego spośród tych, którzy cię kochają, to niewielki
    miałbyś wybór; przeciwnie, gdybyś spośród innych ludzi szukał tego, który by ci naj-
    8
    więcej odpowiadał, wybór masz ogromny. Przeto znacznie większe jest prawdopodobieństwo,
    że właśnie gdzieś między tymi wieloma będzie człowiek godny twej przyjaźni.
    A jeśli się obawiasz sądu opinii publicznej, abyś się nie skompromitował, kiedy się ludzie
    o tym dowiedzą, to przecież ludzie zakochani zawsze myślą, że im cały świat zazdrości tak
    jak oni jedni drugim, przeto ich język świerzbi i ambicja podnieca do przechwałek przed
    wszystkimi, że ich trudy nie poszły na marne, a ci, co nie kochają, są od nich mocniejsi –
    wolą to, co naprawdę dobre, niżeli sławę u ludzi.
    Oprócz tego ludzie się zawsze muszą dowiedzieć i zobaczyć, jeżeli się ktoś w kimś kocha i
    chodzi za nim, i robi z tego wielką rzecz, tak że jak ich tylko ktoś zobaczy rozmawiających,
    zaraz myśli, że albo właśnie coś między nimi było, albo zaraz będzie. A tym, którzy się nie
    kochają, nikt nawet nie myśli brać za złe schadzki, bo każdy wie, że trzeba się nieraz z drugim
    zobaczyć, czy to z przyjaźni, czy dla jakiejś innej przyjemności.
    I jeszcze jedno: jeżeli się obawiasz zbliżeń osobistych, bo uważasz, że trudno o przyjaźń
    trwałą, i niech tylko zajdzie jakieś nieporozumienie, to nieszczęście dla obu stron, a tyś dał,
    co masz najdroższego, więc i tracisz ogromnie wiele – w takim razie więcej się obawiać powinien
    byś tych, którzy kochają. Ich przecież każdy drobiazg w rozpacz wprawia i wszystko
    się dzieje, zdaniem ich, tylko na ich nieszczęście.
    Więc też uniemożliwiają ukochanym osobom wszelkie stosunki z ludźmi, bo się boją ludzi
    zamożnych, aby ich nie przewyższyli majątkiem, a ludzi wykształconych także, aby nie przy-
    ćmili poziomem umysłowym. Albo jeśli kto jaką inną zaletę posiada, każdego pilnują, czy
    jakiego wpływu nie wywiera. I tak cię od wszelkich stosunków z ludźmi odwiodą, że bę-
    dziesz sam wśród ludzi jak palec, a nie będziesz miał przyjaciela. A jeśli zechcesz swego dobra
    patrzeć i być mądrzejszym niż oni, nieporozumienie będziesz miał gotowe.
    A jeśli ktoś wcale nie kochał, ale jako dzielny mąż tak postąpił, jak mu było potrzeba, ten
    nie będzie zazdrosny o towarzyskie zbliżenia; przeciwnie: niechętnie by patrzył na tych, któ-
    rzy by cię unikali; uważałby, że się chyba krzywią na ciebie, a stosunki towarzyskie to rzecz
    pożyteczna. Toteż znacznie większe prawdopodobieństwo, że się stosunek z takim człowiekiem
    w przyjaźń rozwinie niż w nienawiść.
    A oprócz tego niejeden kocha dlatego, że mu się ciało jakieś podobało prędzej, nim charakter
    czyjś poznał i stosunki domowe, przeto bardzo niepewna to rzecz, czy taki zechce być
    przyjacielem jeszcze i wtedy, kiedy przestanie pragnąć. Ale jeśli się jacyś ludzie nie kochali
    nigdy, ale żyjąc z sobą od dawna w przyjaźni zbliżają się do siebie, to niepodobna, żeby ich
    przyjaźń umniejszyć miało to, co im przyjemność daje obopólną; nie – to będą dla nich trwałe
    pamiątki na przyszłość.
    A oprócz tego z pewnością lepszym się staniesz, jeżeli mnie posłuchasz raczej niż zakochanego
    w tobie. Bo taki najniesłuszniej w świecie będzie chwalił wszystko, co tylko powiesz
    czy zrobisz, bo z jednej strony boi się twojej niechęci, a potem sam gorzej widzi, tak go żądza
    zaślepia. Bo takie rzeczy miłość z ludźmi wyprawia: nieszczęśliwym każe się gryźć rzeczami,
    którymi by się nikt inny nie martwił, a szczęśliwym chwalić każe i takie rzeczy, którymi się
    cieszyć nie warto. Toteż raczej żałować należy ludzi kochanych niżeli im zazdrościć. Ale jeśli
    mnie posłuchasz, będę z tobą obcował nie dla chwilowej rozkoszy, ale i na przyszłość będzie
    z tego pożytek, i nie miłość nade mną będzie panowała, ale ja sam nad sobą, ani o drobnostki
    między nami awantur nie będzie i nienawiści, tylko o wielkie rzeczy pomaleńku, po troszku
    się kiedyś pogniewamy, bo ci mimowolne uchybienia przebaczę, a umyślne będę się starał
    odsuwać. To jest jedyny probierz przyjaźni, która ma trwać długo.
    A jeśli ci to przed oczyma stoi, że nie może się silna przyjaźń zawiązać tam, gdzie miłości
    nie ma, to zastanów się, że w takim razie anibyśmy synów nie powinni kochać, ani ojców, ani
    matek, anibyśmy wiernych przyjaciół pozyskać nie mogli, bo te stosunki nie wyrastają z żą-
    dzy tego rodzaju, tylko na całkiem innym tle. Poza tym, jeśliby należało zawsze tym ustępować, którzy nas potrzebują najwięcej, toby potrzeba i w innych sprawach uwzględniać nie ludzi najlepszych, ale najbardziej potrzebują-
    cych. Tacy będą najwdzięczniejsi, bośmy im najprzykrzejszy brak usunęli. A więc i na przyjęcia
    do domu własnego nie najbliższych przyjaciół zapraszać należy, ale tych, co się wpraszają
    i chcą się napchać do syta. Tacy cię będą kochać i chodzić za tobą, i pod same drzwi
    przyjdą, i cieszyć się będą najwięcej, i ogromnie będą wdzięczni, i wszystkiego najlepszego ci
    będą życzyli.
    Więc uwzględniać może należy nie tych, którzy nas potrzebują najwięcej, ale tych, którzy
    się najlepiej odwdzięczyć potrafią.
    I nie tych, którzy tylko kochają, ale tych, którzy są nas najgodniejsi.
    I nie takich, którzy się wdziękami twymi nasycą, ale którzy się i chlebem z tobą podzielić
    zechcą, kiedy się postarzejesz.
    I nie takich, którzy się potem chwalić będą przed ludźmi, ale takich, którzy o wszystkim
    przyzwoicie przed ludźmi zamilczą.
    I nie tych, którzy się krótki czas nami interesują, ale tych, którzy przyjaciółmi zostaną
    przez całe życie.
    I nie tych, którzy gdy ich żądza odejdzie, szukać będą pozoru do zwady, ale takich, którzy
    gdy ich piękność opadnie, dopiero w całym blasku dzielności wystąpią.
    Więc pamiętaj o tym, co mówię, a i to zważ, że i przyjaciele zakochanym nieraz czynią
    uwagi, że się źle prowadzą, a takiemu, który nie kocha, nikt z bliskich nigdy nie czynił wyrzutów,
    jakoby się przez to źle urządzał.
    Ale może chcesz mnie zapytać, czy ci radzę względami obdarzać wszystkich, którzy cię
    nie kochają? Ja myślę, że nawet zakochany w tobie nie chciałby, żebyś się tak odnosił do
    wszystkich, którzy cię kochają. Bo ani to wypada ze względu na drugiego, ani się to udać
    może, jeśli chcesz, żeby ludzie o tym nie wiedzieli. A trzeba, żeby stąd żadna nie wynikała
    szkoda, ale pożytek dla obu stron.
    Zdaje mi się, że dość tego, co powiedziałem; a jeśli jeszcze czego pragniesz i myślisz, żem
    pominął, to się pytaj!

    Edytowane przez 8fun

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    Dnia 13.02.2019 o 11:13, beta_b napisał:

    co do tytułu - miała być zabawa słowem

     

    Meta )( Fizyka

     

    Pozdrawiam.

     

     

     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    Dnia 14.02.2019 o 19:01, Don_Kebabbo napisał:

     

    Tytuł już jest super pokombinowany.

     

    Pozdrawiam.

    Ano właśnie! :):)

    Sztach.eta

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Zarejestruj się. To bardzo proste!

      Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    • Ostatnio komentowane

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • Prosto, ale konkretnie.
      • "Przepraszam Cię, że tak długo Czekałeś na mnie Panie, czy mogę, przyjść do Ciebie teraz? Kiedy już Wiem, Jak Bardzo Cię Bolało, moje z Tobą Rozstanie? Ogrzejesz Mej Duszy Chłód? Twym Serca Żarem. Amen?"...   …"Wreszcie! Może Tam zamieszkać, W Sercu Twego Żaru, Dusza Ma, W końcu! Z Chłodu wyciągnięta, Teraz znowu Płomień Ma."
      • Prosił bym o pomoc w, no, wszystkim :), ale głównie merytoryce, składni, ortografii. Przepraszam, za to, że jestem nieukiem Naszego pięknego języka, ale jest on naprawdę trudny  :) 
      • "Przytul mie, mamo Mia Przytul mie, ostatni raz." -las   To nie omamy,   Nie mamy, drugiej Mamy! Mama Mia Umiera! Powoli? Nie...  ...Niestety,  Szybko na zdrowiu podupada. A co Wy widzicie? Nowego IPhone'a, nowego IPada? Czy Wy, TU? Czy Wy, TAM? Pomóżcie w końcu, JEJ i Nam!   Co tu się dzieje? Czemu Mury Ślepoty stawiacie? Czemu w Fotelu Ciszy siedzicie? Na NIC uwagi nie zwracacie? Zbyt wygodnie Wam! Nie słyszycie, że to przez Nas? Nie widzicie jak krytyczny, robi się Jej stan? Rak Człowieczy, nie wyleczy się zupełnie sam! Bez udziału Mas i Was, Ziem Zielonych, przyjdzie, kres i czas, A wraz z Nimi, większości z Nas.   "Raj? Rój! Rat… ...unku! To nie moje dzieci! To jaskółczy plan!” -Krzyczy Mama Mia.   „Tu mógł być Raj! Umie-je Cie! A jednak, Umie-ra Cie! Bo umieram, Ja! Beze mnie, nic nie wskuracie! Nie tak, wychowywałam Was! Ty gangreno z łona mego! Widzisz tylko czubek, nosa swego! Nakarmiwszy swoje Ego, Przyglądasz się bezczynnie, Jak mi się kończy, Zdrowia Czas!”   Garstka Tych, co przeżyją, Tym którym, Los pozwoli, Kroczyć po pustyniach, Po cmentarzach Naszej Doli. Nauczą się szanować, Każdy Jej, Zielony Cal.
      • W życiu mym pachnie tobą  W sypialni i w salonie Jesteś dla mnie ochłodą Gdy wszystko wokół płonie.   W łóżku mym czuję ciebie Nawet gdy cię brakuje  Żyję o samym chlebie Dusza sama ucztuje    Dusza sama spożywa Zapach twój tak wspaniały  Upaja się, rozpływa Czuje w nim ideały   Dusza sama się poi Uśmiechem, radością twą Twój dotyk rany goi  Bo jesteś miłością mą   W życiu mym pachnie tobą Na włosach i na twarzy Ty jesteś tą osobą  O której w snach się marzy.     
    • Najczęściej komentowane

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności