Recommended Posts

 

"Życie to nie bajka"

To prawda. Ale Życie nie jest też Kinem, w którym można wymagać od innych, żeby zagrali swoje role zgodnie z naszym scenariuszem. Może na tym właśnie polega problem większości ludzi?
Zagraj "Swoją Rolę" najlepiej jak umiesz z własnymi dialogami i replikami. A wtedy... może dostaniesz najlepszą niespodziankę i życie zmieni się w Bajkę.

Stoję właśnie na planie filmowym, jedna z wielu wybrana do statystowania w dniu dzisiejszym. Film historyczny o krótkim, nic nie mówiącym tytule. Nie znam fabuły i właściwie nie jestem nawet ciekawa. Asystent reżysera widział mnie u znajomych i prosił, żebym koniecznie zgłosiła się do Zespołu Filmowego. Nie wyraziłam zgody, a mimo to uparcie wydzwaniał dzień po dniu, aż po 2 tygodniach ... zgodziłam się. Właściwie zupełnie nie wiem dlaczego, może po prostu postanowiłam wykorzystać szansę przegapioną kiedyś w dzieciństwie, kiedy moja mama pracowała w Zespołach Filmowych. Uczestniczenie dzieci w filmie wymagało zgody rodziców. Moi nigdy nie życzyli sobie takiej kariery dla mnie. Nie było nawet mowy o zagraniu w Reklamówkach.

Od samego początku miałam jakieś dziwne przeczucie, że nie wszystko gra...na planie filmowym. Podejrzenia zaczęły się już przy makijażu...pieścili moją twarz na różne sposoby, a z długich włosów robili jakieś wyrafinowane fryzury. Kiedy wylądowałam w końcu na planie filmowym w białej powłóczystej sukience wyraźnie wyróżniałam się wśród reszty statystów. Nie czułam się w ogóle jak statystka ale wybitna aktorka. Plątałam się w grupie ludzi i czekałam na „naszą” kolei. Na dźwięk „statyści na plan” rzuciłam się z grupą dziewczyn do przodu ale ktoś złapał mnie za rękę i zatrzymał na miejscu szepcząc w ucho „poczekaj, jeszcze nie teraz”. Wyprostowałam się dumnie wykrzykując „jestem statystką”., co wzbudziło ogólną wesołość całej ekipy.

Odwróciłam się na pięcie i chciałam wrócić do namiotu dla statystów kiedy uparta ręka znów mnie przytrzymała na miejscu – i ten szept „ poczekaj -  jeszcze nie teraz!”

W ciszy zapadłej na planie filmowym rozległ się mój dobitny głos „Przyszłam tu grać a nie stać. Nie ma Grania - nie ma Stania!!!”

Reżyser nalewający sobie właśnie kawę z termosa podniół na chwilę wzrok i omiótł mnie nim z lekko drwiącym uśmiechem. Potem nie zwracał na mnie uwagi, w odróżnieniu od pozostałych osób chichoczących pod nosem. Asystent podleciał cały w skowronkach i tym razem pociągnął mnie w stronę bryczki. Dwa wspaniałe konie z pobliskiej stadniny były już zaprzężone i przebierały zfrustrowane kopytami. Kazał mi wsiąść do niej i krótko opisał całą „moją historię” w tym filmie. Osłupiałam...

Obsadzono mnie w jakiejś małej roli bez dialogów, bo wtedy wyszłaby na jaw cała ta niecna mistyfikacja. Ktoś mnie sfotografował  i zaniósł zdjęcie reżyserowi. Dobry kamerzysta śledził mnie kamerą podczas przygotowań statystów i okazało się, że jestem superfotogeniczna, a kamera „kocha” mnie bez granic. Straciłam mowę...

- Jak będziesz miała jeszcze przez godzinę tak szeroko otwarte oczy, to zostaniesz gwiazdą filmową na resztę swojego życia – kontynuował asystent reżysera

- „Po moim trupie”... wrzasnęłam mrużąc oczy w kocie szparki.

- Nie gniewaj się, szybko się zmitygował

- Pojedziesz w bryczce? spytał

Obejrzałam się za siebie. Wszyscy czekali na moją decyzję ... kiwnęłam głową dając im chwilę radochy.

 

„Zrobimy małą próbę akcji”, oświadczył mi reżyser. „Wczuj się w rolę” dodał widząc moją sceptyczną minę. „Oczywiście umiesz jeździć konno i nie boisz się koni?, upewnił się jeszcze”.

Oczywiście umiałam i nie bałam się!

Do bryczki wskoczył jakiś mężczyzna i ruszyliśmy wolno. Odwrócił się do mnie pytając „czy wszystko w porządku”... było w porządku, jak na razie. Zaciął batem i ruszyliśmy kłusem. Aktywna jazda konna a pasywne siedzenie w trzęsącej mnie bryczce były dwiema różnymi rzeczami. Oj, wiele bym teraz dała, żeby jechać konno. Ledwie przeleciała mi przez głowę ta irytująca myśl, konie zacząły galopować. Mężczyzna zaklął pod nosem i odwrócił się do mnie krzycząc, że „zerwały się lejce u jednego z koni”.

CO TAKIEGO???

Strach ma wielkie oczy i moje były teraz wielkości Spodków. Jak na złość na horyzoncie pojawił się mały samolocik dzielnie okadzający pola o tej porze roku. Warkot jego silnika doszedł  już do nas. Konie spłoszyły się nie na żarty.

Niczyjej uwadze nie uszło, że coś nie jest w porządku. Mężczyzna przede mną machał ręką dając jakieś tajemne znaki i w oka mgnieniu obok pędzącej bryczki pojawił się konno jakiś chłopak w kostiumie Huzara, ciągnąc za sobą dwa konie. 

- „Musisz skoczyć na konia, nie mogę opanować bryczki i jej zatrzymać” krzyknął mężczyzna

Spojrzyłam na siebie. Skakać na konia w galopie, w długiej sukience, i butach na obcasiku, nie mówiąc o misternej fryzurze na mojej głowie z kwiatkami??

Czyś ty CZŁOWIEKU OSZALAŁ??

Rzuciłam się do szerokiej falbany ozdabiającej dół sukienki i beztrosko oderwałam ją aż do końca. Niezadowolona z rezultatu rozdarłam jeszcze sukienkę (a raczej jej strzęp) do końca uda. Zrzuciłam z nóg buty. No, TERAZ mogę skakać!

Ale gdzie ten Koń?

Konie okazały się być tchórzliwymi klaczami i ani im było w głowie galopować tuż przy bryczce. Nienawiść do „cholernej Bryczki” zjednoczyła nas w tej chwili na dobre i na złe.

Po miesiącach spędzonych w stadninie na wakacjach wiedziałam, że jeśli puści się konie wolno, będą galopować same bez lęku. Zaczęłam krzyczeć do chłopaka, żeby puścił moją klacz. Zrobił to natychmiast a ona jak na zawołanie zbliżyła się do bryczki . Teraz mogłam już skoczyć jak do basenu, głową prawie w dół i w poprzek konia. Aż jęknęłam kiedy żebra uderzyły o twarde siodło, a ręka chłopaka złapała moje włosy nie pozwalając mi zsunąć się prosto pod kopyta. „Cholera jasna chyba mnie oskalpował”, pomyślałam szybko.

Za chwilę było ...Po Wszystkim.

- „Rany boskie, Rany boskie”, powtarzał w kółko próbując mnie zciągnąć z konia.

- „Nie dotykaj mnie!”, wrzasnęłam 

-„ Chcę pojechać konno, z powrotem”, krzyknęłam do nadjeżdżającego wozu terenowego

Nabuzowana, wściekła, obolała, pogalopowałam w stronę gazika z reżyserem. Koń zahamował przysiadając prawie na zadzie kilka metrów przed nim. Zeskoczyłam i stanęłam przed bladym jak ściana facetem. W podartej prawie na strzępy sukience, boso, z raną ciętą na przedramieniu i zaschłą krwią, krwawiącą wargą ... nadawałam się raczej na Widmo wojny kontynentalnej. Wyrwałam ze zniszczonej fryzury resztki kwiatków i zdecydowanym ruchem wbiłam je sobie w czubek głowy.

-„Ma Pan z powrotem swoją Królewnę!...i zemdlałam

 

Obudziłam się w domu. Było już ciemno i tylko leżący przy łożku pies (mój) upewnił mnie, że trafiłam do Normalnego świata. W głębi pokoju, na fotelu siedziała jakaś męska postać, która natychmiast zerwała się na moje jęknięcie.

-„Jak się czujesz?” , troskliwie zapytał jakiś nieznany, męski głos

-„Okropnie, ale kim TY właściwie jesteś?” 

-„Ja jestem tym Huzarem, który ciebie tak nieudolnie ratował”, odparł smutno

-„ Ta śliwa pod twoim okiem, to też moja zasługa...no i trochę wyrwanych włosów...może je przykleisz”...co mówiąc pokazał mi garść włosów z resztkami kwiatków, trzymanych w ręku

Zaczęliśmy się śmiać jak szaleni.

Tak rozpoczęła się „Moja Bajka”...z Huzarem. I chociaż ma Imię, to dla mnie na zawsze pozostał Huzarem ze „Szwadronu” ... na planie filmowym i synonimem mojej niedokończonej filmowej kariery. Czemu jestem wdzięczna do dzisiejszego dnia ...

 

 

Edytowano przez Aira

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Sama próbuję napisać opowiadanie o mojej chorobie, co czułam i co przeżywałam jak się zachowywałam dopóki odpowiednich leków nie dostałam chyba spróbuję napisać,  Twoje opowiadanie przeczytałam całe za jednym tchem bardzo mi się szczerze podoba pozdrawiam i czy napiszesz jeszcze jakieś opowiadanie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Dzięki, koniecznie się spręż i napisz, nawet w celu rehabilitacyjnym :)

     

    Miałam dużo opowiadań, część skasowałam, trochę żałuję. Pewnie coś jeszcze napiszę, dla czytelników.

     

    Pozdrawiam :)

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
    9 minut temu, Aira napisał:

    Dzięki, koniecznie się spręż i napisz, nawet w celu rehabilitacyjnym :)

     

    Miałam dużo opowiadań, część skasowałam, trochę żałuję. Pewnie coś jeszcze napiszę, dla czytelników.

     

    Pozdrawiam :)

    Będę czekać na kolejne Twoje opowiadanie, a czy to było naprawdę? co opisałaś? czy wymyślone?

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach

    Pięknie. Fantastyczna historia historia. Umiesz przekazać emocje. Pewnie masz wiele ciekawych historii zasługujących opisania. Skoro powiedziałaś A czas powiedzieć B :) 

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 6 godzin temu, Gaźnik napisał:

    Pięknie. Fantastyczna historia historia. Umiesz przekazać emocje. Pewnie masz wiele ciekawych historii zasługujących opisania. Skoro powiedziałaś A czas powiedzieć B :) 

    Powiem B jak Ty powiesz C :))

    Wstaw coś!  Bo się wnerwię ;)

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
    8 minut temu, Aira napisał:

    Powiem B jak Ty powiesz C :))

    Wstaw coś!  Bo się wnerwię ;)

     

    Chciałbym, niestety to nie takie proste. Zresztą teraz skupiam całą swoją uwagę na projekcie, który z racji swej natury musi ominąć te forum. :)

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 5 minut temu, Gaźnik napisał:

     

    Chciałbym, niestety to nie takie proste. Zresztą teraz skupiam całą swoją uwagę na projekcie, który z racji swej natury musi ominąć te forum. :)

    Jestem OBURZONA!!!!!

     

    :)))

     

    to tez moje ostatnie podrygi...mam inne obowiązki.

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
    43 minuty temu, Aira napisał:

    Jestem OBURZONA!!!!!

     

    :)))

     

    to tez moje ostatnie podrygi...mam inne obowiązki.

    Wybacz. Jednak nie można robić nic na siłę :)

     

    To szkoda, ale sama widzisz jak to się układa. Jeszcze będziemy mieć czas na twórczość. ;)

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 2 godziny temu, Gaźnik napisał:

    Wybacz. Jednak nie można robić nic na siłę :)

     

    To szkoda, ale sama widzisz jak to się układa. Jeszcze będziemy mieć czas na twórczość. ;)

     

    A w życiu tam wybaczam...Nie Wybaczam! Dosyć tej tolerancji!!!!

    :)))

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
    7 godzin temu, Aira napisał:

     

    A w życiu tam wybaczam...Nie Wybaczam! Dosyć tej tolerancji!!!!

    :)))

    Tolerancja to klucz do współpracy, a współpraca tworzy piękne projekty. :)

     

    Poza tym nie ukrywajmy. Na mnie nie da się długo gniewać :P

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 53 minuty temu, Gaźnik napisał:

    Na mnie nie da się długo gniewać :P

     

    Rozpocznij odliczanie :p

     

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
    9 minut temu, Aira napisał:

     

    Rozpocznij odliczanie :p

     

    Odliczanie to będzie jak mnie znokautujesz :P

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach

    Możesz mnie znów przeczytać Airo! Odważyłem się wrzucić pewną swoją starą myśl w warsztatowym temacie dużo większego artysty. Myślę, że nie będziesz miała problemów z odnalezieniem mojej rymowanki. :)

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach

    Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

    Utwórz konto

    Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

    Zarejestruj nowe konto

    Zaloguj się

    Posiadasz własne konto? Użyj go!

    Zaloguj się

    • Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

      Zarejestruj się. To bardzo proste!

    • Ostatnio komentowane

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • Przepraszam, że znów dodaję swój komentarz. Ogólnie jestem w takim stanie, że nie powinienem odpisywać na ambitnym portalu, jednak jestem nałogowcem, a DNA się nie oszuka nawet odrzucając odżywki.    Nie chcę z siebie robić pajaca. Rozumiem dążenie do ideału. Nie wyobrażam sobie frywolności podczas obliczania sił oddziałujących na belkę mostu wiszącego. Jednak wbrew mojej woli nie mogę tego pojąć w sztuce przekazu emocji i bardzo ubolewam nad faktem, że zostałem oskarżony o wyśmianie innego niż moje podejście do poezji. Każdy ma prawo tworzyć według swojej ideologii i także naprowadzać innych na swój punkt widzenia, jednak ostateczny wynik zawsze pozostaje w kwestii autora. W swojej klasie w technikum byłem najlepszym uczniem z języka polskiego, do tego zdaniem mojej Pani polonistki murowanym faworytem do zwyciężania w corocznych konkursach. Jednak nie chciałem błyszczeć na tle przeciwników, którzy zwyczajnie nie powinni nawet zaczynać pisania. Ja na kilka lat wycofywałem się (oddałem się mniej ambitnej twórczości, nawet zarabiając na tym) i przywykłem pisać do szuflady. Biorąc pod uwagę moją buntowniczą osobowość chyba dobrze się stało. I teraz dojdę do meritum, bo bez tego komentarza ten i poprzednie moje wpisy u Pana Czarka są zwykłą błazenadą.   Uważam, że największym osiągnięciem technicznym człowieka jest koło i pomimo swojej nienaturalności uważam je za ideał. Wiele lat rozważałem koncept symetrii, jednak koniec końców - brzydzi mnie. Koło jest wyjątkiem, a reszta moim zdaniem czasem na siłę próbuje nam odebrać naturę zwierzęcia. Symetria jakoś mnie brzydzi - nie wiem, może to kwestia moich zaburzeń, a może tylko sprawa osobowości. Oddaję szacunek perfekcjonistom, jednak w pewnych kwestiach asertywnie muszę stwierdzić, że nie pojmuje lepszych od siebie. :) Także przepraszam, jeśli kiedyś Pan Jan poczuł się przeze mnie "wyśmiany".    PS. Gdyby nie jedno wspomnienie mojej ksywki to odpuścić bym sobie lania wody, które pewnie zanudzi każdego z czytelników. Przepraszam.    PS.2 przedstawiam zupełnie inne zdanie na temat Boga. Co z pełną żarliwością swego czasu przedstawiłem pod tematem Pany Iwony. Dodam, że osobiście zrezygnowałem z miłości swojego życia (czy można więcej poświęcić?) dla obrony wartości chrześcijańskich. Jednak uważam, że wiersz Pana Czarka jest spisany idealnie.    Pozdrawiam wszystkich. I postaram się już nie spamować więcej :)   EDIT: właśnie sobie przypomniałem coś najbardziej istotnego. Komentuję wyłącznie jako fan poezji. Mam tą przewagę nad Panami @Don_Kebabbo i @jan_komułzykant  jestem tylko czytelnikiem poezji i od mojej wizji łatwiej się odbić. Jednak szanuję swoje prawo czytelnika do poezji, która może trafić też do takich mniej ambitnych czytelników. :)    Pozdrawiam wszystkich zaangażowanych w temacie. A jeszcze bardziej autora. :)
      • W zawiesinie wszechobecnego zapachu ziół, przechodnie beznamiętnie szlifują perfekcyjnie wygładzone już płyty. Tylko turyści puszczają do nich oko, a one odbłyskują cienkim, azjatyckim pudełkom.    Spośród niezliczonych w całym wszechświecie, ponad dwa i pół tysiąca  dotknęło bruku, wtapiając się w anielski trotuar. Większość już wygasła, ale cześć z nich do dziś świeci blaskiem sławy.   Jednak każda z nich  ma także swoją drugą, niewidoczną, czasem wręcz mroczną stronę.  I nietrudno zauważyć tych, co staranniej wcierają brud  obuwia w niektóre złote literki.    #metoo??    
      • Chciałbym
        Przy stole mieć pełno gości
        Nie - dzieci myśliwych
        Ale zrodzonych z miłości
        By niebo było niebieskie
        Nocą czarne jak smoła
        Nie - mglistą zawieją Gdy w trwodze pragniesz zawołać
        Chciałbym Znów nie wybierać
        Co dzisiaj jest dla mnie dobre
        W wzruszeniu oczu wycierać
        Że właśnie złapałem ten moment
        Do zdjęć starych wracać 
        Znajdować w nich niepokoju
        W pamiętnik uparcie zaglądać 
        By nie zapomnieć o sobie. 
         
      • Kraj Rad. A właściwie jeszcze gorzej niż w PRL. Wtedy nie czekało się na operację w szpitalu np. 3 miesiące lub rok. Dzisiaj nie chce się nawet dupska podnieść, żeby poprosić pacjenta - dlatego żrą się ludziska przed gabinetami, jak ze wścieklizną. 1. Na moje pytanie, w gabinecie internistki, dlaczego dupy nie podnoszą, pada odpowiedź - ochrona danych osobowych, nie możemy. Ale numerek można wywołać, prawda, bo każdy taki przed gabinetem ma? Cisza :))) 2. Na pytanie do kardiologa (na korytarzu ok. 20, przed chwilą, toczących pianę osób) - Czy pan jest z siebie zadowolony? (właśnie przyszedł, uśmiechnięty, cały w skowronkach) pada odpowiedź: - A o co panu chodzi? - O to magiczne słowo, kurwaaaa! Co nie zna pan? Nie znał, bo nie powiedział, a ja byłem ostatni raz.. Pan doktor spóźnił się 1,5 godziny, nikt więcej nie zareagował - "strach jest", jak w "Misiu".   Wiersz dobry, prawdziwy, płynnie się czyta, popraw tylko kombatanta, bo wali po oczach okrutnie, za to bździągwa w porzo bo nawet moja Mozilla - nie podkreśla na czerwono, musi zna to określenie ;)) Pozdrawiam PS przydałoby się wyrównać wersy, telefon pewnie, ali i tak chwała Ci za polską czcionkę w tak długim wierszu.
    • Najczęściej komentowane