Recommended Posts

Czuję się

 

Jakby ktoś wywinął mnie na drugą stronę

To co inni starają się chronić

Ja noszę na wierzchu

 

Jakbym miała ranę otwartą na brzuchu

Spomiędzy trzewi wystaje 

Kawałek mięsa mojej duszy

 

Nie mam warstwy ochronnej

Tak łatwo mnie zranić

Edytowano przez pomaranczowy.kot

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Tak sobie poczytałam. :-) Ogólnie ciekawie. Bardzo trudno jest wierszem dotykać duszy.

czuję się

jakby ktoś wywinął mnie na drugą stronę

to co inni starają się chronić

noszę na wierzchu - ogromną ranę na brzuchu

a spomiędzy trzewi

wystaje kawałek mięsa mojej duszy

 

nie mam warstwy ochronnej

nie mam skóry

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, pomaranczowy.kot napisał:

Nie mam warstwy ochronnej

Nie mam skóry

Tak łatwo można mnie zranić

"Nie mam skóry"  mi odrobinę nie pasuje. 

14 godzin temu, pomaranczowy.kot napisał:

Czuję się

Jakby ktoś wywinął mnie na drugą stronę

Czyli skóra jest tylko wywinięta na druga strone.  Nie spełnia swojego zadania nie chroni. Gdyby PLa obdarli ze skóry, to by pasowalo "nie mam skóry". 

 

14 godzin temu, pomaranczowy.kot napisał:

Nie mam warstwy ochronnej

Nie mam skóry

Skóra to ta warstwa ochrona wiec zbędne powtórzenie.  Oczywiście to tylko moje zdanie.

Ogólnie mi się podoba, fajny pomysł :) Pozdrawiam

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 8fun, Kobra dzięki za uwagi :) Ogólnie się z Wami zgadzam, jeszcze się zastanowię i jakoś to poprawię. Ps. nie wiem jak w komentarzach można oznaczać użytkowników. 

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
    1 minutę temu, pomaranczowy.kot napisał:

    można oznaczać użytkowników.

     

    @

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach

    Dziwne, chciałam Ci dać serce, naciskam, lecz pokazuje się informacji, że temat zablokowany!

    Dla mnie ten wiersz jest smutny, bardzo osobisty i szczery. A warstwa ochronna, to nie tylko skóra, mogą ją stanowić jeszcze inne elementy materialne/ widoczne, bądź niematerialne/ niewidoczne gołym okiem. I wersy:

    nie mam warstwy ochronnej

    nie mam skóry. / jak dla mnie są Ok.

     

    Pozdrawiam :))

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach

    Najpierw Twój wiersz, potem zerknęłam na wpis Kobry. Podobnie myślę, co do... masz, "wystawał",

    mnie też bardziej.. wystaje... no i zakończenie, skóra jest warstwą ochronną, dlatego niekoniecznie dla mnie,

    "nie mam skóry".  Ostatni wers mógłby być bez słowa, "można", ale to naprawdę nieznaczący drobiazg.
    Jedyny znak interpunkcyjny, to średnik, naprawdę chcesz 'go' zostawić.?  Sugeruję, nie.

    Mocny, fajny wiersz.

    Pozdrawiam.

     

     

    Edytowano przez Nata_Kruk

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
    15 godzin temu, Maria_M napisał:

    A warstwa ochronna, to nie tylko skóra, mogą ją stanowić jeszcze inne elementy materialne/ widoczne, bądź niematerialne/ niewidoczne gołym okiem.

    O mój Boże naprawdę ? 

    PL niema "warstwy ochronnej”, czyli nie ma „innych elementów materialne/ widoczne bądź niematerialne/ niewidoczne gołym okiem.” Nie ma żadnej warstwy ochronnej, czyli skory tez nie ma. Przeczytaj jeszcze raz co napisałaś. 

    Edytowano przez 8fun

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
    16 godzin temu, Maria_M napisał:

    A warstwa ochronna, to nie tylko skóra

    Sama twierdzisz, że skora to warstwa ochronna a podważasz, że to powtórzenie, na dowód podajesz, że są inne warstwy ochronne, ale co ma piernik do wiatraka ? Pomaran.. napisała wyraźnie, że nie ma warstwy ochronnej. 

    Edytowano przez 8fun

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
    8 godzin temu, Nata_Kruk napisał:

    skóra jest warstwą ochronną

    niepodważalnie :)

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
    17 godzin temu, Maria_M napisał:

    niematerialne/ niewidoczne gołym okiem

     Jak można zobaczyć cos niematerialnego niegołym okiem?  A co z materialnymi niewidocznymi  gołym okiem, czy one mogą tworzyć warstwę ochronną?  A co z materialnymi niewidocznymi  uzbroionym okiem, czy one mogą tworzyć warstwę ochronnąPrzeczytaj jeszcze raz co napisałaś.   

    Mam wrażenie, że używasz terminów, których nie znasz znaczenia.

    Wystarczy "widocznymi i niewidocznymi" bądź "materialnymi i niematerialnymi" albo "fizyczna i duchowa"  

     

    Np. A warstwa ochronna, to nie tylko skóra, mogą ją również tworzyć
      inne elementy  materialne i niematerialne. 

     

    "A warstwa ochronna, to nie tylko skóra, mogą ją stanowić jeszcze inne elementy materialne/ widoczne, bądź niematerialne/ niewidoczne gołym okiem." 

     

    Porównaj te dwa teksty.  Zobacz ile niepotrzebnych słów a ile bzdur napisałaś.

     

     

    Edytowano przez 8fun

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
    7 godzin temu, 8fun napisał:

    O mój Boże naprawdę ? 

    PL niema "warstwy ochronnej”, czyli nie ma „innych elementów materialne/ widoczne bądź niematerialne/ niewidoczne gołym okiem.” Nie ma żadnej warstwy ochronnej, czyli skory tez nie ma. Przeczytaj jeszcze raz co napisałaś. 

    nie mam warstwy ochronnej

    nie mam skóry

     

    To są słowa autorki, a nie moje!

    Ja wyjaśniłam tylko, że dla mnie są Ok. 

     

    Możliwe, że do Ciebie moje wyjaśnienie / komentarz nie jest wystarczające, ale nie pisałam pod Twoim wierszem i nie do Ciebie, więc dlaczego tak się irytujesz, aż mówisz: „O mój Boże naprawdę?” Przecież niedawno jasno wyraziłeś swoje stanowisko co do Boga i stwarzanie? Co się z Tobą dzieje? Nie poznaje Cię, skąd tyle negatywnego nastawienia do mojej osoby? Zauważyłam, że co bym nie napisała, to Ci nie pasuje. Mówię Ci @8fun jasno: daj mi spokój i zajmij się kimś lub czymś innym. Według Ciebie wypisuje same bzdury. A Ty, to co, jesteś alfą i omegą, najmądrzejszy na forum? Albo w Europie? Może niedługo dostaniesz Nobla? O, to już z Tobą nikt nie pogada, wszystkich zaczniesz ustawiać na swoją bezbłędną logikę japońskiego haiku. 

    Jeszcze tylko dopiszę, że nic do Ciebie nie mam, tylko napisałam co myślę o Twoim zachowaniu w stosunku do mojej osoby. Jeżeli go nie zmienisz, to nie życzę sobie żadnych komentarzy do mnie. Pozdrawiam. Maria

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
    5 godzin temu, Maria_M napisał:

     „O mój Boże naprawdę?” Przecież niedawno jasno wyraziłeś swoje stanowisko co do Boga i stwarzanie?

    Mario, gdzie napisałem, że nie wierzę w Boga? 
    Napisałem wyraźnie, że najbliższy moim przekonaniom jest Agnostycyzm. Komentując to, co napisałem wypadałoby sprawdzić kto to jest agnostyk. To nie znaczy, że nie wierzę w Boga.

     

    5 godzin temu, Maria_M napisał:

    więc dlaczego tak się irytujesz, aż mówisz: „O mój Boże naprawdę?”

    "O mój Boże naprawdę" = Jestem zdziwiony

     

    5 godzin temu, Maria_M napisał:

    Zauważyłam, że co bym nie napisała, to Ci nie pasuje. Mówię Ci @8fun jasno: daj mi spokój i zajmij się kimś lub czymś innym.

    To Ty nie zgodziłaś się z tym, co ja napisałem. Czy Ty tego nie widzisz? Odpisałem Ci na komentarz. To Ty się nie zgadzasz z tym, co ja napisalem, ja Ci tylko odpowiedziałem. 

     

    5 godzin temu, Maria_M napisał:

     Według Ciebie wypisuje same bzdury

    Proszę odnieść się do swojego tekstu. 

    "A warstwa ochronna, to nie tylko skóra, mogą ją stanowić jeszcze inne elementy materialne/ widoczne, bądź niematerialne/ niewidoczne gołym okiem." 


    Szczerze, jak to oceniasz? Czy widzisz, jakie popełniasz błędy? Dość często takie błędy pojawiają się w twoich tekstach. 

    Czy naprawdę nie widzisz, że to, co napisałaś to totalna bzdura? 

     

    Edytowano przez 8fun

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
    2 godziny temu, 8fun napisał:

    Mario, gdzie napisałem, że nie wierzę w Boga? 
    Napisałem wyraźnie, że najbliższy moim przekonaniom jest Agnostycyzm. Komentując to, co napisałem wypadałoby sprawdzić kto to jest agnostyk. To nie znaczy, że nie wierzę w Boga.

     

    "O mój Boże naprawdę" = Jestem zdziwiony

     

    To Ty nie zgodziłaś się z tym, co ja napisałem. Czy Ty tego nie widzisz? Odpisałem Ci na komentarz. To Ty się nie zgadzasz z tym, co ja napisalem, ja Ci tylko odpowiedziałem. 

     

    Proszę odnieść się do swojego tekstu. 

    "A warstwa ochronna, to nie tylko skóra, mogą ją stanowić jeszcze inne elementy materialne/ widoczne, bądź niematerialne/ niewidoczne gołym okiem." 


    Szczerze, jak to oceniasz? Czy widzisz, jakie popełniasz błędy? Dość często takie błędy pojawiają się w twoich tekstach. 

    Czy naprawdę nie widzisz, że to, co napisałaś to totalna bzdura? 

     

    Szkoda mi czasu na nic nie wnoszące w rozwój poezji słowne przepychanki z Tobą.

    Do widzenia Najlepiejwszystkowiedzący.

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • @Maria_M , @Nata_Kruk dzięki za ocenę i uwagi :) Jakoś to narazie poprawiłam, ale nie wiem czy to będzie ostateczna wersja. Zreszta zawsze mam wrażenie, że moje wiersze są niedokończone i trzeba nad nimi jeszcze popracowa, dlatego cieszę się z kazej informacji zwrotnej. Pozdrawiam.

    Edytowano przez pomaranczowy.kot

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
    Dnia 10.01.2019 o 02:20, pomaranczowy.kot napisał:

    Czuję się

     

    Jakby ktoś wywinął mnie na drugą stronę

    To co inni starają się chronić

    Ja noszę na wierzchu

     

    Jakbym miała ranę otwartą na brzuchu

    Spomiędzy trzewi wystaje 

    Kawałek mięsa mojej duszy

     

    Nie mam warstwy ochronnej

    Tak łatwo mnie zranić

     

    to "jakby" jest niepotrzebne moim zdaniem

     

    Ja tak to widze

     

    wywinięta na druga stronę
    noszę na wierzchu
    to co inni hronią

    z otwartej rany
    spomiędzy trzewi
    wystaje
    kawałek duszy

    bez warstwy ochronnej
    tak łatwo mnie zranić

     

     

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
    13 godzin temu, pomaranczowy.kot napisał:

    dzięki za ocenę i uwagi :) Jakoś to na razie poprawiłam, ale nie wiem czy to będzie ostateczna wersja. Zresztą zawsze mam wrażenie, że moje wiersze są niedokończone i trzeba nad nimi jeszcze popracować, dlatego cieszę się z każdej informacji zwrotnej. Pozdrawiam.

    'to' jakoś, sprawiło, że jest lepiej. Przeczytałam teraz jeszcze raz i bez zająknięcia 'kupuję' całość.

    Czy to będzie wersja ostateczna, to już Twoja wola. Co do wrażenia, że jakiś 'twór' wydaje się niedokończony, pocieszę... ja przy swoich mam to samo, nieraz...  albo tydzień po wrzuceniu, mogłabym to i owo przestawić... ;)

    jeśli zdarzy się, że coś powstało na tzw. spontan.

    Nawet nie wiesz, jak  cieszę się, że mam informację zwrotną( od Autorki), po moim poście z uwagami.

    Myślę, że każdy, kto bąknął 'coś' na "nie".

    Pozdrawiam i... dobrych myśli w pisaniu, życzę... :)

    Edytowano przez Nata_Kruk

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach

    Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

    Utwórz konto

    Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

    Zarejestruj nowe konto

    Zaloguj się

    Posiadasz własne konto? Użyj go!

    Zaloguj się

    • Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

      Zarejestruj się. To bardzo proste!

    • Ostatnio komentowane

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • Nadchodziło lato 1980 roku. Zbliżały się przedostatnie już wakacje Michała. Pod koniec roku akademickiego uczelniany związek studencki organizował giełdę turystyczną, na której można było wykupić pobyt na zagranicznych obozach studenckich. Michał postanowił po raz pierwszy w życiu pojechać na wakacje. Do wyjazdu namówił kolegę z roku. Razem stanęli w długiej kolejce. Rozważali dokąd pojechać. Podczas studiów wielokrotnie wyjeżdżali w pobliskie Beskidy, gdzie dnie spędzali wędrując wzdłuż tamtejszych szlaków a niezapomniane wieczory w chatkach studenckich pijąc grzańca i śpiewając studenckie ballady. Tak zrodził się sentyment Michała do gór. Michał namówił kolegę na wyjazd w Góry Harzu, do Wernigerode. Obóz miał się rozpocząć w ostatnim tygodniu lipca i trwać jeszcze przez pierwszy tydzień sierpnia. Uczestnicy obozu mieli spotkać się przed wyjazdem we Wrocławiu. Lato tego roku było piękne. Uczestnicy obozu spotkali się na dworcu we Wrocławiu. Dalej już wspólnie pojechali pociągiem. Byli to studenci z całego kraju. Wesoła gromada radosnych, młodych ludzi. Miejsce do którego przybyli było pełne uroku. Pobyt był dobrze zorganizowany. Odwiedzili wiele pięknych i znanych miejsc. Jeden z dni przeznaczony był na zwiedzanie położonego o dwie godziny jazdy Weimaru. Pojechali całą grupą podstawionym autobusem. Michał wiedział, czym jest Weimar dla narodu niemieckiego i dla kultury europejskiej. Wiedział, że to miasto klasyków i intelektualistów. Wiedział, że będzie w miejscach gdzie żyli i tworzyli Goethe, Schiller, Liszt, Bach. Był słoneczny letni dzień. Autobus dotarł do celu. Michał z grupą wyruszył na spacer uliczkami Weimaru. Dotarli do Frauenplan 1. W tym miejscu znajduje się Dom Goethego. Weszli do oryginalnych wnętrz, w których znaczną część swego życia spędził poeta. W jednym z pomieszczeń stanął przed łożem, miejscem śmierci Goethego. Człowieka, od którego pochodzą jedne z najpiękniejszych słów tyczących ludzkiego bytu i relacji miedzy nami.   Po coś dał nam tę głębokość wejrzeń,
        Co przeczuwa kształty przyszłych zdarzeń,
        Zamiast wierzyć błogo, bez podejrzeń,
        W miłość i w ucieleśnienie marzeń?
        Po cóż dałeś nam uczucia, losie,
        Byśmy serca swe zgłębiali spojrzeniami
        I śledzili w dziwnych spraw chaosie,
        Co naprawdę jest pomiędzy nami?

        Ach, tysiącom ludzi wolno nie czuć,
        Nie znać własnych serc i błądzić sobie
        Tu i ówdzie, i bez zbędnych przeczuć
        Grzęznąć raptem w męce i w żałobie,
        Póki jakiś ranek ich nie zbudzi
        Zorzą szczęścia nieoczekiwaną;
        Tylko nam, nieszczęsnych dwojgu ludzi,
        To pospólne szczęście odebrano:
        Kochać, nie pojmując się nawzajem,
        Widzieć w innych rzeczy, których brak im,
        Wielbić majak, co się wydał rajem,
        Brnąć w nieszczęścia, które są majakiem.

        Szczęśliw ten, kto żyje złudnym śnieniem,
        Szczęśliw, komu obca przeczuć waga;
        Dla nas z każdą chwilą i spojrzeniem
        Snów i przeczuć razem moc się wzmaga.
        Powiedz, znasz zamiary losów skrytych?
        Powiedz, czym tak mocno nas złączono?
        Ach, tyś była w czasach już przeżytych
        Moją siostrą czy też moją żoną.

        Aż do dna zgłębiłaś mnie tajemnie,
        Znałaś nerwów mych najsubtelniejsze tony,
        Rzutem oka mogłaś czytać we mnie,
        Dla śmiertelnych oczu niezgłębionym.
        Chłodząc krew mą wrącą i upartą
        Kierowałaś dzikim pędem moim,
        Brałaś mię w ramiona, pierś rozdartą
        Sycąc znowu zdrowiem i spokojem.
        Cudnie lekkie więzy nań rzuciwszy,
        Dzień po dniu igraszką zapełniałaś.
        Gdzie jest dzień od tamtych dni szczęśliwszy,
        Kiedy wdzięczny za to, co mu dałaś,
        Czuł, jak serce koło serca wzbiera,
        Czuł, jak dobrze mu pod twoim wzrokiem,
        Jak ze zmysłów ktoś zasłonę zdziera,
        Jak się krew ucisza krok za krokiem.

        Teraz już wspomnienia tylko wioną
        W sercu, które przez niepewność i udrękę
        Czuje w sobie tamtą prawdę niewzruszoną,
        Nowy stan przyjmując jako mękę.
        Duszom naszym brak po jednej części,
        Dzień nasz ciemny jest o każdej porze.
        Lecz ten los gnębiący nas, na szczęście,
        Zmienić jednak nas nie może   Michał był w miejscu dla niego niezwykłym, magicznym. Gdy zakończyli zwiedzanie centrum Weimaru, szef grupy zaprosił wszystkich do autobusu. Ruszyli dalej. Michał spoglądał na oddalające się Frauenplan 1. Po zaledwie kilku minutach jazdy autobus zatrzymał się. Wysiedli. Michała przeszył dreszcz. – Gdzie ja jestem? Michał rozglądał się wkoło oszołomiony. Nigdy potem świat tak go nie zdziwił i nie zszokował. Byli w miejscu o nazwie Gedenkstätte Buchenwald. Był to teren hitlerowskiego obozu koncentracyjnego Buchenwald, miejsce gdzie zamordowano 50 000 niewinnych ludzi. Po latach korzystając z funkcji pomiaru odległości na googlemaps sprawdził odległość w linii prostej dzielącą Frauenplan 1 od Gedenkstätte Buchenwald. Zobaczył wynik - 6830 metrów. – 6830 metrów dzieli niebo od piekła, 6830 metrów dzieli człowieka od upadku jego godności – pomyślał wtedy Michał. W drodze powrotnej usiadł zamyślony przy oknie autobusu i wpatrywał się piękno krajobrazu okolic Weimaru. Piękno tego miejsca było udziałem ich wszystkich. Byli synami dumnego narodu niemieckiego. Narodu o wielkiej historii i wielkiej kulturze. Narodu, któremu ludzkość zawdzięcza tak wiele. Wszyscy oni pili tutejszą wodę, spożywali dary tej ziemi.. A mimo to jedni z nich pisali tu ponadczasową poezję, komponowali genialną muzykę, pisali traktaty filozoficzne a inni zbudowali tu obóz koncentracyjny, miejsce gdzie przemysłowo zabijano ludzi. Dla Michała Weimar stał się najbardziej wymownym obrazem wolnej woli danej człowiekowi. Michałowi miło mijał czas. Uczestnicy obozu stanowili zgraną lubiącą się paczkę. Za dnia zwiedzali, wędrowali po górach, wieczorami miło spędzali czas na parkiecie miejscowej dyskoteki. W te wakacje królował przebój Sun of Jamaica. Jednego z wieczorów, do grupy z którą stał Michał, podszedł kierownik obozu. Głosem pełnym emocji powiedział: – Słuchajcie, Niemcy mówią, że w Polsce coś się dzieje. Podobno są masowe strajki. Pojawiły się postulaty o utworzenie niezależnych związków zawodowych. Rozpoczęły się dni pełne emocji. Kierownik każdego kolejnego dnia dostarczał nowych wieści o wydarzeniach w Polsce uzyskanych od niemieckiego kierownika obozu. Michał cieszył się, że system pełen obłudy i niesprawiedliwości zaczął się kruszyć. Stracił do niego resztki szacunku, po wydarzeniu, które zaszło na drodze w kierunku Lublina. W wakacyjne sobotnie popołudnie szli spokojnie drogą przez sąsiednią wioskę na wiejską zabawę w tutejszej remizie strażackiej. Nagle zatrzymał się obok nich  nieoznakowany samochód osobowy. Wyskoczyło z niego dwu cywili, chwycili będącego w tej chwili z brzegu kolegę, wepchnęli go do samochodu i błyskawicznie, bez słowa odjechali. Kolega wrócił do domu po kilku dniach. Nie był w najlepszej formie fizycznej. Nie chciał rozmawiać gdzie był i co z nim robiono. Bardzo bał się. Michał z ciekawością obserwował reakcję na polską grupę niemieckiej obsługi. W oczach kelnerek zauważył wyrazy sympatii. Obóz dobiegł końca. Michał pożegnał się i wsiadł do pociągu do Lublina. Dotarł na miejsce wczesnym rankiem. Wysiadł z pociągu, wszedł na teren dworca. Dookoła pełno tu było bialo-czerwonych flag, na ścianach wisiały wielkie plakaty. Atmosfera była nadzwyczajna. Dwa tygodnie temu wyjeżdżał z szarej i umęczonej Polski a wrócił do tak nadzwyczajnie zmienionej, pełnej nadziei ubranej w bialo-czerwone barwy. – Jeszcze Polska … –  pomyślał Michał. Niezwykłym zrządzeniem losu narodziny tej nadziei dane mu było oglądać z perspektywy, z kraju, który czterdzieści jeden lat temu swoją agresją sprowadził tyle nieszczęść na jego ojczyznę. Było to jego drugie szczególne przeżycie na dworcu kolejowym w Lublinie. Kilka lat wcześniej, około północy, gdy oczekiwał na pociąg, którym miał pojechać by rozpocząć studia, z głośników hali dworcowej usłyszał po raz pierwszy głos Edmunda Fettinga i melodię Krzysztofa Komedy z filmu Prawo i pięść. Wtedy wyruszał w nieznane. Tamta chwila była ważna dla niego, ta chwila była ważna dla niego i jego ojczyzny.   Od tamtego czasu minęło 39 lat. Jest teraz styczeń 2019 roku.  I znów Michała szokuje odległość. Tym razem nie musi już korzystać z funkcji pomiaru odległości na googlemaps. Sceny te ogląda zdumiony własnymi oczyma. Dzieją się one w Gdańsku, tu gdzie wiał wiatr wolności, który odmienił świat. Michał patrz na Pomnik Poległych Stoczniowców  1970 roku. Powstał on na placu przed bramą Stoczni Gdańskiej ku pamięci ludzi, którzy złożyli ofiarę własnego życia za wolność Polski i lepszy los Polaków w 1970 roku.   Dziś Michał patrzy na morze płonących zniczy ułożonych w kształt serca u stóp tego monumentu. To ku pamięci Prezydenta Gdańska Pana Pawła Adamowicza, który został zamordowany w wolnej już Polsce, ręką wolnego Polaka, który jako człowiek wolny posiadł ten dar, by sam kształtował swój lepszy los. Prezydenta, który przynosił w latach osiemdziesiątych te dary jemu i każdemu Polakowi. Obrazowi temu towarzyszą odgłosy. Odgłosy dobiegające z dwu wrogich obozów, w których trwają przygotowania do walki. Choć mówią tym samym językiem, nie rozumieją się. Gotują miecze do walki. Przed Michałem, gdy to widzi i słyszy, staje scena ewangeliczna:   Jezus udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On usiadłszy nauczał ich. Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę którą pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: „Nauczycielu, tę kobietę dopiero pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz?” Mówili to wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus nachyliwszy się pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień”. I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku. Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: „Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?” A ona odrzekła: „Nikt, Panie!” Rzekł do niej Jezus: „I Ja ciebie nie potępiam. Idź, a od tej chwili już nie grzesz”.   W ewangelicznej scenie potrzeba było Boga, by powiedział to boskie zdanie:  - Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień.  Michał zastanawia się, czy znajdzie się dziś w jego kraju człowiek, który wypowie to zdanie w imieniu Boga:  - Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy uderzy mieczem.  Michał zastanawia się, czy te słowa usłyszy uczciwy grzesznik, który jako pierwszy schowa miecz do pochwy?   Ta odległość szokuje Michała. To zaledwie kilka metrów…  Michał dziś może tylko powiedzieć:
        - Wieczny odpoczynek racz Mu dać Panie… - Dziękujemy Panie Prezydencie…  
      • Fajne cos jak mój złoty bożek choć zdecydowanie lepsze :)  uwagi to "nich" jakos tak blisko siebie  Może  Ale część do dzisiaj   I  "część" chyba powinno być 
      • Myślisz? Przerażająca wizja. Mogłaby ucieszyć jedynie zagorzałych fanów zmniejszania populacji. 
      • Pisali raz, że w wiosce Niedary, mieszkał tamże jeden krawiec  stary, który zamiast guzików dawał masę przytyków. Bo wszystkim szył według swojej miary.   Pewien szewc  gdzieś niedaleko Łodzi, zgubił kalosze podczas powodzi. Szukał ich potem z nadzieją, tylko  ludzie zeń się śmieją. Bo jest szewcem co  bez butów chodzi.   Żalił się poeta ze Zbaraża, brak mi rymów –mówił do lekarza, cierpię teraz ogromnie. Doktor rzekł: to nie do mnie, niech pan podejdzie  z tym do rymarza.  
    • Najczęściej komentowane