Maria_M

Nic z przypadku nie powstało

Recommended Posts

  • Autor
  • Przed chwilą, 8fun napisał:

     

    Jedno wyklucza drugie. Pozdrawiam

    I tu się z Tobą nie zgodzę. Wcale nie wyklucza.

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach


    5 godzin temu, Maria_M napisał:

    a ja spoglądam na niebo nocą,
    i czuję Boga w gwiezdnych przestrzeniach.

     

    Widzę go w chmurach, słońcu, zwierzętach,
    w drobnych kamyczkach nad rwącą rzeką,
    gdy jestem smutna, lub uśmiechnięta

    Z tekstu wynika, że Boga widzisz i czujesz wszędzie. 
    Po czym piszesz, że jest blisko, a nie daleko.  Po prostu Bóg jest wszechobecny. Jest blisko i daleko.

    "wiem, że jest blisko, a nie - daleko."  Wystarczy "wiem, że jest blisko". "a nie - daleko." jest tu zbędne. 

    Jak mówimy, że cos jest np. drogie to nie potrzeba dopowiadać, że nie jest tanie, bo to jest logiczne.

     

    Edytowano przez 8fun

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 1 minutę temu, 8fun napisał:

    Z tekstu wynika, że Boga widzisz i czujesz wszędzie. 
    Po czym piszesz, że jest blisko, a nie daleko.  Po prostu Bóg jest wszechobecny. Jest blisko i daleko.

    "wiem, że jest blisko, a nie - daleko."  Wystarczy "wiem, że jest blisko". "a nie - daleko." Jest tu zbędne. 

    Jak mówimy, że cos jest np. drogie to nie potrzeba dopowiadać, że nie jest tanie, bo to jest logiczne.

     

    Tak, bo niektórzy ludzie twierdzą, że jest daleko, a ja temu zaprzeczam pisząc: wiem, że jest blisko, a nie - daleko. Przecież to takie logiczne i wcale nie zbędne, a wręcz konieczne. Bóg jest wszechobecny, a blisko może być każdego, ale nie musi. To zależy od ludziego nastawienia, wiary, wyobraźni.

     

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 6 godzin temu, Maria_M napisał:


    Ludzie nie wierzą w Boga, bo po co?
    Więc powtarzają: „wcale go nie ma”,
    a ja spoglądam na niebo nocą,
    i czuję Boga w gwiezdnych przestrzeniach.

     

    Widzę go w chmurach, słońcu, zwierzętach,
    w drobnych kamyczkach nad rwącą rzeką,
    gdy jestem smutna, lub uśmiechnięta
    wiem, że jest blisko, a nie - daleko.

     

    Widzę go w twarzach, w wiosennej toni,
    w deszczu, spiekocie i płatkach śniegu,
    pomiędzy liśćmi starej jabłoni,
    w cyklicznym, mądrym ziemskim obiegu.

     

    I tu dam przykład, jak zwykłe rondo
    z bruku zrobione na wzorze koła,
    bez rąk człowieka nie ma wyglądu,
    tym bardziej wszechświat ma konstruktora.

     

    08.01.2019r.

     

     

     

     

    @Daniel Kordel Fajnie, że Ci się wiersz spodobał:)) Dziękuję.

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
    5 godzin temu, Maria_M napisał:

    a ja temu zaprzeczam pisząc: wiem, że jest blisko, a nie - daleko.

    Gdy, mówisz, że jest blisko, to z automatu nie jest daleko. Jest blisko = nie jest daleko. Jaka by ta bliskość niebyła, fizyczna, duchowa - to nic nie zmieni. 

     

    Podsumowanie- technicznie, płynność ok (ale to u Ciebie norma) 
    Przekaz słaby, fideistyczny  (a dlaczego miałby nie istnieć skoro ja w niego wierzę) 

    Ogólnie - PL czuje obecność Boga wszędzie gdzie sięga jego świadomość i "jest on blisko, a nie — daleko."   na potwierdzenie istnienia podaje "zalezność" - Jak człowiek stworzył rondo, to Bóg musiał stworzyć wszechświat. 

    Naprawdę?

    Edytowano przez 8fun

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 8 godzin temu, 8fun napisał:

    Gdy, mówisz, że jest blisko, to z automatu nie jest daleko. Jest blisko = nie jest daleko. Jaka by ta bliskość niebyła, fizyczna, duchowa - to nic nie zmieni. 

     

    Podsumowanie- technicznie, płynność ok (ale to u Ciebie norma) 
    Przekaz słaby, fideistyczny  (a dlaczego miałby nie istnieć skoro ja w niego wierzę) 

    Ogólnie - PL czuje obecność Boga wszędzie gdzie sięga jego świadomość i "jest on blisko, a nie — daleko."   na potwierdzenie istnienia podaje "zalezność" - Jak człowiek stworzył rondo, to Bóg musiał stworzyć wszechświat. 

    Naprawdę?

    Podmiot liryczny chce przekazać, że bóg jest dla jednych blisko, dla innych daleko, dla niego, czyli dla PL- jest akurat blisko. Ten wers jest bardzo logicznie skonstruowany i dosadnie przekazany. Dla przykładu podam, że stwierdzenia typu:

    jestem wysoka, a nie niska (mogę być średniego wzrostu)

    jestem ładna, a nie brzydka ( mogę posiadać przeciętną urodę)

    Są to poprawnie zbudowane zdania i logiczne.

     

    Piszę w pierwszym wersie " Ludzie nie wierzą w Boga, bo po co?" , a Ty mi zarzucasz, że dlaczego miałby nie istnieć, skoro Ty wierzysz, ale chyba masz tą świadomość, że jest wielu, którzy nie wierzą?  Ja też wierzę w istnienie Boga. I tym wierszem nikogo nie namawiam do zmiany poglądów, bo wiara to osobista sprawa, ale zastanowić się zawsze można nad niezaprzeczalnym faktem, że żadna rzecz sama się nie zrobi, nawet gdybyś zrobił zakupy na obiad, przyniósł do domy, zostawił w kuchni na stole i po godzinie wrócił, to obiadu dalej nie będzie.

    Czy Bóg stworzył wszechświat? Sam sobie odpowiedz na to pytanie. Mnie nie obchodzi czy wierzysz w "moc ręki boskiej", czy nie. To Twoja osobista sprawa.

     

     

    Edytowano przez Maria_M

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • @8fun jeszcze jedna myśl przyszła mi do głowy. Nie wiem, gdzie pracujesz, ale załóżmy, że w teatrze nad scenografiami. Masz wykonać elementy architektoniczne, które stworzą przestrzeń i tło dla sztuki. W tym celu zgromadziłeś dyktę, tekturę, płótno, płytę pilśniową, papier, farby, pędzle i inne potrzebne narzędzie i materiały. Wszystko masz, stoisz i czekasz. Jeden dzień, drugi, trzeci. Gdy się nie zabierzesz do roboty, scenografia sama się nie zrobi! Ale wróćmy jeszcze do tyłu: przecież wymienione przeze mnie materiały, też same nie powstały. 

    https://www.bryk.pl/wypracowania/chemia/chemia-organiczna/12726-powstawanie-tworzyw-sztucznych-w-wyniku-reakcja-polimeryzacji.html

    https://brainly.pl/zadanie/5643922

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach

    Witaj Mario - bronisz Boga masz do tego prawo bo jesteś wierząca.

    Ale nie wolno ci  podważać  tego że nie wierzą  i ich okłamywać  że nic

    z przypadku nie powstało  - przykłady można mnożyć...to po pierwsze.

    A po drugie chcąc byś sprawiedliwą  powinnaś napisać  -nie - ludzie nie 

    wierzą w Boga bo po co -  tylko dlaczego byłoby to bardziej wiarygodne.

    Mario wiesz że ja nic do wiary w którą wierzysz nic nie mam ale 

    nie umiem się odnaleźć w tym co napisałaś.

    Jeszcze tylko słowo w sprawie tytułu - 

    czy pedofilia w kościele to nie dzieło przypadku  - czy Bóg nie widzi

    kto jego imię wysławia -  nie umie tego zrozumieć czemu 

    tak jest - 

    Mam nadzieje że mnie rozumiesz.

    Wiem że wiara to delikatna materia ale oparta na szczerości - prawda.

                                                                                                                                    Pozd.

                                

     

     

    Edytowano przez Waldemar_Talar_Talar

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
    3 godziny temu, Maria_M napisał:

    jestem wysoka, a nie niska (mogę być średniego wzrostu)

    Czyli jestem średniego wzrostu. Jak ktoś nie zna słowa "średniego" to tak powie "nie jestem wysoki ani niski" 

    3 godziny temu, Maria_M napisał:

    a Ty mi zarzucasz, że dlaczego miałby nie istnieć, skoro Ty wierzysz, ale chyba masz tą świadomość, że jest wielu, którzy nie wierzą? 

    Co z tego ze ktoś nie wierzy a inny wierzy, to nic nie wyjaśnia. 

    3 godziny temu, Maria_M napisał:

    I tym wierszem nikogo nie namawiam do zmiany poglądów, bo wiara to osobista sprawa, ale zastanowić się zawsze można nad niezaprzeczalnym faktem

    Nigdzie nie napisałem, że kogoś namawiasz.

    3 godziny temu, Maria_M napisał:

    nie czytam anonimowych opracowań

     

    Zakładając ze Nic samo się nie stało — to, kto stworzył Boga? Czy widzisz już błąd w takim rozumowaniu? 


     

     

    Edytowano przez 8fun

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach

    Najbardziej czytelny i przyswajalny wiersz o Bogu, jaki kiedykolwiek czytałam. Brawo Mario!

     

    :))

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach

    Wiersz OK.

    Sam do końca  nie wiem czy wierzę czy nie, ale w tym temacie kiedyś coś napisałem.

    nawet gdy w ciemnościach idę

    on jest obok mnie

    gdy czasami drogę mylę

    on pomagać chce

    jasnym światłem w mroku świeci

    zawsze przy mnie jest

    prostą drogę mi wyznaczył

    cel pokazał też

     

     

    nawet kiedy go nie słucham

    nie obraża się

    szepcze wtedy mi do ucha

    przestań robisz źle

    zrozum w końcu tylko dobro

    liczy się w tej grze

    ja o tobie wciąż pamiętam

    nie opuszczę cię

     

    a ja dalej mam problemy

    żeby prosto iść

    lecę tam gdzie nowe trendy

    jak jesienny liść

    on cierpliwie na mnie czeka

    wie że robię błąd

    on rozumie los człowieka

     nie opuści go

     

     

    Pozdrawiam

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
    3 godziny temu, Waldemar_Talar_Talar napisał:

    Ale nie wolno ci  podważać  tego że nie wierzą  i ich okłamywać  że nic

    z przypadku nie powstało

    To poważny zarzut i się z nim nie zgadzam, Bo co to jest kłamstwo — to przekazanie informacji niezgodnych ze swoim przekonaniem o rzeczywistości. Maria jest przekonana że to jest prawda czyli nie kłamie.

    Np. Mamy zepsuty zegarek nie wiemy o tym, o godz. 15stej przechodzień nas zapyta która godzina, nasz zegarek pokazywał godzinę 16stą. Zgodnie z nasza wiedzą i przekonaniem odpowiadamy 16sta. Podajemy informacje nieprawdziwą, ale nie kłamiemy. 

    idąc dalej. zegarek jest zepsuty my o tym nie wiemy widząc na cyferblacie 16stą mówimy, że jest 15sta, podajemy prawdziwą informacje kłamiąc, bo zgodnie z naszą świadomością była 16sta tym sposobem okłamaliśmy mówiąc prawde

    Edytowano przez 8fun

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 1 godzinę temu, Aira napisał:

    Najbardziej czytelny i przyswajalny wiersz o Bogu, jaki kiedykolwiek czytałam. Brawo Mario!

     

    :))

     

    Bardzo Ci dziękuję za zrozumienie, a to co napisałaś w komentarzu, to dla mnie duży komplement. Starałam się napisać prosto i jasno.

    :))

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 2 godziny temu, motylek074 napisał:

    piękny wiersz..:) pozdrawiam..:)

    Bardzo dziękuję:))

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 3 godziny temu, Waldemar_Talar_Talar napisał:

    Witaj Mario - bronisz Boga masz do tego prawo bo jesteś wierząca.

    Ale nie wolno ci  podważać  tego że nie wierzą  i ich okłamywać  że nic

    z przypadku nie powstało  - przykłady można mnożyć...to po pierwsze.

    A po drugie chcąc byś sprawiedliwą  powinnaś napisać  -nie - ludzie nie 

    wierzą w Boga bo po co -  tylko dlaczego byłoby to bardziej wiarygodne.

    Mario wiesz że ja nic do wiary w którą wierzysz nic nie mam ale 

    nie umiem się odnaleźć w tym co napisałaś.

    Jeszcze tylko słowo w sprawie tytułu - 

    czy pedofilia w kościele to nie dzieło przypadku  - czy Bóg nie widzi

    kto jego imię wysławia -  nie umie tego zrozumieć czemu 

    tak jest - 

    Mam nadzieje że mnie rozumiesz.

    Wiem że wiara to delikatna materia ale oparta na szczerości - prawda.

                                                                                                                                    Pozd.

                                

     

     

    Napisałam wyraźnie, że sprawa wiary jest bardzo osobista, nic nie mam do ludzi, którzy nie wierzą w Boga. To ich sprawa, nie moja. Tylko stwierdzam, że tak jest. Jedni mówią: Bóg istnieje, drudzy- nie mam Boga. I niech tak będzie.

    Pedofilia to nie dzieło przypadku, dobrze zauważyłeś. Właśnie piszę o tym, że nic z przypadku się nie dzieje, nawet  zjawisko pedofilii!!! Jest zamierzonym. wypaczonym świadomym działaniem. To robią ludzie, a nie Bóg. co do tego ma Bóg. Dał człowiekowi wolną wolę. W niczym go nie ogranicza. A że ludzie dopuszczają się wielu ohydnych czynów, to sami za to odpowiadają.

    Jeszcze raz zaznaczam Waldemarze, że nic nie mam do Twoich przekonań. Pozdrawiam

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
    10 minut temu, 8fun napisał:

    To poważny zarzut i się z nim nie zgadzam, Bo co to jest kłamstwo — to przekazanie informacji niezgodnych ze swoim przekonaniem o rzeczywistości. Maria jest przekonana ze to jest prawda wiec nie kłamie.

    Np. Mamy zepsuty zegarek nie wiemy o tym, o godz. 15stej przechodzień nas zapyta która godzina, nasz zegarek pokazywał godzinę 16steą. Zgodnie z nasza wiedza i przekonaniem odpowiadamy 16sta. Podajemy informacje nieprawdziwa, ale nie kłamiemy. 

    idąc dalej. zegarek jest zepsuty my o tym nie wiemy widząc na cyferblacie 16sta mówimy, że jest 15sta podajemy prawdziwa informacje kłamiąc, bo zgodnie z naszą świadomością była 16sta tym sposobem okłamaliśmy mówiąc prawde

    Witaj -   dla nie wierzącego  nie jest prawdą że większość ziemskich spraw 

    i nie tylko ziemskich nie jest dziełem przypadku - tylko to mam na myśli

    czyli że tytuł kłamie czyli że autor też być może nie świadomie ale jednak

    to takie proste.

     A zresztą czy  ci co nie wierzą  nie mają prawa się bronić.

                                                                                                                                  Pozd.                                                                             

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 16 minut temu, 8fun napisał:

    To poważny zarzut i się z nim nie zgadzam, Bo co to jest kłamstwo — to przekazanie informacji niezgodnych ze swoim przekonaniem o rzeczywistości. Maria jest przekonana ze to jest prawda wiec nie kłamie.

    Np. Mamy zepsuty zegarek nie wiemy o tym, o godz. 15stej przechodzień nas zapyta która godzina, nasz zegarek pokazywał godzinę 16steą. Zgodnie z nasza wiedza i przekonaniem odpowiadamy 16sta. Podajemy informacje nieprawdziwa, ale nie kłamiemy. 

    idąc dalej. zegarek jest zepsuty my o tym nie wiemy widząc na cyferblacie 16sta mówimy, że jest 15sta podajemy prawdziwa informacje kłamiąc, bo zgodnie z naszą świadomością była 16sta tym sposobem okłamaliśmy mówiąc prawde

    Wiersz jest jasny i czytelny, nie musi Ci się podobać i po co ta dysputa filozoficzna na poziomie przedszkolaka? Do następnego.

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 1 minutę temu, Waldemar_Talar_Talar napisał:

    Witaj -   dla nie wierzącego  nie jest prawdą że większość ziemskich spraw 

    i nie tylko ziemskich nie jest dziełem przypadku - tylko to mam na myśli

    czyli że tytuł kłamie czyli że autor też być może nie świadomie ale jednak

    to takie proste.

     A zresztą czy  ci co nie wierzą  nie mają prawa się bronić.

                                                                                                                                  Pozd.                                                                             

    Dobrze napisałeś : "nic nie jest dziełem przypadku" Proszę, przeczytaj uważnie co sam napisałeś. Wynika z tego, że jesteśmy jednomyślni. Pozdrawiam:)

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach

    Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

    Utwórz konto

    Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

    Zarejestruj nowe konto

    Zaloguj się

    Posiadasz własne konto? Użyj go!

    Zaloguj się

    • Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

      Zarejestruj się. To bardzo proste!

    • Ostatnio komentowane

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • Nadchodziło lato 1980 roku. Zbliżały się przedostatnie już wakacje Michała. Pod koniec roku akademickiego uczelniany związek studencki organizował giełdę turystyczną, na której można było wykupić pobyt na zagranicznych obozach studenckich. Michał postanowił po raz pierwszy w życiu pojechać na wakacje. Do wyjazdu namówił kolegę z roku. Razem stanęli w długiej kolejce. Rozważali dokąd pojechać. Podczas studiów wielokrotnie wyjeżdżali w pobliskie Beskidy, gdzie dnie spędzali wędrując wzdłuż tamtejszych szlaków a niezapomniane wieczory w chatkach studenckich pijąc grzańca i śpiewając studenckie ballady. Tak zrodził się sentyment Michała do gór. Michał namówił kolegę na wyjazd w Góry Harzu, do Wernigerode. Obóz miał się rozpocząć w ostatnim tygodniu lipca i trwać jeszcze przez pierwszy tydzień sierpnia. Uczestnicy obozu mieli spotkać się przed wyjazdem we Wrocławiu. Lato tego roku było piękne. Uczestnicy obozu spotkali się na dworcu we Wrocławiu. Dalej już wspólnie pojechali pociągiem. Byli to studenci z całego kraju. Wesoła gromada radosnych, młodych ludzi. Miejsce do którego przybyli było pełne uroku. Pobyt był dobrze zorganizowany. Odwiedzili wiele pięknych i znanych miejsc. Jeden z dni przeznaczony był na zwiedzanie położonego o dwie godziny jazdy Weimaru. Pojechali całą grupą podstawionym autobusem. Michał wiedział, czym jest Weimar dla narodu niemieckiego i dla kultury europejskiej. Wiedział, że to miasto klasyków i intelektualistów. Wiedział, że będzie w miejscach gdzie żyli i tworzyli Goethe, Schiller, Liszt, Bach. Był słoneczny letni dzień. Autobus dotarł do celu. Michał z grupą wyruszył na spacer uliczkami Weimaru. Dotarli do Frauenplan 1. W tym miejscu znajduje się Dom Goethego. Weszli do oryginalnych wnętrz, w których znaczną część swego życia spędził poeta. W jednym z pomieszczeń stanął przed łożem, miejscem śmierci Goethego. Człowieka, od którego pochodzą jedne z najpiękniejszych słów tyczących ludzkiego bytu i relacji miedzy nami.   Po coś dał nam tę głębokość wejrzeń,
        Co przeczuwa kształty przyszłych zdarzeń,
        Zamiast wierzyć błogo, bez podejrzeń,
        W miłość i w ucieleśnienie marzeń?
        Po cóż dałeś nam uczucia, losie,
        Byśmy serca swe zgłębiali spojrzeniami
        I śledzili w dziwnych spraw chaosie,
        Co naprawdę jest pomiędzy nami?

        Ach, tysiącom ludzi wolno nie czuć,
        Nie znać własnych serc i błądzić sobie
        Tu i ówdzie, i bez zbędnych przeczuć
        Grzęznąć raptem w męce i w żałobie,
        Póki jakiś ranek ich nie zbudzi
        Zorzą szczęścia nieoczekiwaną;
        Tylko nam, nieszczęsnych dwojgu ludzi,
        To pospólne szczęście odebrano:
        Kochać, nie pojmując się nawzajem,
        Widzieć w innych rzeczy, których brak im,
        Wielbić majak, co się wydał rajem,
        Brnąć w nieszczęścia, które są majakiem.

        Szczęśliw ten, kto żyje złudnym śnieniem,
        Szczęśliw, komu obca przeczuć waga;
        Dla nas z każdą chwilą i spojrzeniem
        Snów i przeczuć razem moc się wzmaga.
        Powiedz, znasz zamiary losów skrytych?
        Powiedz, czym tak mocno nas złączono?
        Ach, tyś była w czasach już przeżytych
        Moją siostrą czy też moją żoną.

        Aż do dna zgłębiłaś mnie tajemnie,
        Znałaś nerwów mych najsubtelniejsze tony,
        Rzutem oka mogłaś czytać we mnie,
        Dla śmiertelnych oczu niezgłębionym.
        Chłodząc krew mą wrącą i upartą
        Kierowałaś dzikim pędem moim,
        Brałaś mię w ramiona, pierś rozdartą
        Sycąc znowu zdrowiem i spokojem.
        Cudnie lekkie więzy nań rzuciwszy,
        Dzień po dniu igraszką zapełniałaś.
        Gdzie jest dzień od tamtych dni szczęśliwszy,
        Kiedy wdzięczny za to, co mu dałaś,
        Czuł, jak serce koło serca wzbiera,
        Czuł, jak dobrze mu pod twoim wzrokiem,
        Jak ze zmysłów ktoś zasłonę zdziera,
        Jak się krew ucisza krok za krokiem.

        Teraz już wspomnienia tylko wioną
        W sercu, które przez niepewność i udrękę
        Czuje w sobie tamtą prawdę niewzruszoną,
        Nowy stan przyjmując jako mękę.
        Duszom naszym brak po jednej części,
        Dzień nasz ciemny jest o każdej porze.
        Lecz ten los gnębiący nas, na szczęście,
        Zmienić jednak nas nie może   Michał był w miejscu dla niego niezwykłym, magicznym. Gdy zakończyli zwiedzanie centrum Weimaru, szef grupy zaprosił wszystkich do autobusu. Ruszyli dalej. Michał spoglądał na oddalające się Frauenplan 1. Po zaledwie kilku minutach jazdy autobus zatrzymał się. Wysiedli. Michała przeszył dreszcz. – Gdzie ja jestem? Michał rozglądał się wkoło oszołomiony. Nigdy potem świat tak go nie zdziwił i nie zszokował. Byli w miejscu o nazwie Gedenkstätte Buchenwald. Był to teren hitlerowskiego obozu koncentracyjnego Buchenwald, miejsce gdzie zamordowano 50 000 niewinnych ludzi. Po latach korzystając z funkcji pomiaru odległości na googlemaps sprawdził odległość w linii prostej dzielącą Frauenplan 1 od Gedenkstätte Buchenwald. Zobaczył wynik - 6830 metrów. – 6830 metrów dzieli niebo od piekła, 6830 metrów dzieli człowieka od upadku jego godności – pomyślał wtedy Michał. W drodze powrotnej usiadł zamyślony przy oknie autobusu i wpatrywał się piękno krajobrazu okolic Weimaru. Piękno tego miejsca było udziałem ich wszystkich. Byli synami dumnego narodu niemieckiego. Narodu o wielkiej historii i wielkiej kulturze. Narodu, któremu ludzkość zawdzięcza tak wiele. Wszyscy oni pili tutejszą wodę, spożywali dary tej ziemi.. A mimo to jedni z nich pisali tu ponadczasową poezję, komponowali genialną muzykę, pisali traktaty filozoficzne a inni zbudowali tu obóz koncentracyjny, miejsce gdzie przemysłowo zabijano ludzi. Dla Michała Weimar stał się najbardziej wymownym obrazem wolnej woli danej człowiekowi. Michałowi miło mijał czas. Uczestnicy obozu stanowili zgraną lubiącą się paczkę. Za dnia zwiedzali, wędrowali po górach, wieczorami miło spędzali czas na parkiecie miejscowej dyskoteki. W te wakacje królował przebój Sun of Jamaica. Jednego z wieczorów, do grupy z którą stał Michał, podszedł kierownik obozu. Głosem pełnym emocji powiedział: – Słuchajcie, Niemcy mówią, że w Polsce coś się dzieje. Podobno są masowe strajki. Pojawiły się postulaty o utworzenie niezależnych związków zawodowych. Rozpoczęły się dni pełne emocji. Kierownik każdego kolejnego dnia dostarczał nowych wieści o wydarzeniach w Polsce uzyskanych od niemieckiego kierownika obozu. Michał cieszył się, że system pełen obłudy i niesprawiedliwości zaczął się kruszyć. Stracił do niego resztki szacunku, po wydarzeniu, które zaszło na drodze w kierunku Lublina. W wakacyjne sobotnie popołudnie szli spokojnie drogą przez sąsiednią wioskę na wiejską zabawę w tutejszej remizie strażackiej. Nagle zatrzymał się obok nich  nieoznakowany samochód osobowy. Wyskoczyło z niego dwu cywili, chwycili będącego w tej chwili z brzegu kolegę, wepchnęli go do samochodu i błyskawicznie, bez słowa odjechali. Kolega wrócił do domu po kilku dniach. Nie był w najlepszej formie fizycznej. Nie chciał rozmawiać gdzie był i co z nim robiono. Bardzo bał się. Michał z ciekawością obserwował reakcję na polską grupę niemieckiej obsługi. W oczach kelnerek zauważył wyrazy sympatii. Obóz dobiegł końca. Michał pożegnał się i wsiadł do pociągu do Lublina. Dotarł na miejsce wczesnym rankiem. Wysiadł z pociągu, wszedł na teren dworca. Dookoła pełno tu było bialo-czerwonych flag, na ścianach wisiały wielkie plakaty. Atmosfera była nadzwyczajna. Dwa tygodnie temu wyjeżdżał z szarej i umęczonej Polski a wrócił do tak nadzwyczajnie zmienionej, pełnej nadziei ubranej w bialo-czerwone barwy. – Jeszcze Polska … –  pomyślał Michał. Niezwykłym zrządzeniem losu narodziny tej nadziei dane mu było oglądać z perspektywy, z kraju, który czterdzieści jeden lat temu swoją agresją sprowadził tyle nieszczęść na jego ojczyznę. Było to jego drugie szczególne przeżycie na dworcu kolejowym w Lublinie. Kilka lat wcześniej, około północy, gdy oczekiwał na pociąg, którym miał pojechać by rozpocząć studia, z głośników hali dworcowej usłyszał po raz pierwszy głos Edmunda Fettinga i melodię Krzysztofa Komedy z filmu Prawo i pięść. Wtedy wyruszał w nieznane. Tamta chwila była ważna dla niego, ta chwila była ważna dla niego i jego ojczyzny.   Od tamtego czasu minęło 39 lat. Jest teraz styczeń 2019 roku.  I znów Michała szokuje odległość. Tym razem nie musi już korzystać z funkcji pomiaru odległości na googlemaps. Sceny te ogląda zdumiony własnymi oczyma. Dzieją się one w Gdańsku, tu gdzie wiał wiatr wolności, który odmienił świat. Michał patrz na Pomnik Poległych Stoczniowców  1970 roku. Powstał on na placu przed bramą Stoczni Gdańskiej ku pamięci ludzi, którzy złożyli ofiarę własnego życia za wolność Polski i lepszy los Polaków w 1970 roku.   Dziś Michał patrzy na morze płonących zniczy ułożonych w kształt serca u stóp tego monumentu. To ku pamięci Prezydenta Gdańska Pana Pawła Adamowicza, który został zamordowany w wolnej już Polsce, ręką wolnego Polaka, który jako człowiek wolny posiadł ten dar, by sam kształtował swój lepszy los. Prezydenta, który przynosił w latach osiemdziesiątych te dary jemu i każdemu Polakowi. Obrazowi temu towarzyszą odgłosy. Odgłosy dobiegające z dwu wrogich obozów, w których trwają przygotowania do walki. Choć mówią tym samym językiem, nie rozumieją się. Gotują miecze do walki. Przed Michałem, gdy to widzi i słyszy, staje scena ewangeliczna:   Jezus udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On usiadłszy nauczał ich. Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę którą pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: „Nauczycielu, tę kobietę dopiero pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz?” Mówili to wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus nachyliwszy się pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień”. I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku. Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: „Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?” A ona odrzekła: „Nikt, Panie!” Rzekł do niej Jezus: „I Ja ciebie nie potępiam. Idź, a od tej chwili już nie grzesz”.   W ewangelicznej scenie potrzeba było Boga, by powiedział to boskie zdanie:  - Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień.  Michał zastanawia się, czy znajdzie się dziś w jego kraju człowiek, który wypowie to zdanie w imieniu Boga:  - Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy uderzy mieczem.  Michał zastanawia się, czy te słowa usłyszy uczciwy grzesznik, który jako pierwszy schowa miecz do pochwy?   Ta odległość szokuje Michała. To zaledwie kilka metrów…  Michał dziś może tylko powiedzieć:
        - Wieczny odpoczynek racz Mu dać Panie… - Dziękujemy Panie Prezydencie…  
      • Fajne cos jak mój złoty bożek choć zdecydowanie lepsze :)  uwagi to "nich" jakos tak blisko siebie  Może  Ale część do dzisiaj   I  "część" chyba powinno być 
      • Myślisz? Przerażająca wizja. Mogłaby ucieszyć jedynie zagorzałych fanów zmniejszania populacji. 
      • Pisali raz, że w wiosce Niedary, mieszkał tamże jeden krawiec  stary, który zamiast guzików dawał masę przytyków. Bo wszystkim szył według swojej miary.   Pewien szewc  gdzieś niedaleko Łodzi, zgubił kalosze podczas powodzi. Szukał ich potem z nadzieją, tylko  ludzie zeń się śmieją. Bo jest szewcem co  bez butów chodzi.   Żalił się poeta ze Zbaraża, brak mi rymów –mówił do lekarza, cierpię teraz ogromnie. Doktor rzekł: to nie do mnie, niech pan podejdzie  z tym do rymarza.  
    • Najczęściej komentowane