Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
Maria_M

W parku przy Lipowej

Rekomendowane odpowiedzi

  • Autor
  • 5 minut temu, Jemall napisał:

    Na Nobla musisz jeszcze trochi się postarać :P

    Zobaczyłam Jędrka, nagrodę odbierał,

    Nobla mu przyznano, lecz klął jak cholera,

    bo gdy wszedł na podium i wyciągnął dłonie

    dali mu miliona, a on w długach tonie!

    Edytowane przez Maria_M

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Ostatnio w Warsztacie

      • Gość

        Zgłoszenie ·

        Napisano (edytowane)

        uciekły ptaszyska z

        betonowych klatek
        na szarej matrycy

        szarością odbitych
        rozsypując w swoim

        locie

        pył z lekkich
        niewidocznych

        dla nielotów pióropuszy
        a ten unosił się

        delikatnie

        opadając wolno
        na parki miejskie

        dzikie łąki miejsca
        ptaków szukających

        wodopoju

        do życia


        za szpakiem

        szybowały śledząc

        czarną postać jedyną

        widoczną w ciemnościach
        wprost do niego

        po pióro życia

        po miłość

         

        z jego spokojnych

        wilgotnych oczu

        wolnych od strachu

        przed dzikim stadem

        napełniły dzbany wodą

        pióra przeczesały

        swierkot w śpiew

        zamieniły i płakały 

        razem z nim nad 

        ciasnymi korytarzami

        raniącymi

        skrzydła szpakowe

        mieniące się wszystkim

        w co wierzyli

        wyskubywane przez

        drapieżników

        czyhających na

        ich glowy

         

        wracały do niego

        a on czuł

        że różowe piaski Elafonisi

        są zbyt daleko i

        zamieszkał na szarością

        odbitej łące

        nie chciał znowu być

        człowiekiem dla wielu

        wybrał niewielkie stado

        kolorowe

        dzikie

        łatwopalne

        by dać im ogień do życia

         

        pilnowany płomień

        ogrzewał wątpiących

        uratował tysiące

        śpiących czarodziejskich

        ptaków 

        wyrywająch ich ze 

        szponów sępa

        krążącego

        zawsze gdzieś obok

         

        Pamięci ks Andrzeja SZPAKA, jedynej prawdy, którą poznałam.

        Hippisa , który nawet drapieżników przyjmował....pomozcie temu, ktory jest wsrod Was, on Was potrzebuje, ja odlatuje w gory.

        Bede bardzo tesknila

        ☮️

        IMG_20191113_051059.jpg

        Edytowane przez Gość
    • Najpopularniejsze w ostatnich 7 dniach

    • Zarejestruj się. To bardzo proste!

      Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    • Ostatnio komentowane

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • Nie mam złudzeń, że wśród mężczyzn takich Ty jest wielu.   Czy zabrakło słowa "jak"? Można je dodać, można zastąpić... Wygląda na przeoczenie, że to celowy zabieg śmiem wątpić.
      • Widok Twojego nagiego ciała Jakoś mnie nie rozpala Nie działa na me zmysły, ani mnie nie podnieca Piękno twojej figury. Bo nie jest kobieca!   Jednakże raz, a może i dwa, tak mi się zdarzyło Że na widok twojego członka, serce mi zabiło I było to rzeczywiste, palące pragnienie Chociaż nie przeszło w erotyczne  –  upragnione spełnienie.   Zatem i może we mnie jest cząsteczka geja? Mimo, że takiej łatki nikt mi nie przykleja? Co wcale by mnie, a wcale, nie oburzyło Albowiem kilka razy tak właśnie mi się śniło Że się spełniam w rozkoszy z cudownym chłopakiem Że pieszczę jego członka, i napawam się smakiem Jego ciała, jak moje podnieconego, I nie widziałem w tym akcie niczego zdrożnego Ani wtedy, gdy śniłem, ani gdy się przebudziłem I w jakimś sensie nadal o nim… już na jawie - marzyłem….   Dlatego, mój Drogi, serdeczny Przyjacielu Nie mam złudzeń, że wśród mężczyzn takich Ty jest wielu. A co więcej, wiem co mówię, bowiem sny w rzeczywistości Są tak samo realne jak to, co na jawie w naszych głowach gości.   I dlatego nie szukam ni usprawiedliwienia Ani też nie pojmuję tego potępienia Jakimi ludzie ludzi w tym względzie obrzucają Bowiem zdaje mi się, że oni podobnie też mają.   Ale przyznać się do tego, to już inna sprawa I to zapewne lękiem tak wielkim ich napawa Że są jak każdy nawiedzony dewiant kaznodzieja Który najgłośniej woła: Łapać złodzieja!   Do przyznania się potrzeba godności. I odwagi. A każdy z nich się w piórka stroi. Choć pod nimi nagi Jest. Jak biskup, co szaty swe cudne zadziera Kiedy w lesie gołą dupę liściem se podciera!
      • Z początku chciałem mu dać bardzo niską notę, za styl... jednak z czasem doceniłem, za to że prawdziwie...
      • @Szpieg Kontra Szpieg dziękuję :-)
    • Najczęściej komentowane

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności