Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
ania mila milewska

Pochwalcie się publikacjami w magazynach literackich:)

Rekomendowane odpowiedzi

Jestem tu od niedawna, ale mam już swoich ulubionych autorów i ogromnie się cieszę, że codziennie mogę czytać nowe fajne wiersze. Na pewno część z Was publikuje swoje utwory też w magazynach literackich, ja dopiero zaczynam:). Dziś pojawiła się pierwsza moja publikacja w magazynie online i cieszę się jak dziecko;) Chętnie zobaczyłabym Wasze utwory na łamach magazynów i tak sobie pomyślałam, żeby stworzyć taki post na forum i zachęcić Was do pochwalenia się swymi sukcesami:). Czy można w ogóle to tutaj robić? Takie pytanie do moderatorów. Jeśli można to pochwalcie się, z ogromną chęcią Was poczytam;) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie mam zadnych ale Maria_M opublikowala tomik opowiadan wiem ze Marlett ma ich sporo tak samo jak Egzegeta.Jeszcze byl Darek ale jakos nie jest aktywny ale tez wydal tomik poezji. Alicji Wysockiej publikuja wiersze w angorze i w innych gazetach. Takze jest sporo osob, ktore gdzies swoja lapke w realnym swiecie odcisnely kot szarobury i Oxyvia wystepuja ze swoimi wierszami w warszawie. Niemniej jednak ciesze sie ze tobie tez sie udalo. GRATULUJE i kopie w tylek zebys nie spoczela na lauirach :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 15 minut temu, Marcin Krzysica napisał:

    Ja nie mam zadnych ale Maria_M opublikowala tomik opowiadan wiem ze Marlett ma ich sporo tak samo jak Egzegeta.Jeszcze byl Darek ale jakos nie jest aktywny ale tez wydal tomik poezji. Alicji Wysockiej publikuja wiersze w angorze i w innych gazetach. Takze jest sporo osob, ktore gdzies swoja lapke w realnym swiecie odcisnely kot szarobury i Oxyvia wystepuja ze swoimi wierszami w warszawie. Niemniej jednak ciesze sie ze tobie tez sie udalo. GRATULUJE i kopie w tylek zebys nie spoczela na lauirach :P

    Dzięki za kop:) Mam na swoim koncie jeszcze tomik wierszy wydany 20 lat temu ;))) To się już raczej nie liczy. Pytam, bo chętnie bym na przykład zakupiła taki tomik opowiadań. A jako, że Wawa to prawie moje miasto to też chętnie bym się wybrała, gdy ktoś występuje. Poczekam, aż się pochwalą inne osoby, bom ogromnie chętna do zakupu ich dzieł;) pozdrawiam! 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • To może pierwsza się pochwale skoro na razie nikt nic nie wrzuca :) wybaczcie, ale trochę się cieszę ;) 

    https://opt-art.net/helikopter/1-2019/anna-mila-milewska-osiem-wierszy/?fbclid=IwAR3Vx2KF78Oz4xOiz0LWfVSMKOIX30gb_KDHE4Dh9rQCxJl2KaSui6kJ76M

     

    czekam na Wasze linki do tomików i innych publikacji :) 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 3 godziny temu, Ithiel napisał:

    Audycja zawiera lokowanie produktu.

    Czyli nie wolno pokazywać publikacji w magazynach literackich? O to właśnie pytałam. Ja tam bym chetnie zobaczyła gdzie publikujecie - mowa nie o portalach gdzie każdy może sam umieścić co chce, a o magazynach literackich gdzie redakcja wybiera.  Toz to nie konkurencja ;) Jeśli nie można - to usune :)

    pozdrawiam :))) 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Gratuluję, miło poczytać takie chwalenia ;) Napisz coś więcej o tym tomiku sprzed  20 lat - tomik to coś, nawet jeśli wydaje się go własnymi siłami.

     

    Kiedyś już tu bywały podobne tematy - z publikujących tu kiedyś na pewno Tomasz Piekło ma trochę na koncie - mam jego tomik wydany bez ISBNu z info z tyłu, że ma publikacje w paru magazynach.

     

    Ja miałem coś lata temu w pkp.zin i Odrze ale nie poszło na papier - na stronie nie ma aż tak wstecz archiwum, więc jedyny dowód mam w postaci https://www.facebook.com/notes/karol-maliszewski/pocztówki-literackie-wiersze-wybrane-w-lutym-zanim-nie-pojawią-sie-na-stronie-od/10150656338899814 ;) No i jeszcze podobno chcieli coś mojego zamieścić też lata temu w alei poezji w Łodzi, ale czy do tego doszło to nie wiem.

     

    Pozdrawiam.

     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    3 minuty temu, ania mila milewska napisał:

    Czyli nie wolno pokazywać publikacji w magazynach literackich? O to właśnie pytałam. Ja tam bym chetnie zobaczyła gdzie publikujecie - mowa nie o portalach gdzie każdy może sam umieścić co chce, a o magazynach literackich gdzie redakcja wybiera.  Toz to nie konkurencja ;) Jeśli nie można - to usune :)

    pozdrawiam :))) 

     

    Nie usuwaj - jak napisałem wyżej już za moderacji Angelo pojawiały się takie wątki. Gimby nie znajo, że tak powiem ;)

     

    Ba! Tomik Tomasza właśnie w taki sposób był rozprowadzany, że wątek-reklama na forum i potem pw.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    4 minuty temu, Ithiel napisał:

    Z tego, co widziałem, raczej chwalić nie ma się czym, ale próbować można zawsze.

     

    Zbiera na wspominki końcem roku ;)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 7 godzin temu, Ithiel napisał:

    Z tego, co widziałem, raczej chwalić nie ma się czym, ale próbować można zawsze.

    W sensie, że nie ma się co „chwalić” wierszami? 

    Edytowane przez ania mila milewska

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 18 godzin temu, Don_Kebabbo napisał:

    Gratuluję, miło poczytać takie chwalenia ;) Napisz coś więcej o tym tomiku sprzed  20 lat - tomik to coś, nawet jeśli wydaje się go własnymi siłami.

     

    Kiedyś już tu bywały podobne tematy - z publikujących tu kiedyś na pewno Tomasz Piekło ma trochę na koncie - mam jego tomik wydany bez ISBNu z info z tyłu, że ma publikacje w paru magazynach.

     

    Ja miałem coś lata temu w pkp.zin i Odrze ale nie poszło na papier - na stronie nie ma aż tak wstecz archiwum, więc jedyny dowód mam w postaci https://www.facebook.com/notes/karol-maliszewski/pocztówki-literackie-wiersze-wybrane-w-lutym-zanim-nie-pojawią-sie-na-stronie-od/10150656338899814 ;) No i jeszcze podobno chcieli coś mojego zamieścić też lata temu w alei poezji w Łodzi, ale czy do tego doszło to nie wiem.

     

    Pozdrawiam.

     

    Super, dziękuje :) już się zanurzam w lekturze :). Tomik został wydany jak byłam w 3 klasie liceum przez moje miasto Ostrów Wielkopolski, miałam super wieczor poetycki i  bardzo pozytywną recenzje w miejscowych mediach ;) oraz  wstęp do tomiku naszego poety Wojciecha Gawlowskiego. Tytul brzmiał „Próba mikrofonu”, gdzies  mam

    jeszcze okładkę , poszukam i wrzucę:). 

    Moze to niepopularne się chwalić, ale jak człowiek się cieszy ;) to czemu nie, sama uwielbiam jak inni odnoszą swoje małe i duże sukcesy i bardzo gorąco wspieram i lubie jak się ludzie chwalą ;) dziękuje za twoje publikacje :) 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 4 godziny temu, Ithiel napisał:

    Co nie potrzebuje? Kwestia gustu?

    Wkradła się literówka - nie potrzebuję. Kwestia gustu - chodzi o wiersze, jednym się podoba to, innym tamto. Wszystkiego naj w 2019!

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 20 godzin temu, Don_Kebabbo napisał:

    Gratuluję, miło poczytać takie chwalenia ;) Napisz coś więcej o tym tomiku sprzed  20 lat - tomik to coś, nawet jeśli wydaje się go własnymi siłami.

     

    Kiedyś już tu bywały podobne tematy - z publikujących tu kiedyś na pewno Tomasz Piekło ma trochę na koncie - mam jego tomik wydany bez ISBNu z info z tyłu, że ma publikacje w paru magazynach.

     

    Ja miałem coś lata temu w pkp.zin i Odrze ale nie poszło na papier - na stronie nie ma aż tak wstecz archiwum, więc jedyny dowód mam w postaci https://www.facebook.com/notes/karol-maliszewski/pocztówki-literackie-wiersze-wybrane-w-lutym-zanim-nie-pojawią-sie-na-stronie-od/10150656338899814 ;) No i jeszcze podobno chcieli coś mojego zamieścić też lata temu w alei poezji w Łodzi, ale czy do tego doszło to nie wiem.

     

    Pozdrawiam.

     

    Pod linkiem są twoje wiersze? Bo widziałam inne nazwiska 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    1 godzinę temu, ania mila milewska napisał:

    Pod linkiem są twoje wiersze? Bo widziałam inne nazwiska 

     

    No wiem, że teraz to i Yoda jest popularne, ale Don mi nie dali na szczęście ;)

     

    3 godziny temu, ania mila milewska napisał:

    Tomik został wydany jak byłam w 3 klasie liceum przez moje miasto Ostrów Wielkopolski, miałam super wieczor poetycki i  bardzo pozytywną recenzje w miejscowych mediach ;) oraz  wstęp do tomiku naszego poety Wojciecha Gawlowskiego. Tytul brzmiał „Próba mikrofonu”, gdzies  mam

    jeszcze okładkę , poszukam i wrzucę:). 

    Moze to niepopularne się chwalić, ale jak człowiek się cieszy ;) to czemu nie, sama uwielbiam jak inni odnoszą swoje małe i duże sukcesy i bardzo gorąco wspieram i lubie jak się ludzie chwalą ;) dziękuje za twoje publikacje :) 

     

    Dla mnie super, ja z poetyckich "osiągnięć" w liceum to tylko 3 z polaka dostałem ;)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    Dnia 31.12.2018 o 08:54, ania mila milewska napisał:

    To może pierwsza się pochwale skoro na razie nikt nic nie wrzuca :) wybaczcie, ale trochę się cieszę ;) 

    https://opt-art.net/helikopter/1-2019/anna-mila-milewska-osiem-wierszy/?fbclid=IwAR3Vx2KF78Oz4xOiz0LWfVSMKOIX30gb_KDHE4Dh9rQCxJl2KaSui6kJ76M

     

    czekam na Wasze linki do tomików i innych publikacji :) 

    Ja publikuję w gazecie lokalnej powiatowej Nowa i mam tomik wydany w tym roku, jak wspomniał Marcin. Czytałam Twoje wiersze w Helikopterze, Super! Gratuluję.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    Dnia 31.12.2018 o 08:54, ania mila milewska napisał:

    To może pierwsza się pochwale skoro na razie nikt nic nie wrzuca :) wybaczcie, ale trochę się cieszę ;) 

    https://opt-art.net/helikopter/1-2019/anna-mila-milewska-osiem-wierszy/?fbclid=IwAR3Vx2KF78Oz4xOiz0LWfVSMKOIX30gb_KDHE4Dh9rQCxJl2KaSui6kJ76M

     

    czekam na Wasze linki do tomików i innych publikacji :) 

    https://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,127539,Uciekajace-pejzaze

    A tu daje link do mojego tomiku. Pozdrawiam:)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Dnia 1.01.2019 o 15:40, Maria_M napisał:

    Ja publikuję w gazecie lokalnej powiatowej Nowa i mam tomik wydany w tym roku, jak wspomniał Marcin. Czytałam Twoje wiersze w Helikopterze, Super! Gratuluję.

    Dziękuje :) fajnie ze tez się chwalisz bo jest czym :)))

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Dnia 1.01.2019 o 14:08, Don_Kebabbo napisał:

     

    No wiem, że teraz to i Yoda jest popularne, ale Don mi nie dali na szczęście ;)

     

     

    Dla mnie super, ja z poetyckich "osiągnięć" w liceum to tylko 3 z polaka dostałem ;)

    ;) 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    6 minut temu, ania mila milewska napisał:

    Dziękuje :) fajnie ze tez się chwalisz bo jest czym :)))

    Aniu. tu nie chodzi o chwalenie się. To są fakty podane jako informacje. Tak do tego podchodzę, w końcu po latach nie piszemy do szuflady. I dobrze:))

    Edytowane przez Maria_M

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Zarejestruj się. To bardzo proste!

      Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    • Ostatnio komentowane

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • Ten Afrykanin z Burkinia Fasa wciąż bezwstydnie sobie hasa przyodziany w gajer bo on to nie frajer żeby latać na golasa.
      • {Prolog}   Za siedmioma górami, za ośmioma rzekami i za jednym fotelem fryzjerskim, leży miasteczko: Lochaluba. Nazwę zmieniono na właśnie taką, z uwagi na wydarzenia, które miały tam miejsce.   *   Mieszkańców budzą nieokreślone odgłosy dobiegające zewsząd. Niektórzy dochodzą do siebie natychmiast, inni zaś etapami, otwierając po jednym oku, by w końcu spojrzeć wszystkimi dwoma. Na domiar złego, całość obudzonych myśli podobnie: co za cholera budzi nas w środku nocy? Co prawda, jest południe i słoneczko już zapomniało, że wykuknęło z pościeli horyzontu, ale dla wnerwionych to wczesna godzina, gdyż lubią dłużej pospać. Okiennice otwierają się prawie równocześnie i z każdej natychmiast wystaje głowa, gdyż ludzie zaspani, też bywają ciekawi. Tym bardziej że pragną powrzeszczeć, na przyczynę ich wstawania o tak wczesnym świcie. Nagle zdają sobie sprawę, że owe dźwięki, to wrzaski rozpaczy a, i szloch między nimi słychać. Wszystkie głowy kierują swe spojrzenie, w jedną stronę, gdzie znajduje się Siedziba Golibrody, Fryzjera Brzytewki. Zakładają odzienie – gdyż bieganie na golasa po kocich łbach, może być niebezpieczne – i pospiesznie udają się do wspomnianego przybytku. Im są bliżej, tym zawodzenie jest głośniejsze i bardziej przyziemne. Niektórzy miarkują, że Brzytewka poślizgnął się na własnych łzach.   *   Jestem miejscową Czarownicą, przydzieloną do tego miasteczka. Utrapienie z tymi mieszkańcami. Wciąż pragną jakichś zaklęć. A ja mam inne zmartwienie na głowie. Zakochałam się we Fryzjerze. Nie zbywa mu na rozumie, ale uczucie nie sługa. Podąża swoją drogą, prosto do jego serca. Tylko że on bezczelnie ma już żonę. Nic nie wie o moim uczuciu, którym do niego pałam, całą sobą. Mam pewien plan. Szkopuł w tym, że Wielki Czarownik jest skąpy. Obdarował mnie tylko jedną możliwością na rok. Chodzi o zamianę, czegoś w coś. Inne lafiryndy dostały więcej. Domyślam się dlaczego. Pielęgnują jego Magiczną Rózgę. Nawet wiem, w jaki sposób, ale nie powiem, bo prawa ze mnie czarownica. Chociaż Fryzjerowi, to ja bym nawet... ech... No właśnie. Wspomniałam o planie. Czas na realizację.   *   Otwierają drzwi. Widok, którego doświadczają, nie napawa optymizmem. Fryzjer siedzi na fotelu (nie na podłodze) i faktycznie szlocha dużymi łzami, co by nie było takie straszne. Tylko że on trzyma brzytwę, z widocznym zacięciem w oczach. Dobrze chociaż, że przy swoim gardle, mamrocząc przez słoną wodę w oczach, że za chwilę się poderżnie. Zakończy to bezsensowne życie? Z tej niedoszłej krwawej przyczyny, dochodzi do początku wymiany zdań:   — Człowieku! Tyś głupi? Brzytwę chcesz stępić, na tępej skórze? Narzędzie pracy. Popatrz na nas, fajnie zarośniętych. Nie pójdziesz na bezrobocie. Twoja rozpacz jest bezzasadna. Oddaj narzędzie zbrodni. — Co ty do niego gadasz? Jakie narzędzie zbrodni? Poczekajmy chwilę... — Nie żartujcie sobie ze mnie – charczy fryzjer – mnie wielkie nieszczęście spotkało. — Przecie piana z ust ci nie wycieka... — Zamknij się. On nie jest wściekły, tylko wewnętrznie struty. Gadaj Brzytewka, o co chodzi. A w ogóle, gdzie masz żonę? Przeważnie tu była. — Uciekła do lasu. Rozumiecie? — Poszła na grzyby? — No dobra. Odkładam ostrze, bo widzę, że się o mnie troszczycie. Posłuchajcie o nieszczęściu. — Twoim? — Przecież mówię. — W porządku. Chcieliśmy się upewnić. — Dajcie mi mówić! — Mordy w kubeł. Słuchamy. — On nie ma kubłów. Zaledwie naczynko na piankę. — Cicho! Wysłuchajmy go wreszcie!   *   Do żabich bobków i pajęczych skrzydeł... może źle zrobiłam. Wiadomo, jędza ze mnie... tylko żeby aż taka. Skoro kocham go przeraźliwie, to dlaczego sprowadziłam na niego nieszczęście. Już nie wspomnę o warunkach, co to wszystko cofnie. Żeby chociaż miał więcej rozumu. A jeżeli zgrywa głupiego? Jeżeli udaje, to jeszcze pół biedy. Chociaż trzeba uczciwie przyznać, że jego brzytwa ma bardziej wyostrzone krawędzie zmysłów. Co ja pierdzielę? To chyba od tej niespełnionej miłości, wiecheć miotły w mózgu miesza. Tak czy siak, wredne ze mnie babsko, choć zakochane, po sam czubek czarów.   *   — Trudno mi o tym gadać. Nadal nie mogę uwierzyć w to, co zobaczyłem. Siedzimy sobie z żoną, ja na fotelu a ona na mnie. Mieszam za nią po omacku pianę, bo mi jej ciało zasłania, aż tu nagle wchodzi nasza Czarownica. Widzę w jej oczach dziwne błyski. Żona zeskakuje z fotela i wali ją po gębie. Jakby coś przeczuwała. Jędza patrzy na mnie i wyznaje miłość. Pytam, czy ta miłość mnie dotyczy, bo jakby co, to ja już mam żonę, o czym przed chwilą miała okazję się przekonać. Potakuje, że mnie dotyczy i że mnie pragnie. Żona znowu ją wali po pysku, ale ona ją unieruchamia na lampie. Teraz wisi i tylko fika nogami ze złości. Czarownica do mnie podchodzi i całuje mnie w usta. Zalatuje sraczką dżdżownicy i czymś jeszcze. Szepce do mnie: ''tyś mój''. Ja odpowiadam: a gówno twój, takiego wała. A ona rzecze: ''skoro tak, to spójrz, co zrobię'' Spojrzałem.   *   Jestem Czarownicą od zarania dziejów, ale na taki zdumiony i smutny wzrok, drugi raz w swoim życiu spozierać nie chcę. Gdy było po sprawie, od razu pożałowałam mego haniebnego czynu. W końcu jego żona nie domaga na zdrowiu, to kto wie... może zostanie i tak wolnym wdowcem na wydaniu. Kurdę, znowu zaczynam myśleć jak egoistycznie pokręcona. Musiałam na poczekaniu ustanowić warunki, co wrócą żonę do poprzedniego stanu. Dlatego wyszło, jak wyszło.   *   Spojrzałem i zobaczyłem. Dziką świnię. Lochę konkretnie. Moją ukochaną żonę. Od razu spadła z lampy, gdyż jej waga dramatycznie wzrosła. Stała na mnie i się patrzyła, a ja siedziałem na fotelu i słowa rzec nie mogłem. Aż w końcu wrzasnąłem:   – Coś ty zrobiła mojej żonie? Odczaruj natychmiast, w te zasrane pędy, bo w gębę brzytwą przywalę, rozcinając w międzyczasie powietrze przed tobą... a co one winne? No co tak patrzysz... o cholera... ty płaczesz. Umiesz? Dlaczego to zrobiłaś? Gadaj! Och ty niedobra! — Kocham ciebie nad życie a skoro tak, to dlaczego cię udręczyłam sowicie? — No właśnie. I czemu rymujesz? Durnowata jesteś? — Głupiś. Czar nie bardzo jeszcze działa. Lepiej otwórzmy drzwi, to ucieknie. Może nas zaatakować, jak już się stanie naprawdę świnią. — To jeszcze nią nie jest? Chyba wiem, co widzę? — Psychicznie jeszcze nie, lecz za chwilę będzie. — Cholera, zaczyna warczeć? — Raczej chrząkać jak już. — To moja ukochana żona. Wcale niepodobna. — Dopiero teraz zauważyłeś? — Rusza się coraz bardziej. Złowrogo spogląda. Otwieram drzwi. — Niepotrzebnie. Uciekła przez okno wystawowe. Szklarz będzie potrzebny. — Szklarz? Raczej psychiatra. I do mnie i dla ciebie.   ~ — Odpocznij sobie. Mniej więcej się orientujemy, co zaszło. Twoja żona uciekła do lasu. — No chyba. Nie chcę odpoczywać. Posłuchajcie, co było dalej. Jest nadzieja. Jak mi pomożecie. Pomożecie? — Pomożemy! ~   — Posłuchaj mnie uważnie. Jam żałuję, tego com zrobiła. Ale istnieje szansa, że twoja żona powróci do stanu poprzedniego. — Byle bez racic. Tego bym nie przeżył. — Jeżeli wszystko pójdzie jak trzeba, to znaczy jak spełnisz warunki, to będzie dokładnie taka, jak poprzednio. — A nie można by ją przy okazji trochę... wyładnić... odmłodzić... ulepszyć... seksualnie pobudzić... — Nie!!! Słuchaj, co powiem.   ~ — No tak. Dać komuś dłoń, to zaraz chce całą rękę. Jak mogłeś? Gdy się ważyły losy twojej luby. — Jego: Lochaluby. — Ale śmieszne. Wiem, dałem plamę. To przez stres. — Przez stres? A może przez co innego? — Zamknijcie się. Teraz będzie najważniejsze. Liczę na waszą pomoc. — Jesteśmy do dyspozycji. ~   — Musisz spełnić dwa warunki, by odzyskać żonę. — Aż dwa? A nie można jednego? — Wtedy do połowy będzie nadal świnią. — Której połowy? Bo tak sobie myślę... — Ty lepiej za dużo nie myśl, tylko słuchaj. — Dobra. Już milczę. — Warunek pierwszy. Musisz ją uczesać na fotelu, na którym siedzisz. — Tu nie ma miejsca. — Jak zejdziesz, to będzie. — Rozumiem. Ale chwila... to, po co daliśmy jej uciec. — Żeby się wyszalała w lesie, a nie tutaj. — A drugi warunek? — W samo południe, lub coś koło tego, musicie stanąć na ulicy, naprzeciwko siebie... — Mam się pojedynkować z dziką świnią. A jak mnie zastrzeli? Albo ja ją? — Głupiś czy co? Gdy ona podejdzie do ciebie, na dwóch łapach... to wtedy odzyska swoje ciało. — Dobre i to. Jak to: podejdzie? Nie widziałem lochy, chodzącej na dwóch. — Wielki czas, żebyś ujrzał.   *   Wielu mieszkańców pospiesza do lasu. Ciągną za sobą znaczny wózek. Na przodzie biegnie Fryzjer Brzytewka. On ją najszybciej rozpozna. To w końcu jego żona. Za pewnie jakieś szczegóły w niej pozostały, tylko jemu znane. Nagle zmartwionemu mężowi się przypomina, że locha miała żółtą kokardkę na głowie. Widocznie czar zadziałał na 99%. Będzie można łatwiej rozpoznać, gdyby się okazało, że jest ich więcej. Faktycznie. Jest łatwiej rozpoznać. Nie ona jedna biega po lesie. Po wielu zawiłościach i nie trafieniach na tą co trzeba, w końcu udaję się ją złapać, narzucając na żonę pokaźną siatkę. Transport przebiega w miarę bez zakłóceń. W końcu osiągają cel.   — Trzymaj ją, do cholery! Wierci się jak dzika świnia. — Spogląda na mnie groźnie. — Kładźmy ją na fotel... a ty Brzytewka, zacznij ją czesać. — Grzebień stępię. — Nie marudź. Chcesz odzyskać żonę, czy nie? — Jak długo mam czesać. Trudno cholernie. Wierci się jak diabli, a szczecina twarda. Smyka się. — Przywiążmy ją. — Czym? — Czym się da. Będzie potrzebna do drugiego warunku... o kuźwa, co się dzieje? — Niech to licho... górna połowa jest... żoną.... a dolna jeszcze... dziką świnią. — Kurdę a ja miałem nadzieję, że będzie odwrotnie. — Ej ty... fryzjer... tobie na łeb padło od tego wszystkiego. O drugim warunku pomyślmy. — Ona nic nie mówi. — Głupiś! W szoku jest. Ale może kapuje, co jest grane. Wytłumacz jej drugi warunek. — Posłuchaj złotko. Wyjdziemy grzecznie na ulicę, ty podejdziesz do mnie na dwóch ła... nogach i sprawa załatwiona. Będziesz taka jak... poprzednio. Pokiwaj ry... głową, że rozumiesz. — O kurdę! Pokiwała... ale coś tam mruczy... jakby... o perłach. — Cholera wiem. Mamy rozwiesić nad nią perły, to wtedy pójdzie na dwóch do przodu, zbierając skrzętnie na naszyjnik. Zawsze o takim marzyła. Ale skąd je wziąć? — Ona nie wieprz, tylko dzik. — Cicho tam. Jedno i drugie prawie to samo. Podaruje sąsiadce swoje. Niech stracę. Tak miło obgaduje innych. Bez złośliwości, jeno z ciekawości. To wyjątkowa sytuacja. Trza pomóc w biedzie.   W samo południe, Dzikożona i Fryzjer stoją na ulicy między szpalerem ciekawskich mieszkańców, pod końcami rozwieszonego sznurka, na którym dyndają perły. Luba do odczarowania trochę bardziej jarzy, o co w tym chodzi, ale nie na tyle, żeby ją martwił widok nóg oraz ich górnego zwieńczenia. Z wielkim wysiłkiem podnosi się do pozycji pionowej i zaczyna zbierać perły, idąc wzdłuż pod linką. Gdy dotyka swym ciałem Fryzjera, zamienia się ponownie w rodowitą żonę. Dokładnie taką samą jak była. Wiwatów nie ma końca. Hulanek i swawoli też. Nie pamięta czegokolwiek z okresu dzikiej świni. A nawet się dziwi, skąd nagle stoi na ulicy. Przecież siedziała mężowi na kolanach, gdy wiercił w pianie, zamiast... nieważne.   *   Mieszkańców budzą nieokreślone odgłosy dobiegające zewsząd. Niektórzy dochodzą do siebie natychmiast, inny zaś etapami, otwierając po jednym oku, by w końcu spojrzeć wszystkimi dwoma. Po jakimś czasie, wielu z nich znajduje się w zakładzie Fryzjera z Lochaluby. Tłumaczy im, że usłyszał głos Wielkiego Czarownika, który zaproponował: kompromis. Stąd te odgłosy rozkoszy, smutku i czegoś tam jeszcze. Tak przynajmniej domniema.   — Teraz nic nie słyszymy. — Bo odłożyłem na bok. — W takim razie, nie rozumiemy, o co chodzi. — To bardzo proste. W.C. zamienił Czarownicę w skórzany pasek do ostrzenia brzytwy, z zachowaniem pełnej świadomości, ego... i tego typu głupot. Gdy pocieram, to słychać... to, co słychać. Jest ze mną. W końcu o tym marzyła. — Jak będziesz za często pocierał, to ci po gołej dupie tym paskiem przywalę - dodaje Luba.
      • Dobro-byt nad byt Istota poprzedza istnienie, a błysk zapałki zapomnienie. Ajfon 12 w posalonowym Nissanie, Wilanów 88 m2 mieszkanie, widziałem u Justyny Święs na Instagramie. W kolejce sztywno tłum, zawczasu do wyczerpania zapasów.
      • Brak zrozumienia to jeszcze nie schizofrenia.  I rzeczywiście bardzo zwięzłe.   Pozdrawiam :)
      • @Franek K Dziękuję za komentarz :-)
    • Najczęściej komentowane

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności