Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


Rekomendowane odpowiedzi

Marność

 

Gawiedź.

Mimika nieszlachetności.

 

I co z tego?

 – Stos zaczyna płonąć,

jarzą się ogniki złego.

 

Rycerska postać swoimi czary,

bronić chce ciała przed drewna cudem,

zbliża się jednak pustka całunów

i mrowi skórę – coś koszmarnego?

 

Pozostał strażnik – koń bezrumacznych,

zaciąga bielmem oczy ślepego.

 

I co z tego?

- Ujarzmił go,

Mięśnie się palą do żywego.

 

 

 

Mięcho na ruszty - husycki bękart,

nic to nowego.

 

W szczurzych kanałach

zjedzono resztki upodlonego.

 

_______________

* Słowo często używane przez Jana Husa (1370 – 1415 – spalony na stosie), męczennika z Husinca (Czechy)

 

 Justyna Adamczewska

 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach


  • Autor
  • 24 minuty temu, Wieslaw_J._Korzeniowski napisał:

     

    ...i zrozumiałem świat wielowymiarowy...

     

    Pokrewna Duszo! Pozdrawiam :)

    Dzięki, czasami światy płoną. Syberia, Amazonia :(( 

     

    Hus, G. Bruno. Dzieła Tomasa de Torquemada

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Zarejestruj się. To bardzo proste!

      Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    • Ostatnio komentowane

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • Nieodmiennie zastanawia mnie kolejność. Rzeka wzbiera po burzy, czyli najpierw musi padać.    powiało chłodem jak zwykle przed burzą   patrzymy przez łzy na płonące mosty   ospały strumyk przeobraził się w szeroką wezbraną rzekę   przemoczeni stoimy na przeciwnych biegunach   wczorajszej prawdy   Nie ma obiektywnej prawdy, przynajmniej nie ma dla nas - rozpoznawalnej.  Niekoniecznie widzę obraz dwóch osób o odmiennych poglądach, może to być jedna, inna z wczoraj i dzisiaj, sama niepogodzona ze sobą. Użycie 1 osoby l.mn. można rozumieć jako uogólnienie - wszyscy tacy jesteśmy - nierozpoznawalni dla kogoś, kto kiedyś nas znał, czas nas zmienił. Być może niepotrzebnie komplikuję, ale mnie często właśnie zastanawiają takie "proste" rzeczy.  Pozwoliłam sobie wrócić do wiersza, bo zostawiłeś w warsztacie.   Pozdrawiam. 
      • jesteś wielki usłyszał głos możesz wszystko zapewniał ton zmienisz przeszłość rozstrzygał los   tymczasem smutek zapłakał w nocy zraszając nowy wchód mgłą powitania rozlewał nadzieję zmian   nastał dzień upragniony stan zarumienił wodę odpoczął od ciemnych dolin wydając na świat przyszłość   © Artbook   
      • Super jest to niedopowiedzenie na końcu. I "matka piekarnia". Stary piec zasługuje by pisać o nim wiersze. Pozdrawiam!
      • Świat z kątów, skier, kół, promieni i trójkątnego powietrza  wessał mnie świszcząc za okno, świat lepki z muzyki kątów myśli mi kwiat programuje, liczby stężonej ukwiały, które w najdalsze sięgają efemeryczne równania. Platon powietrza nasiąka destylowanym gdzieś światłem, a jego wódka = absolut, rozdaje pieniądz duchowy: łódź złotą, pianę święconą, wehikuł czasu sennego, całus ku słońcu niesiony na gwarze szkieł rozmodlonych, tam gdzie jedyną jest wiarą liczba tajemna Stworzenia, za którą dostać dziś można Nobla tej ostrej sekundy...   (Zanim sekunda przebrzmiała ujrzałem Budzik Prawdy i oto jest proroctwo które zostało mi przekazane)   Kiedy pająki z genami brzoskwini niczym maskotki podbiją salony (strach pierzcha przed gracją kota w chitynie), gdy białko nie będzie miało na duszę już monopolu, kiedy hamburger się wstydem będzie okrywał jak bułką, pijane auta polecą za spłoszonymi ptakami, ostrożne smoki przeniosą domy z obłoków do książek, znajdzie się nowe imiona dla pszczół, a krzyki nie śmiecić ciche zaśmiecą nam parki, przyjdzie już pora na Prawdę...   Na prawdę w czapce błazeńskiej żeby przełknęły ją trony, prawdę która z cukierków pięściami podbije narody, a będzie likierem z tęczy wypitym po ciężkim życiu; jej dzieci będą płomieniem, płomieniem na pajęczynie, kosmitą w muzeum, mieczem logiki niesionym w latarce; kłamstwo nie będzie niczego posiadać na swoją obronę i będzie, będzie tak pięknie że piękniej już być nie może!
      • Hej, ja to czytam w ten sposób, że to Bóg jest tą Miłością. Wszystko się zgadza wtedy oprócz może tej "iskierki". Słowo "wpadnięcie" trochę nie brzmi, zbyt pospolity wyraz. Myślę że warto by poszukać innego słowa.  Pozdrawiam!
    • Najczęściej komentowane

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności