ogielawaleria

wiersze dla dzieci

Recommended Posts

Poczytaj mi mamo

Poczytaj mi mamo,

Poczytaj mi tato,

Poczytaj o szerokim świecie,

O pięknych krajach i morzach,

O górach, parkach i zamkach,

O różnych po świecie wędrówkach,

O naszych polskich królach

I śpiących rycerzach w górach.

Po co latają po chmurach?

Czy żyją ludzie na gwiazdach?

Czy są szczęśliwi, że tam zaglądają.

Co  przywożą za cuda,

Czy tam aniołów widzieli

I wszystko co zobaczyć chcieli.

 

Zegary

Mieszkam nad komisem

W nocy słyszę bicie zegarów

I dużo ciągle swarów

Tylko wstanę, to tam pójdę

Sprawdzę o co robią

W nocy taką burdę.

Kiedy rodzice pracują

Biegnę do tego komisu,

Sadam w kącie po cichu,

Sucham - co te zegary

Mają ciągle za sprawy,

Jakie toczą kłótnie i swary.

Największy z piękną szafą i wagą

Mówi: „Słuchajcie mnie z uwagą.

Piękny jestem”, mówi z powagą.

Obok niego, stary, styrany

Wszak jesteś jeszcze młody

Ja ciągle chodzę, chociaż żem stary

Czy ty masz dłuższe godziny,

Czy krótsze, który czas szczęśliwy

Tteż mam u ludzi dużo wiary

Pokazują złe i dobre czasy.

Na to budzik się wtrąca do sprawy

Ja pokazują te same czasy

I jeszcze ludzi budzę do pracy.

Dzieci do szkoły i do zabawy,

Z gabloty mówi zegarek złoty.

Wszak macie koledzy różne zalety,

Lecz zawsze w domu stoicie.

Ja pokazuję w podróży czasy,

Jeżdżę po całym świecie

Służę nawet w szalecie

Na balu, w szkole i w kościele,

Przecież nie pokażecie

Gdzie szczęście mieszka na świecie.

Ja zaś jestem najwygodniejszy

I z was wszystkich najsprawniejszy

Włożą we mnie bateryjkę

I nie nakręcają co chwilkę

Choć nie jestem ani duży, ani złoty

Mam swoje zalety.

Ze mną nie ma żadnej roboty,

Nie mam wagi, nie kamieni

Lcz mnie każdy doceni

Złodziej na mnie nie poleci,

Bo się we mnie nic nie świeci

Wygodę mają starzy i dzieci.

 

 

 

 

 

 

 

Kołysanka

Oj, moja miła dziecino

Wieczór, już ciemno

I nocka już przyszła.

Gwiazdka już zaświeciła.

Wszędzie jest cicho,

Wszędzie jest ciemno,

Nawet śpi licho,

Więc zmruż oczęta.

Drżysz z zimna cała

Niech cię przytulę,

Wysłucham żale.

Dlaczego płaczesz?

Powiedz swej mamie.

No, połóż główkę na mym kolanie,

Zaśpiewam ci kołysankę.

 

 

 

 

 

 

 

Kocur

Mój kocur wyszedł na drzewo.

Cóż on tam zobaczył za dziwo,

Jak mu się wydłużyła szyja,

Grzbiet nastroszył.

Czy tam myszkę zobaczył?

Wtem jeszcze wyżej wyskoczył

I wróbelka wypłoszył.

Naraz z drzewa zeskoczył,

Lecz już całkiem inna mina,

Głowa ku ziemi spuszczona,

Już mu nawet oczka zbladły

I ogon wlecze opadły.

Widać, że się polowania nie udały,

Idzie całkiem jak ospały.

Wróble więcej sprytu miały,

Już go nieraz oszukały,

Więc z kocura sobie bimbały.

 

 

 

Kotek

Weszły mi myszki do szafek,

Zjadły serek i ogryzły chlebek.

Wszędzie widzę pełno kupek.

Gdzie jest ten mój kotek?

Czemu próżnuje i nie łapie myszek

One grają mu na nosie

Widzę, że się wygrzewa na parapecie,

Ale na mleczko to przyjdzie.

Oj, ty mój leniwy kocie.

A... może wy koty strajkujecie

W swym kocim żywocie?

Chociaż się w pracy nie przemęczacie

W kociej swojej psocie

Widzę dookoła myszy są w robocie,

Nawet mi ogryzły sznurówki w bucie.

Kara za to będzie mój kocie.

Nie dostaniesz wcale mleka,

Będziesz za karę na ścisłej diecie.

 

Myszki

Myszki mają długie ogonki, 

Cztery małe nóżki

I maleńkie uszka.

Są myszki domowe i polne.

Polne lubią jeść jarzynki,

A domowe chleb i serki.

Ogryzą też twoje ubranka.

Mnie ogryzły serwetki i mebelki.

Najgorzej mają myszki domowe,

Kiedy w domu są głodne kotki.

One to polują na myszki.

Lecz gdy kotek jest pojedzony

W lecie leży na słoneczku,

A zimą na piecku.

Wtedy go myszki nie interesują

I one w mieszkaniu buszują.

 

 

 

 

Lew

Lew to kot potężny, dziki,

Przyjechał do nas z Afryki.

Jest panem i rządzi zwierzętami.

Wszystko drży gdy on ryczy.

Ma piękną okazałą grzywę,

Bardzo mocne zęby,

Futro płowe,

Łapy potężne,

Ogon długi na końcu ma pędzel.

Lew to zwierz bardzo leniwy.

Dziećmi swymi się nie interesuje wcale,

Dobrze, że lwiątka mają mamę.

Dla wszystkich  jest postrachem,

Lecz gdy jest za kratą jest tylko drwiną,

Wszystkie swe walory  traci.

Nie ma wśród zwierząt przyjaciół, ni braci

Chociaż potężny, jest w ZOO uwięziony

Ludzie się go boją  i z daleka stoją.

 

Świerszczyk

Świerszczyk mi gra od ucha,

Wielkie skrzypeczki dźwiga,

Nawet mucha siadła i słucha.

Gra co wieczór rzewną muzykę,

Nóżki drgają i nutek szukają.

Dżdżownica w kłębek się zwija,

Tak się wypręża jak żmija.

Ślimak swe różki wystawia,

Chce naśladować żurawia.

Słucha muzyki,

Może zobaczył pawia,

Że tak różki wystawia.

Czy to wszystko świerszczyk sprawia?

W zimie u nas w domu zamieszkuje

I nocami nam w kąciku koncertuje.

Ale czym on się wtedy futruje,

Przecież nie odwiedza restauracje.

Zawsze pięknie się prezentuje,

Smokingu zielonego nie zdejmuje.

 

Robaczek świętojański

Czy on tylko świeci

 W noc świętego Jana?

Skąd jest jego nazwa?

On swym blaskiem noc ciemną oświeca,

Jest na polach jak maleńka świeca.

On i we dnie też się świeci,

Nawet się dziwią starsi i dzieci.

Gdzie to światełko tak szybko leci?

Miga swoim światłem

I swoim błyszczącym płaszczykiem.

Tak od wiosny do jesieni,

Świeci wśród traw i zieleni.

Jest tak maleńki, jak te moje literki,

Nie dotykaj nigdy go

I bardzo uważaj na niego,

Żeby go nie zdeptać w trawie.

On nigdy nic nie mówi o sobie.

 

Jabłonka Reneta

W moim sadzie jest jabłonka,

Okazała, szara, stara reneta.

Już na koniec kwietnia

Jest cała w kwiatach.

Potem się cudnie zieleni,

W lecie korzystam z jej cieni.

Ach jakie wspaniałe

Jabłka ma w jesieni.

Duże, szare i piękne,

Każdy renetę doceni.

Smakują z niej dżemy i knedle,

Lecz najlepsza jest szarlotka.

 

 

 

 

 

 

Brzoskwinia

Brzoskwinia, drzewo małe,

Niskie, kruche i wątłe.

Listki ma jak wierzba,

Wąskie i długie,

Żywot jej też nie długi.

Wiosną ma różowe kwiatki,

Jesienią się jej liście czerwienią

I ogród mój zdobią,

Owoc jej jest najlepszą ozdobą.

 

 

Brzoza

Czy ty wiesz piękna brzozo,

Że jesteś najstarszym drzewem.

Żadne nie ma siwej kory,

Jeszcze na niej widzę rany,

Chociaż masz gałązki wiotkie

Jesteś tak wysmukla,

Jak młoda dziewczyna.

Sięgasz hen do słonka,

Widzisz w górze skowronka.

Pewnie nie wiesz,

Kto rośnie na twych korzonkach.

Właśnie lubią rosnąć grzybki,

Ludzie zwą je brzozaki.

Rosną też czerwone kozaki,

Czasem też zdarzają się maślaki.

 

 

Jarzębina

Już moja jarzębina

Pięknie się zazieleniła

I pięknie zakwitła.

Na niej wesoło ćwierkają

Gromady wróbelków,

Widać wspominają zimowe mroziki,

Wtedy właśnie u niej miały posiłki,

Żadne drzewo w tym ogrodzie

Nie żywiło ich na mrozie,

Nie dało im tyle pożywienia.

Dlatego tak wykrzykują,

Już się z góry umawiają,

Że tu zimę przetrzymają.

Tyle przy niej ożywienia,

Ona stoi tak wspaniała

I wśród drzew tak okazała.

Żeby ją ta ptasia wiara,

Tak ciągle podziwiała,

Żeby w jej gałęziach tak ciągle śpiewała.

Z jej gałęzi robaki zjadała,

Ona chociaż chciała,

Nigdy u siebie lekarza -

Dzięcioła nie miała.

Choinka

Jeszcze choinki nie opisałam.

Ona długo w lesie rosła,

Na święta w domu zagościła,

Żebym ja ją ustroiła.

Bańki kolorowe powiesiłam,

łańcuchy już powieszone

Lampki ją oświeciły,

Dzieci z sanek powróciły

I kolędy za nuciły.

W domu niedługi jej żywo,

Już igiełki obleciały

i na śmietnik wyrzucona.

W lesie by sto lat rosła

I po co ją było z lasu brać,

Jak tu sztuczna może stać

I na kilka lat starczyć.

 

 

Osika

Przed domem, w rowie rośnie osika,

Ni to drzewo, ni to krzew,

Jak wiele innych drzew,

Ale jakie to ma liście,

No, zielone jak inne oczywiście,

Lecz od spodu błyszczą srebrzyście.

A kiedy je wietrzyk porusza

Drżą leciutko i szumią delikatnie,

Jakby grały skrzypki, lutnie,

Czasem rzewnie, czasem smutnie,

Jakoś go nikt nie wytnie,

Stoi taki krzew samotnie,

Inne potężne, a dawno wycięte i spalone.

Wiewióreczka

Bardzo zwinna wiewióreczka,

Na drzewie w dziupli mieszka.

Ząbki ma ostre jak piłeczka,

Każdego rozgryzie orzeszka.

 Jak ona szybko biega,

Tak po drzewach, jak i po polu.

Jest ruda i czarna,

Futerko ma gładkie, zawsze uczesane.

Ogonek ma taki duży jak ona sama

I do tego puszysty.

Widać ją w lesie, w parku,

Tam mieszka.

Lecz do sadów zagląda po orzeszka.

Od ludzi nie stroni,

Nawet zje z ich dłoni.

 

 

 

 

Przyszła wiosna

Przyszła piękna wiosna,

Na głowie z kwiatów korona,

Na ramiona zielony płaszcz ubrała.

Zimę od nas przepędziła,

Deszczem ziemię pokropiła,

Całą ziemię ożywiła.

Wszędzie pełno kwiatów,

wszędzie pełno jej zapachów.

Ptaki różne się zleciały

Do swych gniazd powracały

i dokoła słychać śpiewy.

Zrobił się raj na ziemi,

Tylko człowiek tego nie doceni.

 

 

 

Tęcza

Dopiero słonko świeciło,

Już się zachmurzyło

I pogoda się zmieniła.

Błyskawica to udowodniła,

Potem piorun za piorunem,

Tylko zaiskrzyło.

W drzewo uderzyło,

Pień jego rozpołowiło.

Zrobiła się straszna ulewa,

Już drogą płynie rzeka,

Co mnie wcale nie urzeka.

Nie minęła godzina

I jest śliczna pogoda.

Na niebie się tęcza ukazała,

Wodę z potoku piła,

Drugim końcem potoku sięgała.

Pewno tam wodę przelewała,

Obok niej się druga ukazała.

A może jej odbiciem była?

Po chwili się obie ulotniły,

Pewno tutaj zabłądziły

I do nieba zawróciły.

Przyleciał bociek

Przyleciał bociek z dalekiej podróży,

Stanął i duma nad brzegiem kałuży.

Czas mu się bardzo dłuży i dłuży,

Już by zjadł coś na obiad.

Nic tu dokoła nie widać,

Nic tu dokoła nie słychać,

Żadnych żabich obrad,

Dzieci jego czekają na obiad.

Przecież musi im coś zanieść,

Lecz chyba musi stąd odlecieć,

Gdzież tych żab tysiące,

Co ojciec bociek opowiadał miesiące.

Kiedyśmy chodzili po Afrykańskiej łące

Tato marzył ciągle o tej Polskiej wiośnie,

O gnieździe koło tego domu..

 

Bociek na łące

Na skoszonej łące

Biegają zające,

A w wieczornej porze

Bociek jest w humorze,

Patrzy, gdzie są myszki i jaszczurki,

A ja się cieszę szczerze,

Że je wszystkie z pól wybierze.

One bardzo w polach

 I ogrodach szkodzą,

Ogryzają wszystkie korzonki.

Czemu nie zjadają stonki?

Bociek chodzi bardzo wolno,

Zawsze jest elegancko ubrany.

Pilnuje co jest dzisiaj w modzie,

Nogi ciągle myje w czystej wodzie,

Zawsze ma białą koszulę,

No i czarną kamizelkę.

Chodzi gdzie są zielone dywany,

Koniecznie musi być koszony.

Zawsze chodzi zadumany,

Nie wiem, czy nie szuka żony.

Żabka i bociek

Nad brzeg bagienka

Przyfrunął bociek i czeka.

Słucha jak żabka rechota,

Aż go bierze ochota,

Może i on zarechota?

Zatem jej komplement powiada,

Jesteś piękna żabko błotna,

Więc wyjdź w końcu z tego błotka.

Chcę ci się oświadczyć,

Chcę cię za żonę pojąć,

Jak ci mam kwiaty wręczyć?

Żabka z ciekawości chce na brzeg wyskoczyć,

Lecz tato z mamą: „To być nie morze!

Nikt nigdy nie miał plamy na honorze,

Żeby z boćkiem zawierać przymierze”.

Małej żabce nie zależy na honorze

„Ja chcę już wyjść za mąż,

Nie chcę siedzieć w komorze!”.

Głośno więc woła i płacze

„Któż mi biednej pomoże?”

Brat łzami jej rozczulony

Otwarł drzwi z wielkim łoskotem,

Do spółki z drugim bratem.

Żabka z błota szybko wyskoczyła

I do czystej wody wskoczyła.

Przecież bardzo brudną była,

Szybko się umyła

I na boćka czekała.

Bociek tylko na to czekał,

Więc do niej w te pędy poczłapał

„Kwiat ci daję, zostań żoną moją.”

Kwit z dzioba wypuścił

I głupią żabkę pochwycił.

Tak to nie warto być upartą

Trzeba słuchać mamy z tatą

Rodzice zawsze służą dzieciom dobrą radą.

 

 

 

 

 

 

 

Żabka

W bajorku żabka kumkała,

Wieczorem do snu dzieci wołała.

Chodźcie wszystkie moje dzieci,

Widzę jak bocian leci,

On wam nie daruje,

Wami swoje dzieci poczęstuje.

Synek na to.

„Moja mamo,

Ja mu zrobię to samo,

Ja się go wcale nie boję,

Przy bajorku na swojej trawce stoję!”.

Przyleciał bociek z daleka

I porwał żabiego synka.

Na nic płacz i narzekania,

nie ma już żadnego odwołania.

 

 

 

 

 

 

Urodziny babci żabci

Dziś są urodziny babci – żabci,

Więc od rana już rodzina wystrojona,

Wnusia mała, zieloną sukienkę ubrała,

Jeszcze zielone buciczki i koraliczki,

Lecz do tego kompleciku zielonego

Na glówkę brakło kapelusika trawiastego.

Brat włożył garnitur z atłasu zielonego,

Buty i cylinder jak tata jego.

Ojciec, że trochę na nogę utyka,

Pożyczył laskę od cyrulika.

Za to mama muślinową suknię włożyła.

Dwa dni ją prała i w cieniu suszyła,

Żeby jej w słońcu nie spłowiała.

Buciki nowe sobie sprawiła

I parasol od sąsiadki pożyczyła,

Żeby się w słońcu nie przypaliła.

Tort zielony u cukiernika kupiła,

Tatuś zamówił zieloną kolaskę,

Którą miały ciągnąć jeże.

Mama zamówiła zielone róże

I tak pojechali do babci – żabci z życzeniami.

Żabki

Spać nie mogę wcale,

Chyba ruszę na te bale,

Bo hen, pod ogrodem w dole

Gra mi wieczór żab orkiestra.

Niby smyczki i piszczałki,

Ciągle głośne są cymbałki.

Czemu tak głośne są ich gadki?

Może się kłócą ze sobą sąsiadki?

Czemu cicho przez dzień siedzą

Jak szarak pod miedzą?

Czy boćki o tym nie wiedzą,

Że w bajorku żabki siedzą.

Oj, żebym ich mowę znała,

To bym im na dobranoc bajkę powiedziała.

O tej żabce, co królewna była

W biednym chłopcu się kochała.

 

 

 

 

 

 

Nasze wróbelki

Te nasze małe wróbelki,

To takie małe ptaszki.

One robią w polu igraszki.

Gniazdka mają wśród gałęzi,

Czasem się w trawie gnieździ

I tam swoje dzieci pieści.

Cały rok u nas mieszka,

Robaczków nie składa do mieszka.

Robaczki i muszki zjada,

Dzieciom bajki opowiada

Co się dzieje u sąsiada.

Czasem gospodyni ziarna da.

Jaka jest gdzie biesiada,

Ciągle jest ich gromada.

Na wiece na drutach zasiada,

Wtedy robią dużo zgiełku.

Jest tak od soboty do piątku,

Lecz kiedy przychodzi zima,

Wtedy pokarmu dla nich nie ma.

Zaglądają w twoje okna.

Daj im wtedy troszku chleb,a

Bo taka u nich potrzeba.

Chleba nie wyrzucaj do śmieci,

Za to ci wróbelek zaćwierka,

Podziękują jego dzieci.

Wróbelek od nas nigdy nie odleci,

Dlatego dbajcie o niego dzieci,

Szczególnie wśród mrozów i zamieci.

 

 

 

 

 

 

Dwa wróbelki

Kłóciły się dwa wróbelki,

Że jeden drugiemu zjadł kartofelki.

Przecież to ci się przyśniło,

To dla mnie na obiad było,

Gosposia mi to do koryta dała,

Jeszcze mnie głośno wołała.

„Posilcie się me wróbelki

Pozbieracie potem stonki”,

Przecież stonka jest nie dla wróbelka,

To jest dobre dla bażanta,

Lub dla żony kuropatwy,

Lecz nie dla mojej dziatwy.

Moje dzieci są za małe,

Stonką by się udławiły,

A ja chcę aby zdrowe były,

Wolę żeby pszeniczka się żywiły.

 

 

 

 

 

 

 

 

Kosy

Właśnie mąż kosiarką skosił trawę,

Wtem słyszę za oknem wielką wrzawę.

Co tam się takiego stało?

Idę, patrzę, na trawie aż czarno,

Skąd się tego tyle zleciało,

Może im radio SMS wysłało?

Małe, czarne, żółte dzióbki miały

I na tą trawę skoszoną

Wszystkie na robaczki przyleciały.

Teraz dobrze robaki widziały,

Ileż te kosy radości miały!

A jak szybko po tej trawie biegały,

Aż dziw bierze, że takie nóżki małe

Tak za robaczkami w bieganiu doskonałe!

Ileż one tego zjedzą?

Gdzie to wszystko zmieszczą?

Czemu taki straszny ruch robią,

 Przecież im tego inni nie biorą.

Czego się tak z sobą kłócą?

Myślę, że tu jeszcze wrócą?

 

Sroka

Ciągle mnie sroka odwiedza,

Siada sobie na płocie

I obserwuje co ja robię w sadzie.

A ja obserwuję jak się pasą owce.

Skrzeczy i skrzeczy.

Co ja mam do jej rzeczy?

Nie wiem o co jej chodzi,

Może jej chorują dzieci?

Może widzi koło domu śmieci?

Może chce, żebym jej dała pszenicy?

Może chce zjeść trochę jajecznicy?

Żaden ptak koło domu nie skrzeczy,

Daleko nigdy nie odleci.

Każdy wie, że ona jest złodziejka,

Bardzo lubi różne świecidełka.

Dlatego zawsze zamykaj okna i pudełka.

Co się tylko gdzie świeci

Bierze do gniazda dla swoich dzieci.

 

 

 

 

Kukułeczka

Gdzie ta kukułeczka mieszka?

Pewnie szuka gniazda dla swego jajka.

Kiedy widzi puste gniazdko

Podrzuca tam swoje jajko.

Jest najgorszą ptasią matką!

Oj, kukułko, ty próżniaczko,

Nie dbasz nigdy o swoje dziecko.

Innym ptakom podrzucasz na wychowanie!

Oj, kochanie to bardzo nieładnie!

Każdy ma inne dzieci chowanie,

Ale ty nie chowasz swoich dzieci

I tak ci życie leci od stuleci.

 

Dzięcioł

Wiecie dzieci moje kochane,

Przez drzewa są dzięcioły lubiane.

Jest to ptak ładny i kolorowy,

Ma dziób długi i ostry.

To dla drzew lekarz najlepszy,

Kiedy robak drzewo gryzie,

On pod korą też go znajdzie.

Wszystkie robaki dokładnie wybierze.

Chodzi po drzewie jak akrobata.

Głową do góry, albo na dół.

Raz, dwa, trzy ciągle słychać jak stuka,

To jest jego sztuka.

Wszystkie drzewa dokładnie opuka,

W lesie tylko słychać

Drwala i dzięcioła.

Są ich różne rodzaje:

Małe, czarne, kolorowe,

Bez nich by były złe urodzaje.

Brat ich całkiem zielony,

Szuka, gdzie jest w trawie robak schowany,

Przez to u ogrodnika i rolnika

Bardzo lubiany.

Wiosna

Jaka ty jesteś piękna,

Twa suknia świeża, zielona,

Na głowie z kwiatów korona.

Płaszcz w złoto mleczów utkany,

kobierzec bielą stokrotek usłany.

Ty niesiesz ciepło i radość życia,

inaczej teraz szumią drzewa,

Bo na nich ptaszek śpiewa.

Rzeka szybciej płynąć zaczyna,

Ziemia na deszczyk czeka.

Kiedy piorun i grzmot ją poruszy,

Wszystko spod ziemi wyruszy.

Nawet wśród leśnej głuszy

ziemię deszczem pokropisz,

A słońce z promykiem zaprosisz.

Nim noc ciemna zapadnie,

Dokoła zakwitną jabłonie

I człowiek z potu otrze skronie.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Jaskółeczka

    Jaskółeczka przyfrunęła,

    Tak się szybko uwijała

    Za muszkami szybowała,

    Pewno już dzieci miała.

    O, jak lata wysoko,

    To na pewno będzie pogoda,

    A jak nisko lata,

    to będzie deszcz i słota.

    Jakie to jest zwinne ptaszę,

    Zamieszkuje nasze poddasze,

    Lecz dzieciom nie gotuje kaszki

    Komary, robaczki i muchy znosi.

    Mlekiem ich nie częstuje,

    U nas nigdy nie zimuje.

    W jesieni do ciepłych krajów odlatuje,

    U nas dzieci wychowuje

    I na wczasy przylatuje.

     

    Jesień

    Już opadły liście z drzew,

    Już nie kwitnie żaden krzew,

    A w kominie śwista wiatr.

    Słońce skryło się za chmury,

    Taki człowiek wtedy smutny.

    Już się dzionek robi mały,

    Człowiek chodzi jak ospały.

    Wszystko pcha się mu do chaty,

    Nawet pies kudłaty.

    Zimno, plucha i śnieg prószy

    Jakoś smutno się zrobiło.

    Niedawno było jeszcze tak miło,

    Bardzo mocno słonko świeciło,

    Lecz się widać mu znudziło

     I gdzieś indziej powędrowało,

    A nas nagle opuściło

    Obyś szybko tu wróciło!

     

     

    Chcę być doceniany

    Już od dziecka małego,

    Choć się wiele nie wymaga od niego,

    Ono już chce być duże

    I już patrzy ku górze.

    Już chce sięgać  szczytów,

    Chce dla siebie zaszczytów.

    Jeszcze się ubrać nie umie,

    Jeszcze sobie sam nie poje,

    Jeszcze mówi: „Ja się boje!”.

    Krok wydłuża, że niby jest duży,

    A za Matką  nie nadąża.

    Cóż dopiero, gdy jest duży!

    Chociaż na to nie zasłuży

    Chce być zawsze doceniany

    I wtedy nie znosi żadnej przygany.

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

    Smutny koniec Smoka

    Dawno, dawno przed wiekami,

    Kiedy smoki straszyły zębami

    Żyły u nas pod zamkami.

    Wszędzie postrach siały.
    Rządziły wraz z książętami.

    W Krakowie też był taki,

    Co się żywił dziewczętami.

    Już miał chęć na córkę księcia,

    Jmyślał, że będzie do wzięcia,

    Lecz był taki szewczyk mały

    Co mu dał bez miecza rady.

    Sprytem zabił tego gada

    Wypchał siarką tłustego barana,

    Wtedy to była jego zagłada.

     

     

     

    Smok

    W Krakowie, na wzgórzu Wawel stoi,

    Pod nim Smok w żelaznej zbroi.

    On się już szewca nie boi,

    Wrażenia tez baran na nim nie robi,

    Z Wisły już się nie napije wody,

    Bo się brzydzi,  jak ją widzi.

    Tylko, kiedy się złości,

    Zieje ogniem na gości.

    Na noc idzie do jaskin,i

    Co tam robi nikt nie widzi.

    Pewno ze wszystkiego szydzi.

    Może o królu Kraku myśli?

    Może królewnę Wandę wspomina?

    Może swoją rodzinę wspomina?

     

     

    Zameczek

    Nad Czchowskim jeziorem

    Zameczek mały stoi,

    Bez wojska i bez zbroi.

    Mury potężne go pilnują,

    A wody jeziora opasują.

    Jedna jest tylko wieża,

    Która ku niebu zmierza.

    Z niej widać tylko chmury

    I gwiazd na niebie tysiące.

    Nocą, w jeziorze dwa miesiące

    I ptaki na drzewach śpiące.

    Pusto jest na tym zamku,

    Nie ma pana, ni pani, kochanku.

    Więc czego strzegą te mury,

    A może w tych lochach

    Skarby są Inków ukryte?

    A może ich duchy mgłą spowite?

    I tylko tą nocną ciszę zakłóca

    Huk motorów, samochodów

    I helikopter co na więżę spada.

    Lecz to jest tajemnica mojego sąsiada,

    On o tym nikomu nie opowiada.

    Życzenia dla Mamy

    Ile gwiazd na niebie,

    Tyle miłości dla ciebie.

    Nawet nie wiesz o tym wcale,

    Jak ja kocham ciebie,

    Jak rzeka głęboka,

    jak rzeka szeroka,

    Tak wielka miłość moja.

    Niebo i gwiazdy na niebie,

    To wszystko dla ciebie!

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

    Myśli

    Co najszybsze jest na świecie?

    Myśl człowieka najszybciej ucieka!

    Żaden pojazd jej nie prześcignie,

    Żaden ptak tak szybko nie poleci.

    Nawet satelita tam nie doleci,

    Komputer tego nie pomieści,

    Ile ludzka głowa zmieści!

    Co myśl człeka nie wymyśli,

    jakie piękne stworzy dzieła?

    Jakie straszne stworzy spustoszenia?

    Tego nikt nie przewidzi,

    Co się w myśli ludzkiej zakorzeni.

     

     

     

     

     

     

     

     

     

    Jaka piękna Polska Ziemia

    A czy wiesz, ty ma dziecino,

    jaka piękna twa kraina?

    Jaka piękna Polska ziemia?

    Popatrz na te polne łany!

    Popatrz na ten kraj kochany!

    Popatrz na te łąki w kwiatach,

    Bo to życia wielki bochen.

    Zobacz na te nasze lasy,

    I na te nasze jeziora.

    Czy tam nie ma jakiegoś potwora?

    Może wyjrzy jego głowa?

    Może on się w jeziorze chowa?

    Jedź w nasze góry!

    Wejdź na ich szczyty!

    To jest pomysł znakomity,

    Tam zobaczysz jak jesteś bogaty,

    Jaki nasz kraj jest wspaniały!

     

    Czytajcie mnie ludzie

    Jeszcze ssałam mleko matki,

    A już patrzyłam na książki okładki.

    Mama mnie na ręku trzymała

    I książkę głośno czytała.

    Od najmłodszych życia lat,

    Z książką byłam za pan brat.

    Jeszcze biegać, ani czytać nie umiałam,

    A już z książką świat zwiedzałam.

    Do snu mnie z nią usypiano,

    Czasem kołysankę zaśpiewano.

    Albo babcia, albo dziadzio,

    To znów młodszy brat Tadzio.

    Dziadzio o rycerzach śpiących w górach,

    Babcia o naszych Polskich królach.

    Mama do pacierza ręce mi składała,

    Siostra bajkę o królewnie czytała.

    Tato o lotach w kosmosie,

    Brat snuł marzenia o locie w samolocie.

    Tak od rana do wieczora

    Książka była w naszym domu ciągle czytana.

    Rrodzice nas nią karmili,

    Abyśmy dobrymi drogami zawsze chodzili.

     

     

    Jedni sadzą, drudzy niszczą

    Dwaj bracia posadzili wierzby,

    Pilnowali je obaj, co dzień podlewali

    Lecz wrócili, jak te dwie ich wierzby.

    W świat szeroki wyjechali,

    Dom rodzinny opuścili.

    I te wierzby, które posadzili

    W wielkim smutku zostawili.

    Pod nie tylko ludzie pieski puszczali,

    By się pod nimi załatwiali.

    Toteż szybko jedna uschła,

    Druga sama została i za nią płakała.

    Zawsze razem gałęzie splatały,

    Razem wiosną radośnie szumiały,

    Moim oknom cień dodawały,

    Kiedy upały mi doskwierały.

    Teraz smutna jedna stoi

    I bardzo o siebie się boi.

    Bo ten piesek na złość jej robi,

    Bardzo pali jej pień

    I w ziemi reszta korzeni.

    Któż ją biedną teraz ochroni,

    Tyle psów pod nią ciągle goni.

    Już nie jedno drzewo zniszczyły.

    Szumiała wierzba, szumiała,

    Długimi, zielonymi gałązkami

    Ziemi się nisko kłaniała.

    Już w moich konarach nie zagwiżdże wiatr,

    Już w moich konarach nie zaśpiewa ptak.

     

     

     

     

     

    Owieczka

    Wśród stada owieczek

    Jedna nigdy nie słuchała wskazóweczek.

    Ciągle sama szukała wycieczek.

    Mama sobie nigdy z nią nie radziła,

    Bardzo upartą był.a

    Zawsze swoimi drogami chodziła,

    Mama ją uczyła, do głowy tłoczyła,

    Żeby od stada nie odchodziła.

    Aż tu razu pewnego wilka spotkała.

    Bardzo układnego, turystki lubiącego.

    Ja ci wskażę, gdzie są dobrzy gospodarze.

    I już poszła z wilkiem w las,

    Chociaż to był piękny czas.

    Wszędzie miała pełno trawy

    I przyjaciół do zabawy.

    Słoneczko pięknie świeciło,

    Ale się owieczce w głowie przewróciło.

    Wilk, widząc owcę dobrze odżywioną,

    Młodą, głupią stanął z nią za jedliną.

    Choć do mego domu,

    Będziesz moją żoną.

    Tam nie spotka cię nic złego.

    Tak stanęła blisko dołu głębokiego,

    Już by nie zobaczyła stada swego!

    Wilk by ją zagryzł dla zabawy!

    Była ładna, tłusta i okrąglutka,

    A przy tym młoda i głupiutka

    Bardzo dobra dla wilka.

    Lecz nagle się zjawił leśniczy,

    Już dla wilka  kulkę odliczy

    Wilk upadł strzałem rażony

    Leśniczy zabrał owieczkę do mamy

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

    Malwy

    Przy moim domu rosną malwy,

    Obraz bardzo ciekawy.

    Biała, różowa, żółta i amarantowa,

    Są tak wysokie, że zaglądają mi w okna,

    Liście mają tak duże jak łopata,

    Kwitnie od wiosny do lata.

    Na jej łodydze ciągle kwiaty liczę,

    Coraz to nowe wyrastają kwiatki

    Wyglądają z ogrodu przez siatki.

    Przyglądają się im dzieci sąsiadki,

    Chętnie by dla swej mamy

    Kwiaty moje zerwały,

    Lecz by szybko zwiędły i padły,

    Dlatego niech zdobią nasze ogrody

    Nie każdy kwiat z rabaty

    Może iść do flakonu, do chaty

    Chociaż jest piękny o kazały.

    Zbuntowana kura

    Zbuntowała się sąsiadki kura,

    Wcześnie rano wstała

    I uciekła z podwórka.

    Ja nie będę znosić jajka,

    Mnie ciągnie świat szeroki,

    Tam, gdzie las i obłoki.

    Chcę wędrować i  świat zwiedzać,

    Nie chcę ciągle tutaj chadzać.

     

    Już mi ciąży ta niewola,

    Pójdę, gdzie jest moja wola.

    Mam dwie nogi i dwa skrzydła,

    Nie zlęknę się mroku, ani straszydła.

    Poznam różne inne ptaki,

    Spotkam może też dzika i jelonka.

    Dzięcioł drogę mi pokaże,

    Gdzie są w lesie korytarze.

    Zobaczyła w płocie dziurę

    I już poszła w swoją stronę.

    Już las blisko, podfrunęła i stanęła,

    A lisek się skradał pod jedlinę.

    Będę miał dziś kurzynę.

    Chwycił za skrzydło śmiałą kurę,

    Już miał wskoczyć  w lisią dziurę,

    Lecz nie zdążył -

    Bo nagle przybiegły dwa brytany

    Lisa bardzo poturbowały,

    Ucho mu ugryzły

    I ogon piękny poszarpały.

    Tak to kurka świat zwiedziła,

    Życia by się sama pozbawiła.

    Nie bierz z tej kury przykładu,

    Nie opuszczaj kraju i sąsiadów.

     

     

     

     

    Moja kurka

    Kiedy wyjdę na podwórko

    Wołam: „Chodź tu moja kurko,

    Dam ci pszeniczki ziarenko,

    Żebyś mi zniosła duże jajko.”

    Biegnie szybko kurka karmazynka,

    Za nią biegnie kogucik i siemieniatka.

    Podskakują do mych dłoni,

    „Nie dziob w ręce bo to boli.”

    Tuż za nimi piesek goni,

    On też chce jeść z mojej dłoni.

    Kurka dziobem kłuje rączki

    Kogut pieje i wyciąga szyje.

    Kurka gdacze już na męża,

    Że jej zjada dużo zboża.

    Przecież ty nie znosisz jajek,

    Szkoda twoich przechwałek

    Ha ,ha, ha,

    Nie słyszałam od początku świata,

    Żeby kogut znosił jajka.

     

    Gąska

    Chodzi gąska po podwórku,

    Bardzo głośno gęga .

    Nie chodź za mną Burku,

    Nie patrz co ja mam w korytku,

    Bo ty pijesz ciągle mleczko,

    Dla mnie zostaw to ziarenko.

    Ty jesz kości, czasem moje mięso.

    Gdy gosposia go wyrzuci,

    Kiedy w domu są już wszyscy syci.

    Lepiej pilnuj swoich dzieci,

    Pilnuj gospodarza majętności,

    Nie wtrącaj się do ptasiej żywności.

    Idź popływać, to ci się może przydać,

    Umyj nogi mój sąsiedzie drogi.

    Ukąp futro, bo masz w nim stadło

    Pcheł, co gryzie twoje sadło.

     

    Psotne nutki

    Tu klucz wiolinowy,

    Każdą muzykę otworzyć gotowy.

    Jedna nutka jest za krótka,

    Druga znowu za malutka.

    Trzecia gra skocznie w orkiestrze,

    Inna robi, co jej siostry karzą.

    Te się znowu ciągle skarżą,

    Ciągle rzewnie tylko płaczą.

    Inne tylko by tańczyły,

    Wesoło życie przeżyły.

    Nie chcą żalu, ani smutku,

    Witaj śmiechu, żegnaj smutku.

    Ta chce śliwkę, ta odżywkę,

    Ta ma za dużą grzywkę.

    Ta chce do  warkocza wstążkę,

    Inna płacze, bo zgubiła podwiązkę.

    Muzyk, aż się cały spocił,

    Drugi , bo się bardzo zmęczył.

    Przy fortepianie siedzi pianista,

    Z całej siły klawisze naciska,

    Aż na palcu ma odciska,

    A pot spływa jej rzęsiście z czoła.

    Dyrygentowi ręka opadła,

    Tak te nutki wszystkie stawały dęba.

    A orkiestrze siły uciekały,

    Takie one psotne były,

    Na złość orkiestrze robiły,

    Całkiem jak by dzieci psociły.

     

    Po co czytać

    Jedźcie dzieci owoce i jarzynę,

    Będziecie mieć mądrą łepetynę.

    A i książki czytać trzeba,

    Żeby w życiu nie żebrać chleba.

    Wszystko zrobi człowiek mądry,

    Żeby nie mieć w życiu biedy.

    Tam są różne dobre przykłady

    I co zrobić dla swej ogłady.

    Czytaj książki, ucz się wierszy,

    Bo to jest twój krok w życiu pierwszy.

    Kto się na pamięć uczy,

    Ma rozumek sprawniejszy,

    Pamięć się wyrabia,

    W życiu zawsze jest porada.

    Nie musi pytać sąsiada,

    Co wypada, a co nie wypada.

     

     

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach

    Proponuję usunąć wszystko i wstawiać po jednym

    wg regulaminowych zasad. Nikt nie przetrawi takiej ilości na raz.

     

    Edytowano przez Alicja_Wysocka

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach

    Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

    Utwórz konto

    Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

    Zarejestruj nowe konto

    Zaloguj się

    Posiadasz własne konto? Użyj go!

    Zaloguj się