Recommended Posts

Potem

 

I byłem wtedy

w teatrze,

To było

w tamtą niedzielę.

Piłem,

nie jadłem,

a piłem właśnie

I potem

w tym teatrze

byłem.

 

Chwiejnie przed siebie

potem

szedłem.

Na czerwonym

przeszedłem.

I wódkę

potem piłem.

Już nie pamiętam

czy sam piłem.

Czy z tymi

aktorami

i z tamtym

Żydem.

A potem

na moment pić przestałem.

Wstałem,

odszedłem,

odjechałem.

 

Na gesty,

na słowa

była taka walka

I rower dosiadłem

i uciekłem.

 

I znowu

wódkę piłem

potem.

I pamiętam,

że to było

wtedy,

kiedy ją straciłem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
43 minuty temu, Patryk Robacha napisał:

Potem

 

I byłem wtedy w teatrze,

To było w tamtą niedzielę.

Piłem, nie jadłem, a piłem właśnie

I potem w tym teatrze

byłem.

 

Chwiejnie przed siebie

potem szedłem.

Na czerwonym- przeszedłem.

I wódkę potem piłem.

Już nie pamiętam, czy sam piłem.

Czy z tymi aktorami i z tamtym

Żydem. A potem

na moment pić przestałem.

Wstałem, odszedłem,

odjechałem.

 

Na gesty, na słowa była taka walka

I rower dosiadłem

i uciekłem.

 

I znowu wódkę piłem potem.

I pamiętam, że to było wtedy,

kiedy ją straciłem.

Bardzo fajna terść, co do zapisu, to nie jestem pewna, jakby było lepiej. Twój mi się nie podoba, wychodzi tasiemiec. Zrobiłam propozycję skrócenia formy, ale muszę to jeszcze przemyśleć, a Ciebie to nic nie zobowiązuje. Sam wiersz mi się bardzo podoba.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 3 minuty temu, MaksMara napisał:

    Bardzo fajna terść, co do zapisu, to nie jestem pewna, jakby było lepiej. Twój mi się nie podoba, wychodzi tasiemiec. Zrobiłam propozycję skrócenia formy, ale muszę to jeszcze przemyśleć, a Ciebie to nic nie zobowiązuje. Sam wiersz mi się bardzo podoba.

     

    Bardzo dziękuję. Ten wiersz pierwotnie ma inną postać. Zbliżona do Twojej. Zmieniłem układ wersów i strof, wrzucając go tutaj. Forma, zaproponowana przez Ciebie chyba nawet bardziej do mnie trafia. 

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
    1 minutę temu, Patryk Robacha napisał:

     

    Bardzo dziękuję. Ten wiersz pierwotnie ma inną postać. Zbliżona do Twojej. Zmieniłem układ wersów i strof, wrzucając go tutaj. Forma, zaproponowana przez Ciebie chyba nawet bardziej do mnie trafia. 

    Przeczytaj mój wiersz Spacer ulicami Babilonu  i zwróć uwagę na zapis.

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
    1 minutę temu, Patryk Robacha napisał:

     

    Rozumiem. Przeczytałem wiersz. Zupełnie zgadzam się z uczestnikami. Wiersz sam w sobie jest piękne, a jego rytmika również zachwyca. Jest melodią.

    Dzięki :)

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach

    W Twoim wierszu, jest podobnie. Czuję się rytm, ma ciekawy wydźwięk. Jak wyrazisz zgodę mogę go usystematyzować bez narzucania czegokolwiek, tak na próbę.

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 7 minut temu, MaksMara napisał:

    W Twoim wierszu, jest podobnie. Czuję się rytm, ma ciekawy wydźwięk. Jak wyrazisz zgodę mogę go usystematyzować bez narzucania czegokolwiek, tak na próbę.

     

    Dobrze, jestem ciekaw co z tego wyjdzie. W pierwotnej formie brzmiał tak: 

     

    Potem

     

    I byłem wtedy w teatrze,

    To było w tamtą niedzielę.

    Piłem, nie jadłem, a piłem właśnie

    I potem w tym teatrze byłem.

     

    Chwiejnie przed siebie potem szedłem

    - na czerwonym przeszedłem.

    I wódkę potem piłem

    Już nie pamiętam czy sam piłem,

    Czy z tymi aktorami i z tamtym Żydem.

    A potem na moment pić przestałem.

    Wstałem, odszedłem, odjechałem.

     

    Na gesty, na słowa była taka walka.

    I rower dosiadłem i uciekłem.

     

    I znowu wódkę piłem potem.

    I pamiętam, że to było wtedy,

    Kiedy ją straciłem.

    Edytowano przez Patryk Robacha

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach

    A byłem wtedy z nią w teatrze,

    to było w ubiegłą niedzielę,

    po sztuce nie jadłem, paliłem,

    w drinkach się pogubiłem,

    znowu w teatrze byłem,

    piłem.

     

    Chwiejnym krokiem do tyłu szedłem,

    na czerwonym świetle - przeszedłem,

    i wódkę potem sam (z kimś?) piłem,

    może z komediantami,

    może z Żydem waliłem,

    byłem.

     

    Na moment pić przestałem, patrzę

    na gesty, słowa, głowa - walczę,

    się obejrzałem, odjechałem,

    na rower nagle siadam,

    uciekam, już nie gadam,

    padam.

     

    Ktoś rękę mi podaje. Wstaję.

    Głowa mnie boli, piję dalej.

    Nie pamiętam gdzie? kiedy? byłem.

    Teatr, ulica - śniłem,

    na pewno ją wtedy stra- 

    ci-łem.

     

    Zrobiłam jak zauważyłeś 9, 9, 9, 7, 7, 2 Tylko w ostatniej zwrotce, ostatnim wersie 3.

    Ze względu, że podmiot liryczny jest pod wpływem alkoholu, słowa w wersach muszą to również pokazywać zestawieniem poplątanym z pomieszanym. 

    Najśmieszniejsze dla mnie jest to w jakich okolicznościach stracił :))))))

    Edytowano przez MaksMara

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 3 minuty temu, MaksMara napisał:

    A byłem wtedy z nią w teatrze,

    to było w ubiegłą niedzielę,

    po spektaklu nie jadłem, piłem

    znowu w teatrze byłem,

    w drinkach się pogubiłem,

    piłem.

     

    Chwiejnym krokiem do tyłu szedłem,

    na czerwonym świetle - przeszedłem,

    i wódkę potem sam (z kimś?) piłem,

    może z komediantem,

    może z Żydem waliłem,

    byłem.

     

    Na moment pić przestałem, patrzę

    na gesty, słowa, głowa - walczę,

    się obejrzałem, odjechałem,

    nagle rower dosiadam,

    uciekam, już nie gadam,

    padam.

     

    Ktoś rękę mi podaje. Wstaję.

    Głowa mnie boli, piję dalej.

    Nie pamiętam gdzie? kiedy? byłem.

    Teart, ulica - śniłem,

    a ją wtedy na pewno

    straciłem.

     

    Zrobiłam jak zauważyłeś 9, 9, 9, 7, 7, 2 Tylko w ostatniej zwrotce, ostatnim wersie 3.

    Ze względu, że podmiot liryczny jest pod wpływem alkoholu, słowa w wersach muszą to również pokazywać zestawieniem poplątanym z pomieszanym. 

    Najśmieszniejsze dla mnie jest to w jakich okolicznościach stracił :))))))

     

    bardzo mi się podoba kierunek i rym. Treść lekko zmodyfikuję, bo odbiega od zamierzonej, ale jest niezwykle dobrze. Gratuluję. Jestem zaskoczony niebywałym poetyckim drygiem u Ciebie. 

     

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
    1 minutę temu, Patryk Robacha napisał:

     

    Miałam dobrą bazę :) 

    Przed chwilą zrobiłam jeszcze dwie poprawki.

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 2 minuty temu, MaksMara napisał:

    Miałam dobrą bazę :) 

    Przed chwilą zrobiłam jeszcze dwie poprawki.

     

    czekam ze zniecierpliwieniem. 

    uwzględnię wszystko, a wieczorem powrócę ze swoją wersją, ale zachowując Twoje sugestie, bo są dobre

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Przed chwilą, MaksMara napisał:

    Nie chciałabym takiego zakończenia randki w teatrze ha, ha, ha :)

     

    Teatr już był po fakcie rozstania podmiotu lirycznego, jest próbą ucieczki w fikcje, a następnie w alkohol. W trakcie "picia" podejmuje ostatnią próbę walki o nią - stąd walka na gesty i słowa - przegrywa ją i ucieka, oddając się piciu, jak to bywa często. 

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
    13 minut temu, Patryk Robacha napisał:

     

    Teatr już był po fakcie rozstania podmiotu lirycznego, jest próbą ucieczki w fikcje, a następnie w alkohol. W trakcie "picia" podejmuje ostatnią próbę walki o nią - stąd walka na gesty i słowa - przegrywa ją i ucieka, oddając się piciu, jak to bywa często. 

    Zrobiłam z tego krótkie opowiadanie. Summa Summarum - stracił ją.

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
    8 godzin temu, Patryk Robacha napisał:

    Potem

     

    I byłem wtedy

    w teatrze,

    To było

    w tamtą niedzielę.

    Piłem,

    nie jadłem,

    a piłem właśnie

    I potem

    w tym teatrze

    byłem.

     

    Chwiejnie przed siebie

    potem

    szedłem.

    Na czerwonym

    przeszedłem.

    I wódkę

    potem piłem.

    Już nie pamiętam

    czy sam piłem.

    Czy z tymi

    aktorami

    i z tamtym

    Żydem.

    A potem

    na moment pić przestałem.

    Wstałem,

    odszedłem,

    odjechałem.

     

    Na gesty,

    na słowa

    była taka walka

    I rower dosiadłem

    i uciekłem

    I znowu

    wódkę piłem

    potem.

    I pamiętam,

    że to było

    wtedy,

    kiedy ją straciłem.

    podsłuchuję was trochę i przyznam, że mnie się podoba jak jest,

    chociaż  zwykle wiersze z enterami nie zatrzymują mnie na długo, tutaj jest inaczej.

    Wybacz Mario, ale zerknij w lewo na pijaka ;)

     "gościu" mamrocze coś

                 do siebie

                 a jednak

              celebruje słowo

                 po słowie

                 idzie cofa

                  zerka

                w prawo

                znów mamrocze

               gestykuluje

                 przystaje

                   idzie

     

    tak to wygląda, jak się jest pod wpływem :)

    Wiersz mi się podoba, bo obrazuje cały ten image i to co w nim zawarte,

    jakiś tragizm, depresję, niby nieskładne słowa układają się jednak w całość

    tworząc swoisty rytm, przez co ta wędrówka i słowa tym bardziej wydają się być tragiczne.

    Tyle ode mnie. Pozdrawiam oboje.

     

     

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • @jan_komułzykant @MaksMara

     

    tak to widzę po zmianach. ostatnia strofa ni kupy ni dupy się umyślnie nie trzyma. jest tragizmem rezygnacji i wyparcia. 

     

    Potem

     

    A ja byłem wtedy w teatrze, 

    to było w ubiegłą niedzielę,  

    dzień rozległy, a ja pijany,   

    zmór i upiorów zdrowie       

    piłem, nie jadłem, piłem      

    właśnie  

    a potem w tym teatrze 

    byłem. 

     

    A po teatrze chwiejnie szedłem, 

    to było czerwone? – przeszedłem                                                                

    i wódkę potem piłem, 

    z tymi aktorzynami,

    i z łódzkimi Żydkami, 

    pomnik 

    Tadeusza był świadkiem

    naszym.

      

    A potem nagle pić przestałem, 

    wstałem, odszedłem, jakiś rower 

    wziąłem i pojechałem, 

    pognałem nocnym miastem, 

    chciałem po raz ostatni 

    wszystko

    naprawiać reperować,

    kochać.

     

    Narzędziami pobiliśmy się, 

    ze słów zrobionymi kijami, 

    goryczy twarzą pełną, 

    wyprostowaną ręką 

    i w drzwi utkwionym palcem

    „odejdź”

    cichym wymamrotałaś,

    szeptem.

     

    I znowu wódkę piłem potem.

    i pamiętam - to było wtedy,

    kiedy cię

    straciłem.

     

    Edytowano przez Patryk Robacha

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach

    Dla mnie, świetny wiersz. Rozciągnięcie całości w pionie jest uzasadnione, tak "rwane" myśli może mieć ktoś płynący razem z procentami. Na końcu strata, może się obudzi(ł)...

    Pozdrawiam.

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
    54 minuty temu, jan_komułzykant napisał:

    podsłuchuję was trochę i przyznam, że mnie się podoba jak jest,

    chociaż  zwykle wiersze z enterami nie zatrzymują mnie na długo, tutaj jest inaczej.

    Wybacz Mario, ale zerknij w lewo na pijaka ;)

     "gościu" mamrocze coś

                 do siebie

                 a jednak

              celebruje słowo

                 po słowie

                 idzie cofa

                  zerka

                w prawo

                znów mamrocze

               gestykuluje

                 przystaje

                   idzie

     

    tak to wygląda, jak się jest pod wpływem :)

    Wiersz mi się podoba, bo obrazuje cały ten image i to co w nim zawarte,

    jakiś tragizm, depresję, niby nieskładne słowa układają się jednak w całość

    tworząc swoisty rytm, przez co ta wędrówka i słowa tym bardziej wydają się być tragiczne.

    Tyle ode mnie. Pozdrawiam oboje.

     

     

    Ok. Co trzy głowy, to nie dwie. Sie wie. Autor niech decyduję.

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach

    Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

    Utwórz konto

    Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

    Zarejestruj nowe konto

    Zaloguj się

    Posiadasz własne konto? Użyj go!

    Zaloguj się