Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Jesień nad Wisłą


Oxyvia

Rekomendowane odpowiedzi

17 minut temu, Oxyvia napisał:

Nadwiślańskie łąki, pełne złotej wolności. Wchodzę w tę wolność jesieni – i nic już nie muszę. Nic nie muszę, a tak wiele jeszcze mogę

 

Jedno z moich ulubionych miejsc to ujście Wisły od strony wschodniej.

Jesienią, zimą i wiosną tylko woda, piach i ptaki. Homo sapiens  rzadko występuje

i wtedy morze przywiewa myśli - " nic nie muszę, a tak wiele jeszcze mogę".

 

Pięknie to napisałaś.

 

                                                                                                     

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
28 minut temu, Oxyvia napisał:

Nic nie muszę, a tak wiele jeszcze mogę.

to prawie jak u mnie, ale jakby polowicznie, bo jednak muszę i mogę, ale mi się nie chce ;)

 

bystre oko i lekkie pióro - nic dodać,

pozwól Oxyvio, że poleżę jeszcze chwilę w tych kolorowych zaroślach,

jak mimoza? :)___/\_

Pozdrawiam.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Andrzej_Wojnowski napisał:

 

Jedno z moich ulubionych miejsc to ujście Wisły od strony wschodniej.

Jesienią, zimą i wiosną tylko woda, piach i ptaki. Homo sapiens  rzadko występuje

i wtedy morze przywiewa myśli - " nic nie muszę, a tak wiele jeszcze mogę".

 

Pięknie to napisałaś.

 

                                                                                                     

O, to widzę, że mamy bardzo podobne preferencje włóczęgowskie, że tak powiem. :)

Niestety ja mieszkam znacznie dalej od morza. :(

Ale za to na włóczęgach widzę ujście przeuroczej rzeczki Świder do ukochanej, szeroko rozlanej Wisły - to jest jedno z najpiękniejszych miejsc na świecie. :)

Zimą i późną jesienią tutaj też rzadko występuje homo sapiens, za to są ogromne łąki pełne śniegu albo złotej mimozy (zależnie od pory roku).

Dziękuję za "pięknie". :)))

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, jan_komułzykant napisał:

to prawie jak u mnie, ale jakby polowicznie, bo jednak muszę i mogę, ale mi się nie chce ;)

 

bystre oko i lekkie pióro - nic dodać,

pozwól Oxyvio, że poleżę jeszcze chwilę w tych kolorowych zaroślach,

jak mimoza? :)___/\_

Pozdrawiam.

Janko, dziękuję za miłe słowa i komentarz z humorem. :)

Oczywiście leż sobie w "moich" nadwiślańskich mimozach, ile Ci się spodoba. Bardzo miło mi Cię tu gościć. :)

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam - cóż ja mogę dodać chyba tylko tyle że chylę głowę przed tym wierszem.

Jest w nim wszystko niczego nie brakuje.

                                                                                                 Dużo uśmiechu życzę

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W sobotę miałem znów okazję zapuścić się w te rejony Wisły gdzie rzadko można kogoś spotkać  przez cały rok.

Wisła tu jest b. szeroka z ogromną panoramą. To bardzo tajemniczy przylądek:

bardzo dużo ogromnych starych drzew ,są miejsca bardzo ciemne ale i kontrastowo przeciwne z rozległymi łąkami.

Szczególnie upodobały sobie mieszkać tu ptaki .Jedne odlatują a inne z północy i nie tylko przylatują na zimowisko.

Można by tu zamieszkać w jakimś szałasie.

Wody co prawda w rzece jest teraz skrajnie mało ale wynagradza to widok tworzących się łach.

Acha no i ryby- ja nie łowię ale pokazywano mi imponujące okazy.

Te miejsca są piękne ale jest też coś w nich smutnego,ale może tylko ja je tak odbieram.

Byłoby tu co opisywać począwszy od szyszek chmielowych których jest w bród.

Każdy ma swój widok ale nie każdy go opisuje i uwiecznia jak Ty.I chwilę która temu towarzyszy.

a dana chwila jest tylko jedna bo kto wie co będzie za rok.

Te same miejsca potrafią być świadkiem nie tylko wydarzeń zewnętrznych w naszym życiu

ale potrafią pozostawić trwałą pamiątkę w duszy-oby dobrą.Pozdrawiam.

 

                                                                       

 

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, 8fun napisał:

jak można iść nie sobie ?

 

Cytuję za prof. Mirosławem Bańko

 

Słowa sobie używamy z czasownikiem, aby zaznaczyć, że dana czynność jest całkowicie zależna od woli wykonującej ją osoby i zwykle sprawia jej przyjemność. Dzieci biegały sobie po lesie... Posiedzimy, pogadamy sobie... Dziadek sobie śpi... Zjedz sobie bułkę... Niech pani sobie usiądzie.
Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
 
Serdecznie pozdrawiam Autorkę
i Pana Wątpiącego :)
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

1 godzinę temu, egzegeta napisał:

Słowa sobie używamy z czasownikiem, aby zaznaczyć, że dana czynność jest całkowicie zależna od woli wykonującej ją osoby i zwykle sprawia jej przyjemność

Idąc tym tokiem rozumowania tekst powyżej powinien być zapisany w ten sposób.

"Słowa "sobie" używamy sobie z czasownikiem, aby zaznaczyć, że dana czynność jest całkowicie zależna od woli wykonującej ją osoby i zwykle sprawia jej przyjemność."

 

W przestrzeni publicznej słyszymy również takie zwroty jak np. "idę pieszo" "spadam w dół" itd.

"idę pieszo" - W tym przypadku  Słowo "pieszoużywamy z czasownikiem, aby zaznaczyć, że dana osoba nie jedzie samochodem :)))

To, że jakiegoś zwrotu używamy nie świadczy o tym, że jest prawidlowy, logiczny.

Pozdrawiam

 

 

 

 

 

Edytowane przez 8fun (wyświetl historię edycji)
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
21 godzin temu, Waldemar_Talar_Talar napisał:

Witam - cóż ja mogę dodać chyba tylko tyle że chylę głowę przed tym wierszem.

Jest w nim wszystko niczego nie brakuje.

                                                                                                 Dużo uśmiechu życzę

Bardzo Ci dziękuję, Waldemarze, jest mi ogromnie miło.

Życzę pogodnego jesiennego czwartku.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
20 godzin temu, mysticp12 napisał:

W sobotę miałem znów okazję zapuścić się w te rejony Wisły gdzie rzadko można kogoś spotkać  przez cały rok.

Wisła tu jest b. szeroka z ogromną panoramą. To bardzo tajemniczy przylądek:

bardzo dużo ogromnych starych drzew ,są miejsca bardzo ciemne ale i kontrastowo przeciwne z rozległymi łąkami.

Szczególnie upodobały sobie mieszkać tu ptaki .Jedne odlatują a inne z północy i nie tylko przylatują na zimowisko.

Można by tu zamieszkać w jakimś szałasie.

Wody co prawda w rzece jest teraz skrajnie mało ale wynagradza to widok tworzących się łach.

Acha no i ryby- ja nie łowię ale pokazywano mi imponujące okazy.

Te miejsca są piękne ale jest też coś w nich smutnego,ale może tylko ja je tak odbieram.

Byłoby tu co opisywać począwszy od szyszek chmielowych których jest w bród.

Każdy ma swój widok ale nie każdy go opisuje i uwiecznia jak Ty.I chwilę która temu towarzyszy.

a dana chwila jest tylko jedna bo kto wie co będzie za rok.

Te same miejsca potrafią być świadkiem nie tylko wydarzeń zewnętrznych w naszym życiu

ale potrafią pozostawić trwałą pamiątkę w duszy-oby dobrą.Pozdrawiam.                                     

Dziękuję za ten wspaniały, bogaty komentarz.

Bardzo mnie cieszy nie tylko to, że są Osoby, którym podoba się mój wiersz-opis, ale także kochają jak ja Wisłę i jej otoczenie: łąki, łachy, lasy.

A więc: szwendacze nadwiślańscy - łączmy się! :)

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, egzegeta napisał:

 

Cytuję za prof. Mirosławem Bańko

 

Słowa sobie używamy z czasownikiem, aby zaznaczyć, że dana czynność jest całkowicie zależna od woli wykonującej ją osoby i zwykle sprawia jej przyjemność. Dzieci biegały sobie po lesie... Posiedzimy, pogadamy sobie... Dziadek sobie śpi... Zjedz sobie bułkę... Niech pani sobie usiądzie.
Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
 
Serdecznie pozdrawiam Autorkę
i Pana Wątpiącego :)

Dziękuję, Egzegeto. Uprzedziłeś mnie - i jest to miłe, bo bronisz mojego wiersza. :)

Ja także serdecznie Cię pozdrawiam.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
49 minut temu, 8fun napisał:

 

Idąc tym tokiem rozumowania tekst powyżej powinien być zapisany w ten sposób.

"Słowa "sobie" używamy sobie z czasownikiem, aby zaznaczyć, że dana czynność jest całkowicie zależna od woli wykonującej ją osoby i zwykle sprawia jej przyjemność."

 

W przestrzeni publicznej słyszymy również takie zwroty jak np. "idę pieszo" "spadam w dół" itd.

"idę pieszo" - W tym przypadku  Słowo "pieszoużywamy z czasownikiem, aby zaznaczyć, że dana osoba nie jedzie samochodem :)))

To, że jakiegoś zwrotu używamy nie świadczy o tym, że jest prawidlowy, logiczny.

Pozdrawiam

"Idę pieszo" jest pleonazmem, "spadać w dół" też. Natomiast "iść sobie" - nie. Wyraz "sobie" pełni tu funkcję partykuły wzmacniającej.

A jeśli wciąż jeszcze upierasz się przy swoim, to proszę już o tym podyskutować sobie z panem profesorem Mirosławem Bańko, dobrze?

Pozdrawiam.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oxyvio, piękne obrazy namalowałaś słowem. Dla mnie to właściwie bardzo urokliwa proza poetycka.

Dnia 17.10.2018 o 14:57, Oxyvia napisał:

słońce zamkniemy w gąsiorach, a potem, przelane do butelek, będzie nam rozjaśniać długie wieczory z ciemnego srebra.

Piękne - i tak właśnie robię :)

Pozdr.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam się z Anią, to mi wygląda na prozę, Oxyvio. Ale trzeba dodać, że opis bardzo malowniczy.

Jesień potrafi być wiedźmą, jak napisałaś w ostatnim wierszu, ale gdy jest ktoś obok, z kim można gąsiory nastawić, by zimą roziskrzały długie wieczory, wówczas... można ją polubić, a nawet pokochać.  Łąki pełne 'złotej wolności', trafnie określone. 
Podobnie czuję, gdy robię w tym okresie wypady za miasto. Co mogę, uwieczniam na zdjęciach.

Pozdrawiam.

 

Edytowane przez Nata_Kruk (wyświetl historię edycji)
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dnia 18.10.2018 o 15:23, Annie_M napisał:

Oxyvio, piękne obrazy namalowałaś słowem. Dla mnie to właściwie bardzo urokliwa proza poetycka.

Dnia 17.10.2018 o 14:57, Oxyvia napisał:

słońce zamkniemy w gąsiorach, a potem, przelane do butelek, będzie nam rozjaśniać długie wieczory z ciemnego srebra.

Piękne - i tak właśnie robię :)

Pozdr.

To znaczy, że obie pędzimy wino domowej roboty. :)

Dziękuję Ci, Annie M. ,za miłe słowa; bardzo się cieszę, że mój wiersz Ci się spodobał.

Wiersz czy proza poetycka? Wydaje mi się, że granica jest bardzo płynna i wiele jest utworów współczesnych z pogranicza, dlatego nieważne, jak je zaklasyfikujemy.

Najważniejsze, żeby były dobre i trafiały do Czytelników. :)

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dnia 18.10.2018 o 19:42, Nata_Kruk napisał:

Zgadzam się z Anią, to mi wygląda na prozę, Oxyvio. Ale trzeba dodać, że opis bardzo malowniczy.

Jesień potrafi być wiedźmą, jak napisałaś w ostatnim wierszu, ale gdy jest ktoś obok, z kim można gąsiory nastawić, by zimą roziskrzały długie wieczory, wówczas... można ją polubić, a nawet pokochać.  Łąki pełne 'złotej wolności', trafnie określone. 
Podobnie czuję, gdy robię w tym okresie wypady za miasto. Co mogę, uwieczniam na zdjęciach.

Pozdrawiam.

 

Nato, co do klasyfikacji tego typu utworów - odpisałam już Annie, więc nie będę tu powtarzać - zajrzyj do mojego posta powyżej. :)

Bardzo Ci dziękuję za określenie "malowniczy", cieszy mnie to bardzo, jak również to, że weszłaś w świat tego utworku i że jesteś podobnym szwendaczem jak ja. :)

Pozdrawiam słonecznie.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Choć dosiadał bagatela dziennie nawet kilka żon czuł niedosyt, kto? No właśnie donżuan, to właśnie on.   Donżuan jak mało, który nie narzekał na brak pań które wciąż nie były brane lecz, że nie ma czasu dlań.   Martwił się tym niemożebnie chciał zatrzymać nawet czas lecz mu z tego nic nie wyszło bo przed czasem biedak gasł.   Ze zgryzoty marniał w oczach choć jurności przybywało lecz cóż może szkielet kostny kiedy ciała ma zbyt mało.   Legł któregoś dnia donżuan i nie podniósł się biedaczek a dokoła słychać szlochy - płec nadobna łka i płacze.   Pogrzeb odbył się jak trzeba wszystko było na bogato syn podrostek, bo był zemną szepnął mi do ucha tato   czemu za tym Casanovą płaczą, lecz jedynie panie a obecni ich mężowie cieszą się jak podłe dranie?   Cóż mi było wtedy począć nawet i to przemilczałem że w młodości, choć nie wyszło właśnie takim też być chciałem
    • Ciekawy problem egzystencjalny: lęk przed wykluczeniem.
    • 2 pierwsze zwrotki i 2 refreny bardzo dobre. 3 zwrotka psuje ten tekst.
    • widzi we mnie potwora moja wina i w pierś się biję potwornie jestem zmęcony a ona że jeszcze wciąż żyję   kpisz poniewierasz z godności obierasz żarty żartami ciągle się mamisz   że siaki owaki kij ma dwa końce trzymasz za jeden i stroszysz kolce   czas płynie nieubłagalnie zrób co masz zrobić lub nie rób wcale            
    • STOPY METRYCZNE   Dwusylabowe pirychej (˘ ˘), jamb (˘ ¯), trochej (¯ ˘), spondej (¯ ¯) Trzysylabowe daktyl (¯ ˘ ˘), amfibrach (˘ ¯ ˘), anapest (˘ ˘ ¯), amfimakr (¯ ˘ ¯) Czterosylabowe peon III (˘ ˘ ¯ ˘), jonik (˘ ˘ ¯ ¯ albo ¯ ¯ ˘ ˘), dytrochej (˘ ¯ ˘ ¯)     stopa 1. «u człowieka i u większości ssaków: najniższa część nogi» 2. «końcowy odcinek odnóży owadów» 3. «część pończochy lub skarpetki, którą wkłada się na stopę» 4. «jednostka miary wierszowej» 5. «jednostka długości używana w krajach anglosaskich równa 0,3048 m» 6. «zawartość szlachetnego kruszcu w monecie» 7. «wystająca część maszyny, służąca do przymocowywania jej do podstawy» 8. «poziom, stan czegoś»   metryka 1. «jednostka długości równa 100 centymetrom, odpowiadająca drodze, jaką przebywa światło w próżni w czasie 1/299 792 458 sekundy» 2. «miarka długości jednego metra» 3. «w odniesieniu do płodów rolnych: sto kilogramów» • metrowy, metryczny W JĘZYKU POTOCZNYM OK 1 LITR MOCNEGO PŁYNU   metryka II 1. «nauka o miarach wierszowych i systemach wersyfikacyjnych» 2. «zbiór reguł dotyczących budowy wiersza; też: budowa   DOSZEDŁEM CHOĆ STOPY BOLAŁY - METR ZA METREM (W WARSZAWIE)  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności