Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


Niewygodna

Nawrót choroby

Rekomendowane odpowiedzi

Zainfekowane miałam płuca
nie umiały oddychać 
innym powietrzem

 

wirus wdarł się do serca
które biło wspomagane 
dawkami adrenaliny

 

czasami uginały mi się nogi
zawroty głowy, rozpalenie i dreszcze
były na porządku dziennym

na końcu straciłam niezależność
wymagałam troski

 

i zapanowała cisza

 

potrzebowałam czasu
izolatki i leków
przez które zapomniałam
o wszystkich i wszystkim

 

wyleczyłam się
taką miałam nadzieję

 

dziś Cię spotkałam
zabrakło mi tchu
serce zakłuło

 

i poczułam...

Edytowane przez Niewygodna

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach


serce zakuło

nawrotem choroby

 

Libię zawiązane puenty. Ładnie, bardzo subtelnie o uczuciu :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 1 godzinę temu, MaksMara napisał:

    serce zakuło

    nawrotem choroby

     

    Libię zawiązane puenty. Ładnie, bardzo subtelnie o uczuciu :)

     

    Tak właśnie, poczułam nawrót choroby.

    Bardzo dziękuję, miło mi :) 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 23 minuty temu, WarszawiAnka napisał:

    Objawy budzą niepokój... Jednak konstrukcja wiersza mi się podoba. 

     

    Pozdrawiam

     

    Objawy mogą budzić niepokój, lecz leczenie jest najgorsze i najtrudniejsze. Ciężko stwierdzić czy organizm wytrzyma kolejną "infekcje".

    Miło mi, że konstrukcja się podoba. :)

     

    Pozdrawiam serdecznie 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Prawie jak u Jasnorzewskiej :)

     

    Nie widziałam Cię już od miesiąca.
    I nic. Jestem może bledsza,
    trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca.
    Lecz widać można żyć bez powietrza.

     

    Pozdrawiam :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    5 godzin temu, Niewygodna napisał:

     

    Objawy mogą budzić niepokój, lecz leczenie jest najgorsze i najtrudniejsze. Ciężko stwierdzić czy organizm wytrzyma kolejną "infekcje".

    Miło mi, że konstrukcja się podoba. :)

     

    Pozdrawiam serdecznie 

     

    Trzeba wzmacniać odporność...:)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 35 minut temu, Sylwester_Lasota napisał:

    Prawie jak u Jasnorzewskiej :)

     

    Nie widziałam Cię już od miesiąca.
    I nic. Jestem może bledsza,
    trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca.
    Lecz widać można żyć bez powietrza.

     

    Pozdrawiam :)

     

    W liceum zakochałam się w tym wierszu i twórczości Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Twój komentarz sprawił mi dużo radości. Dziękuję.

     

    Pozdrawiam z uśmiechem na ustach :) 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 22 minuty temu, WarszawiAnka napisał:

     

    Trzeba wzmacniać odporność...:)

     

    Tylko jak, jeżeli to wszystko unosi się w powietrzu? :D 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    6 minut temu, Niewygodna napisał:

     

    Tylko jak, jeżeli to wszystko unosi się w powietrzu? :D 

     

    To nie z powietrza się bierze... :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    2 minuty temu, WarszawiAnka napisał:

     

    To nie z powietrza się bierze... :)

     

    Dziękuję - widzę, że się rozumiemy... :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 8 minut temu, WarszawiAnka napisał:

     

    Dziękuję - widzę, że się rozumiemy... :)

     

    Jestem tego pewna. Uśmiechnęłam się czytając Twój komentarz.

    Dziękuję i pozdrawiam :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    2 minuty temu, Niewygodna napisał:

     

    Jestem tego pewna. Uśmiechnęłam się czytając Twój komentarz.

    Dziękuję i pozdrawiam :)

     

    :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Miłość jako choroba całego organizmu? Nie do końca się z tą metaforą zgadzam, ale wiersz fajny. :)

    Tylko na końcu uwaga: serce zakłuło - od czasownika: kłuć (wbijać kolec), a nie zakuło - od kuć (np. podkowy czy szable przez kowala). :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 3 godziny temu, Oxyvia napisał:

    Miłość jako choroba całego organizmu? Nie do końca się z tą metaforą zgadzam, ale wiersz fajny. :)

    Tylko na końcu uwaga: serce zakłuło - od czasownika: kłuć (wbijać kolec), a nie zakuło - od kuć (np. podkowy czy szable przez kowala). :)

     

    Nie mówię, że każda miłość jest chorobą całego organizmu. Ta jednak była niespełnioną miłością, w więc porównałam do choroby, objawów które są przyjemne jeżeli są związane z miłością, ale nieprzyjemne jako choroba. 

    Dnia 12.10.2018 o 13:04, Niewygodna napisał:

     

    na końcu straciłam niezależność
    wymagałam troski

     

    i zapanowała cisza

     

    potrzebowałam czasu
    izolatki i leków
    przez które zapomniałam
    o wszystkich i wszystkim

     

    Zapanowała cisza w kontekście nieotrzymania uczucia i troski od drugiej osoby. Chyba, że właśnie tak odczytałaś. Jak tak to przepraszam za moje wtrącenie. :))

     

    Faktycznie, jakoś umknęło to mojej uwadze. Dziękuję, już poprawione.

     

    Pozdrawiam :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    22 godziny temu, Niewygodna napisał:

    Zapanowała cisza w kontekście nieotrzymania uczucia i troski od drugiej osoby. Chyba, że właśnie tak odczytałaś.

    Nie, odczytałam trochę inaczej: że Peelka w końcu rozchorowała się tak ciężko, iż straciła niezależność i wymagała opieki (specjalnej troski).

    Przyjęłam to jako metaforę tak silnego zakochania się, że traci się poczucie rzeczywistości, jest się kompletnie zaślepionym, nie można o niczym innym myśleć, nie można niczym się zająć, na niczym się skoncentrować, dlatego wymaga się stałej opieki - jest się "chorym z miłości". Taki stan rzeczywiście przypomina chorobę psychiczną. Ale różni się od prawdziwej choroby tym, że nieuchronnie w końcu mija.

    Szczególnie wtedy, kiedy jest to miłość nieodwzajemniona. (Odwzajemniona przechodzi w stan dużo spokojniejszy i zdrowszy - w miłość rodzinną). :)))

    Pozdrawiam serdecznie.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 7 godzin temu, Oxyvia napisał:

    Przyjęłam to jako metaforę tak silnego zakochania się, że traci się poczucie rzeczywistości, jest się kompletnie zaślepionym, nie można o niczym innym myśleć, nie można niczym się zająć, na niczym się skoncentrować, dlatego wymaga się stałej opieki - jest się "chorym z miłości". Taki stan rzeczywiście przypomina chorobę psychiczną. Ale różni się od prawdziwej choroby tym, że nieuchronnie w końcu mija.

    Szczególnie wtedy, kiedy jest to miłość nieodwzajemniona. (Odwzajemniona przechodzi w stan dużo spokojniejszy i zdrowszy - w miłość rodzinną). :)))

     

    Właśnie tak było, jednak ten stan nie mógł przejść w miłość rodzinną, ponieważ nie został odwzajemniony, dlatego peelka się leczyła, żeby ten stan przeminął i to jak najszybciej.

     

    Pozdrawiam :))

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    14 godzin temu, Niewygodna napisał:
    22 godziny temu, Oxyvia napisał:

    Przyjęłam to jako metaforę tak silnego zakochania się, że traci się poczucie rzeczywistości, jest się kompletnie zaślepionym, nie można o niczym innym myśleć, nie można niczym się zająć, na niczym się skoncentrować, dlatego wymaga się stałej opieki - jest się "chorym z miłości". Taki stan rzeczywiście przypomina chorobę psychiczną. Ale różni się od prawdziwej choroby tym, że nieuchronnie w końcu mija.

    Szczególnie wtedy, kiedy jest to miłość nieodwzajemniona. (Odwzajemniona przechodzi w stan dużo spokojniejszy i zdrowszy - w miłość rodzinną). :)))

     

    Właśnie tak było, jednak ten stan nie mógł przejść w miłość rodzinną, ponieważ nie został odwzajemniony, dlatego peelka się leczyła, żeby ten stan przeminął i to jak najszybciej.

     

    Pozdrawiam :))

    Rozumiem. Ale z wiersza to nie wynika - nie doczytałam się tam braku odwzajemnienia. Czegoś tam w wierszu brakuje, jakiegoś drobnego naprowadzenia, że chodzi o brak wzajemności...

    Miłego dnia. :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Zarejestruj się. To bardzo proste!

      Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    • Ostatnio komentowane

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • Ironia mi nie wyszła, myślę że jest się zawsze podmiotem lirycznym, pozdrawiam
      • Bardzo ciężki temat. Niestety nie można obok niego przejść obojętnie. Pamiętam list pewnej towarzyszki, która postanowiła oddać swoją macicę pod przyszły byt, który miał być połączeniem człowieka i goryla. Za pierwszym razem pomyślałem, że to zwyczajny propagandowy bełkot, jednak głód różne dziwne zachowania potrafił kreować.    Zresztą w Rzeszy powstały słynne lebensborny, oficjalnie miały być programem socjalnym dla samotnych matek. A ostatecznie cały program doprowadził do tworzenia obozów gdzie słowianki musiały masowo uprawiać seks z oficerami SS itd na "farmach dzieci" by urodzić kolejne miliony aryjskich panów...    Mam tylko jedno pytanie. "polaku" z małej litery jest błędem czy to celowy zabieg?
      • Co prawda nigdy w życiu nie stosowałem kodeiny. Nie mogę sobie wyobrazić tego stanu. Sztuka na wiele sposób opisuje działanie wszystkich możliwych narkotyków. Dzięki artystom korzystającym z różnych świństw, których sam bym się nie odważył spróbować wierzę, że różne substancje mogą pomagać w działalności twórczej. Jednak lepiej przeżywać własną świadomością. A kiedy ma się odpowiednie preferencje to bez dragów mogą pojawić się bardziej rozbudowane "banie". :D Ja np mam organizm rock'n'rollowca. Paląc dziennie thc po 3-4 dniach mogę kopcić blanty jak papierosy, bo już mnie nie ruszają. Po dyskusjach ze znajomymi wiem, że amfetaminę (której nigdy nie preferowałem) mógłbym jeść formie cukierków, jednak nawet bez tego miewam minimum 5 nocy w miesiącu bez snu. :D Kodeiny nigdy nie stosowałem, jednak wierzę, że nawet do niej mógłbym szybko organizm przyzwyczaić.    Na szczęście to nie wiersz o mnie. Chociaż... a czy ktoś z nas nie ma drobnych nałogów? :D Jako dziecko bardzo mocno musiałem ukrywać swoje zaburzenia obsesyjno-kompulsywne, potocznie nazywane nerwicą natręctw. Dzisiaj łatwiej mi zrozumieć pociąg do używki, która dawała jakąś formę ukojenia od musu dotknięcia danego przedmiotu palcem serdecznym lewej ręki tylko dlatego, że ten u prawej dłoni już przypadkiem zahaczył...    Mam nadzieję, że u autorki "chemiczne chwile" pochodzą wyłącznie od motylków w brzuchu :) Pozdro. :D  
      • Ogólnie nie lubię przesadnego liczenia sylab. Przy jednej mniej/więcej sylabie każdy człowiek instynktownie potrafi odpowiednio zaakcentować wiersz żeby było dobrze (inna sprawa czy tego chcę, są tacy czytelnicy co zaczynają wiersz od technicznego przeliczenia sylab :D). Niestety w tym wypadku jak bardzo bym się nie gimnastykował to prędzej złamię język niż odczytam odpowiednio ten wers.   Ale to tylko jedno zdanie, które mam nadzieję Mwierszoman poprawi :)   Za całość plusik ode mnie. Jednak nie ukrywam, że zadziałała w pewnym sensie zapomoga dla debiutanta. Jak możesz to popraw. Chciałem zaproponować skasowanie zaimka "mu", jednak taki zabieg i tak nie poprawiłby odpowiednio rytmiki...   Do dzieła! :P
      • Nie wiem czemu nie przeczytałem wcześniej. Dobry wiersz chociaż leży w cieniu Masturbatora :D Pozdrawiam :)
    • Najczęściej komentowane

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...