Recommended Posts

Podniesione głosy
unoszone chwilą
zamilkły

 

leżę 
i tylko
słone krople na policzkach
płytki oddech

kłucie w sercu

 

gdzie się podziała
moja obojętność? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Doskonale Peelkę rozumiem. Tylko w moim przypadku zakończenie byłoby inne - mimo upływu wielu lat obojętności nie udało się wypracować.

 

Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Obojętność jest wrogiem poezji, więc nie można jej całkowicie akceptować, chociaż w sytuacjach traumatycznych obojętność byłaby ratunkiem. 

Pozdrawiam :)

Edytowano przez MaksMara

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Niewygodna napisał:

Podniesione głosy
unoszone chwilą
zamilkły

 

leżę 
i tylko
słone krople na policzkach
płytki oddech

kłucie w sercu

 

gdzie się podziała
moja obojętność? 

Tytuł odpowiada na to pytanie: uczucie wróciło... Nie określasz wyraźnie, jaki to rodzaj uczucia, i chyba nie jest to takie ważne, bo według mnie chodzi o powrót do własnej wrażliwości. Nie sugerujesz też oceny tego wydarzenia, pozostawiasz ją czytelnikowi, któremu pokazujesz tylko jego wyrazisty obraz i to mi się (też) podoba. :) Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Pomysł na temat mi się podoba. Chyba tylko miłość potrafi ożywiać, a powrót do życia to oczywiście koniec obojętności. Czytając ten wiersz mam przed oczami rozkwitającą różę... a może motyla rozkładającego skrzydła... a może dziewczynę wpatrzoną w szybę... cóż za różnica. Chwila w której mija obojętność zawsze jest piękna. To zakochanie - panowie i panie. 

Edytowano przez Marek_Bazyli

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Och, te emocje...czasem człowiek dziwi się, co potrafią z nim uczynić...Obojętność jest zła, ale zdrowy dystans nie, tylko jak go zachować,  gdy wszystko buzuje :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 4 godziny temu, WarszawiAnka napisał:

    Doskonale Peelkę rozumiem. Tylko w moim przypadku zakończenie byłoby inne - mimo upływu wielu lat obojętności nie udało się wypracować.

     

    Pozdrawiam

     

    Oh, długo nad nią pracowałam, a i tak w dużej części przypadków ona ucieka. Nagle czuję, że niczego nie wypracowałam.

    Dziękuję za wizytę, pozdrawiam.

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 2 godziny temu, MaksMara napisał:

    Obojętność jest wrogiem poezji, więc nie można jej całkowicie akceptować, chociaż w sytuacjach traumatycznych obojętność byłaby ratunkiem. 

    Pozdrawiam :)

     

    Tak! Masz dużo racji, też podzielam Twoje zdanie. Cieszę się, że wiersz się podoba.

    Pozdrawiam :)

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 2 godziny temu, duszka napisał:

    Tytuł odpowiada na to pytanie: uczucie wróciło... Nie określasz wyraźnie, jaki to rodzaj uczucia, i chyba nie jest to takie ważne, bo według mnie chodzi o powrót do własnej wrażliwości. Nie sugerujesz też oceny tego wydarzenia, pozostawiasz ją czytelnikowi, któremu pokazujesz tylko jego wyrazisty obraz i to mi się (też) podoba. :) Pozdrawiam

     

    Tak, ponieważ chciałabym aby każdy mógł odebrać ten wiersz po swojemu. Niezmiernie mi miło,

    pozdrawiam :)

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 37 minut temu, Marek_Bazyli napisał:

    Pomysł na temat mi się podoba. Chyba tylko miłość potrafi ożywiać, a powrót do życia to oczywiście koniec obojętności. Czytając ten wiersz mam przed oczami rozkwitającą różę... a może motyla rozkładającego skrzydła... a może dziewczynę wpatrzoną w szybę... cóż za różnica. Chwila w której mija obojętność zawsze jest piękna. To zakochanie - panowie i panie. 

     

    Bardzo piękne obrazy masz przed oczami. Cieszę, że w tak śliczny sposób odczytałeś mój wiersz. 

    Pozdrawiam serdecznie :) 

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 31 minut temu, iwonaroma napisał:

    Och, te emocje...czasem człowiek dziwi się, co potrafią z nim uczynić...Obojętność jest zła, ale zdrowy dystans nie, tylko jak go zachować,  gdy wszystko buzuje :(

     

    Oh tak. Człowiek stara się być opanowany, ale przychodzą takie chwilę i takie emocje, że czasami się nie da. A trzymanie ich w sobie również nie jest dobre.

    Pozdrawiam 

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach

    Hmm nie wiem czemu, ale ja ten wiersz odczytałam inaczej. Ten zanik obojętności w znaczeniu jakby negatywnym dla peela. W ogóle wszystko w tym wierszu nie wskazuje czy słowa mają wydźwięk dobry czy zły, stąd dwojaka interpretacja.  'podniesione głosy uniesione chwilą' odebrałam bardziej jako kłótnię - uniesione - podnosić głos - kłócić // albo uniesienie - intymność i jej odgłosy, że tak to ujmę;) 

    Potem

    9 godzin temu, Niewygodna napisał:

    słone krople na policzkach
    płytki oddech

    kłucie w sercu

    Słone mają dla mnie smutny wydźwięk, jeśli byłyby to łzy szczęścia, to miałyby chyba trochę słodyczy.. Płytki oddech, kłucie, dla mnie jest to obraz po kłótni, choć mógłby też oznaczać chwilę po... tejże intymności z drugiej opcji:)

    I obojętność - peelce zdawało się, że ten związek, partner, adorator, jest jej jeszcze albo już obojętny, ale jednak nie, i okazało się to być źródłem bólu dla peelki.

    No więc ja to tak czytam, a widzę, że każdy czyta trochę inaczej:) 

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 19 minut temu, Luule napisał:

    Hmm nie wiem czemu, ale ja ten wiersz odczytałam inaczej. Ten zanik obojętności w znaczeniu jakby negatywnym dla peela. W ogóle wszystko w tym wierszu nie wskazuje czy słowa mają wydźwięk dobry czy zły, stąd dwojaka interpretacja.  'podniesione głosy uniesione chwilą' odebrałam bardziej jako kłótnię - uniesione - podnosić głos - kłócić // albo uniesienie - intymność i jej odgłosy, że tak to ujmę;) 

    Potem

    Słone mają dla mnie smutny wydźwięk, jeśli byłyby to łzy szczęścia, to miałyby chyba trochę słodyczy.. Płytki oddech, kłucie, dla mnie jest to obraz po kłótni, choć mógłby też oznaczać chwilę po... tejże intymności z drugiej opcji:)

    I obojętność - peelce zdawało się, że ten związek, partner, adorator, jest jej jeszcze albo już obojętny, ale jednak nie, i okazało się to być źródłem bólu dla peelki.

    No więc ja to tak czytam, a widzę, że każdy czyta trochę inaczej:) 

     

    Bardzo dziękuję za Twój komentarz. Jest on bardzo trafny. Nie chciałam w wierszu rzucać czytelnika w jedną konkretną interpretację. Sama rozumiem go różnie, w zależności od humoru i chwili. 

     

    Bardzo się cieszę, że wiersz jest odczytywany w różny sposób. Dla mnie najważniejsze jest, żeby czytelnik odebrał wiersz po swojemu. 

     

    Pozdrawiam serdecznie :))

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach

    Kochani, a widział ktoś kiedyś rodzącą kobietę, która w trakcie porodu miała uśmiech na twarzy i rzucała żarcikami na prawo i lewo (o ile nie była nafaszerowana lekami)? Raczej nie. Nie da się rodzić bez bólu. Nie da się kochać bez łez. A jednak kochać się chce. Łzy -nie, a kochać tak. :) Jeśli więc ktoś naprawdę kochać chce, niech się odważy polubić słony smak łez. A kto już pogodził się, że miłość bywa płacząca, ten z tego drzewa zerwie też soczyste owoce słodkości, ekstazy, uniesień i zapomnienia... i tchu mi brakuje.... o tak, brak tchu bywa też :)

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
    4 godziny temu, Marek_Bazyli napisał:

    Kochani, a widział ktoś kiedyś rodzącą kobietę, która w trakcie porodu miała uśmiech na twarzy i rzucała żarcikami na prawo i lewo (o ile nie była nafaszerowana lekami)? Raczej nie. Nie da się rodzić bez bólu. Nie da się kochać bez łez. A jednak kochać się chce. Łzy -nie, a kochać tak. :) Jeśli więc ktoś naprawdę kochać chce, niech się odważy polubić słony smak łez. A kto już pogodził się, że miłość bywa płacząca, ten z tego drzewa zerwie też soczyste owoce słodkości, ekstazy, uniesień i zapomnienia... i tchu mi brakuje.... o tak, brak tchu bywa też :)

    Pięknieś poleciał Marku. Ale co do łez, choć brzmi to pięknie, mam na ten poczet w głowie pewne analizy, ale niech tam zostaną. ale... Czy miłość może obyć się bez łez? Tak, ale wszyściuteńko musiałoby się odbywać po naszej myśli.. (?) płacze w nas miłość, czy zgrzyt, krzywda, złudne oczekiwania..? 

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 6 godzin temu, Luule napisał:

    Czy miłość może obyć się bez łez? Tak, ale wszyściuteńko musiałoby się odbywać po naszej myśli.. (?) płacze w nas miłość, czy zgrzyt, krzywda, złudne oczekiwania..? 

     

    Nie byłoby łez tylko w wyidealizowanym świecie. Płacze w nas brak obojętności. Jeżeli się kłócimy, to znaczy że nie jesteśmy obojętni. Zależy nam. 

    A łzy... cóż, czy ze szczęścia, czy z emocji, smutku i tak zawsze będą w smaku słone. :)

     

    Bardzo się cieszę, że wiersz skłonił do tak różnych interpretacji. Kłótnia, akt seksualny, poród itd to wszystko jest prawdą i jest piękne. Tak, nawet kłótnia może być piękna, bo oczywiście nie mówię tu o wymianie pustych argumentów i rzucaniu w siebie wulgaryzmami. :))

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
    19 godzin temu, Luule napisał:

    Czy miłość może obyć się bez łez? Tak, ale wszyściuteńko musiałoby się odbywać po naszej myśli.. (?) płacze w nas miłość, czy zgrzyt, krzywda, złudne oczekiwania..? 

    Miłość wiąże się z łzami, bo: kiedyś kochana osoba zachoruje, a jeśli ją kocham, to będę cierpiał razem z nią; jeśli kocham dziecko, to ono kiedyś odejdzie z domu i też zapłaczę gdzieś w kąciku, chociaż wiem że będzie szczęśliwe itd. - dużo tego życie niesie. Jeśli nie kocham, to będzie mi to obojętne. 

    Nie chodziło mi o nieporozumienia, odrzuconą miłość, czy podobne sprawy.

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
    1 godzinę temu, Marek_Bazyli napisał:

    Miłość wiąże się z łzami, bo: kiedyś kochana osoba zachoruje, a jeśli ją kocham, to będę cierpiał razem z nią; jeśli kocham dziecko, to ono kiedyś odejdzie z domu i też zapłaczę gdzieś w kąciku, chociaż wiem że będzie szczęśliwe itd. - dużo tego życie niesie. Jeśli nie kocham, to będzie mi to obojętne. 

    Nie chodziło mi o nieporozumienia, odrzuconą miłość, czy podobne sprawy.

    No i znowu pięknie to ująłeś:) i teraz konkretniej. Tak, masz rację. Ja po prostu skupiłam się na innym typie łez, że tak powiem.

     

    14 godzin temu, Niewygodna napisał:

     

    Nie byłoby łez tylko w wyidealizowanym świecie. Płacze w nas brak obojętności. Jeżeli się kłócimy, to znaczy że nie jesteśmy obojętni. Zależy nam. 

    'Płacze w nas brak obojętności' - ładnie powiedziane. Co do kłócenia, to akurat zależy jakie to kłótnie, ale ja mam chyba do tego inne podejście. Bo jak dla mnie kłótnie raczej biorą się z innych powodów - innych wizji, potrzeb, wyobrażeń drugiej osoby, wspólnego życia. Za to, jak to wygląda później, odpowiada 'zależenie'. Te kij ma znacznie więcej niż dwa końce:) Więc nie ma co się kłócić o kłócenie hehe

     

    A co do smaku łez, (w świecie realnym), to no cóż, masz rację;) 

     

    Pozdrawiam

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach

    Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

    Utwórz konto

    Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

    Zarejestruj nowe konto

    Zaloguj się

    Posiadasz własne konto? Użyj go!

    Zaloguj się

    • Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

      Zarejestruj się. To bardzo proste!

    • Ostatnio komentowane

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • W prozie może tak, (choć przyznam szczerze że przydlugie opisy mnie usypiaja np. H. Sienkiewicza :) )ale w wierszach raczej trzeba dać miejsce wyobraźni i tej migielki. Był tu autor którego tomik poezji mam w domu niestety miał zły nawyk kasowania swoich wierszy. Mianowicie opisał katedrę ale nie mówił o tym ze jest duża itp tylko przez kurz i promienie światła. Niestety ciężko mi opisac technikę itp bo nie jestem polonistą. Najważniejsze że przenosił czytelnika do niej i nie musiałeś patrzeć oczami czułeś jej klimat.
      • Dzięki wielkie, twoja opinia jest bardzo pomocna:) tez mi to zgrzytało, poprawie. Moze tak:   Gdy w październiku jakoś cieplej nagle z szerszego nieba przygrzewa słońce, po jasnej drodze, bezwietrznie w końcu mógłbym iść.   Wsrod lisci złocistych jak rozlane złoto szukam tęsknoty za cieniem obok.   Albo bardziej kombinujac:   Gdy w październiku jakoś cieplej i z szerszego nieba nagle rozlalo się złoto po jasnej drodze bezwietrznie w końcu mógłbym iść.   Liście ogniste odgarniam stopą. Szukam tęsknoty za cieniem obok.   Ja z kolei, ale w odniesieniu do prozy słyszałem, że lepiej opisywać, niż stwierdzac 
      • Wspominanie    żyją w mej pamięci obrazy tamtych dobrych dni spoglądam dziś przez okno na ulice i myślę czy wciąż nosi może jakieś ślady nas sprzed dziesiątków lat tej dziwnej miłości tych nas tak bardzo sobie na wspak   razem kilka wiosen lipców kilka najwięcej zaś zim stajemy u kresu i ja i ty a byliśmy kim? kiedy latem nagle nakrył nas rozżarzony popiół z wulkanu naszych spojrzeń dotknięć marzeń i gestów   dzisiaj więcej bruzd na ciele niż dni których coraz mniej papieros dymi szaro-niebiesko poświatą wspomnień o kawie kipiącej na kuchence i deszczu na szkle i ciebie we śnie szepczącej że kochasz ten dom i mnie.    (…)   leg paz ’18 Patryk Robacha
      • Może coś takiego Na portalu nauczyli mnie, że lepiej nie opisywać, a dać odczuć czytelnikowi stan :) 20 stopni To może byc Arktyka dla zmarzlucha; ) mam nadzieję ze pomogłem. Może Ci wprawniejsi też przyjdą, bo z tymi radami to sie czuje jak jednooki w krainie ślepców :)   
      • Dzięki wielkie :) Poprawiłem, ale jeszcze pomyślę.  
    • Najczęściej komentowane