Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
Niewygodna

Swobodna przyjaźń

Rekomendowane odpowiedzi

Beznamiętnie 
byłeś blisko
tak wiele lat
poznałam każdego demona
marzenie i plan

 

a jednak ukłuło 
gdy o niej wspomniałeś
znikł obiektywizm

 

swobodna przyjaźń 
odeszła

 

a może już dawno jej nie było?

Edytowane przez Niewygodna (wyświetl historię edycji)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Krótki i prosty, ale z dużym ładunkiem emocjonalnym i wyrazistą puentą. Puenta jest wprawdzie przewidywalna, ale to nic nie szkodzi...:)

Dodam jeszcze, że długoletnia bliskość najczęściej nie jest beznamiętna...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 7 godzin temu, WarszawiAnka napisał:

    Krótki i prosty, ale z dużym ładunkiem emocjonalnym i wyrazistą puentą. Puenta jest wprawdzie przewidywalna, ale to nic nie szkodzi...:)

    Dodam jeszcze, że długoletnia bliskość najczęściej nie jest beznamiętna...

    Tak właśnie myślałam, że puenta może być przewidywalna, najgorsze jest to że dla mnie nie była. Zawsze byłam pewna, że przyjaźnie damsko-męskie istnieją. Chyba muszę jednak zmienić poglądy... ;)

     

    Fajnie, że wpadłaś. Pozdrawiam :))

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    Gość
    20 godzin temu, Niewygodna napisał:

    Beznamiętnie 
    byłeś blisko
    tak wiele lat
    poznałam każdego demona
    marzenie i plan

     

    a jednak ukłuło 
    gdy o niej wspomniałeś
    znikł obiektywizm

     

    swobodna przyjaźń 
    odeszła

     

    czy zastąpiła ją miłość?

    Piękny i bardzo jasny w wyrazie jest Twój wiersz, lecz w moim odczuciu na koniec mogłoby być trochę niejasności, żeby stał się bardziej interesujący i zachęcił czytelnika do samodzielnego myślenia.., np.zamiast "czy zastąpiła ją miłość?" takim pytaniem: "a może dawno już jej nie było?" ? Pozdrawiam :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 11 minut temu, duszka napisał:

    Piękny i bardzo jasny w wyrazie jest Twój wiersz, lecz w moim odczuciu na koniec mogłoby być trochę niejasności, żeby stał się bardziej interesujący i zachęcił czytelnika do samodzielnego myślenia.., np.zamiast "czy zastąpiła ją miłość?" takim pytaniem: "a może dawno już jej nie było?" ? Pozdrawiam :)

     

    Super, bardzo mi się spodobał ten pomysł, już go zastosowałam.

    Dziękuję ślicznie, przesyłam uśmiech :))

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    @Niewygodna coś mi tu nie pasuje. Czy można beznamiętnie być blisko? Uważam, że nie, chyba że chodzi tylko o bliskość fizyczną.

    W wierszu bardzo dobrze ukazujesz toksyczną postawę w miłości, przyjaźni, tylko nie wiem czy było to Twoim zamiarem ? 

    Pozdrawiam :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 1 godzinę temu, MaksMara napisał:

    @Niewygodna coś mi tu nie pasuje. Czy można beznamiętnie być blisko? Uważam, że nie, chyba że chodzi tylko o bliskość fizyczną.

    W wierszu bardzo dobrze ukazujesz toksyczną postawę w miłości, przyjaźni, tylko nie wiem czy było to Twoim zamiarem ? 

    Pozdrawiam :)

     

    Toksyczną? Nie to było zamiarem. Już śpieszę z wyjaśnieniem.

    W tej sytuacji chodzi o to, że pod wpływem małego czynnika można dojść do zaskakujących spostrzeżeń. Taka "stłuczona szyba" troszeczkę, nagłe zorientowanie się, że czuję się już coś innego niż się czuło, a tak na prawdę nie do końca wiadomo od kiedy.

     

    Beznamiętnie, ponieważ nie było namiętności, głównie chodzi o fizyczność. Jeżeli chodzi o bycie blisko, chodzi o relację z osobą, która nigdy nie pociągała fizycznie, ale była zawsze gdy się potrzebowało. Rozmawiało się na wszystkie tematy, ufało, robiło głupie rzeczy i miało wspólne zainteresowana. Po prostu bliska osoba, przyjaciel. 

     

    Pozdrawiam serdecznie :)))

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 59 minut temu, Ithiel napisał:

    Pozwolę sobie być pierwszym, ale mam nadzieję, że nie ostatnim, mężczyzną, który skomentuje ten wiersz. 

    Niebywałe. Albo za rzadko bywam na forum, albo mam bardzo wąskie pojęcie o kobietach tworzących poezję. Co krok bowiem doznaję szoku, kiedy czytam to, co wychodzi spod tych pięknych, filigranowych palców. Nie mogę nadziwić się trafności spostrzeżeń, oszczędnemu graficznie bogactwu treści i sile wyrazu, która prowadzi do nieomal fizycznego oszołomienia. "Wreszcie jakiś pożytek z tej telewizji", jak mówił Witia Pawlak. Chyba będę dziś musiał wcześniej wyłączyć komputer, inaczej spokojnie nie zasnę.

    Ad meritum. MaksMaro, pozwolisz że przyłączę się do szlachetnej Autorki i powiem, że istotnie, można być beznamiętnie razem. Nie nazwałbym już jednakże takiej koniugacji przyjaźnią, w ogóle nie nadawałbym jej miana, lecz pozwolił po prostu się dziać. Przyjaźń jest pewnym ograniczeniem, zaś przyjaźń pomiędzy kobietą a mężczyzną, z trudem tolerowalna przy silnym przyciąganiu obopólnym, niemożliwa. Musisz mi w tym względzie uwierzyć na słowo, całkiem niedawno dane mi było przekonać się o tym, hmmm, werbalnie (uprzednio zaś naocznie i namacalnie).

    "Beznamiętnie 
    byłeś blisko
    tak wiele lat" - w moim przypadku (-aś) to już ponad dziesięć lat.

    Czy zarówno marzenie, jak i plan, były owym "demonem"? Brzmi niebezpiecznie.

    Bardzo mi przykro, że "ukłuło" tylko raz i błogostan przeminął. Ja dostałem kilka razy obuchem w głowę, mimo to makaron dalej nawija się na uszy albo zjadam go wprost z jej ręki. Przepraszam za te wszystkie ekskursy na moje doświadczenie, ale nad wyraz mocno identyfikuję się z tą sytuacją, jaką byłaś uprzejma się z nami tu podzielić. 

    Natomiast rzecz cała jest w moim przekonaniu bardzo doniosła. Oto bowiem Twój wiersz odkrywa owo arcanum poliszynela, którym jest wytrącenie z równowagi spowodowane ingerencją czynnika obcego w znaną rzeczywistość. Nie jest to jednak nawyk powszedni, jak picie kawy rano czy słanie łóżka. Daleko większe zamieszanie wywołuje rezygnacja z przyzwyczajenia czy rutyny, jakie stanowi obecność drugiego człowieka. Gdy zaś jest to także osoba bliska emocjonalnie, wówczas już śmierć w butach. Nie ma na to siły, chyba że znajdzie się taki mocarz, co zdoła rozłupać Ci głowę na dwoje albo wyrwać połowę serca. 

    Poza tym pytanie kończące wiersz - szczerze mówiąc, nie wiem, co mam napisać, żeby nie połamać palców na klawiaturze albo klawiatury w ogóle. Aż strach mnie bierze, żeby zadać inne, ale niech tam: "A może w ogóle jej nie było?". Wybacz, droga Autorko, znowu zaczynam do siebie. 

    Wspaniały wiersz, który nie zachwyci nikogo, kto nie przeżył choćby kilku jego wersów. Co dalej? Powrót do szarej rzeczywistości. 

     

     

    Dziękuję, że się tu pojawiłeś. Czuję się rozdarta, ponieważ z jednej strony cieszę się, że tak dobrze rozumiesz sedno wiersza, co wyjaśniłeś(dziękuję również za to, ja nie jestem dobra w objaśnianiu, a jedynie staram się wyrazić to co czuję, przeżywam, lub zauważam) a z drugiej strony boli mnie, że Ty również musiałeś to kiedyś, nie tak dawno, przeżywać i to z wielką siłą jak sam opisujesz.

     

    Jeżeli chodzi o demony, to można to rozumieć dwojako. Po pierwsze osobno (poznałam każdego demona, marzenie, plan) - lęki czy wady, kompleksy, czyli demony w różnym znaczeniu, które czasami władają człowiekiem. Po drugie demony jako te plany i marzenia, ponieważ w części tych planów osoba w wierszu także miała swoje miejsce, co wpływa na przywiązanie się, zaciska jeszcze bardziej relację przez co kłuje z większą siłą.

     

    Twoje pytanie kończące także przemknęło mi przez głowę, sama je zadawałam.

     

    Jeszcze raz dziękuję za wizytę.

    Pozdrawiam serdecznie :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 38 minut temu, Ithiel napisał:

    Twoje rozdarcie i wynikający zeń ból, choć empatycznie zrozumiałe, są wybitnie nieracjonalne, ponieważ są moje. Miłą jest jednak świadomość, że ktoś zdobywa się na zrozumienie drugiej strony. Co więcej, odmiennie od Ciebie mógłbym się uznać za dobrego w objaśnianiu, gdyby nie takie wiersze, jak Twój, których próżno szukać w podręcznikach do wykładania poezji. Zadziwiające, że w tak osobistym utworze, można rzec: hermetycznym, zdołałem odnaleźć pewną dozę własnej trucizny, jaka krąży od lat w moich żyłach. Przykro, że byliśmy w stanie dotknąć się w tak niekorzystnych okolicznościach.

    Oj, jest taki specyficzny rodzaj demona. Siada wieczorami na piersiach i zapiera dech, nie dając zasnąć. Z tego, co wiem, prześladuje tylko ludzi samotnych, nieszczęśliwie zakochanych lub tych, którzy stracili ukochaną osobę. Z powodu jego sztuczek muszą pozostawać nieustannie świadomi tego, co zrobili i co mogli zrobić. Straszny los. Ciekawe, czy dziś znowu mnie odwiedzi, czy wreszcie się wyśpię.

    Ja zaś dziękuję za mesmeryczny wiersz i z niecierpliwością oczekuję kolejnych.

    Dobranoc. 

     

    Mam nadzieję, mimo że to matka głupich, że już śpisz, a rano obudzisz się wyspany. Jeżeli tak, to

    Dzień dobry,

    jeżeli jednak nie, to 

    Dobranoc 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    15 godzin temu, Niewygodna napisał:

    Tak właśnie myślałam, że puenta może być przewidywalna, najgorsze jest to że dla mnie nie była. Zawsze byłam pewna, że przyjaźnie damsko-męskie istnieją. Chyba muszę jednak zmienić poglądy... ;)

     

    Fajnie, że wpadłaś. Pozdrawiam :))

     

    Moje doświadczenie wskazuje, że na przyjaźń męsko-damską nie ma co liczyć. Wszystko - albo nic. Może to być najwyżej zwykła znajomość...

     

    Pozdrawiam.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 19 godzin temu, WarszawiAnka napisał:

     

    Moje doświadczenie wskazuje, że na przyjaźń męsko-damską nie ma co liczyć. Wszystko - albo nic. Może to być najwyżej zwykła znajomość...

     

    Pozdrawiam.

     

    Wszystko, albo nic... najtrudniej właśnie tak, ale może i najlepiej.

     

    Pozdrawiam :)

     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Ostatnio w Warsztacie

      • Akt IV

        Przeora

         

        image.thumb.png.ab53f2971490c24fc5ff5da12e2d519c.png

         

        Do celi Lony wchodzi Przeora, siada na podłodze przy niej i zaczyna gładzić delikatnie jej ramiona i włosy. Nachyla się nad nią i mówi:

         

        - Ejże, służko moja mała

        Coś ty tam narozrabiała?

        Skarżą na cię się dziewczyny

        Że oto z twojej przyczyny

        Biskup się pogniewać może?

        Zatem –mówię  ku przestrodze –

        Zachowuj się dzisiaj ładnie,

        Rozmawiaj z nim słodko, składnie,

        Dbając, aby się nie zjeżył!

        Bo od niego los zależy

        Zgromadzenia tu naszego!

        Ta moc od Boga samego

        Jest mu w życiu przypisana

        Bowiem w łaskach jest u Pana!

                       

        Lona unosi głowę, patrzy jej w oczy. Przeora uśmiecha się ciepło do niej, ciągnie dalej łagodnie:

         

        - Wszystko tu jest z jego woli,

        A że czasem poswawoli,

        Sobie z którąś ze sióstr naszych

        Toż to przecie… nic nie znaczy.

         

        Z dumą kontynuuje:

         

        -  I ja, kiedym młodą była

        Wybierana przezeń byłam

        Miałam ciało zdrowe, piękne

        Teraz patrz: Jakie uschnięte…

         

        Zasmuca się, oglądając swoje dłonie. Ale szybko wraca do pogodnego nastroju, mówi wesoło:

         

        - We wspomnieniach,  każda chwila

        Z nim spędzona - czas umila!

        Wszystko przecie wszak przemija

        Ale wspomnień nie zabija…

        Z tobą też tak, młódko, będzie

        To nagroda dla cię będzie,

        Zanim przyjdzie ta, co życie

        Wszelkie ścina. I w niebycie

        Zaśniesz … Do dnia zmartwychwstania!

        Który, jak gwiazda zaranna

        Jawi się nam… Z łaski Pana!

         

        Stańczyk:

         

        - Słucha młódka - i się lęka,

        Bowiem jest to dla niej męka

        Gdy pojąć czegoś nie może!

        I już nie wie, czy w uporze

        Nadal ma trwać przysiąg swoich?

        Czy też żarty sobie stroi

        Z niej to całe otoczenie,

        Co miało wieczne zbawienie,

        Przede wszystkim mieć na względzie?

        A tymczasem - jak w obłędzie,

        Seksualnym tkwią jej siostry

        Oraz Biskup! Ten wyniosły

        Władca ich dusz. Eminencja

        Mająca moce zaklęcia

        Które wiedzie do wiecznego

        Życia w niebie. Spokojnego!

         

        Narrator:

         

        - I tak, wierna służka Lona

        Poczuła się jak zdradzona.

        Ta, co miała przed złem chronić

        Zdaje się potwora bronić!

        I to nawet jej wyjawia

        Że seks sama z nim uprawia!

         

        Tymczasem Przeora, otulając serdecznie Lonę ramieniem, pociesza ją:

         

        - Nie bój się więc, moja mała

        Każda z nas mu kiedyś dała,

        Bo to nie jest grzechem żadnym

        Przespać się z tym panem władnym!

         

        Nie jest grzechem gdy ci włoży

        W cipkę chuja sługa  boży

        On ci da wieczne zbawienie

        Po co zatem to zmartwienie?

         

        Nie bój… Nie bój się kochana!

        Pościel pięknie już zasłana

        Idź. I umyj się starannie!

        Poleż sobie trochę w wannie

        Natrzyj ciało olejkami

        Niech mu pachnie, poziomkami!

         

        Bierze jej twarz z miłością w dłonie i szepce na poufnie na ucho:

         

        - Polubisz… Choć pierwszym razem

        Może boleć… Lecz ci radzę

        Teraz się tym nie przejmować

        Jeszcze będziesz mi dziękować…!

         

        Na koniec marszczy czoło, ale uśmiecha się pokrzepiająco:

         

        - Eminencja lubi czasem

        Nim rozpocznie dźgać kutasem

        Zakląć sobie. Powydzierać

        W słowach swoich nie przebierać

        Niech Cię jednak to nie płoszy

        Bo zaznasz z nim moc… Rozkoszy!

         

        Zatrzymuje się w drzwiach i odwracając się rzuca stanowczo:

         

        - W oczach Pana, zawsze, wszędzie

        Ty dziewicą czystą będziesz

        Bowiem taka jest moc jest dana

        Dla księdza biskupa z Pana

        Boga w niebie najwyższego

        Oraz Ducha Najświętszego.

         

        Koniec Aktu IV

    • Najpopularniejsze w ostatnich 7 dniach

    • Zarejestruj się. To bardzo proste!

      Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • @beta_b hej! Widzę, że trochę pozmieniałaś...czy więcej waży NIC, od nic...? "Ciężkie niebo  jest ciężkie"....brzmi niestety trochę jak Masło jest maślane.... Można napisać ....niebo jest ciężkie a poza tym nic....ale to nie mój wiersz. Pozdrawiam :)
      • @Wiesława Pani Wiesławo, proszę wybaczyć, ale to się nazywa kawa na ławizm...z wierszem to ma tyle wspólnego, co ja z Pszczółką Mają. Pozdrawiam :)
      • @Natuskaa  Cześć, spędziłem kilka chwil przy twoim wierszu. Myślę, że trochę nieszczęśliwy jest rym miłości-czułości. Wydaje się on przypadkowy przez co stawia pod znakiem zapytania czy tekst jest do końca przemyślany. To może odstraszać tych którzy chcieliby się w niego wczytać.     Myślę, że tytuł oznacza tak naprawdę samotność. Cały wiersz jest o miłości i związkach. Wydaje mi się, że PLka jest osobą samotną i pisze jak to wszystko wygląda z jej perspektywy.     Mimo, iż samotna, PLka nie izoluje się na siłę. Wręcz przeciwnie lubi słuchać o miłości. Zwłaszcza naturalnej jak bijący strumień i tak samo czystej. Szanuje zwłaszcza miłość dojrzałą. Na marginesie - szemrze zmieniłbym na szepcze. Szept kojarzy się z szeptaniem czułych słów na ucho. Za to mamy szemrane interesy.     Drzeć się jak stare prześcieradło - czyli mamy do czynienia z kłótnią. Z ranieniem się nawzajem. A potem wywlekaniem tych wszystkich brudów na widok innych, na płot. I wypominanie sobie wszystkich przewin z przeszłości. PLka zastanawia się nad sensem tych wszystkich konfliktów w związkach.     PLka zna dobrze wszelkiego rodzaju miłosne zabobony. Być może jest bardzo samotna i czuję się jakby była zarówna starą panną jak i wdową jednocześnie. Czyli podwójna samotność. Może po prostu wszystkie te mity dotyczące kobiet tak na nią oddziałują, że czuje się, jakby do niej przynależały.     Elementarz - PLka ma już za sobą doświadczenia, które nauczyły ją co to jest miłość i jak kochać.   I mimo to, że PLka tyle wie o miłości, PLka chce się wpleść w warkocz który wszechświat na stałe nosi. Jeśli warkocz oznacza panieństwo, to może końcówka wiersza mówi, że PLka chce być szczęśliwa sama ze sobą. Że w ostatecznym rachunku, nikt we wszechświecie nam tego szczęścia nie da? Tylko my sami? I dopiero wtedy możemy się nim podzielić.   Interpretacja bardzo luźna, ale pisałem ją późno w nocy :). W każdym razie wiersz zatrzymał na chwilę. Nie wszystko mi się w nim podobało, ale starałem się go zrozumieć :).
      • @Henryk_Jakowiec   Czuję, że wiem, że to tutaj budujemy  Magię śmierci i życia w zaświatach Błogie obłoki, których nie przesuniemy  W zakątek odległy, w los za kratach    Czynem dumy, dziełem rąk i myśli  Tworzymy zakątki snów i łaski  Ci, co uwierzyli, to ci tam doszli  Tam, gdzie nikt nie nosi maski    Wierni wartościom dostaną dom W kwiatach i w pyle dni złotym  Tylko odczytując żywotu tom  Zgubimy najgorsze losu kłopoty    Oddajmy się Bogu, temu jedynemu  Co pragnie tylko szczęścia i miłości  Tylko temu nam ludziom ofiarnemu  O hektolitrach ważnej nam litości    Miło popisać w ten sposób, kłaniam się nisko... Dziękuje za miło spędzone chwile.    Pozdrawiam !!!  
      • @fregamo a ja jednak dodam punkcik z komentarzem bo to obraz miasta po którym ja łażę.   pozdrawiam
    • Najczęściej komentowane

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności