bronmus45

Przemyślenia podyktowane życiem

Recommended Posts

Rozumny człowiek odrzuci kamień z buta, który go uwiera i pójdzie dalej. Nieudacznik zatrzyma się, by przeprowadzić swoje własne, drobiazgowe śledztwo - skąd, dlaczego, i z jakim zamiarem ktoś ten kamień podrzucił mu do buta. Często przy tym dochodząc do wniosków nie mających nic wspólnego z rzeczywistością, gdy tymczasem cel do którego zmierzał, coraz bardziej staje się nierealnym.

 

Wniosek ten nasunął mi się po szczęśliwie zakończonej, aczkolwiek tragicznie wyglądającej przygodzie chłopców z Tajlandii.

 

Z wielkim wstydem myślę sobie, jak wyglądałaby podobna historia w dzisiejszej Polsce, pod rządami obecnych władz. Przychodzą tutaj mi na myśl niedawne przecież, wzajemne obwinianie się za opieszałość po katastrofie żywiołowej, pośród osób sprawujących te czy inne funkcje. Gdy tymczasem doraźną pomoc nieśli ludzie niezwiązani z żadną władzą.

.

Edytowano przez musbron45
zmaina tytułu notki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

  • Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    Zarejestruj się. To bardzo proste!

  • Ostatnio komentowane

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Wyślemy ich na śmierć
      w imię naszych ambicji
      niechaj zdobędą ćwierć
       - Ukrainy i Litwy.   Niech sami znajdą sens
      umierania wśród bitwy
      - dla tysiąca serc
      pragnących śmierci innych   Uśmiercajmy narody
      rękami naszych chłopców
      później twórzmy pochody
      oraz miliony kopców   Tak łatwo na śmierć wysłać
      - przyszłych bohaterów
      i podać ich za przykład
      dla innych klakierów   A my się okopiemy
      w atomowych bunkrach
      nie myśląc o tym czemu
      żołnierz umiera... kurwa
    • Dziękuje za wyjaśnienie, bo byłem pewny, że chodzi po prostu o skojarzenie z debilami w dresie. Moi rodzice nie byli biedakami gdy się urodziłem. Jednak zostali wychowani w skrajnej biedzie i nigdy zawsze starali się ubrać w dobrej cenie. Nie będę ukrywał, że jako nastolatek chciałem nosić markowe ciuchy, jednak wstyd mi było wyciągać ręce po pieniądze na drogę ciuchy. Na szczęście dzięki znajomości ojca, który jako nastolatek handlował ciuchami na największej na śląsku giełdzie miałem dostęp do tanich ubrań markowych. Niestety głównie to były kradzione dresy firm nike, puma, adidas reebok... itd. Najzabawniejsze, że dziewczyny, których uwagę chciałem najmocniej wzbudzić pokazały mi totalną pogardę i zrozumiałem to dopiero w technikum... Miałem takie szczęście, że już w wieku 14 lat zacząłem fizycznie zarabiać pieniądze, dzięki czemu w wieku 16 lat nie miałem problemu z kupnie spodni za 250-350pln, chociaż rodzice uważali mnie za wtedy za kretyna.    Tak czy inaczej. Pojęcie "świst ocierających się ortalionowych nogawek" utrwalił mi się w głowie jako mój własny opis akcji moich kolegów z dzieciństwa gdy zaczynali swoje pierwsze chuligańskie wybryki (kiedy ja nosiłem dresy to ich matki ubierały w targowe sztruksy). Przepraszam za nadinterpretację, każdy ma swoje słabości. Ja pewnie mam zbyt słaby słuch żeby mnie takie rzeczy ruszały.  Pozdro :)
    • Witaj Waldku, a może tak:   bo ja cenię nie co w szkatułce ani za obrazem ukryte lecz w swoim sercu   ładne i przykre zarazem, bo dzisiaj to rzadko spotykana "dolegliwość" :) Pozdrawiam.    
    • Dobry :) Pozdrawiam :)
    • Nie, to nie to. Jest coś takiego jak uczulenie, 'alergia' na dźwięki. W dzieciństwie często bawiliśmy się przeciągając kawałkiem styropianu po szybie okna. Wydawało to specyficzny, piszczący, wysoki dźwięk, co niektórych moich kolegów i koleżanki doprowadzało do szału. Nie rozumiałem tego, dopóki mama nie kupiła mi ortalionowego płaszcza. Brrr, to był mój pierwszy i ostatni taki płaszcz w życiu. Na jego szelest dostawałem gęsiej skórki, mięśnie całego ciała napinały się i czułem się jak lekko sparaliżowany. Bardzo nieprzyjemne uczucie. Nie spotkałem nikogo więcej, kto by w ten sposób reagował na ortalion, ale spotkałem wielu ludzi uczulonych na dźwięki, przeważnie wysokie, piskliwe. Wspomniany już styropian, piłowanie piłką lub pilnikiem metalu, dźwięk wydawany przy szorowaniu garów itp. Miałem kolegę który miał uczulenie na dźwięk, jaki wydaje wata zagryziona w zębach. Jak on do tego doszedł? Nie pytaj. Sam do tej pory się zastanawiam :) Zdrowia :) bez alergii :)
  • Najczęściej komentowane