Skocz do zawartości
Bożena Tatara - Paszko

modliszka Danusia - satyra na kochajace inaczej

Recommended Posts

pod lasem na skraju łąki

(gdzie nikt iść  przecież nie musiał)

mieszkała sobie w samotni

zielona modliszka Danusia

 

niech zieleń nikogo nie zwiedzie

niewinność tej nie jest symbolem

to tylko zwyczajny kamuflaż

by wspomóc naiwnych podboje

 

już jeden był jej się trafił

i nawet dostąpił zaszczytu

spłodziwszy co nieco ustąpił

pożarła go będąc u szczytu

 

żądzy pazernej co niszczy

nie tylko kwiecie uczucia

truchło za próg wyrzuciwszy

sięgnęła po czarę współczucia

 

i piła zachłannie do dna

aż wreszcie usidlić zdołała

kolejną ofiarę uczucia

którego sama nie znała

 

w miłosnym tańcu spleceni

pląsali bez ładu i składu

to dla niej za mało pieniędzy...

to on nie dostał obiadu...

 

aż wreszcie znużony danser

po rozum poszedł do głowy

po co mi taka modliszka

co nawet unika alkowy

 

dałby się schrupać choć raz

byleby z tego coś mieć mógł

maleńką córcię lub syna

gdyby na starość zaniemógł

 

 

co przyniósłby szklankę wody

i serce stare pocieszył

lecz kochał swoją modliszkę

więc grzeczny był i nie grzeszył

 

modliszce wciąż było mało

tupnęła maleńką nóżką

- ciągle nie jestem bogatą

wynocha z mojego łóżka

 

do pracy jazda aż uznam

że będę miała już dosyć

lecz nie myśl, że będzie łatwo...

do końca będziesz mnie znosić

 

a następnemu już mówię

że jest kochany, jedyny

I love you - będę powtarzać

aż go wprowadzę w maliny

 

z których się już nie wyplącze

do śmierci jego lub mojej

ale najpewniej tej jego

ja zawsze stawiam na swoim !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Być może jestem symbolicznym daltonistą, zawsze jednak byłem przekonany, że to biel wyraża niewinność, zieleń zaś nadzieję. 

Niezwykle zgrabny drobiazg, choć być może nie zaliczałbym go w poczet utworów satyrycznych, prędzej zwierzęcych bajek poetyckich w stylu La Fontaine'a czy Krasickiego. 

Jest więc to historia o miłości zaborczej i destrukcyjnej, nastawionej na konsumpcję w bez- i pośrednim znaczeniu słowa. Do tego wyrazicielka owej miłości jest zarazem nimfomanką, przy jednoczesnym niedorozwoju jej partnerów, którzy nie potrafią się jej oprzeć. Nie przepadam za tym słowem, przeto użyję go tylko raz: gender. Moim zdaniem dobrze zostały ukazane przywary niewieściego rodu, ponieważ jaskrawo i należy tylko ubolewać, że wszelkie ideały, aspiracje i marzenia często zostają zredukowane do poziomu zwierzęcego zaspokajania popędów, jakkolwiek potrzebnego. Rzeczywiście, przedziwna istota, co łączy w sobie niepohamowaną chuć, zarazem dążąc do unicestwienia obiektu swoich zabiegów po chwilowym zaspokojeniu żądzy. Zastanawiam się wobec tego, czy realna, zetknąłem się bowiem osobno z oboma zachowaniami, wszakże razem - osobliwość. 

Przyjemna lektura, której nie zaburzają pewne uchybienia formalne i niekonsekwencje znaczeniowe, wymiany których nie podejmę się, bo zjadłem na tym zęby, zaś sztuczna szczęka pasuje jak ulał.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 9 godzin temu, Ithiel napisał:

    Być może jestem symbolicznym daltonistą, zawsze jednak byłem przekonany, że to biel wyraża niewinność, zieleń zaś nadzieję. 

    Niezwykle zgrabny drobiazg, choć być może nie zaliczałbym go w poczet utworów satyrycznych, prędzej zwierzęcych bajek poetyckich w stylu La Fontaine'a czy Krasickiego...

    Przyjemna lektura, której nie zaburzają pewne uchybienia formalne i niekonsekwencje znaczeniowe, wymiany których nie podejmę się, bo zjadłem na tym zęby, zaś sztuczna szczęka pasuje jak ulał.

    Bardzo dziękuję.

    Cieszę się, że mimo potknięć moja satyra - czy też bajka,  sprawiła odrobinę przyjemności.

     

    Pozdrawiam ciepło :)

    Bożena

     

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach

    już śpiewałem na trzy/czwarte

    poemat miłosny panience,

    lecz gdy ktoś tak nienażarty

    traktuje przygodę z tasiemcem (???)


    - unikam takowej alkowy

    i cóż, że bez

    głowy...

     

     

    nie wiem, czy jest dość zabawnie, żeby głupio pożartować,

    więc tę głupotę biorę na siebie, bo Twój wierszyk  spoko.gif.6720fd59a518a496861cd708817ee807.gif

    Pozdrawiam

     

     

     

    MOD.JPG.eac6c6dc000953da3a6aa37b3444a896.JPG

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Dnia 17.05.2018 o 18:04, jan_komułzykant napisał:

    już śpiewałem na trzy/czwarte

    poemat miłosny panience,

    lecz gdy ktoś tak nienażarty

    traktuje przygodę z tasiemcem (???)

     

    - unikam takowej alkowy

    i cóż, że bez

    głowy...

     

     

    nie wiem, czy jest dość zabawnie, żeby głupio pożartować,

    więc tę głupotę biorę na siebie, bo Twój wierszyk  spoko.gif.6720fd59a518a496861cd708817ee807.gif

     

    Takich modliszek... no cóż 

    wbrew pozom

    jest całkiem sporo

    a radę mam taką na już...

     

    - nim ułożysz poemat

    by był dla niej gotowy

    dla ratowania  głowy

    przeanalizuj  temat

    ;)

     

    Myślę, że niewiele jest sytuacji z których żartować się nie powinno.

    Ta tutaj nie jest ani rzadka ani tabu, więc - nie widzę przeszkód.

     

    Dzięki JanKo  za czytanie i podobanie :)

    Pozdrawiam ciepło :)

     

    Edytowano przez Bożena Tatara - Paszko

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach

    Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

    Utwórz konto

    Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

    Zarejestruj nowe konto

    Zaloguj się

    Posiadasz własne konto? Użyj go!

    Zaloguj się

    ×