Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


bronmus45

Jędrek w opałach - czyli spotkania z puentą ...

Recommended Posts

  • Autor
  • Jędrek w tysięcznym obrazie,

    więc dzisiaj - na lekkim już "gazie"

    przyjmować zechce swych gości.

     

    A tak - po prawdzie - najprościej

    byłoby uczcić go wierszem.

     

    Bo to niedrogo - po pierwsze

    - po wtóre - wymaga tego obyczaj,

    że on, choć sam wciąż pożycza,

    to zawsze w "nabożnym" celu

    - na flaszkę wódki, lub ... chmielu

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach


  • Autor
  • Jędrek zrozumiał coś wreszcie

    - gdy nie ma zimy, to w mieście, 

    widać osoby z kijkami.

    Te maszerują grupami,

    lub każdy osobno pomyka.

     

    Pyta mnie, co za praktyka, 

    tak się zamęczać chodzeniem?

     

    Powiadam - ten ktoś nie jest leniem,

    dla własnej potrzeby kondycji

    korzysta z tej propozycji, by zadbać o swoje zdrowie.

     

    Jeszcze ci jedno dopowiem

    - do nordic walking te kijki, i nie ma tu żadnej zmyłki,

    że ów swoje zapodział narty ...

     

    Jędrek zaś myślał - że żarty ...

    .

    obrazek z sieci

    .

    nordick walking x 560.jpg

    .

    Edytowano przez bronmus45
    wstawienie grafiki

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Jędrek "załapał bluesa" - z kijkami pod pachą

    poszedł w stronę jeziora. By już "bez obciachu"

    potrenować chodzenie nordic walking stylem.

     

    Zauważył mnie jednak, przystanął na chwilę

    by namawiać, bym również chciał pospacerować.

     

    Owszem, ale nie dzisiaj - nie muszę trenować ...

    kijki takie posiadam, lecz teraz nie mogę

    - wyszedłem coś załatwić. Lecz od jutra w drogę

    ruszymy obydwaj dookoła jeziora.

     

    Jędrek się ciut wystraszył, bo odległość spora,

    lecz wstyd mu się wycofać. Przyjdzie - tak obiecał.

     

    Jutro więc zobaczymy - ale będzie heca ...

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Jędrek przyszedł z kijkami - chce słowa dotrzymać,

    no i wokół jeziora na piechotę "dymać"

    - a to nie przelewki - czternaście "z okładem"

    kilometrów - rzecz jasna. Pewno damy radę;

    ja sam już wielokrotnie "zaliczyłem trasę".

     

    Jędrek swoje dresy mocniej ścisnął pasem

    - i poszliśmy ... Pierwsze kilometry cztery

    - początek Trzesieki. A idź ... do cholery

    - ja wracam do domu - tak Jędrek powiada ...

     

    Tam jeździ autobus, więc też w niego wsiada,

    bo już sił nie miał, aby na piechotę

    przejść z powrotem ścieżką. Woli spacer z kotem.

     

    P.S - Trzesieka - obecnie osiedle Szczecinka / dawniej wioska nad jez.Trzesiecko.

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Od samego rana Jędrek mnie unika

    - wstyd mu za kondycję, niby podróżnika.

     

    Mam jednak nadzieję, że treningi wznowi

    i spacer nordic walking sobie przysposobi.

     

    Raźniej byłoby we dwóch okrążać jezioro

    - trasa dosyć długawa - kilometrów sporo,

    w plecaku wraz z jedzeniem można mieć i piwo ...

     

    Wtedy Jędrek by może nie spoglądał krzywo,

    na wysiłek włożony, aby dostać jego.

     

    No i pozostałby nadal "zacnym" mym kolegą ...

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Zobaczyłem Jędrka z nartami na stoku,

    - narty miał na ramieniu, dotrzymywał kroku

    pieskowi, co coś wąchał po rozległym zboczu.

     

    Wreszcie obaj stanęli. Pies coś nagle poczuł,

    więc podszedłem i pytam - co tutaj szukają?

     

    Jędrek mi odpowiada, że był gdzieś tu zając,

    lecz przepadł bez wieści kilka godzin temu.

    Teściowa zaś kazała szukać właśnie jemu

    owego zająca, co na pasztet chciała ...

     

    ... bo inaczej mu łomot sprawić obiecała!!!

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Spotkałem dziś Jędrka na lodowisku

    - śmigał na łyżwach, pochylony nisko ...

     

    Zatrzymał się przy mnie, i tak powiada

    - poratuj w biedzie swojego sąsiada,

    obiecałem bowiem bilet wykupić

    gdy będę zjeżdżał. Mnie już w nogach "łupi",

    a nie mam forsy, by zakończyć ślizgi ...

     

    Od lat już znałem te Jędrka umizgi,

    więc wykupiłem obiecany bilet.

     

    A ten znów do mnie (za niedługą chwilę)

    bym stawiał piwo w nowym przecież roku.

     

    Nic nie odrzekłem. Przyspieszyłem kroku

    i odszedłem sobie, oby jak najdalej.

     

    Ową ucieczką tutaj się nie chwalę ...

    *

    Edytowano przez bronmus45

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Spotkałem raz Jędrka przed salą balową

    - był tutaj "bramkarzem", więc z miną surową

    wymagał od gości biletów wejściowych.

     

    Nie od wszystkich jednak - w sposób wyjątkowy

    przepuścił swych kumpli, co pod płotem stali.

     

    Powstał więc zaraz tumult na podległej sali,

    bowiem ci bez biletów zajęli dwa stoły ...

     

    Jędrek dziś znów bez pracy, a w kieszeni doły ...

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • ~~~
    Usłyszałem Jędrka, gdy ten chcąc "zabłysnąć"
    głośno innych obmawiał. Lecz wrażenie prysło,
    gdy inni ze słuchaczy zarzucili jemu,
    że jest podłym człowiekiem. Tak szkodzić bliźniemu
    wypada jedynie członkom znanej sekty.

    Bo dla nich przeciwnikiem są wszelkie obiekty,
    które ich przerastają w każdym przecież względzie.

    Jędrek stoczył się na dno, myśląc że przybędzie
    klakierów, co pochwalą taką jego rolę ... 

    Wyznaczył mu ją prezes. Ja ich zaś ... pie....lę!!!
    ~~~

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • ~

    Spotkałem Jędrka na narciarskim szlaku

    - obok z wycinki leśnej drzewa składowano.

    Usiadłem odpocząć, Jędrek obok stanął,

    i zdjął torbę z pleców - piwo miał w plecaku.

     

    Na dodatek w termosie, ciepłe, no i z miodem ...

     

    Popatrzyłem przyjaźnie, bo taką wygodę

    spotkać na stoku zbocza, z daleka od ludzi

    to się nie spodziewałem. Lecz co tu się łudzić

    - z wielką ochotą przyjąłem Jędrka poczęstunek.

     

    W moich oczach rozjaśniał Jego wizerunek ...

    ~~~

    Edytowano przez bronmus45

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • ~~

    Zobaczyłem Jędrka, gdy lepił bałwana

    - odkąd znam ja Jego, rzecz niespotykana,

    by coś dla kogoś czynił, bo chyba dla siebie

    tak by się nie poświęcał. Musiał być w potrzebie

    wyższej konieczności, więc też o to pytam ...

     

    Moją przyjaciółką - jak wiesz - mocna okowita,

    tak mi powiada Jędrek i jeszcze dodaje:

     

    Dotąd żyłem jak marny, niepotrzebny frajer,

    co sam "do lustra" wnosił codziennie toasty.

     

    Od dziś za oknem "kumpel" - bałwan humorzasty ...

    ~~~

    Edytowano przez bronmus45

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • ~

    Spotkałem dziś Jędrka na schodach Ratusza

    - pytam, po co tam idzie? 

     

    Do tego go zmusza życie w wielkim wstydzie,

    że WC tutaj - w mieście - jest mniej, niż kościołów.

    I nie pomogą tu żadne zastępy aniołów,

    jeśli "przyciśnie" nagle potrzeba natury ...

     

    Popatrzyłem z godnością, bo to nie są bzdury,

    a fakt nieco wstydliwy, gdy zajdzie potrzeba

    - tak samo wciąż bolesny, jak brak głodnym chleba.

    ~~~

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • ~

    Na skutym lodem jeziorze, tuż obok Szczecinka,

    Jędrek chciał łowić ryby. Wypił nieco winka

    - wziął oskard i zaczął wykuwać przerębel.

     

    Wiatr szczypał po twarzy, więc wlał sobie w gębę

    kolejną porcję płynu rozgrzewającego.

     

    I wtedy zauważył, że przecież nic z tego,

    bo jak ma łowić ryby, gdy zapomniał wędki?

     

    Wypił do dna z butelki, a był przy tym prędki ...

     

    Zatem wrócił do miasta po zapasy nowe

    - lecz o rybach zapomniał. Taką już ma głowę ...

    ~~~

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • ~
    Zobaczyłem Jędrka z łopatą przed bramą
    - a śniegu napadało dość sporo tej nocy - 
    Pomyślałem - być może, moje oczy kłamią,
    bo gdzieżby to Jędrek w poranek uroczy
    zamierzał śnieg odgarniać dla wspólnej wygody ...?

    Podszedłem i pytam - jakiej to nagrody
    oczekuje od kogoś za taką postawę?

    Teściowie chcą przyjechać do niego na kawę,
    więc musi udostępnić im wjazd na podwórze
    - tak odpowiedział Jędrek, a jeśli go wkurzę,
    to może mi znienacka łopatą przywalić.

    Wolałem więc czym prędzej stamtąd się oddalić ...
    ~~~

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Spotkałem dziś Jędrka przed wejściem do domu

    - był jakiś "nie taki", czyli całkiem trzeźwy -

    lecz włosy w nieładzie, jak z słomianej mierzwy,

    przemknąć chciał też bokiem, nieco po kryjomu ...

     

    Pytam go zatem - co się dziś z nim stało?

     

    Ucieka przed teściem, któremu wciąż mało,

    że go zdzielił batem, chce jeszcze kłonicą 

    - znalazł go dziś w stodole z pewną ladacznicą ...

    ~

    Edytowano przez bronmus45

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • ~

    Zobaczyłem Jędrka - tym razem o zmroku,

    chciałem z nim pogadać, przyspieszyłem kroku,

    lecz on nagle zwrócił się wprost w moją stronę

    i tak mi powiada - słyszałem, że żonę

    podrywasz moją, jak mnie nie ma w domu ...

     

    Nie to, że jestem zazdrosny - lecz takiego sromu

    sąsiad sąsiadowi czynić nie powinien.

     

    Zobaczył coś pewnie i po mojej minie,

    bo grzeczniej zagaja, bym stawiał mu wódkę.

     

    Jak nie - to mnie pobije - i to z dobrym skutkiem ...

     

    Cóż było robić ... nie chcę głośno przeczyć,

    gdy w jego to słowach wiele jest ... do rzeczy

    ~~~

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Jędrek "miał interes" do kogoś w Ratuszu

    - wypił chyba co nieco (tak, dla animuszu) -

    bo gdy go spotkałem, odgrażał się bardzo,

    że pokaże tym "dupkom", co to każdym gardzą,

    jeśli ktoś się dopomni o swoje tam prawa.

     

    Rozmowa nad wyraz byłaby ciekawa,

    jednak zmogła go bardzo chęć wypicia piwa.

     

    Nie poszedł do Ratusza. Pewno odpoczywa ... 

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Zobaczyłem Jędrka dziś w ulicznym tłumie

    - mnie jednak nie dojrzał, w głębokiej zadumie

    spoglądał w głąb miasta, gdzieś w koniec ulicy.

     

    Czego wypatrujesz - czyżbyś wzrok swój ćwiczył?

    - pytam jego grzecznie, bo byłem ciekawy ...

     

    Miałem tutaj załatwić pewne, ważne sprawy

    - tak Jędrek odpowiada i zaraz dodaje:

    był tutaj umówiony z pewnym, no ... lokajem

    pracującym w bogatym domu tego właśnie miasta.

     

    A jego pan - zapewne - w miliony obrasta;

    "oskubać" go więc nieco wspólnie uradzili.

    Na tym nie zakończył. Po niedługiej chwili

    powiada zwyczajnie - sąsiad, postaw piwo

     

    - to już było normalne, stwierdzam - jako żywo ...

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Spotkałem się dziś z Jędrkiem na targowym placu

    - czyli rynku miejscowym. On zwykle "na kacu"

    teraz trzeźwym się zdawał, co mnie zadziwiło.

     

    Nie mogłem zrazu pojąć, co się za tym kryło,

    więc pytam wprost (uprzejmie), czy nie chory czasem?

     

    On mi wnet odpowiedział - przyszedł po kiełbasę,

    bo wyroby domowe, to dobra przekąska,

    a libacja u kumpla będzie też niewąska,

    i wysłali go tutaj, by coś zachachmęcił.

     

    Odszedłem czym prędzej, by mnie w coś nie wkręcił ...

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • ~

    Dziś niedziela, więc Jędrek gdzieś obok kościoła

    dojrzał mnie w grupie osób. Toteż i zawołał ..

     

    Sąsiedzie, a podejdź no ty do swego kamrata

    - może mu w czymś pomożesz (... tu - budżet załatasz).

     

    Podszedłem - chociaż wiedziałem czym się skończyć musi.

    I tu się przeliczyłem. Jędrek bowiem kusi,

    bym poszedł z nim na piwo, a może kielicha 

    - on na dodatek stawia. Myślę, co u licha?

     

    Dostał spadek po dziadku, żona o tym nie wie

    (pieniądze - nawet sporo - przechowuje w chlewie),

    musi więc mieć kolegę, by też pomyślała,

    że on mu właśnie stawia. Ot, i cały "bałach" ...

    ~~

    Edytowano przez bronmus45
    W drugim wersie zamieniłem "Więc też" na "Toteż"

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach

    Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

    Utwórz konto

    Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

    Zarejestruj nowe konto

    Zaloguj się

    Posiadasz własne konto? Użyj go!

    Zaloguj się

    • Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

      Zarejestruj się. To bardzo proste!

    • Ostatnio komentowane

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • @TakitamWpis Dziękuję serdecznie ;) Pozdrawiam, NN.
      • Dziękuję, @iwonaroma    to bezgraniczne uwielbianie wszytkiego, co związane z drugą osobą. Odnajdywanie jej w każdym, choćby najmniejszym, przejawie jej egzystencji.    Twoja interpretacja dobra.    Do mnie przemawia ta edycja wiersza.   dziękuję
      • Próbowałem cię rzucić,
        odstawić i w kąt posłać;
        niechciane dziecko,
        darem i przekleństwo
        prawdy słowem malować   zamawiam pizzę białym,
        do ludzi mówię czarnym
        a jestem w tym taki szary,   nie przez okulary
        widzę inne barwy i świat,
        każdy może pęknąć;
        jestem w tym sam!
        koloruję codzienność
        już bez was...    stworzyli mi czas na zmiany,
        jednym ,,nie" ,sypią się rozdziały:
        czy to ważne, ten trzepot,
        czy ważny, gdy brak mi
        bo pali się przeszłość,
        chodź, zabraknie ci jej,
        rozdarty, wszystko ci jedno
        choć jestem i słyszę
        widząc obce piękno   wasz styl bycia wspólny
        i wnętrza rozwarte, usta
        złe dobory, by skłócić
        tuszem zakryć prawdę,
        gdy miłość już pusta,
        nic nie jest warte,
        odchodzę od ludzi...   uważać te słowa
        za ostatni wyraz istoty,
        jak igłą dla zdrowia
        którą syci obcy dotyk,
        zła, nie byłaś gotowa,
        tak myślę każdej nocy...
      • jawnie kojarzę z aluzją do arteterapii, gdzie można odczuć ulgę tworząc. Nie zawsze może i nie każdy ma takie pryncypium tworzenia, ale tak czy inaczej chyba każdemu spływa choć ksztyna satysfakcji po stworzeniu czegoś uwalniającego. Mogę się mylić   Dobre do czytania twoje utwory @Luule, jest w nich jakaś merytoryka ;) (a przynajmniej w tym jednym)
      • Pesymizm, odnośnie uczuć czyżby stawianie na "pustą namiętność"? Uwielbiam realność złudzeń, pozwalają na grę Marzenia, raz są, później ich nie ma, ale echo pobrzmiewa..   Niebieskie tęczówki w oprawie ciemnego makijażu,
        ta kobieta to istna Wenus     Nocny motyl na szybie - Nocna aktywność, na ekranie ciekłokrystalicznym mniemam (szyba - współczesna metafora ekranu)
        Bez skrzydeł nie poleci - Nie osiągnie realnego rezultatu bez kontaktu z materialną rzeczywistością Zginie o świcie - jak największe przyjemności które przerwamy, by uczestniczyć w prozie zapatrzony w latawiec - aluzja, do bycia marzycielem   @Aira dziękuję za świentny materiał do analizy, kłaniam się nisko
    • Najczęściej komentowane

    ×