bronmus45

Jędrek w opałach - czyli spotkania z puentą ...

Recommended Posts

  • Autor
  • Zobaczyłem Jędrka, gdy z samego rana

    zbierał coś pod oknem, i to na kolanach.

     

    Krzyczę więc do niego przez okno z mieszkania

    co takiego zbiera, czy warte starania

    są owe fanty, rozrzucone w trawie?

     

    Jędrek mi odpowiada nadzwyczaj ciekawie,

    że to właśnie trawę rwie tu na śniadanie.

     

    A dla kogo? - nie powie i niech tak zostanie ...

     

    Przypomniałem tu sobie, 

    że kiedyś Jędrek kozę sprowadził do domu.

    Do czego jemu służy? Tylko ku ozdobie?

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Jędrek zbijał sople, co zwisały z dachu

    - jeden spadł mu za kołnierz, więc Jędrek ze strachu

    zaczął się tarzać w piachu, by pozbyć intruza.

    Ten się "wziął i roztopił" - więc nowa kałuża,

    wypłynęła wprost z Jędrka - podejrzanie duża.

     

    Musiał popuścić w spodnie przy tym zamieszaniu

    - ja to wszystko widziałem, więc o tymże zdaniu

    powiem, że jest prawdziwe. I to nie są żarty.

    Jędrek się nie przyznaje - jak zwykle - uparty ...

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Jędrek się złapał za głowę,

    widząc te liczby w liczniku,

    które są właśnie wynikiem

    opisywania go słowem.

     

    Wierzę, że długo jeszcze

    opowieść będzie trwała

    - naszego Jędrka chwała

    wciąż żywa. Ja ją dopieszczę ...

     

    Lecz proszę również innych,

    żeby także wspomogli

    - aby w adresach GOOGLI

    Jędrek był zawsze silnym ...

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Jędrek skrobał dziś szyby w czyimś samochodzie
    - zobaczyłem z daleka, pomyślałem - złodziej!!!
      
    Podchodzę bliżej, wtedy rozpoznałem,
    że to tylko Jędrek i aż się zaśmiałem,
    bo on przecież nie umie jeździć samochodem ...
      
    Usługę robił płatną, na czyjąś wygodę,
    by ten ktoś nie musiał samemu się męczyć. 

    Podszedł też sam właściciel i Jędrkowi wręczył
    banknot, który to Jędrek "weźmie i przepije".
      
    Może to i takiemu lepiej się dziś żyje?

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Spotkałem dziś Jędrka w przychodni lekarskiej,
    siedział sam - w kąciku - bez tej miny dziarskiej,
    z jaką się obnosił codziennie po mieście.

    Chciałem się powstrzymać, lecz spytałem wreszcie
    - na co sąsiad chory, co Tobie dolega?

    - odpowiem uczciwie (bo jesteś kolega),
    że to żona kazała mu iść do lekarza,
    bowiem pomiędzy nimi rzadko się "to zdarza",
    więc ona chłopa takiego precz pogoni z domu.

    Musiałem mu to przyrzec - nie powiem nikomu ...

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Spotkałem dzisiaj Jędrka, gdy wracał z wycieczki

    - na plecach spora torba, a w ręku dwie teczki.

     

    Pytam - co to za dobra niesiesz w tych tobołach?

     

    A, nie ... to zostawił na ławce tu jakiś pierdoła,

    więc żeby nikt nie ukradł, tom przywłaszczył sobie ...

     

    Sąsiad, to chyba dobrze, że tak właśnie robię?

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Jędrek ślizgał się dzisiaj po tafli lodowej,

    nagle"wywinął" orła, no i rozbił głowę

    o kamień, co obok "wyrósł" niespodzianie.

     

    Podbiegłem do niego, czekam kiedy wstanie,

    lecz ten się śmieje głośno i gada od rzeczy ...

     

    Mówię mu - wstawaj wreszcie - lecz temu zaprzeczył,

    twierdząc, że mu tu dobrze i w ogóle miło.

     

    No i na wstrząsie mózgu tak to się skończyło ...

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Odwiedziłem Jędrka, gdy leżał w szpitalu

    po przygodzie z lodem, co glebę zaliczył.

    Wyczułem w jego głosie pewną nutkę żalu

    że nie przyniosłem piwa. A tak na mnie liczył ...

     

    Pobiegłem do sklepu, "przytargałem" kilka

    - myślałem, że na zapas - gdzie tam!!! - tylko chwilka,

    a po piwach ni śladu już przecież nie było.

     

    Jędrek jednak pojemne ma to swoje ryło ...

    .

    Edytowano przez bronmus45

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Jędrek nieco wydobrzał, wyszedł ze szpitala,

    lecz nadal "kręci lody". Od pracy jest z dala,

    która mogłaby pomóc w finansowym bycie.

     

    On uważa inaczej, że ci, "przy korycie"

    rządzący we wsi, gminie a nawet powiecie,

    myśleć powinni ciągle i o jego diecie,

    którą to - bezrobotny - ma cieniutką nieco.

     

    A tymczasem rządzący w jego oczy świecą

    full/wypasem swych autek, willi oraz daczy.

     

    Jędrek zapewne nigdy im już nie wybaczy ...

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Spotkałem Jędrka w parku, tak pod wieczór prawie

    - siedział sobie zziębnięty na parkowej ławie.

     

    Pytam - co Ty sąsiedzie robisz, czyżby medytujesz?

     

    Odpowiedział mi szczerze - on się już nie czuje

    obywatelem Kraju, gdzie rządzą psychole ...

     

    Woli powierzyć innym swoją, marną dolę,

    i znaleźć sobie pracę gdzieś za granicami.

     

    Czy Jędrek ma tu rację? Odpowiedzcie sami ...

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  •  

    ANDRZEJ x 560.jpg

    ~

    Dzisiaj Jędrka imieniny, więc nie radzę żadnej kpiny

    pod adresem tutaj głosić. Taki musiał by przeprosić

    zacne grono jego gości. Podaję do wiadomości

    wszem i wobec owe święto.

     

    Jędrek z flaszką napoczętą

    prosi wszystkich do zabawy. No i żeby nie wyjść z wprawy

    uprasza o wierszowanie jego przygód. Dobrych manier

    pana Jędrka każdy z nas dziś popamięta,

    jeśli zdrowo się napije. A jak nie, no to was kijem ...

    ~~~

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Już po święcie u Jędruli
    - nie spotkałem żadnych żuli,
    którzy by tam mogli przybyć.

    Jędrek trzeźwym był czas cały,
    aż go panie podziwiały,
    jedząc przy tym smaczne ryby.

    Złowiliśmy je w jeziorze,
    myśląc, że nam ktoś pomoże
    spreparować do smażenia.

    Lecz nic z tego, nawet Renia
    - żona Jędrka gdzieś przepadła.

    Do jedzenia zaś przysiadła,
    pałaszując je w całości
    - nawet nie wyjmując ości.

    Teraz będzie do Świąt pościć ...
    .
    Edytowano przez bronmus45

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • spotkanie x 560.jpg

    - rekordzista Jędrek -

    ~

    Padł kolejny rekord!!!. Trzydzieści tysięcy

    już wejść w Jędrka progi - przez miesięcy kilka.

    Witani są tu wszyscy, zawsze najgoręcej.

    ~~

    To wielkość miasteczka z jego mieszkańcami,

    a on cieszy ich właśnie swymi przygodami,

    spisanymi przez autorów licentia poeticą.

     

    Nikt z nas się nie spodziewał tak dobrych wyników,

    a przecież to nie koniec. Jędrek nadal żyje,

    dzięki pomocnym sercom, co tu o nim piszą.

     

    Dziękuje im sam Jędrek. Może to usłyszą ...

    ~~~

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Jędrek nie odpoczywa po wczorajszych baletach

    - musi naczynia zmywać. Jego żona (rakieta)

    wystrzeliła gdzieś z domu, niczym statek Apollo.

     

    Stwierdziła bowiem z rana, że ją nogi bolą

    od tańców - tych nie śmiała odmówić nikomu.

     

    Jędrek nawet rad z tego - już nie po kryjomu

    w swym własnym mieszkaniu może wypić piwo.

     

    Zawołał też na mnie, podążyłem żywo,

    a on mnie wysyła po butelkę wódki.

     

    Przyniosłem jednak kilka. Żeby rozwiać smutki ...

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • No a dzisiaj - w niedzielę - Jędrek w domu siedzi

    - nie ma nawet na piwo ... Od czego sąsiedzi?

     

    Wołam go więc przez okno, on otwiera swoje

    i idziemy "na miasto". Dziś piwne podboje

    zaczynamy od baru, co najbliżej domu.

     

    Znają nas tutaj wszyscy, więc nigdy nikomu

    nie wpadnie do głowy pomysł nader głupi,

    by im piwo postawić - no - znaczy się kupić.

     

    Ciekaw jestem, jak skończy się owa wyprawa

    - na pewno nie w tym barze. To wiadoma sprawa ...

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Jędrek się zastanawia, czy to jego wina,

    że nie znajduje pracy. Czy to może kpina

    z całej tej "dobrej zmiany", która tylko gada,

    że jemu też pomoże. Chyba zrobić dziada

    z niego samego oraz tych ...set tysięcy,

    co nie mają domu, ani też pieniędzy,

    na codzienne potrzeby, człowieczeństwa godne.

     

    Chciał się kogoś poradzić - teraz to jest modne

    - akurat mnie więc o to postanowił spytać ...

     

    Nie umiem odpowiedzieć. Ta prawda zakryta

    jest i dla mnie zagadką. Bieda naszą matką ...

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Spotkałem dziś Jędrka. Początek tygodnia,

    a on jakiś smutny. Nie zdarza się co dnia,

    aby czymś się przejmował. 

    Może zachorował?

     

    Pytam go zatem - w czym te jego troski?

     

    Odpowiada wprost - sam wyciągnął wnioski

    ze swojego, biednego, tak jak dotąd życia.

    I nie ma tu niczego przecież do ukrycia,

    że niechęć do stałej pracy, wraz z jej rygorami

    to nie dla niego jednak. Woli z kolegami ...

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Zobaczyłem Jędrka na ławce przy bloku

    - siedział tam samotnie. Nie odrywał wzroku

    od balkonu, gdzie mieszkał pewien nasz znajomy.

     

    Pytam - czemu się gapisz? Czyżbyś był łakomym

    na żonę kolegi, co skąpo ubrana może się ukazać? 

     

    Proszę ciebie - sąsiad - tak się nie wyrażać

    o mojej moralności - rzecze Jędrek cicho ...

     

    Ten nasz wspólny znajomy, czyli koleś Zdzicho

    miał mu rzucić z balkonu w miękkim pojemniku

    flaszkę czegoś mocnego. Walniemy po łyku?

    .

    Edytowano przez bronmus45
    spacje

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Jędrek dzisiaj wesół - idąc, gwizdał sobie
    - pytam, co się stało, że w tak wczesnej dobie
    radosnym się wydaje, jakby wygrał w Totka?
     
    A wyobraź "se" sąsiad, że to nie jest plotka,
    a fakt już dokonany. Idzie po wygraną ...
     
    Kiedy się dowiedziałeś? 
     
    Właśnie dzisiaj, rano
    ktoś mi podał numery. Wszystkie sześć trafiłem ..
     
    Przecież to 1 kwietnia!!! Nieco się zdziwiłem
    i pytam, kto wie, jakie numery typował?
     
    Był w barze na piwie, przed nikim nie chował
    swojego kuponu ... i wreszcie "zaskoczył"
    że to Prima Aprilis ... Jak on wtedy psioczył ...!!!

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Spotkałem Jędrka na miejskim boisku

    - "haratał w gałę", no i mimo wszystko,

    czyli swojego wieku i zdrowia lichego,

    nie był tutaj zapewne byle kim, lebiegą ...

     

    Przypomniałem sobie, że grał dawniej w lidze,

    dopóki się nie "rozchlał". Nawet ja się wstydzę,

    bo to i mój kolega z młodzieńczych lat przecież

     

    - co się z nim teraz dzieje, to już sami wiecie ...

    Edytowano przez bronmus45

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach

    Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

    Utwórz konto

    Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

    Zarejestruj nowe konto

    Zaloguj się

    Posiadasz własne konto? Użyj go!

    Zaloguj się