Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
bronmus45

Jędrek w opałach - czyli spotkania z puentą ...

Rekomendowane odpowiedzi

Spotkałam raz Jędrka na szpitalnym łóżku,

siedział na nim /owszem/ drapał się po brzuszku.

Zapytałam z troską: co się stało chłopie?

Zjadłem muchomora. W wątrobę mnie kopie.

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Spotkałem Jędrka jak niósł muchomory ...

    - nie jedz tego świństwa, bo będziesz chory!!!.

    A on mi na to, że prosił go tato;

    chce poczęstować sąsiadkę herbatą ...

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Spotkałam raz Jędrka z panią doktor Anną,

    leżeli w dyżurce przykryci sutanną.

    Skąd się tutaj wzięła ta czarna sukmana?

    Księżulo pacjentki spowiada od rana.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Spotkałem raz Jędrka w Agencji dość znanej

    jak płacił dziewczynie tam właśnie poznanej.

    Pytam się więc grzecznie - za co i ile?

    - przekonasz się sam za niedługą chwilę ...

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Spotkałam raz Jędrka na RTG - nie,

    jak robił wątrobie prześwietlenie.

    Pytam: po co, na co, co się stało?

    Muchomor zatruty. Uszedłem cało.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Spotkałem Jędrka - zbierał muchomory

    - grzyby trujące, lecz ładne kolory.

    Nazbierał już koszyk cały,

    aż z wierzchu wystawały.

    Będzie z nich robił napój na ... wybory

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Spotkałam Jędrka na szpitalnym sedesie,

    wydalał czerwonego, a echo się niesie.

    Proszę go uprzejmie: może waćpan ciszej?

    Wszyscy śpią przykładnie. Doktor nie usłyszy.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Jędrek, Żwirek, a także Muchomorek

    szli razem na rynek. Bo był to wtorek.

    Wracał tylko Jędrek. Pytam - gdzie koledzy?

    - sprzedałem ich obu. Nawet bez ich wiedzy ...

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Spotkałam raz Jędrka w pobliskiej aptece,

    kupował ibuprom i niebieskie hece.

    Więc mówię do niego: serce masz za słabe.

    Zażyję po śmierci, jak legnę na babie.

    Edytowane przez MaksMara (wyświetl historię edycji)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Spotkałem dziś Jędrka w pewnej, Wyższej Szkole

    - czerwony na twarzy. Pot miał też na czole.

    Pytam zatem - co tutaj porabiasz?

    Uczyć się nie musisz, jesteś (ponoć) hrabia.

    On na to powiada - odejdź stąd, matole ...

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Spotkałam raz Jędrka na spacerze z kotem

    szli tak elegancko i nawet z polotem.

    Nagle pies zaszczekał

     Kot na twarzy pana, zadem od ogona

    Jedruś zadziwiony, bo to była ona.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Spotkałem raz Jędrka z moją, byłą żoną

    - byli razem w łóżku (za lekką zasłoną).

    Pytam zatem, jak wam idzie,

    i czy wiecie coś o wstydzie?

    On na to powiada - ma zakryte łono ...

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Na razie tyle, bo tak się śmieję, że widzę motyle :))))))))))))

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    52 minuty temu, musbron45 napisał:

    Spotkałem Jędrka jak niósł muchomory ...

    - nie jedz tego świństwa, bo będziesz chory!!!.

    A on mi na to, że prosił go tato;

    chce poczęstować sąsiadkę herbatą ...

    Dobre :))

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 10 minut temu, MaksMara napisał:

    Na razie tyle, bo tak się śmieję, że widzę motyle :))))))))))))

    Gdy spotkałem Jędrka, to łapał motyle

    - potykał się często, przewracał co chwilę.

    Pytam go zatem - po co ci one?

    - chce łaskotać nimi swoją żonę.

    Edytowane przez musbron45 (wyświetl historię edycji)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Spotkałem raz Jędrka jak prał kalesony

    Mamrotał coś przy tym. Był zadowolony.

    Zapytałem grzecznie: po co czyste gacie?

    Spojrzał spode łba. Odczep się już bracie!

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Dziś Jędrek mnie spotkał (zwyczajna to sprawa)

    i pyta konkretnie - gdzie będzie zabawa?

    Pytam jego - jaka? ... taneczna?

    Odpowiedź nie była już grzeczna

    - a jaka, staruchu? ... iść tam nie masz prawa

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    3 minuty temu, musbron45 napisał:

    Dziś Jędrek mnie spotkał (zwyczajna to sprawa)

    i pyta konkretnie - gdzie będzie zabawa?

    Pytam jego - jaka? ... taneczna?

    Odpowiedź nie była już grzeczna

    - a jaka, staruchu? ... iść tam nie masz prawa

    To po co się pytasz, tak jakbyś nie wiedział?

    Idź sam na zabawę, zjedz z cebulą śledzia,

    to żadna już panna z tobą nie zatańczy,

    będzie dla nie milszy zapach pomarańczy.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Jędrek stał nad rzeczką i tam go spotkałem

    gdy prał swoje ubrania. Więc mu powiedziałem;

    idą święta - jedziesz w gości 

    - kup więc nowe, będzie prościej.

    Spojrzał na mnie i spytał

    - a za co? ... jak wszystko przechlałem

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Spotkałam raz Jędrka w lubelskiej galerii,

    kręcił się ukradkiem przy pewnej cukierni.

    Cukier ci podskoczy. Nie kupuj słodyczy.

    Nic mnie nie przekona, mam apetyt byczy.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    • Zarejestruj się. To bardzo proste!

      Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • @iwonaroma jasne:)))) Pozdrawiam również.
      • boli mnie to co wczoraj zaistniało pozornie niema przestrzeń bardziej wymowna od hałasu który obnaża duszę   zdecydowanym ruchem nadgarstka przegarniam burzą włosów odchylam głowę spójrz  pięknie zarysowana szyja   gładzę plisowaną spódnicę wolałbyś zobaczyć uda rozdarte pończochy próbuję nieporadnie zszywać na okrętkę kulawym ściegiem   rozłazisz się w moich czułych palcach
      • @Franek K @Antosiek Szyszka Dziękuję za rady ;) @ais Dziękuję bardzo! chyba próbowałam napisać "dwójkę" i "dwoje" równocześnie. Spróbuję jeszcze jakoś nad tym popracować.  
      • @Wieslaw_J._Korzeniowski  Nie napisałbym żeby to było coś w stylu  Tolkiena, wiadomo jest trochę rzeczy wziętych z mitów ale to wszystko już inna historia, trochę skomplikowana gdyby zobaczyć to z całej perspektywy.
      • •––?/––——• Co trzy głowy, to nie jedna – pomyślał banalnie Smok, aczkolwiek spłoszony nieco. Właśnie został przyprowadzony przed Wysoki Sąd. Mógłby oczywiście wszystkich spopielić, ziejąc wrzącym ogniem nienawiści, lecz tradycja to rzecz święta. Nie chce wychodzić przed przysłowiową orkiestrę. Tym bardziej przed kupkę popiołu.                                                                   •<Wysoki Sąd>• – Oskarżony Smoku. Jak zapewne się domyślasz, zostałeś słusznie skazany, na karę ścięcia jednej głowy. Nie wymienię zbrodni, której się dopuściłeś, gdyż liczny tłum ciekawskich przybył i mogłoby dojść do linczu, niezgodnego z prawem.                                                               •<Obserwatorzy>• – A komu by się chciało? Upał jak cholera. Sędzio, daj se luz!                                                                •<Wysoki Sąd>• – Proszę o spokój, bo wszystkich wyproszę z sali.                                                               •<Obserwatorzy>• – Najpierw by trzeba, salą nas obudować.                                                                       •<Narrator>• Zamieszanie jak diabli. Większe i większe. Każdy by chciał powiedzieć swoje. Aż oskarżone meritum sprawy, zaczyna być niecierpliwe, wydmuchując z nozdrzy, dymne pierścionki. Więzów nie zrywa, lecz ma poczucie, że jest lekceważone przez Wymiar i całą resztę.                                    •<Prokurator>• – Też nie wspomnę, za co ta kara, skoro Wysoki Sąd zdecydował, że tak bezpieczniej dla oskarżonego i pozostałych. Lecz muszę niestety, z przykrością poprzeć, stanowisko mojego kolegi Obrońcy, że powstał pewien problem natury prawnej, skoro jak wiadomo, wyroku sądu nikt nie jest władny zmienić. Otóż chodzi o to, że w akcie oskarżenia, nie jest jednoznacznie napisane, którą głowę mamy oskarżonemu ściąć. A ponadto nie jest zaznaczone, że można ot tak sobie, dowolną. A zatem rodzi się pytanie: którą? Prawą, lewą czy centralną.                                      •<Narrator>• Tłum zawrzał jeszcze bardziej, gdyż całkiem fajnie i jeszcze ciekawiej się porobiło. Będzie o czym potomnym opowiadać. Pod warunkiem oczywiście, że rzeczony Smok, nie będzie miał w końcu w zadzie, jakiejkolwiek tradycji i wszyscy przeżyją, do końca rozprawy.                                  •<Obserwatorzy>• – Wszystkie ściąć i basta. To przy okazji, ta właściwa spadnie! – Głupiś. Na cholerę trzy głowy na zupę. Przecie wielkie. Jedna wystarczy. – Najprościej Smoka zapytać, którą mu ściąć. Może wie, tylko milczy. Złośliwie sądowi utrudnia. – Gdyby chciał utrudnić, to by go spłonął ogniem, dupku. – Tylko nie dupku, bo łeb ci zetnę.                                    •<Wysoki Sąd>• – Spokój tam. Cisza. Bo wszystkich wyproszę… z pola. Oddaje głos Obrońcy. Proszę wreszcie coś powiedzieć. Bronić oskarżonego. Od tego pan tu jest. I proszę nie dłubać w nosie. Smok się gorąco podnieca!                                      •<Obrońca>• – Wysoki Sądzie. Popieram stanowisko rodaka z tłumu. Zapytam Smoka, którą głowę pragnie mieć ściętą. W końcu nie może narzekać. Jeszcze mu dwie zostaną. Jestem przekonany, że wskaże właściwą. Przecież znany jest z prawdomówności. Nigdy nie zjadł więcej nas, niż uprzednio zdeklarował. To chyba wszyscy przyznają?                                 •<Obserwatorzy>• – Taa… przyznajemy. Kłamać nie kłamie. Wszystkimi trzema.          •<Konwersacja między→Obrońcą a Smokiem>• – Smoku! Nie glap się apetycznie na białe baranki, wysoko nad tobą, tylko patrz na mnie. Chciałbym ci zadać ważne pytanie. – Obrońco! Jaja sobie robisz. Jestem tu cały czas. Chyba mnie wszyscy widzicie. Przecież nigdzie się nie chowam. Za duży jestem na takie numery. No dobra. O.K. Żeby było zgodnie z procedurą. Zadaj pytanie.                                      •<Narrator>• Zgromadzeni tylko gęby pootwierali z ciekawości, jakby słuchali nie tym, co trzeba. Cisza taka, że nawet porykiwania innych smoków, z dali nie słychać.        •<Konwersacja między→Obrońcą a Smokiem→c.d>• – Drogi Smoku… no więc tak… którą głowę mamy tobie ściąć. – Na pewno nie tą, którą zamierzam odpowiedzieć, bo wtedy nie odpowiem. Czy to jasne? – A którą zamierzasz odpowiedzieć? Bo wtedy zostaną dwie do wyboru i będzie ci łatwiej podjąć decyzję. – Problem polega na tym, że sam nie wiem, którą w tej chwili odpowiadam. Czy na ścięcie, czy drugą… lub środkową. Jestem trochę brzuchomówcą. Nie zawsze odpowiadam z głową. Rozumiesz? – Nie bardzo Smoku. Ty coś kręcisz. Zyskujesz na czasie. Jeszcze sobie pomyślę, że żadnej nie chcesz mieć ściętej. – A wiesz… hmm… że też na to nie wpadłem.                                    •<Wysoki Sąd>• – Oskarżony. Proszę odpowiadać jednoznacznie i nie kluczyć jak stado lecących gęsi.                                         •<Smok>• – Wysoki Sądzie! Jakich gęsi. Przecie wszystkie zjadłem… o cholera… miało się nie wydać.                                  •<Obserwatorzy>• – No nie! To zielone duże, zjadło nasze gęsi. Ściąć mu wszystkie głowy, bo sam to zrobię, jak niektórych kocham.                                    •<Wysoki Sąd>• – Ani mi się waż. Tylko jedną i właściwą. Wy dwaj, proszę kontynuować.            •<Dialog→Między Obrońcą a Smokiem→dalszy c.d>• – Drogi Smoku. Proszę wreszcie odpowiedzieć jednoznacznie. Którą mamy ściąć. Prawą, lewą czy środkową? Miejmy to już za sobą. – No nie. Muszę was wreszcie uświadomić, gdyż dosyć się już ubawiłem. Jesteście normalnie stadem baranów, podatnymi na sugestię. Posłuchajcie uważnie co wam powiem. Jestem rzadko spotykaną, odmianą Bezgłowego Smoka, z wielką siłą sugestii, wywołującą halucynację. Położę się na chwilę. Dotknijcie moich… głów.                                           •<Narrator>• Ze zgromadzonych wyłania się jeden odważny. Podchodzi blisko oskarżonego… i nagle przechodzi przez głowy, jak przez duchy. Po chwili wszyscy biegają wokół smoka. Nawet nie myślą, że bez głów jest mniej groźny i by go można ubić… jednak nie. To smok co ma pysk w ogonie. Nim wszystko zjada i rzecze, co rzecze. Lecz akt oskarżenia, nie dotyczy… ogona, co jest głową.                                         ••<Nie wiadomo→kto, co, gdzie i kiedy>•• – Kochanie. Spójrz. Naszemu dziecku, z tym smoczkiem całkiem do twarzy. – Taa… ale nigdy więcej nie łykajmy tych reklamowanych „halucynków.” – Przyznasz jednak, że fajnie było. Szczególnie gdy się zaczął zmieniać i zmniejszać. – Co tak ryczy na zewnątrz? – Faktycznie. I gorąco jakoś.
    • Najczęściej komentowane

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności