Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


Justyna Adamczewska

Wielkość

Rekomendowane odpowiedzi

Wielkość

 

Niepewność krwawi jak zdarte zwierzęce futro

trzymane w lodówce na kształt skostniałych grani,

ubranych w czapy szerpów patrzących z oddali

na nizinne, wyniszczone do cna koryto.

 

I kłębi się sierść dookoła z ochłapów wyrwanych zmarzlinie,

zdychać nam przyjdzie razem,

ręce ułożyć ze snem.

Wielkość rozniesie nas sama szumnie rzucając kości w kotlinie.

 

Justyna Adamczewska

 

Może ta piosenka nieco rozjaśni obraz powyższy 

 

Edytowane przez Justyna Adamczewska

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach


7 godzin temu, Justyna Adamczewska napisał:

Taktyka rośnie jak zdarte zwierzęce futro,

Jaja kobyły wojskowy nie rozumiem tej frazy, Justyno. Moja definicja taktyki odrzuca możliwość obdarzenia jej możliwością rośnięcia. I również wydaje mi się, że zdarte zwierzęce futra nie rosną.  Subiektywnie wygląda mi to na epatowanie się frazą. Wydaje mi się, że miał być mocny początek, próbujesz zaszokować, obezwładnić widza brutalnością. Podoba mi się druga połowa tego wiersza, bo tam, choć nadal mocno walisz w bęben, to dla mnie w sposób czytelny i namacalny. Pozdrawiam :)

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na tym polega, upragnione dążenie do wielkości, że na koniec rozniesie nasze kości w kotlinie. Tak to zrozumiałam. Wiersz pobudza szare komórki do myślenia i zastanowienia się nad, tym co w życiu  ważne. Aby nie tracić czasu i energii na małostkowość. 

Pozdrawiam serdecznie :))

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Justyna Adamczewska napisał:

Trudno, kocie. Bywaj. Justyna. 

Oj, ale co taka smutna mina? Przeca napisałem, że druga połowa mi się podoba.

Przypomniało mi się, jak rok temu drapaliśmy się z moim Miśkiem po lodzie na Sokolicę. A na górze piękne widoki, Dunajec u stóp, pięćsetletnie sosny uczepione wierzchołka i konsternacja, jak teraz po tym lodzie zleźć? O mało co nie złożyliśmy naszych gnatków w dolinie Dunajca. Nigdy więcej w góry bez raków. A przynajmniej zimą :) Pozdrawiam, Justyno.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, Justyna Adamczewska napisał:

I kłębi się sierść dookoła z wyrwanych ochłapów zmarzlinie,

Jedynie tutaj przestawiam sobie czytając na "ochłapów wyrwanych".

 

A tak poza tym,

to podoba mi się,

klimatycznie i obrazowo ;)

 

Pozdrawiam :))

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 9 godzin temu, kot szarobury napisał:

    Jaja kobyły wojskowy nie rozumiem tej frazy, Justyno. Moja definicja taktyki odrzuca możliwość obdarzenia jej możliwością rośnięcia. I również wydaje mi się, że zdarte zwierzęce futra nie rosną.  Subiektywnie wygląda mi to na epatowanie się frazą. Wydaje mi się, że miał być mocny początek, próbujesz zaszokować, obezwładnić widza brutalnością. Podoba mi się druga połowa tego wiersza, bo tam, choć nadal mocno walisz w bęben, to dla mnie w sposób czytelny i namacalny. Pozdrawiam :)

     

    Kocie, to przenośnia, cały utwór ukazuje nierzeczywistość, takie złudzenia w wysokich górach - halucynacje. To tyle, co mogę wyjaśnić. J. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 7 godzin temu, MaksMara napisał:

    Na tym polega, upragnione dążenie do wielkości, że na koniec rozniesie nasze kości w kotlinie. Tak to zrozumiałam. Wiersz pobudza szare komórki do myślenia i zastanowienia się nad, tym co w życiu  ważne. Aby nie tracić czasu i energii na małostkowość. 

    Pozdrawiam serdecznie :))

    Maks, dziękuję, zrozumiałaś, oj, jak fajnie. Mądre słowa mi napisałaś, b. jestem Ci wdzięczna, bo to mój pierwszy wiersz od dłuższego czasu. Nie mogę pisać, ot co. Ale jeszcze może wystarczy mi cierpliwości i napiszę następne wiersze, opowiadania. Dziękuję, jeszcze raz. Justyna. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Deonix, może przestawię, tak, jak Ty czytasz? Pomyślę, dziękuję b. za komentarz. Ważny dla mnie. Bałam sie wstawić ten wiersz, ale wstawiłam i Wy go czytacie, a juz myślałam, że z pisania przerzucę się na dzierganie. :)). Justyna. 

    GEX-EV-1086.jpg

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Co   prawda  "moi " * nie  byli  pod  Nanga  Parbat, ale  przemierzyli  szlak do Namche Bazar, otarli się  o Mt. Everest.

    Możecie  obejrzeć  zdjęcia  na  blogu  synowej.

     

    * wstaniidz-home

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Jest coś w tym wierszu, co mi się podoba. Tak, druga zwrotka jest ciekawa, ta śmierć przemawia. Pozdrawiam

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 11 minut temu, Luule napisał:

    Jest coś w tym wierszu, co mi się podoba. Tak, druga zwrotka jest ciekawa, ta śmierć przemawia. Pozdrawiam

    Luule, dziękuję uprzejmie. Wiersz o potędze. Bardzo mi miło, że poczytałaś i napisałaś parę słów, :)) Justyna. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Coś jest w tym wierszu, co mnie wciąga jak przepaść. :) Może po prostu przerażenie wielkością gór? Poczucie ludzkiej małości i bezsilności?

    Dolina z wyniszczonym korytem... Ludzie niszczą swoje środowisko życia, to wiemy od dawna, ale gór chyba nie uda się zniszczyć, w każdym razie jeszcze nie teraz. Najwyższe góry pozostają nietknięte, dziewicze. Tak jak wieczna zmarzlina na szczytach.

    Podoba mi się klimat wiersza, chociaż i ja nie rozumiem pierwszej strofy (tej taktyki).

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 36 minut temu, Oxyvia napisał:

    Coś jest w tym wierszu, co mnie wciąga jak przepaść. :) Może po prostu przerażenie wielkością gór? Poczucie ludzkiej małości i bezsilności?

    Dolina z wyniszczonym korytem... Ludzie niszczą swoje środowisko życia, to wiemy od dawna, ale gór chyba nie uda się zniszczyć, w każdym razie jeszcze nie teraz. Najwyższe góry pozostają nietknięte, dziewicze. Tak jak wieczna zmarzlina na szczytach.

    Podoba mi się klimat wiersza, chociaż i ja nie rozumiem pierwszej strofy (tej taktyki).

    Oxyvio, bardzo dziękuję za komentarz. Ludzie nie zniszczą Gór, chodź niektórzy obmyślają taktykę ich zmarnowania. Acz ona rośnie, jak zdarte futro ze zwierzęcia, np. hodowlanego. Futro takowe nie moze rosnąć, boć zwierzenie żyje, o to w tym chodzi. 

    W prawdziwie potężne Góry chodzą najlepsi i docierają na szczyty. To potęga, której nie zdobędą ci, którzy chodzą zdartymi ścieżkami. 

    Miło mi, że wiersz przyciągnął Twoją uwagę. Justyna. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    16 minut temu, Justyna Adamczewska napisał:

    Oxyvio, bardzo dziękuję za komentarz. Ludzie nie zniszczą Gór, chodź niektórzy obmyślają taktykę ich zmarnowania. Acz ona rośnie, jak zdarte futro ze zwierzęcia, np. hodowlanego. Futro takowe nie moze rosnąć, boć zwierzenie żyje, o to w tym chodzi. 

    W prawdziwie potężne Góry chodzą najlepsi i docierają na szczyty. To potęga, której nie zdobędą ci, którzy chodzą zdartymi ścieżkami. 

    Miło mi, że wiersz przyciągnął Twoją uwagę. Justyna. 

    Czy nie zniszczą, to nie wiadomo - już od kilkudziesięciu lat ludzkość ma broń, która jest w stanie rozwalić nawet całą Ziemię. Ale miejmy nadzieję, że do tego jednak nie dojdzie.

    Metafora taktyki jest niezrozumiała bez Twojego wyjaśnienia, Justyno.

    Ale wiersz mimo wszystko wciąga. Jest w nim szczerość i fascynacja, to się czyta.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Dnia 15.02.2018 o 09:21, kot szarobury napisał:

    Jaja kobyły wojskowy nie rozumiem tej frazy, Justyno. Moja definicja taktyki odrzuca możliwość obdarzenia jej możliwością rośnięcia. I również wydaje mi się, że zdarte zwierzęce futra nie rosną.  Subiektywnie wygląda mi to na epatowanie się frazą. Wydaje mi się, że miał być mocny początek, próbujesz zaszokować, obezwładnić widza brutalnością. Podoba mi się druga połowa tego wiersza, bo tam, choć nadal mocno walisz w bęben, to dla mnie w sposób czytelny i namacalny. Pozdrawiam :)

     

    Kocie, zmieniłam pierwszy wers pierwszej zwrotki powyższego wiersza. Teraz chyba lepiej. Justyna. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności