Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


Oxyvia

Zanim

Rekomendowane odpowiedzi

10 minut temu, Deonix_ napisał:

 

Nie tylko Ty.

Ja też nie jestem fanką ekshibicjonizmu,

utwory literackie z tego zarzutu jednak wyłączam.

Dobrze wiem, że ludzie potrafią się pochwalić/pożalić w internecie wszystkim,

od narodzin dziecka począwszy, przez (z przeproszeniem) obsrane gacie, na pobycie w więzieniu skończywszy.

 

Ale wyobrażam sobie, mimo że nie jestem empatyczna,

jakie to uciążliwe musi być dla Oxyvii, skoro rozpoczęła taką dyskusję na ten temat.

I co tu dużo mówić, ma rację.

 

Bo ja też nie mogę pojąć,

dlaczego niektórzy uzurpują sobie prawo do przekształcania wiaty na przystanku w komorę gazową,

obojętnie słońce czy deszcz, nie odejdą nawet tych 10 m, jak mnie w...!

Także nie mam i nie będę miała nigdy do nikogo pretensji o to,

że nie chce wdychać czyichś toksycznych wyziewów.

 

Pozdrawiam :)

 

Oki doki ja pretensji nie mam tez jak juz zaznaczylem wczesniej nikogo do niczego nie namawiam jedynie przedstawilem swoj punkt widzenia. Probuje nigdy nie mieszac sie pomiedzy zwiazki innych ludzi ni wyrazac opinii bo przez moje krotkie zycie nauczylem sie ze mamy dwie strony medalu. ;)  Co do przystanku coz nie stalem dawno na przystanku ale zawsze zwracam uwage grzecznie lub po Jakubowemu ;)

Pozdrawiam 

zeby dolac troche oliwy do zarliwej dyskusji powiem ze sie tu niezla solidarnosc jajnikow zrobila :P 

HELP hihihi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach


2 minuty temu, Marcin Krzysica napisał:

Oki doki ja pretensji nie mam tez jak juz zaznaczylem wczesniej nikogo do niczego nie namawiam jedynie przedstawilem swoj punkt widzenia. Probuje nigdy nie mieszac sie pomiedzy zwiazki innych ludzi ni wyrazac opinii bo przez moje krotkie zycie nauczylem sie ze mamy dwie strony medalu. ;)  Co do przystanku coz nie stalem dawno na przystanku ale zawsze zwracam uwage grzecznie lub po Jakubowemu ;)

Pozdrawiam 

zeby dolac troche oliwy do zarliwej dyskusji powiem ze sie tu niezla solidarnosc jajnikow zrobila :P 

HELP hihihi

 

Też nie lubię się wtrącać nie znając wypowiedzi drugiej strony,

ale tym razem nie wytrzymałam...

 

"solidarność jajników" - taa, dobre :))

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, MaksMara napisał:

W takim razie spoko. Marcinie, chciałam Ci tylko uzasadnić ( abstrachując od Oxyvi i Kota), ze pranie brudów we własnym domu, bądź zamiatanie pod dywan, jest dobre tylko dla tych, którzy potrafią własne problemy rozwiązywać i do tego jest potrzebna współpraca wszystkich domowników.  A jak się nierozwiązany problem wepchnie pod dywan, to ktoś się na tym przewróci, wcześniej czy później. 

Nigdzie nie napisalem by cokolwiek zamiesc pod dywan bo potem nie wygodnie sie chodzi ;) szczegolnie ze czytalem rozne ksiazki i podobno zwloki maja tendecje do puchniecia ;) Zawsze znajdzie sie jakas wscibska ciotka wujek czy siostra ktora czasem ma niewyparzona buzie lecz czasem tez potrafii wiele prawdy przekazac. ja jestem za rozwiazywaniem problemow zawsze i wszedzie czasem prawda boli ale czasem musi zeby przyszlo cos w rodzaju oczyszczenia

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
21 minut temu, Marcin Krzysica napisał:

Oki doki ja pretensji nie mam tez jak juz zaznaczylem wczesniej nikogo do niczego nie namawiam jedynie przedstawilem swoj punkt widzenia. Probuje nigdy nie mieszac sie pomiedzy zwiazki innych ludzi ni wyrazac opinii bo przez moje krotkie zycie nauczylem sie ze mamy dwie strony medalu. ;)  Co do przystanku coz nie stalem dawno na przystanku ale zawsze zwracam uwage grzecznie lub po Jakubowemu ;)

Pozdrawiam 

zeby dolac troche oliwy do zarliwej dyskusji powiem ze sie tu niezla solidarnosc jajnikow zrobila :P 

HELP hihihi

Tu nie chodzi o solidarność jajników, tylko o zdrowy rozsądek. Chciałbyś żeby u Ciebie w domu/ mieszkaniu paliło się papierosy?

Edytowane przez MaksMara

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 50 minut temu, Deonix_ napisał:

     

    Nie tylko Ty.

    Ja też nie jestem fanką ekshibicjonizmu,

    utwory literackie z tego zarzutu jednak wyłączam.

    Dobrze wiem, że ludzie potrafią się pochwalić/pożalić w internecie wszystkim,

    od narodzin dziecka począwszy, przez (z przeproszeniem) obsrane gacie, na pobycie w więzieniu skończywszy.

     

    Ale wyobrażam sobie, mimo że nie jestem empatyczna,

    jakie to uciążliwe musi być dla Oxyvii, skoro rozpoczęła taką dyskusję na ten temat.

    I co tu dużo mówić, ma rację.

     

    Bo ja też nie mogę pojąć,

    dlaczego niektórzy uzurpują sobie prawo do przekształcania wiaty na przystanku w komorę gazową,

    obojętnie słońce czy deszcz, nie odejdą nawet tych 10 m, jak mnie to w...!

    Także nie mam i nie będę miała nigdy do nikogo pretensji o to,

    że nie chce wdychać czyichś toksycznych wyziewów.

     

    Pozdrawiam :)

     

    Bardzo Ci dziękuję, Deonix, za zrozumienie i wsparcie. To jest dla mnie teraz naprawdę ogromnie ważne!

    @Marcin Krzysica, ja też nie należę do ekshibicjonistek i nie publikuję w internecie zdjęć np. roznegliżowanych czy "obsranych" (przepraszam), nie wywnętrzam się z intymnych przeżyć seksualnych czy innych.

    Ale czasami zwyczajnie potrzebuję pomocy, wsparcia, potwierdzenia, że nie jestem zła czy nienormalna, że jestem zrozumiała dla ludzi i nie robię nic złego.

    A rodzina mi raczej nie pomoże, bo nie ma jak. Gdybym poprosiła moją rodzinę o poparcie, to Kot pomyślałby, że nasłałam moich bliskich na niego i uskuteczniam zmasowany atak. Bo to byłaby moja rodzina, czyli osoby stronnicze siłą rzeczy.

    Natomiast Wy tutaj na forum poetyckim nie jesteście nam znani osobiście, jesteście Osobami bezstronnymi i przez to obiektywnymi, możecie mi dać szczerą ocenę mojego postępowania - czy to mnie utwierdzicie w tym, że ono jest słuszne, czy to otworzycie mi oczy, że źle robię. (Dostałam pozytywną ocenę, dzięki, odetchnęłam z ulgą, ale negatywną też przyjęłabym do wiadomości bez obrazy; to tak nawiasem).

    Jeszcze raz dzięki, Deo. :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 27 minut temu, MaksMara napisał:
    49 minut temu, Marcin Krzysica napisał:

     zeby dolac troche oliwy do zarliwej dyskusji powiem ze sie tu niezla solidarnosc jajnikow zrobila :P 

    HELP hihihi

    Czytaj dalej  

    Tu nie chodzi o solidarność jajników, tylko o zdrowy rozsądek. Chciałbyś żeby u Ciebie w domu/ mieszkaniu paliło się papierosy?

    I to mimo Twoich gorących, coraz gorętszych, rozpaczliwych próśb i błagań, żeby tego w domu nie robić?

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 46 minut temu, Marcin Krzysica napisał:

    Nigdzie nie napisalem by cokolwiek zamiesc pod dywan bo potem nie wygodnie sie chodzi ;) szczegolnie ze czytalem rozne ksiazki i podobno zwloki maja tendecje do puchniecia ;)  ja jestem za rozwiazywaniem problemow zawsze i wszedzie czasem prawda boli ale czasem musi zeby przyszlo cos w rodzaju oczyszczenia

     

    O, dziękuję Ci , Marcinie! Mam nadzieję, że Kot to przeczyta i zacznie rozmawiać ze mną.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 56 minut temu, MaksMara napisał:

    W takim razie spoko. Marcinie, chciałam Ci tylko uzasadnić ( abstrachując od Oxyvi i Kota), ze pranie brudów we własnym domu, bądź zamiatanie pod dywan, jest dobre tylko dla tych, którzy potrafią własne problemy rozwiązywać i do tego jest potrzebna współpraca wszystkich domowników.  A jak się nierozwiązany problem wepchnie pod dywan, to ktoś się na tym przewróci, wcześniej czy później. 

    I właśnie to chcę też uświadomić mojemu (jeszcze chyba) Kotu. On nie chce rozmawiać o bolesnych i gniotących go sprawach, próby rozmów przyjmuje jako ataki. Właśnie dlatego rozmawiam z Wami. I bardzo dziękuję Wam za pomoc, szczególnie Tobie, MaksMaro, bo napisałaś bardzo dużo mądrych rzeczy w tej dyskusji.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • @MaksMara, @bajaga1, @Deonix_, @Bolesław_Pączyński, @Alicja_Wysocka, @jan_komułzykant, @Marcin Krzysica, @Luule

     

    No i nadeszło optymistyczne zakończenie burzy. :)))

    Także i dzięki Wam, Kochani – nawet nie wiecie, jak bardzo, jak strasznie jestem Wam wdzięczna! Nie straciliśmy się z Kotem wzajemnie i mam nadzieję, że nigdy do tego nie dojdzie, a naprawdę Wasz wkład w ten sukces jest nieoceniony!

    Jak to się stało? Udało mi się nareszcie porozmawiać z Kotem, i na pewno na tę jego zgodę wpłynęły Wasze głosy w tym wątku.

    Wcześniej umówiliśmy się na tę rozmowę. Wysłałam Kotu kilka pytań, na które miał sobie samemu odpowiedzieć (głównie: co by zrobił na moim miejscu oraz jakie rozwiązanie problemu proponuje). Po szczerej rozmowie i wspólnych ustaleniach podpisaliśmy kontrakt, na który oboje się zgodziliśmy. Są tam zasady naszego postępowania wobec siebie w kwestii palenia. Andrzej zobowiązał się nie palić w żadnych pomieszczeniach, w których ja muszę oddychać. Co prawda nie pierwszy raz się zobowiązał, a później to łamał i lekceważył, ale teraz złożył zobowiązanie na piśmie i zgodził się na konsekwencję łamania zasad, zapisaną w kontrakcie: że w razie palenia w domu wyprowadzi się do innego mieszkania, co jednak nie oznacza zerwania związku ani braku uczuć między nami. (Czyli to wszystko, co mu powtarzałam do znudzenia przez cały czas trwania tego kryzysu).

    To tak w dużym skrócie.

    Uważam, że odnieśliśmy kolejny w życiu sukces w dogadywaniu się w spornej, bardzo drażliwej dla nas kwestii. Bo Andrzej nie wierzy w szkodliwość kurzu nikotynowego, osadzającego się w pomieszczeniach na długo po wypaleniu papierosa, a ja w to wierzę i mam na to dowody w postaci artykułów naukowych. Nie mniej Andrzej obiecał uszanować moje przekonania i nigdy już w domu nie zapalić.

    Uważam, że jest bardzo mądrym człowiekiem, skoro wreszcie opanował urażoną ambicję i gniew, i spokojnie ze mną porozmawiał (nie każdego człowieka na to stać, niestety), a jeśli dotrzyma słowa i nie będzie palił w domu także pod moją nieobecność, to będzie znaczyło, że jest wspaniałym, cudownym człowiekiem, który umie uszanować cudze przekonania także wtedy, kiedy tamta osoba go nie widzi. I wierzę, że tak będzie po naszej szczerej rozmowie.

    A doszło do niej dzięki Wam. Jeszcze raz najserdeczniej Wam wszystkim dziękuję, bo bardzo kocham tego mojego niesfornego Kota i nie chciałabym mieszkać bez Niego. :)))

    Edytowane przez Oxyvia

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 3 godziny temu, MaksMara napisał:

    Wiedziałam, że kot to zwierz wysokiej kultury.

    Życze Wam ciągłego zrozumienia.

    :)))))))))))))

    Dziękujemy, MaksMaro. :)

    Wielkie serdeczeństwa! :)))

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Każda prawda czy racja ma w swoich podwalinach tezy, którym dowodzący swoich przekonań nadaje rangę aksjomatu. Tezy mojej racji są również aksjomatami i to takimi, które mają ponad 5 lat. I moja prawda czy racja brzmi zupełnie inaczej. Myślałby kto, że zmuszana jesteś siedzieć w szarych kłębach papierosowego dymu. Przez te ponad 5 lat nigdy nie narażałem Ciebie bierne palenie. I wybacz, ale idąc z metra do domu nawdychasz się więcej rakotwórczych substancji z tych tysięcy diesli, które codziennie rozpylają w Warszawie

    jeszcze gorsze trucizny niż dym z papierosa.

    Cała sytuacja dla mnie wygląda jak gra w pokera. Kiedy mówisz sprawdzam, ja pokazuję trójkę asów, ale okazuje się, że właśnie zmieniasz reguły i Twoje trzy króle są starsze. Wygrałaś.

     

     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 11 godzin temu, kot szarobury napisał:

    Przez te ponad 5 lat nigdy nie narażałem Ciebie bierne palenie

    To nie jest prawda. Przez te 5 lat co jakiś czas wchodzę do pomieszczenia, w którym paliłeś (do kuchni, łazienki, piwnicy itd.), i wdycham dym albo kurz papierosowy, który nie jest niczym innym jak opadłym dymem.

    Ty w niego nie wierzysz i uważasz, że on znika. Ale ja w niego wierzę, bo nic w przyrodzie nie ginie i nie znika. Zresztą przysyłałam Ci naukowe artykuły na ten temat, pisane przez lekarzy na stronach instytutów onkologicznych i innych medycznych. To nie jest mój wymysł. Ale Ty nawet nie chcesz ich czytać, bo wygodniej Ci w nie nie wierzyć.

    Jak by nie było, ja wierzę w to, że mnie trujesz paląc w domu, także pod moją nieobecność, więc doprowadza mnie to do rozpaczy - a Ty masz moje uczucia i błagania w dużym poważaniu. :(((

    11 godzin temu, kot szarobury napisał:

    I wybacz, ale idąc z metra do domu nawdychasz się więcej rakotwórczych substancji z tych tysięcy diesli, które codziennie rozpylają w Warszawie

    To akurat nie jest żaden argument: że żyjemy w zatrutym środowisku, więc mogę cię jeszcze trochę dotruć w mieszkaniu? Co to za dziwna filozofia?

    11 godzin temu, kot szarobury napisał:

    jeszcze gorsze trucizny niż dym z papierosa.

    Nie gorsze. I o tym też było w przysyłanych Ci artykułach. Ale to już mniejsza, w każdym razie to naprawdę nie jest żaden argument za tym, żeby palić w domu.

    11 godzin temu, kot szarobury napisał:

    Cała sytuacja dla mnie wygląda jak gra w pokera. Kiedy mówisz sprawdzam, ja pokazuję trójkę asów, ale okazuje się, że właśnie zmieniasz reguły i Twoje trzy króle są starsze. Wygrałaś.

    To nie jest gra i nie zmieniam reguł, tylko od początku, czyli od 5 lat, zawsze i niezmiennie prosiłam Cię, żebyś nie palił w domu, bo ja też muszę tym powietrzem oddychać.

    Jeśli czasem paliłeś, a ja nic nie mówiłam, to dlatego, że nie wiedziałam o tym. Tylko dlatego.

    Andrzej, przecież rozmawialiśmy o tym wszystkim w domu. Nie pamiętasz?...

     

    Poza tym czy to wszystko  jest powodem, żeby mnie doprowadzać do rozpaczy, do desperackiej propozycji zamieszkania osobno - i wtedy zerwać ze mną??? A dlaczego nie powiedziałeś mi wcześniej, jak to wygląda z Twojego punktu widzenia? Dlaczego nigdy nie porozmawiałeś ze mną na ten temat? Ja wiele razy pisałam Ci i mówiłam, jak to wygląda z mojego punktu widzenia, co czuję i myślę, o co Cię proszę i błagam, że to dla mnie bardzo ważne, że to sprawa mojego zdrowia i życia - a Ty do mnie ani słowa, kompletna ignorancja i bojkot. W dodatku nie raz kłamałeś, że już nie palisz w domu...

    Co byś sobie pomyślał na moim miejscu? Czy nie to, że ja mam gdzieś Twoje zdrowie i życie, że mam gdzieś Twoje prośby, błagania, Twoją rozpacz, Twoje uczucia, w ogóle Ciebie? Czy nie to byś pomyślał? Jeśli nie, to co w takim razie? Naprawdę jestem ciekawa, bo w końcu nie odpowiedziałeś mi na ten temat.

     

    Andrzej, ja naprawdę zawsze staram się Ciebie zrozumieć. Ale w tym celu musimy o wszystkim rozmawiać. Bo ja nie jestem jasnowidzem i nie mogę wiedzieć, jak każda sprawa wygląda od Twojej strony - nawet jeśli dla Ciebie to jest oczywiste - nie zawsze jest to oczywiste dla mnie. Musimy rozmawiać i starać się rozumieć siebie nawzajem, a nie tylko własne argumenty. Musimy rozmawiać, rozumieć się i szanować wzajemnie - szanować przekonania drugiej osoby, jej uczucia, to, co dla niej ważne, prośby, które dotyczą bezpośrednio jej osoby.

    A tak właśnie jest w przypadku palenia we wspólnych domach.

     

    Zaczynam Cię coraz lepiej rozumieć w tym ciągnącym się konflikcie. Ale niestety dopiero teraz, bo dopiero teraz zacząłeś ze mną rozmawiać o tym. A już o włos - i byłoby za późno...

    Kiedyś możemy nie zdążyć się dogadać - i to mnie przeraża od samego początku. :(((

     

    Edytowane przez Oxyvia

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Zarejestruj się. To bardzo proste!

      Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    • Ostatnio komentowane

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • (..) ściele się za mną zasychającym bezpowrotnie pokosem czasu zmierzającego w nieodgadnioną dla mnie przyszłość której poletko nadal zielenieje coraz bledszą żywotnością przeznaczenia   otawa życia w obrazach zastygłych w pamięci karmą dla kolejnych istnień dla nich budowanych   wykorzystać pozostały czas jak najżywotniej   oto co mi ..
      • Może świetnie udawać syntezator dwu oscylatorowy:))
      • Witaj,   No, jeśli mnie się coś wydaje banalne, to musi takim być, bo w mojej wizji celem pisania poezji jest poruszanie nieodkrytego w sposób niebanalny - a głównie chodzi o zaskoczenie.  Co prawda nie jest to łatwe, biorąc pod uwagę, że już podobno wszystko zostało napisane, ale warto próbować. Myślę, że Marlett ma dużo racji, pisanie o tym, co opisałeś i w sposób jaki zawarłeś własne myśli - bez obrazy - jest banalny, bo oczywisty i mało liryczny. Widzę, że musisz dużo jeszcze przeczytać i trenować pisanie. Moja największa rada dla Ciebie, to próbuj opisać coś oczywistego (mniej lub bardziej) w taki sposób, jaki jeszcze nikt nie widział i nie słyszał, w taki sposób aby nie było w tym nic trudnego, a jednocześnie by było zdumiewające. Staraj się ukryć coś pięknego w labiryncie nieoczywistości, do tego służą metafory...do chowania prawdy. Nawet wschód słońca (jeden z banałów, bo oklepany) można opisać w sposób bardziej wymowny i niebanalny.   Np.  W zapachu tonącego,w tafli zimnej i zlanejz horyzontem wieczora,ów Bezgranicznego Narcyza,niebieskie ciemnieją muryi zbliżają się albatrosydo portów świętych zachodów,gdzie w sok pomarańczowywłożono cud promieni żółtegoherosa z powietrznych fal,fal, co pchają kudłate kłębyw niepewność samych siebie,w deszcz całkiem ponury,co na chmurnym niebie chowa się w błysków kaptury.    Takie coś skleciłem, a ty próbuj swoich sił !!  Mam nadzieję, że nie odbierzesz mnie jak malkontenta, który chce  cię pozbawić ochoty do pisania, bo tak wcale nie jest, a wręcz przeciwnie, staram się pomóc. :)   Pozdrawiam! Dawid. Vel Marionel Moriel
      • długo ;) dzięki   Trafnie Aniu. Dzięki i również pozdrawiam.   :)
      • Witaj Tomy Angelo!   Muszę stwierdzić, że chyba nie widziałem Twojej twórczości wcześniej, nad czym ubolewam,  gdyż sądząc po tym wierszu, to zapowiada się ciekawie. Tu widzę obrazy niemal jak z Katynia lub Jedwabnem, choć było tych zwierzęcych aktów znacznie więcej, to te jakoś szczególnie zapadły mi w pamięć. Podoba mi się twój sposób obrazowania, bo rzuca na głęboką wodę obrazów, w której refleksy zamierzchłych, niemożliwych do zapomnienia aktów, krzyczą z krwią w ustach, nie dając zasnąć, utrudniając zamknięcie oczu. Nie wiem, ale wyczuwam jakąś magię w tekście, jakby budziła uśpioną jeszcze porankiem wyobraźnię,  wręcz na zawołanie. Czy to chwilowa iluzja, czy może jakiś dar, to się okaże po pewnym czasie, gdy mgła wojny  opadnie, heh :). Jedyne co bym zmienił, to w czwartym wersie kolejność dwóch słów końcowych, mam wrażenie, że wtedy lepiej brzmi, ale zrobisz, co uważasz :) Na tym zakończę.   Pozdrawiam!   Dawid vel Marionel Moriel  
    • Najczęściej komentowane

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności