Skocz do zawartości

Recommended Posts

Mojemu Misiowi

 

Jest wiatr chłodny, jesienny jak ostrza igieł. Jest wiatr.

W alejkach parku nadmie złocisty listny żagiel,

październikową mżawką ciśnie i porani twarz,

do ziemi ugnie drzewa oślizgłe, czarne, nagie.

 

Jest muzyka na strunach harf napiętych w oknach

i płacz fletu, gdy nocą załka wiatr w kominie,

szarość jesiennych świtów, ostateczność rozstań,

gdy we mgle przemijania jej twarz się rozpłynie.

 

Jest milczenie. I cisza. Słowa niepotrzebne,

gdy w twych włosach zanurzę dłonie tak jak w wodzie.

W sowich oczach jak w chmurach cały się rozepnę.

wiatr, cisza... Muzyką chwile przy tobie.

Edytowano przez kot szarobury

Udostępnij ten post


Link to postu

Witam - subtelne lekko i przyjemnie dziś u ciebie Kocie.

Aż chce się powtarzać czytanie - tak trzymaj a fanów będzie mnogo.

                                                                                                                                                             Pozd.

 

Udostępnij ten post


Link to postu

Dobry wiersz, nawet piękny;

a taki rodzi się wtedy,

gdy wena z serca płynie.

 

Pozdrowienia dla Obu Drapieżników :))

 

Udostępnij ten post


Link to postu
  • Autor
  • 6 godzin temu, Waldemar_Talar_Talar napisał:

    Witam - subtelne lekko i przyjemnie dziś u ciebie Kocie.

    Aż chce się powtarzać czytanie - tak trzymaj a fanów będzie mnogo.

                                                                                                                                                                 Pozd.

     

    Dziękuję i strasznie mnie cieszy taki komentarz. Pozdrawiam :)

    Udostępnij ten post


    Link to postu
  • Autor
  • 3 godziny temu, Annie_M napisał:

    Kot w nowej avatarowej odsłonie :) Widać, że jedno ucho całe :)

    Piękny wiersz, początek skojarzył mi się z tym 

    https://youtu.be/zQxYbETrBMA

    a tu jeszcze sama Jopek i Miśkiewicz na saksie :)

    w tym wierszu Grochowiaka.

    https://youtu.be/mo9hsqk3SVk

    Pozdr :)

    No, trzeba było wreszcie pójść do fryzjera, bo o mało nie przypaliłem sobie włosów zamiast papierosa :))))))))))))))

    A co do przywołanego przez Ciebie "Upojenia", to ciekawostką jest to, że Moja muzyka powstała w czasie kiedy głęboko i nisko pochylałem się nad poezją Stanisława Grochowiaka, więc pewnie echa jego poetyki tutaj się odbijają. A samo "Upojenie" poznałem w bodajże trzy dni po napisaniu tego tutaj wierszyka. Jakbym antycypował to co zaraz zagra w duszy poety.

    Dziękuję, Annie_M i pozdrawiam :)

    Edytowano przez kot szarobury

    Udostępnij ten post


    Link to postu
  • Autor
  • 31 minut temu, egzegeta napisał:

    Dobry wiersz, nawet piękny;

    a taki rodzi się wtedy,

    gdy wena z serca płynie.

     

    Pozdrowienia dla Obu Drapieżników :))

     

    Dziękujemy za pozdrowienia. SŁodko rozpieszczasz mnie swoim komentarzem, a nie ukrywam, że wszystkie koty lubią głaskanie :) Pozdrawiam.

    Udostępnij ten post


    Link to postu

    Chyba najbardziej podobają mi się te wiersze dedykowane Misiowi:) choć zaprzeczam tym sama sobie, ale te mają w sobie takie miłe ciepło, które urzeka:)

    Udostępnij ten post


    Link to postu
  • Autor
  • 1 godzinę temu, Bolesław_Pączyński napisał:

    Dobry wiersz płynący nutą nostalgii, może ukołysać.

    Z pozdrowieniem:)

    Dziękuję i pozdrawiam. :)

    Udostępnij ten post


    Link to postu
  • Autor
  • 54 minuty temu, Luule napisał:

    Chyba najbardziej podobają mi się te wiersze dedykowane Misiowi:) choć zaprzeczam tym sama sobie, ale te mają w sobie takie miłe ciepło, które urzeka:)

    Nie rozumiem frazy "choć zaprzeczam tym sama sobie".

    Ale wiersz o uczuciu, które się spełnia i w który się spełniamy myślę, że z urzędu i ustawowo misi być ciepły. :))))))))))))))))))))))

     

    Dziękuję i pozdrawiam :)

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    10 godzin temu, kot szarobury napisał:

    Nie rozumiem frazy "choć zaprzeczam tym sama sobie".

    Ale wiersz o uczuciu, które się spełnia i w który się spełniamy myślę, że z urzędu i ustawowo misi być ciepły. :))))))))))))))))))))))

     

    Dziękuję i pozdrawiam :)

    Bo dopiero co napisałam u egzegety, że ja akurat wolę inne wiersze niż o kobietach. No ale też wiersze są różne:)

    Udostępnij ten post


    Link to postu

    Kolejny raz dziękuję Ci za ten piękny wiersz, Kocie mój. :)

    Dnia 10.01.2018 o 11:43, kot szarobury napisał:

    No, trzeba było wreszcie pójść do fryzjera

    Nawet znam tego fryzjera... ;)

    Dnia 10.01.2018 o 11:45, kot szarobury napisał:

    wszystkie koty lubią głaskanie :)

    W ogóle wszystkie futrzaste drapieżniki.

    Dnia 10.01.2018 o 21:36, Luule napisał:

    Chyba najbardziej podobają mi się te wiersze dedykowane Misiowi:)

    Mi też. :)

    Chociaż ogólnie nie przepadam za wierszami miłosnymi. :)))

    Udostępnij ten post


    Link to postu

    Witaj

    Ukochanej osobie 

    takie cos powiedziec

    jest pieknie

    Zdrowia zycze:)

    A byc w tym co opisujesz w wierszu

    to prawdziwe mazenia

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    5 godzin temu, a.z.i_xxx napisał:

    Witaj

    Ukochanej osobie 

    takie cos powiedziec

    jest pieknie

    Zdrowia zycze:)

    A byc w tym co opisujesz w wierszu

    to prawdziwe mazenia

    Nie marzenia, tylko żywa ja. :)

    Zdrowia. :)

    Udostępnij ten post


    Link to postu

    Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

    Utwórz konto

    Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

    Zarejestruj nowe konto

    Zaloguj się

    Posiadasz własne konto? Użyj go!

    Zaloguj się


    • Ostatnie komentarze

      • Pomysł dobry. Rytm, mimo że chaotyczny to przymykam oko. Rymy: kre-zew, żar- czar, bal- strzał / takie sobie. Myślę, ze stać Cię na więcej. :)))))
      • Za dużo powtórzeń jak dla mnie. PoZdrawiam i witam na orgu
      • wiesz ze raki z cukru
        nie sa przyjacielem 
        moze odstaw nerwy
        i swoje zadania
        moze zyj i wolnosc
        daj na znak uludy by
        ktoś lżej nosił  i
        wnosił prawde a nie
        pokuty
         
      •   i śmierć kocham
        choćby na
        przebudzenie
        że moje 
        moze być
        za krótkie
        istnienie
        kto potrafi 
        wzburzyć się
        jak morze wie
        więcej niż
        przekazać
        to może
      • Nieurokliwe piękno                  Oto ja, Nepomucen Maria Żądło. Nadzwyczaj spokojny człowiek, tylko, kiedy coś mnie zachwyci, to moje wyciszenie gubi się, usuwa, wyrywa z piersi, wybiega, wychodzi po angielsku. Chwile owe zagrażają mojej jaźni i ciału. Targają nimi, miętoszą, rwą na kawałki, aby w końcu wmówić mózgowi, że piękno, które dostrzegłem jest szpetne. To nie lada problem i bardzo rzadki przypadek, gdyż na ogół ludzi cieszy uroda, powab, klasyczne wzorce, elegancja. Z mojego punktu widzenia dobrze, że do XXI w. nie przetrwały, na przykład,  Wiszące Ogrody Semiramidy czy Latarnia morska na Faros. Cóż bym biedny uczynił, gdybym miał możliwość zobaczenia, choćby z daleka, snopu światła Ptolemejskiej budowli?A tak, śpię snem sprawiedliwego, choć czasami miewam koszmary – nawiedza mnie Cheops i jego grobowiec. Myślę sobie wtedy: – Ten to miał chody, niezniszczalny od pięciu tysięcy lat.  Ów dziwny stan rzeczy przyprawiał moich rodziców o ból głowy, a znajomi… Jacy znajomi? Nikt nie chciał ryzykować, bo a nuż poszedłby ze mną do parku i jakiś liść jesienny mógłby mnie zachwycić. - Co wtedy? Klapa, kompletne zdziczenie, nogi za pas, bieg do utraty tchu, następnie siedzenie w piwnicy,  chlanie denaturatu, łzy. Byle zapomnieć o nadzwyczajnie zwykłym listeczku.  Moje trwanie to slalom. Ohyda i fetor stanowiły graniczne słupki. Czasami tkwiłem przy nich godzinami, bo inaczej  porwałby mnie strumień uroków życia.  Aby ratować resztki swej dumy, unikałem piękna i dążyłem do tego, aby je od siebie odstraszać. Musiałem przywdziać skwaszony wyraz twarzy, przygarbić się z lekka, wysuwać język z zaślinionych ust oraz bełkotać. Zapewniało mi to bezpieczeństwo. A i jeszcze. Wkładałem na nos spuszczony na kwintę, bardzo mocne szkła w okropnej oprawie. Tak wkraczałem w codzienność od ponad trzydziestu lat. Matka patrzyła z troską na swego jedynaka, ojciec omijał mnie wzrokiem. – Co z tobą będzie, młodzianku? – pytała babcia,  a dziadek pykał z fajeczki. – Może byś się w końcu ożenił? – walnął raz tatuś. – No, no. – Przytaknęła mateńka. – Ja mam szukać kobiety, która zechce mi towarzyszyć przez resztę życia?! – krzyknąłem skonsternowany.  Chór sopranów i basów, przytaknął. Rozpoczęły się przygotowania do Wielkiej Poszukiwawczej Wędrówki. Cztery dorosłe,  a nawet już podstarzałe osoby, znosiły do domu torby, torebki, torebeczki zapchane po brzegi różnościami z wyprzedaży. Babcia miała szał w oczach, dziadek zapodział gdzieś fajeczkę a tato zgolił brodę. Matka wpychała we mnie jedzenie, abym mógł spojrzeć w lustro i nie przerazić się piękna własnego oblicza.  Minął miesiąc. Ważyłem ponad sto kilogramów przy wzroście metr siedemdziesiąt jeden. Nie czesałem się, z rzadka odwiedzałem łazienkę. Wypadła mi lewa przednia dwójka, a czwórka zaszła kamieniem. Ubranie specjalnie plamiłem, na przykład musztardą Starepską – polecam do takich praktyk. Zarosłem niczym niedźwiedź, nos jeszcze bardziej na kwintę, okular o szkłach grubości denka od butelki po wypitym ostatnio, denaturacie. Byłem gotów. Ruszyłem w miasto. Przechodnie się za mną oglądali, niektórzy zatykali nosy, inni kiwali z politowaniem głowami. A ja,  jak szarżujący byk,  prułem do przodu. Byle szybciej znaleźć się w Biurze Matrymonialnym o dźwięcznie brzmiącej nazwie: Wieńcówka.  Dotarłem wreszcie na miejsce. Wszedłem do małego pokoiku i… upadłem niemal, gdy zobaczyłem siedzącą przy biurku kobietę. Ubrana na czarno, twarz blada, włosy tłuste, paznokcie zarośnięte brudem. – Ideał. – pomyślałem.  Ona wstała, zbliżyła się do mnie powolnym krokiem – na szybki nie pozwalały wykoślawione buty i rzekła. – Jesteś mój książę, czekałam.  - Skąd wiedziała, że się pojawię? Skąd, że ją zaakceptuję?  Tej tajemnicy nigdy nie zgłębiłem, a minęło prawie pół wieku, od kiedy jesteśmy małżeństwem. Bardzo szpetnym, fakt, ale w naszej brzydocie kryje się piękno. Oboje mamy takie przekonanie.  Koniec.                                                                                     Justyna Adamczewska     KWIECIEŃ 2016 r.    
    • Ostatnio dodane

    ×