Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


marysia wieczorek

*** (zgwałconą kobietę należy)

Rekomendowane odpowiedzi

3 minuty temu, kot szarobury napisał:

 

Myślę, że to forum nie ogranicza i nie narzuca poglądów. Do tego, aby poczuć szacunek dla wszelkich form życia, trzeba niestety trochę pożyć. Nie nakarmimy wszystkich biednych Murzynków z brzuszkami jak bębenki i nie przygarniemy wszystkich bezdomnych kotków.

Nie zamierzam co prawda paradować po mieście ze srebrnymi stópkami przypiętymi do klapy. Jednak uważam, że bardzo ważne jest aby przypominać, że usunięcie płodu, to nie to samo co ekstrakcja zęba czy odmoczenie odcisku na pięcie. Ideałem jest aby kreowane były tylko te byty, które są pożądane. Do refleksji, że prawdziwą i jedyną wartością jest życie, a nie markowe ciuchy, wypasiony smartfon czy fura dorasta się z czasem, ale niestety nie zawsze. Trzeba nieustannie przypominać, że rosnący w macicy zarodek, to nie jest jakiś obrzydliwy robal, którego możemy rozdeptać (zresztą ja, takie robale z reguły łapię i wywalam daleko od mojego domu). Głosy z obu krawędzi dyskusji są bardzo ważne, bo one wyznaczają jej obszar. Pozdrawiam
 

I znowu się z Tobą zgadzam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach


Przed chwilą, MaksMara napisał:

I znowu się z Tobą zgadzam.

Ooo...

Żeby mój Miś nie nabrał podejrzeń, bo nie dostanę kolacji.

Nie zgódź się choć raz ze mną, tak na wszelki wypadek :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, kot szarobury napisał:

Ooo...

Żeby mój Miś nie nabrał podejrzeń, bo nie dostanę kolacji.

Nie zgódź się choć raz ze mną, tak na wszelki wypadek :)

Ok. Chcesz wojny, będzie wojna ?

W razie co dam Ci miseczkę mleczka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, MaksMara napisał:
23 minuty temu, Sylwester_Lasota napisał:

Czytając komentarze (tutaj i pod inspiracją do tego), dochodzę do wniosku, że jestem, w ocenie większości publikujących tutaj, mentalnym fanatykiem obrony życia na każdym jego etapie, jako najwyższej wartości w naszym życiu :). Odnoszę wrażenie, że dzięki aktywności propagatorów "aborcji w obronie życia" (ktoś pisał coś o hipokryzji???) straciliśmy potencjalnie wartościowego autora. Może powinienem też usunąć swoje wszystkie wiersze i komentarze i zniknąć z tego forum??? 

Pozdrawiam :)

 

P.S.: Kocie, absolutna racja. 

Szanowny Sylwestrze, życie to największa wartość. Ale każdy podejmuje decyzję osobiście. Ja jako kobieta, wiem jaką decyzje bym podjęła- dla mnie życie jest najcenniejsze. Każdy człowiek ma wolną wolę daną przez Boga, dlaczego w takim razie człowiek pragnie ograniczać i decydować za drugiego? Jeżeli jesteś wierzący, to wiesz, że Bóg wszystkich osądzi i tylko On ma do tego prawo.

Dla mnie istnieją wartości cenniejsze niż życie. Gdybym miała być niekochana, niepotrzebna, bita, odpychana przez rodziców, deptana, albo oddana do domu dziecka, albo miałabym urodzić się kaleką na całe życie, albo powoli umierać wskutek wrodzonej choroby - to wolałabym się nie urodzić. I miałabym ogromny żal do matki, że mnie urodziła wiedząc, jaki czeka mnie los.

Osobiście, gdybym wiedziała, że moje dziecko urodzi się kalekie i niezdolne do samodzielnego życia, że czeka je coraz większe rozczarowanie i rozpacz, że nie może robić tego samego, co inne dzieci, a potem tego, co inni dorośli - nie mogłabym na to patrzeć, zwariowałabym. Dlatego wolałabym nie urodzić maleństwa niż zgotować mu taki straszny los.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Jeszcze raz dziękuję za wszystkie głosy. 

    Tak, wiersz napisany w silnych emocjach, podobnie niektóre komentarze, stąd efekt lekceważenia lub wyręczania się kimś. Przepraszam za to i biorę odpowiedzialność na siebie. 

     

    Tekst jak widać potrzebny, bo dyskusja trwa. Cieszy mnie to. 

     

    Pozdrawiam i do zobaczenia pod być może mniej bolesnym wierszem.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    57 minut temu, Oxyvia napisał:

    Dla mnie istnieją wartości cenniejsze niż życie. Gdybym miała być niekochana, niepotrzebna, bita, odpychana przez rodziców, deptana, albo oddana do domu dziecka, albo miałabym urodzić się kaleką na całe życie, albo powoli umierać wskutek wrodzonej choroby - to wolałabym się nie urodzić. I miałabym ogromny żal do matki, że mnie urodziła wiedząc, jaki czeka mnie los.

    Osobiście, gdybym wiedziała, że moje dziecko urodzi się kalekie i niezdolne do samodzielnego życia, że czeka je coraz większe rozczarowanie i rozpacz, że nie może robić tego samego, co inne dzieci, a potem tego, co inni dorośli - nie mogłabym na to patrzeć, zwariowałabym. Dlatego wolałabym nie urodzić maleństwa niż zgotować mu taki straszny los.

    Masz rację, ale nie do końca. Bo tych wszystkich rzeczy nie wiemy na pewno w momencie poczęcia. Możemy tak tylko zakładać.

    Aborcja jest rozwiązaniem ostatecznym. Nie da się cofnąć.

    Kto odważy się powiedzieć, że ten osobnik nie powinien się urodzić?

    A ilu takich geniuszy zabito po badaniach prenatalnych?

    Stephen_hawking_and_lucy_hawking_nasa_20

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    Przed chwilą, kot szarobury napisał:

    Masz rację, ale nie do końca. Bo tych wszystkich rzeczy nie wiemy na pewno w momencie poczęcia. Możemy tak tylko zakładać.

    Aborcja jest rozwiązaniem ostatecznym. Nie da się cofnąć.

    Kto odważy się powiedzieć, że ten osobnik nie powinien się urodzić?

    A ilu takich geniuszy zabito po badaniach prenatalnych?

    Stephen_hawking_and_lucy_hawking_nasa_20

    Czasami wiemy na pewno. O to właśnie chodzi.

    Czasami kobieta (lub dziewczynka), która zaszła w ciążę przypadkiem albo z powodu gwałtu, wie na pewno, że nie chce mieć dziecka i nie jest w stanie go kochać, zająć się nim. To po co ją zmuszać do urodzenia?

    Czasami wiemy na pewno, że płód jest pokiereszowany i urodzi się jako kaleka. Po co takie dziecko rodzić i skazywać z góry na życie pełne rozpaczy? Nawet gdyby miało być geniuszem? (Na co jednak szanse są niewielkie, ale to już inna sprawa). Powtarzam jeszcze raz: nie mogłabym patrzeć na to, jak moje dziecko, jeszcze nieświadome niczego, dopiero zaczyna się przekonywać ze zdumieniem, że nie może zrobić czegoś, co robią inne dzieci - że jest dziwne, inne, kalekie. Zwariowałabym z rozpaczy. Nigdy świadomie nie skazałabym dziecka na takie życie, na stopniowe odkrywanie - nie świata i jego urody, ale tego, że jest inwalidą.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    4 godziny temu, Oxyvia napisał:

    Dla mnie istnieją wartości cenniejsze niż życie. Gdybym miała być niekochana, niepotrzebna, bita, odpychana przez rodziców, deptana, albo oddana do domu dziecka, albo miałabym urodzić się kaleką na całe życie, albo powoli umierać wskutek wrodzonej choroby - to wolałabym się nie urodzić. I miałabym ogromny żal do matki, że mnie urodziła wiedząc, jaki czeka mnie los.

    Osobiście, gdybym wiedziała, że moje dziecko urodzi się kalekie i niezdolne do samodzielnego życia, że czeka je coraz większe rozczarowanie i rozpacz, że nie może robić tego samego, co inne dzieci, a potem tego, co inni dorośli - nie mogłabym na to patrzeć, zwariowałabym. Dlatego wolałabym nie urodzić maleństwa niż zgotować mu taki straszny los.

    Doskonale rozumiem o czym piszesz. Ludzie są w stanie poświęcić własne życie, albo życie innych dla jakichś większych idei. To nic nowego. Sam często powtarzam, gdy ktoś mi mówi, że zdrowie jest najważniejsze, że to nie prawda, bo wielu ludzi jest skłonnych poświęcić własne zdrowie, a nawet życie, dla spraw, które dla nich są ważniejsze. Trudno jednak tu nie zauważyć, że można też znaleźć wielu takich, którzy tracą zdrowie lub życie z całkim błachych lub nawet głupich powodów. Dla mnie chyba jednak fenomen życia w życiu :) jest najważniejszy. Jeśli ktoś składa ofiarę z życia, jest to największa ofiara jaką można złożyć. Kwestią otwartą jednak pozostaje komu ją się składa.

    Z drugiej strony, gdybyś nigdy się nie urodziła, nie żyła byś, nie mogłabyś dojść do takich wniosków :). Właśnie to jest ważne, ten proces i ta szansa, która została nam dana :). Wierzę, że życie, to nie tylko forma istnienia materii, ale coś więcej. Dlatego nie podobają mi się wszystkie eugeniczne pomysły, które, w moim odczuciu, czerpią z jak najgorszych wzorców.

    Edytowane przez Sylwester_Lasota

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    2 godziny temu, Oxyvia napisał:

    Czasami wiemy na pewno. O to właśnie chodzi.

    Czasami kobieta (lub dziewczynka), która zaszła w ciążę przypadkiem albo z powodu gwałtu, wie na pewno, że nie chce mieć dziecka i nie jest w stanie go kochać, zająć się nim. To po co ją zmuszać do urodzenia?

    Czasami wiemy na pewno, że płód jest pokiereszowany i urodzi się jako kaleka. Po co takie dziecko rodzić i skazywać z góry na życie pełne rozpaczy? Nawet gdyby miało być geniuszem? (Na co jednak szanse są niewielkie, ale to już inna sprawa). Powtarzam jeszcze raz: nie mogłabym patrzeć na to, jak moje dziecko, jeszcze nieświadome niczego, dopiero zaczyna się przekonywać ze zdumieniem, że nie może zrobić czegoś, co robią inne dzieci - że jest dziwne, inne, kalekie. Zwariowałabym z rozpaczy. Nigdy świadomie nie skazałabym dziecka na takie życie, na stopniowe odkrywanie - nie świata i jego urody, ale tego, że jest inwalidą.

    Wydaje mi się, że w takich przypadkach nic nie jest oczywiste do końca. My, tzw. zdrowi i normalni, też w przeważającej większości nie jesteśmy geniuszami...

     

     

    Edytowane przez Sylwester_Lasota

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    @Oxyvia 

    Czytam was tu wszystkich ale nie mogę sie zgodzić ze tylko kobieta może decydować o tym bo sa takie które robiły by to co miesiąc. Dlatego uregulowania prawne sa ważne. Współżycie wiąże się z odpowiedzialnością za to co sie może stać później. 

    Co do gwałtów chorób itd kobieta ma pełne prawo decydować co zrobić, a partner powinien ja wspierać.

    Nikomu nie życzę wyboru.

    Pozdrawiam

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Bardzo podoba mi się wiersz,

    uważam,

    że dla zgwałconej kobiety najważniejsze jest wsparcie,

    jakąkolwiek decyzję podejmie,

    bez przekonywania ani tym bardziej zmuszania do czegokolwiek.

     

    O przeżyciach kobiety rozważającej aborcję też napisałam kiedyś wiersz.

    Być może znajdą się jakieś wyjątki,

    ale z tego, co wiem, dla zdecydowanej większości kobiet to jest bardzo trudna decyzja,

    przywodząca na myśl tragiczne konflikty z antycznych dramatów,

    wpływająca na całe ich dalsze życie.

     

    Ale, odchodząc trochę od tematu,

    znane są przypadki ciąż w Europie Zachodniej,

    niekoniecznie powstałych w wyniku gwałtu,

    które były siłowo usuwane tylko dlatego,

    że dotyczyły młodych, 14-16-letnich dziewczyn,

    mimo tego, że one chciały urodzić.

    To też jest dla mnie barbarzyństwo.

     

    Pozdrawiam.

     

     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    1 godzinę temu, Deonix_ napisał:

    Ale, odchodząc trochę od tematu,

    znane są przypadki ciąż w Europie Zachodniej,

    niekoniecznie powstałych w wyniku gwałtu,

    które były siłowo usuwane tylko dlatego,

    że dotyczyły młodych, 14-16-letnich dziewczyn,

    Znane są przypadki ciąż u jedenastoletnich dziewczynek , muzułmanek i one niestety muszą urodzić. Najgłośniejszy wydarzył się w Szwecji  w ub. roku. Dzieci, to, które rodziło i to, które się urodziło miały być oddane do rodziny zastępczej. Ale sprawca ciąży przy wjeździe do Szwecji został zarejestrowany jako opiekun prawny i dzieci wróciły do niego. To pokazuje jak bardzo nie jesteśmy przygotowani na to co przepływa do Europy przez Morze Śródziemne i jakie morze rozdziela nas mentalnie i kulturowo.  Z tym, że to tak na marginesie. Co do gwałtu, było nas ponoś na tej gościnnej planecie już 100 miliardów. Scenariusz, że się napadało na jakąś osadę, wyrzynało obrońców, a w nagrodę były ocalałe kobiety, rozgrywał się nieustannie przez tysiąclecia. Można zaryzykować twierdzenie, że liczba zgwałconych kobiet na przestrzeni dziejów opiewa na miliardy. I wcale nie jest takie nieprawdopodobne, że każdy, lub prawie każdy z nas ma w swoim rodowodzie owoc gwałtu. W Niemczech, po wkroczeniu Armii Czerwonej zgwałcono 90% kobiet w wieku 13-70 lat.

    I co wytłuc naród z tak nieprawego łoża.  Polecam ostatnią trylogię Kena Folleta, w która w drugiej części dotyka tego problemu.

    Nie wykonujemy kary śmierci na najpodlejszych zbrodniarzach, a bez sądu mamy zabijać dzieci, których jedyną winą jest to, że matka ich nie chce, bo przeszkadza to w karierze, bo pragnie życia bez obowiązków i obciążeń, bo nie chce ponosić konsekwencji zbyt dużej dawki alkoholu? Nie amy prawa decydować kto ma istnić, a kto nie. Czasami los zwala ludziom na głowę różne ciężkie rzeczy. I tak wydaje mi się powinna być traktowana ciąża z gwałtu. Nikt nie ma prawa temu poczętemu dziecku powiedzieć, że nie ma prawa istnieć. Ale za tym powinna pójść odpowiedzialność tych, którzy chcą na tej kobiecie to poczęte życie wyegzekwować. Takiemu dziecku, jeśli natka go nie chce, społeczeństwo powinno zapewnić godziwe warunki rozwoju. A u nas jak na razie działanie ruchów pro life przypomina pielęgnację ziarna, które padło na piasek pustyni - podlewają dopóki nie wykiełkują, a potem? Jak Bóg da to urośnie a my lecim do innego ziarenka.

    Często ktoś zostaje kaleką w wypadku z nie swojej winy i boryka się z tym do końca życia. Ale nikogo z tego powodu się nie zabija.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    1 godzinę temu, kot szarobury napisał:

    Znane są przypadki ciąż u jedenastoletnich dziewczynek , muzułmanek i one niestety muszą urodzić. Najgłośniejszy wydarzył się w Szwecji  w ub. roku. Dzieci, to, które rodziło i to, które się urodziło miały być oddane do rodziny zastępczej. Ale sprawca ciąży przy wjeździe do Szwecji został zarejestrowany jako opiekun prawny i dzieci wróciły do niego. To pokazuje jak bardzo nie jesteśmy przygotowani na to co przepływa do Europy przez Morze Śródziemne i jakie morze rozdziela nas mentalnie i kulturowo.  Z tym, że to tak na marginesie. Co do gwałtu, było nas ponoś na tej gościnnej planecie już 100 miliardów. Scenariusz, że się napadało na jakąś osadę, wyrzynało obrońców, a w nagrodę były ocalałe kobiety, rozgrywał się nieustannie przez tysiąclecia. Można zaryzykować twierdzenie, że liczba zgwałconych kobiet na przestrzeni dziejów opiewa na miliardy. I wcale nie jest takie nieprawdopodobne, że każdy, lub prawie każdy z nas ma w swoim rodowodzie owoc gwałtu. W Niemczech, po wkroczeniu Armii Czerwonej zgwałcono 90% kobiet w wieku 13-70 lat.

    I co wytłuc naród z tak nieprawego łoża.  Polecam ostatnią trylogię Kena Folleta, w która w drugiej części dotyka tego problemu.

    Nie wykonujemy kary śmierci na najpodlejszych zbrodniarzach, a bez sądu mamy zabijać dzieci, których jedyną winą jest to, że matka ich nie chce, bo przeszkadza to w karierze, bo pragnie życia bez obowiązków i obciążeń, bo nie chce ponosić konsekwencji zbyt dużej dawki alkoholu? Nie amy prawa decydować kto ma istnić, a kto nie. Czasami los zwala ludziom na głowę różne ciężkie rzeczy. I tak wydaje mi się powinna być traktowana ciąża z gwałtu. Nikt nie ma prawa temu poczętemu dziecku powiedzieć, że nie ma prawa istnieć. Ale za tym powinna pójść odpowiedzialność tych, którzy chcą na tej kobiecie to poczęte życie wyegzekwować. Takiemu dziecku, jeśli natka go nie chce, społeczeństwo powinno zapewnić godziwe warunki rozwoju. A u nas jak na razie działanie ruchów pro life przypomina pielęgnację ziarna, które padło na piasek pustyni - podlewają dopóki nie wykiełkują, a potem? Jak Bóg da to urośnie a my lecim do innego ziarenka.

    Często ktoś zostaje kaleką w wypadku z nie swojej winy i boryka się z tym do końca życia. Ale nikogo z tego powodu się nie zabija.

    100 %.

    Na końcu dodałbym "jeszcze". No i przedział wiekowy, wydaje mi się, był trochę większy. Najmłodsza, zarejestrowana ofiara nie była nawet jeszcze nastolatką, a najstarsza była koło osiemdziesiątki. Ale to szczegóły.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    10 godzin temu, Sylwester_Lasota napisał:

    Czytając komentarze (tutaj i pod inspiracją do tego), dochodzę do wniosku, że jestem, w ocenie większości publikujących tutaj, mentalnym fanatykiem obrony życia na każdym jego etapie, jako najwyższej wartości w naszym życiu :). Odnoszę wrażenie, że dzięki aktywności propagatorów "aborcji w obronie życia" (ktoś pisał coś o hipokryzji???) straciliśmy potencjalnie wartościowego autora. Może powinienem też usunąć swoje wszystkie wiersze i komentarze i zniknąć z tego forum??? 

    Pozdrawiam :)

     

    P.S.: Kocie, absolutna racja. 

    Pozwolę sobie odpowiedzieć:) Forum, mam też taką nadzieję, jest neutralne politycznie i spotykają się tu, publikują osoby jak widać o różnych poglądach. A poglądy i stereotypy ma prawie każdy, tylko Potencjalnie wartościowy autor użył chyba trochę zbyt obraźliwych słów na forum, względem grupy kobiet, które poczuły, że muszą o coś zawalczyć. Czy się popiera jedną czy drugą opcję, to przydałby się minimalny szacunek, bez nazywania kogoś 'mętem' i coś tam z umysłem. Co do obrony życia jak i wszystkiego w ogóle, każdy ma prawo do swojej tezy. Ale w tym wypadku jest też potrzeba zrozumienia choć trochę drugiej strony. Twierdzę, że mężczyźni mają prawo się wypowiadać w tej kwestii, ale wpierw krzta wyobraźni. Będę brutalna, przepraszam, proszę sobię wyobrazić najbrutalniejszy gwałt, kobieta ledwo przeżywa, a w brzuszku dojrzewa jajeczko, dziecko któregoś z 13 mężczyzn. Kazałby Pan żonie chociażby tylko donosić 9mscy ten ból? Ten medal nie ma jednej strony. Przepraszam, nie zaczepiam, nie jest moim celem rozpętanie burzy. chodzi mi tylko o to, że marsze nie były po to, aby nabyć nowe przywileje, np. żeby usuwać sobie każdą niechcianą ciążę, tylko po to, żeby zablokować nowe prawo zabierające możliwość wyboru w drastycznych sytuacjach. Można być pro life, owszem, ale w każdej regule jest wyjątek, więc musi być choćby jeden procent , pozwalający na odstępstwo. Nazywanie kobiet, które postanowiły dać temu sprzeciw, w obraźliwy sposób nie jest na miejscu i pokazuje ogromny brak zrozumienia. Ja sama nie wiem co bym zrobiła w takiej sytuacji, ale nie wyobrażam sobie nie mieć wyboru, i proszę uwierzyć, żaden mężczyzna jak się zastanowi głęboko, na tyle ile można sobie wyobrazić ciążę, poród i psychikę zgwałconego człowieka (to jest akurat fizycznie możliwe), gdyby go to dotyczyło ,nie chciałby by było inaczej. Do tego, jak to powiedziano dobrze tu w komentach, walka dotyczy ziarenka, do momentu  porodu, reszta nie jest brana pod uwagę, ani psychika być może 'skrzywionej' już psychicznie sytuacją kobiety ani nic. Wiem, że na cały okres cywilizacji jest niezliczona ilość takich sytuacji, co zostało przytoczone, też o tym myślę. Ale póki jest jakiejś wyjście, to miejmy do niego prawo. A autor chyba sam uciekł, nikt nie kazał. Prawo jest ruchome, zmienia się przez tysiące lat i jest różne w różnych krajach, opiera się na jakimś odczuciu tworzących je. Oko za oko, kary śmierci, wyroki za duże, za małe, sprawiedliwe lub nie, więc w jednej części świata coś jest prawnie uważane za moralne,a choćby za miedzą już nie. Dziś mamy niby demokrację, a ktoś chciał nam zrobić niezłego psikusa. Nam, kobietom i mężczyznom, bo panowie jesteście ojcami, mężami, synami, przyjacielami. Zaznaczam, że nie atakuję, nie oczekuję polemiki, bo każdy tutaj wypowiadający się do tematu już się ustosunkował. I szanuję zdanie każdego, ale tak jak pisałam, ma to sens dopóki się nie obrażamy. I cokolwiek byśmy nie sądzili, ma to wartość, gdy spróbujemy postawić się po drugiej stronie. A ostatecznie i tak wiemy o sobie tylko tyle, na ile nas sprawdzono. Ps. proszę się nie kasować:) pozdrawiam

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    6 godzin temu, Luule napisał:

    Potencjalnie wartościowy autor użył chyba trochę zbyt obraźliwych słów na forum, względem grupy kobiet, które poczuły, że muszą o coś zawalczyć. Czy się popiera jedną czy drugą opcję, to przydałby się minimalny szacunek, bez nazywania kogoś 'mętem' i coś tam z umysłem.

    Być może niedokładnie śledzę posty tutaj, ale nie dostrzegłem tego o czym wspominasz. Bo chyba nie stawiasz znaku równości pomiędzy mentalnym fanatykiem a mętem?

    Przykład zgwałconej kobiety - drastyczny dla nas - jest pojechaniem po bandzie i próbą przyparcia uczestników dyskusji do ściany. To, że nie powinno się gwałcić każdej napotkanej bezbronnej kobiety, to jest nowa zdobycz ludzkości, cywilizacji zachodniej. Wystarczy poczytać, co przechodzą, szczególnie samotne, kobiety na statkach z emigrantami. Do naszych czasów ludzkość opanowała w doskonały sposób umiejętność pokrywania milczeniem gwałtów na kobietach.

    Natomiast , w kontekście tego utworu wypłynęła sprawa podejścia do aborcji w ogóle ponieważ aborcja dziecka poczętego z gwałtu wpisuje się w temat tej dyskusji jako specyficzny przypadek. 

    Należy sobie odpowiedzieć kim się jest, po co i dlaczego?

    Czy po nas choćby potop?

    Czy jest się po to aby podoznawać przez chwilę przyjemności i nie ma się żadnych zobowiązań?

    I czy zaistnielibyśmy, gdyby pokolenia przed nami ktoś postawił takie podejście ponad prawa natury, którym przecież podlegamy, ponad moralność i poczucie obowiązku?
     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    12 godzin temu, kot szarobury napisał:

    Znane są przypadki ciąż u jedenastoletnich dziewczynek , muzułmanek i one niestety muszą urodzić. Najgłośniejszy wydarzył się w Szwecji  w ub. roku. Dzieci, to, które rodziło i to, które się urodziło miały być oddane do rodziny zastępczej. Ale sprawca ciąży przy wjeździe do Szwecji został zarejestrowany jako opiekun prawny i dzieci wróciły do niego. To pokazuje jak bardzo nie jesteśmy przygotowani na to co przepływa do Europy przez Morze Śródziemne i jakie morze rozdziela nas mentalnie i kulturowo.  Z tym, że to tak na marginesie. Co do gwałtu, było nas ponoś na tej gościnnej planecie już 100 miliardów. Scenariusz, że się napadało na jakąś osadę, wyrzynało obrońców, a w nagrodę były ocalałe kobiety, rozgrywał się nieustannie przez tysiąclecia. Można zaryzykować twierdzenie, że liczba zgwałconych kobiet na przestrzeni dziejów opiewa na miliardy. I wcale nie jest takie nieprawdopodobne, że każdy, lub prawie każdy z nas ma w swoim rodowodzie owoc gwałtu. W Niemczech, po wkroczeniu Armii Czerwonej zgwałcono 90% kobiet w wieku 13-70 lat.

    I co wytłuc naród z tak nieprawego łoża.  Polecam ostatnią trylogię Kena Folleta, w która w drugiej części dotyka tego problemu.

    Nie wykonujemy kary śmierci na najpodlejszych zbrodniarzach, a bez sądu mamy zabijać dzieci, których jedyną winą jest to, że matka ich nie chce, bo przeszkadza to w karierze, bo pragnie życia bez obowiązków i obciążeń, bo nie chce ponosić konsekwencji zbyt dużej dawki alkoholu? Nie mamy prawa decydować kto ma istnieć, a kto nie. Czasami los zwala ludziom na głowę różne ciężkie rzeczy. I tak wydaje mi się powinna być traktowana ciąża z gwałtu. Nikt nie ma prawa temu poczętemu dziecku powiedzieć, że nie ma prawa istnieć. Ale za tym powinna pójść odpowiedzialność tych, którzy chcą na tej kobiecie to poczęte życie wyegzekwować. Takiemu dziecku, jeśli matka go nie chce, społeczeństwo powinno zapewnić godziwe warunki rozwoju. A u nas jak na razie działanie ruchów pro life przypomina pielęgnację ziarna, które padło na piasek pustyni - podlewają dopóki nie wykiełkują, a potem? Jak Bóg da to urośnie a my lecim do innego ziarenka.

    Często ktoś zostaje kaleką w wypadku z nie swojej winy i boryka się z tym do końca życia. Ale nikogo z tego powodu się nie zabija.

     

    Pozwalam sobie odpowiedzieć,

    bo ważne kwestie poruszyłeś i zgadzam się z większością z nich.

     

    Nie jestem za aborcją na życzenie,

    w żadnym razie nie powinno to być wtórne narzędzie antykoncepcyjne,

    ale w szczególnych sytuacjach powinna być, moim zdaniem, dozwolona

    i takie szczególne przypadki są ujęte w obecnie obowiązującej ustawie antyaborcyjnej.

     

    Czy nie mamy prawa decydować, kto może żyć a kto nie?

    Mnie trudno powiedzieć, ale uważam, że czasem "prawo do życia"

    przemienia się w obowiązek życia.

     

    Ślady gwałcicieli w genotypach pokoleń to też ważny temat.

    Nie jestem za wymordowaniem całych narodów z tego tytułu,

    ale, i tu pewnie wyjdę w swoim podejściu na esesmankę,

    sądzę, że psychopatyczne skłonności i rozmaite zboczenia nie są

    kształtowane jedynie przez środowisko, niektórzy predyspozycje do czynienia zła mają w genach.

    I takie geny nie powinny być (moim zdaniem) przekazywane,

    co nie oznacza, że wymuszałabym na kimkolwiek zaniechanie tego przekazywania.

    Należy się po prostu liczyć z tym, że dziecko zwyrodniałego psychopaty może (choć wcale nie musi,

    ale może) również być zwyrodniałym psychopatą.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    20 minut temu, Deonix_ napisał:

    ale w szczególnych sytuacjach powinna być, moim zdaniem, dozwolona

    Deonix_, prawo do szczęścia, do łatwego i przyjemnego życia, prawo do komfortu nie może być realizowane kosztem czyjegoś istnienia.
    Wiadomo, że powstały genotyp składa się z genów matki i ojca, więc te złe nie muszą się wcale przenieść.

    Kobieta z niechcianą ciążą, bez względu na jej genezę, nie może być pozostawiona sama sobie przez społeczeństwo. Pozdrawiam

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    43 minuty temu, kot szarobury napisał:

    Być może niedokładnie śledzę posty tutaj, ale nie dostrzegłem tego o czym wspominasz. Bo chyba nie stawiasz znaku równości pomiędzy mentalnym fanatykiem a mętem?

    Przykład zgwałconej kobiety - drastyczny dla nas - jest pojechaniem po bandzie i próbą przyparcia uczestników dyskusji do ściany. To, że nie powinno się gwałcić każdej napotkanej bezbronnej kobiety, to jest nowa zdobycz ludzkości, cywilizacji zachodniej. Wystarczy poczytać, co przechodzą, szczególnie samotne, kobiety na statkach z emigrantami. Do naszych czasów ludzkość opanowała w doskonały sposób umiejętność pokrywania milczeniem gwałtów na kobietach.

    Natomiast , w kontekście tego utworu wypłynęła sprawa podejścia do aborcji w ogóle ponieważ aborcja dziecka poczętego z gwałtu wpisuje się w temat tej dyskusji jako specyficzny przypadek. 

    Należy sobie odpowiedzieć kim się jest, po co i dlaczego?

    Czy po nas choćby potop?

    Czy jest się po to aby podoznawać przez chwilę przyjemności i nie ma się żadnych zobowiązań?

    I czy zaistnielibyśmy, gdyby pokolenia przed nami ktoś postawił takie podejście ponad prawa natury, którym przecież podlegamy, ponad moralność i poczucie obowiązku?
     

    Tak w skrócie ze śniadanka- epitet 'męt' był użyty przez Ithiela w tamtej konwersacji, mianowicie: pseudofeministki, krzykaczki i inne męty, ale to margines. okazało się, że krzykaczki to np kobiety z czarnego protestu, plus było coś o umyśle wspomnianych. Pana Kota szanuję i mam nadzieję, że nie myśli też takimi epitetami, a nawej jak myśli, to z uprzejmości nie powie. A dalej- tak, cieszę się, że żyję w tych cywilizowanych czasach i kraju, zawsze to powtarzam:) i że nie jesteśmy kamieniowani. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    6 minut temu, kot szarobury napisał:

    Kobieta z niechcianą ciążą, bez względu na jej genezę, nie może być pozostawiona sama sobie przez społeczeństwo.

     

    Tutaj się całkowicie zgadzam :)

    Pozdrawiam :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Nie miałam okazji wypowiedzieć się jasno, więc zrobię to teraz. 

    Popieram aborcję na życzenie do 12 tygodnia ciąży. Powinna to być moim zdaniem decyzja konsensualna podjęta przez rodziców, ale w przypadku gwałtu prawo do niej ma tylko i wyłącznie kobieta. Na myśl o mężczyznach namawiających zgwałcone kobiety do urodzenia mam dreszcze.

     

    Kobieta do 3 miesiąca ciąży ma prawo decydować czy to, co kiełkuje w jej brzuchu jest już człowiekiem czy jeszcze poklejonymi komórkami/amebą. 

     

    Słyszę argumenty prolajferów, szanuję je i nikomu do sumienia nie zaglądam. Proszę również, żeby nie zaglądano mi. Jak traktować rozwijający się płód będzie dyskutowane do końca świata, ja postanowiłam opowiedzieć się po stronie wolności kobiety.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Ostatnio w Warsztacie

      • Przepisane z papieru. Wersja poprawiona. 17 Stycznia 2018.

         

        Tekst ma charakter dłuższego tekstu, który może miałby potencjał do dłuższego utoru lub jako wstęp do powieści pod odpowiednią konwencją.

        Wszelkie,  komentarze mile widziane :)                              

         

                                                                       '' Nuta Dysonansu ''

         

        Nie zdzierżysz myśli o dziwactwach, jakie ze mnie jak z portu wypływają. Nie od dawna, znów kręcę się na ulicach dla garści impulsów.

        A, ty. A, ja. Czy, zawiążę się wokół nas pętla? Twoje oczy. Twoje włosy.

        Rozjaśniają, wspólnie wypuszczane przeze mnie kolory. Zrób ze mną, co chcesz. Na dzień dobry poddaję się ponieważ wystarczy chwila, gdy tu jesteś.

        Ta, rzecz - zmienia się. Puf...kalejdoskop stoi i nie ma cię. Gdzie, mógłbym zaszyć się i skryć na moment kiedy będę wołał ciebie?

        Lepiej, żeby było coś, niż nic. Choćby, tylko taka błękitna mrzonek nić. I śnić. Zamroczony w amoku iluzji. Coraz, bardziej sztuczny.

        Smutna pacynka, tańczy przed dziećmi i wypatruje ich nauczycielki.

        Nie pytaj, czemu. Nie pytaj w jakim celu. Nikt, nigdy nie wiedział.

        Mróz i deszcz, aktywne na dłoniach. Warto, czasem być soplem lodu. Co, najwyżej mogę rozpuścić się w wodę, która wyschnie.

        Chcę, byś chciała i posiadała Króla, zbyt miękkiego na ten świat. Cokolwiek, może się stać. Nieważne.

        Nie przestawaj być dla niej murem, tak jak ty widzisz ją - ścianą, zatrzymującą wszystko.

        Rycerzem, wiernym psem lub słodkim koszmarem. Mi, Mi, Mi....Miłostki.

        Podobnie do czekolady, smak mają słodki lub gorzki.

        Myślisz, że kochasz. Czujesz, że kochasz. Wierzysz, że kochasz. Chcesz kochać. Pragniesz kochać. Próbujesz kochać.

        Byle z wzajemnością. Jak najbliżej, twej własnej - wzajemności. 

         

        '' I żadne, choćby milion cieni -  nie są, mi straszne jeśli iskrę miłości twej, mógłbym trzymać ''- 
         - Cezi Turkusowy

    • Najpopularniejsze w ostatnich 7 dniach

    Ważne

    • Na poezja.org wyświetlane są niewielkie, nieingerujące w treść strony reklamy. Dziękujemy za wyłączenie adblocka! :)
    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności