Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


Oxyvia

Przelotność

Rekomendowane odpowiedzi

Dnia 30.11.2017 o 22:07, Oxyvia napisał:

Pierwszej Miłości

 

Zobaczyłam Cię w miejscu naszego dzieciństwa
po latach – szmat czasu! Szmat losu i drogi!
Popatrzyłeś mi w oczy – ten moment jak iskra
zabłysnął, przeskoczył kawałek podłogi.

 

Ten moment – to spięcie, to było zadrżenie,
spojrzałam, przejrzałam się w oczach głębokich,
spojrzałam, ujrzałam swą duszę, istnienie,
odbicie swoje, smutek, półrozpacz, półspokój…

 

Spojrzałam w Twoje oczy jak w ciemne jeziora,
w Twoją duszę i w moją – w szlify w jej krysztale,
w odbicie tego czasu, co minął od wczoraj,
kiedy rośliśmy dziećmi, gdy byliśmy mali.

 

Rok 2003

Asiu 3X spojrzałam  - Ty to się napatrzyłaś:))

od połowy tekst się rozłazi

jeszcze się powrtancam  (skoro posłowie tak mówią to ja też):)

nieśmiała propozycja:

 

Zobaczyłam Cię w miejscu naszego dzieciństwa
po latach – szmat czasu! Szmat drogi i losu!
Popatrzyłeś mi w oczy – ten moment jak iskra
zabłysnął, przeskoczył - opisać nie sposób.

 

Ten moment – to spięcie, to było zadrżenie,
spojrzałam, przejrzałam się w oczach głębokich,

ujrzałam swą duszę całe swe istnienie
odbicie, półrozpacz, półsmutek półspokój…

 

Zajrzałam w Twoje oczy jak w ciemne jeziora,

gdzie dusze się mienią jak światło w krysztale
a czas się odbijał, nie tylko od wczoraj,

strojąc świat dzieciństwa bukietami zalet

:))
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach


  • Autor
  • 55 minut temu, Jacek_Suchowicz napisał:

    Asiu 3X spojrzałam  - Ty to się napatrzyłaś:))

    od połowy tekst się rozłazi

    jeszcze się powrtancam  (skoro posłowie tak mówią to ja też):)

    nieśmiała propozycja:

     

    Zobaczyłam Cię w miejscu naszego dzieciństwa
    po latach – szmat czasu! Szmat drogi i losu!
    Popatrzyłeś mi w oczy – ten moment jak iskra
    zabłysnął, przeskoczył - opisać nie sposób.

     

    Ten moment – to spięcie, to było zadrżenie,
    spojrzałam, przejrzałam się w oczach głębokich,

    ujrzałam swą duszę całe swe istnienie
    odbicie, półrozpacz, półsmutek półspokój…

     

    Zajrzałam w Twoje oczy jak w ciemne jeziora,

    gdzie dusze się mienią jak światło w krysztale
    a czas się odbijał, nie tylko od wczoraj,

    strojąc świat dzieciństwa bukietami zalet

    :))
     

    Ha ha ha! Dziękuję, Jacku, za Twoją wersję wiersza. Przynajmniej wiem, że wnikliwie go przeczytałeś.

    "Spojrzałam" było kilka razy powtórzone, bo miało podkreślać mgnienie, jedno krótkie spojrzenie, w którym bardzo wiele się zadziało w ułamku sekundy. Ale zrezygnowałam z tego i w komentarzach wrzuciłam formy już zmienione, bo kilka osób to raziło, podobnie jak Ciebie.

    A co to znaczy, że od połowy tekst się rozłazi? Chodzi o rytm? To też już poprawiłam w wersjach przytoczonych w komentarzach.

    Edytowane przez Oxyvia

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    Dnia 30.11.2017 o 22:07, Oxyvia napisał:

    Pierwszej Miłości

     

    Zobaczyłam Cię w miejscu naszego dzieciństwa
    po latach – szmat czasu! Szmat losu i drogi!
    Popatrzyłeś mi w oczy – ten moment jak iskra
    zabłysnął, przeskoczył kawałek podłogi.

     

    Ten moment – to spięcie, to było zadrżenie,
    spojrzałam, przejrzałam się w oczach głębokich,
    spojrzałam, ujrzałam swą duszę, istnienie,
    odbicie swoje, smutek, półrozpacz, półspokój…

     

    Spojrzałam w Twoje oczy jak w ciemne jeziora,
    w Twoją duszę i w moją – w szlify w jej krysztale,
    w odbicie tego czasu, co minął od wczoraj,
    kiedy rośliśmy dziećmi, gdy byliśmy mali.

     

    Rok 2003

    znów Ci się 2X odbiło - można napisać inaczej

    możesz pisać , że to zabieg celowy - nie broni się

    "tekst się rozłazi'  w drugiej strofie;

    wrzeszczy "odbicie swoje" - swoje jako wypełniacz sylabowy  a po za tm tak pięknie piszesz:

    Ten moment – to spięcie, to było zadrżenie,
    spojrzałam, przejrzałam się w oczach głębokich,
    spojrzałam, ujrzałam swą duszę, istnienie, 
    nabierasz tempa kreując nastrój i nagle wpadka wyhamowanie

    "odbicie swoje"  by kontynuować wymieniając kolejne rzeczowniki

    Pozdrawiam

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Dnia 4.12.2017 o 13:10, Andrzej_Wojnowski napisał:

     To nigdy nie zginie.

                                                                                                                                                POZDRAWIAM

    Andrzeju, dziękuję Ci serdecznie za tę przepiękną piosenkę. Szczerze mówiąc, dopiero teraz ją wysłuchałam, bo przez całe dnie w pracy nie mam takiej możliwości, a wczoraj wieczorem w domu zapomniałam. Przepraszam Cię za to i za długie milczenie.

    Tak, masz rację: to nigdy nie zginie. Bardzo kocham mojego Szaroburego Kota :), ale tamto dawne, bardzo dawne uczucie cały czas siedzi gdzieś głęboko we mnie - stało się częścią mnie. (Chociaż nie wzbudza już żalu, już dawno nie; jest czymś w rodzaju ogromnego sentymentu, trudnego do wyrażenia).

    Pozdrawiam serdecznie.

    Edytowane przez Oxyvia

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 6 godzin temu, Jacek_Suchowicz napisał:

    znów Ci się 2X odbiło - można napisać inaczej

    możesz pisać , że to zabieg celowy - nie broni się

    "tekst się rozłazi'  w drugiej strofie;

    wrzeszczy "odbicie swoje" - swoje jako wypełniacz sylabowy  a po za tm tak pięknie piszesz:

    Ten moment – to spięcie, to było zadrżenie,
    spojrzałam, przejrzałam się w oczach głębokich,
    spojrzałam, ujrzałam swą duszę, istnienie, 
    nabierasz tempa kreując nastrój i nagle wpadka wyhamowanie

    "odbicie swoje"  by kontynuować wymieniając kolejne rzeczowniki

    Pozdrawiam

    Dzięki za szczegółowe wyjaśnienie.

    Ja już nieco poprawiłam ten wiersz, wcześniej, w komentarzach. Teraz pozbierałam to w całość - zobacz, czy może tak być? Czy masz jeszcze jakieś uwagi? Pisz śmiało!

     

    Spotkałam Cię w miejscu naszego dzieciństwa
    po latach – szmat czasu! Szmat losu i drogi!
    Zajrzałeś mi w oczy – ten moment jak iskra
    zabłysnął, przeskoczył kawałek podłogi.

     

    Ten moment – to spięcie, to było zadrżenie,
    na chwilę przejrzałam się w oczach głębokich;
    ujrzałam swą duszę i własne istnienie -
    odbicie jak smutek, półrozpacz-półspokój…

     

    Spojrzałam w te oczy jak w ciemne jeziora,
    jak w toń wspólnej duszy i szlif w jej krysztale,
    w głęboki rys czasu, co minął od wczoraj,
    gdy dziećmi rośliśmy, gdy byliśmy mali.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 29 minut temu, Jacek_Suchowicz napisał:

    już polubiłem ale jeszcze drobiazg

    Spojrzałam w te oczy jak w ciemne jeziora,

    w te czyli w które w twe czy te moje?

    W Twe, Jacku, w Twe, oczywiście. ;)))

    Czy mam z powrotem zamienić na "Twe"? Ale "Twe" wydaje mi się dość pretensjonalne...

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    8 godzin temu, Oxyvia napisał:

    W Twe, Jacku, w Twe, oczywiście. ;)))

    Czy mam z powrotem zamienić na "Twe"? Ale "Twe" wydaje mi się dość pretensjonalne...

    to kombinuj - na inny sposób to samo wyrazić

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Dnia 8.12.2017 o 07:51, Jacek_Suchowicz napisał:
    Dnia 7.12.2017 o 23:32, Oxyvia napisał:

    W Twe, Jacku, w Twe, oczywiście. ;)))

    Czy mam z powrotem zamienić na "Twe"? Ale "Twe" wydaje mi się dość pretensjonalne...

    to kombinuj - na inny sposób to samo wyrazić

    Aloe mnie się wydaje, że to oczywiste, że spojrzałam w te (Twoje) oczy - przecież nie w swoje, tylko osoby, do której skierowane są słowa wiersza. W te oczy - bo te same, co lata temu, bo to TE znane mi oczy.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Zarejestruj się. To bardzo proste!

      Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    • Ostatnio komentowane

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • Dziękuje wjola :-)
      • Słabo to zaznaczyłem w swoim poprzednim komentarzu. Peel tego wiersza to osoba fikcyjna. Jednak nie mam wątpliwości, że podobne przemyślenia dopadły większość użytkowników. :D Kiedy powstał powyższy tekst zabezpieczałem obudowę zmechanizowaną 666 metrów pod ziemią, przy ponad 30 st Celsjusza, mogłoby być gorzej. Jednak mając ponad 2% mniej tlenu w powietrzu, którym się oddycha jest to dość uciążliwe. Jednak praca to praca, trzeba swoje zrobić i wracać do domu. Mam tę przewagę nad kolegami, że w trakcie roboty mój umysł dzieli się na 3 osobne byty: 1) główny - zmusza mnie do wykonywania wyuczonych czynności automatycznie bez zastanowienia, ale jeśli pojawi się jakaś nagła okoliczność (a na kopalni ich nie brakuje) to sygnał przez synapsy przechodzi kilkukrotnie szybciej niż zwykle... Jednak tak czy inaczej, nawet wtedy może zdarzyć się jakiś błąd. 2) własny świat. Nie wiem czy to przypadkiem nie jest jakaś cecha osobowości autystycznej... Prawdopodobnie nie. Zacząłem pracować fizycznie w wieku 14 lat. Żeby w takim wieku wytrzymać kilkugodzinną harówkę trzeba się wyzbyć pociągu do przyjemności. Udało mi się złamać system. Potrafię fizycznie wykonywać swoją pracę, a w międzyczasie układać jakieś słabiutkie (większość tutaj opublikowanych przeze mnie tak powstała) wiersze... Tudzież prowadzić z samym sobą dyskusje filozoficzne wewnątrz umysłu... itd* 3) trzeci obszar stara się to wszystko ogarniać tak by nic mnie nie zaskoczyło. Jest to najbardziej intuicyjna moja "jaźń" w trakcie pracy, chociaż ta druga też często mnie zaskakuje "własnym życiem".   * w poprzedni czwartek w pracy z niewiadomych przyczyn pojawiła mi się taka myśl, że człowiek w okresie letnim jest bombardowany promieniami słonecznymi. Zwyczajnie przepiszę z internetu to o czym myślałem wtedy a propos słońca (którego chcąc nie chcąc nie mogłem ujrzeć :D):   1) Witamina D3 Nasz organizm sam produkuje witaminę D3 pod wpływem słońca. Do wytworzenia odpowiedniej dawki tej aktywnej formy witaminy D wystarczy 15-30 minut przebywania na słońcu raz na kilka dni. Jest to witamina, którą trudno jest uzupełnić dietą, czy suplementami. Szczególnie że nie wiadomo dokładnie, jaka dawka jest optymalna; organizm każdego z nas jest na tyle inteligentny, że produkuje dokładnie tyle tej witaminy, ile potrzebuje (przykładowo w rejonach bardziej nasłonecznionych ludzie mają więcej witaminy D3 we krwi). Witamina D3 jest ważna dla dobrego funkcjonowania układu kostnego. U dzieci zapobiega krzywicy, u osób starszych osteoporozie. Wzmacnia też układ odpornościowy i wpływa korzystnie na zapobieganie chorobom autoimmunologicznym i nowotworowym. 2) Serotonina Pod wpływem słońca zwiększa się poziom neuroprzekaźników poprawiających nasze samopoczucie, takich jak serotonina, nazywana czasem hormonem szczęścia. Dzięki serotoninie czujemy się lepiej, mamy dobry nastrój. Jej niedobór wpływa na bezsenność i zaburzenia depresyjne. Jesienią i zimą, kiedy serotoniny jest mniej, można stosować fototerapię dla polepszenia samopoczucia i zmniejszenia ryzyka depresji sezonowych. 3) Melatonina Melatonina jest hormonem regulującym cykl dobowy. Jej poziom wzrasta, gdy robi się ciemno (jest to sygnał dla organizmu, że trzeba przygotować się snu) i gwałtownie spada, gdy robi się jasno. Im więcej słońca, tym mniejszy poziom melatoniny (a większy serotoniny), co wpływa na poprawę nastroju. Jesienią i zimą, kiedy dzień jest krótszy, poziom melatoniny jest wysoki. 4) Toksyny Słońce korzystnie działa na fizjologię organizmu, sprzyja wydalaniu toksyn, poprawia przemianę materii. Dlatego lato jest doskonałą porą na odchudzanie. 5) Ciśnienie krwi Słońce normalizuje działanie układu sercowo-naczyniowego. Wpływa korzystnie na obniżenie ciśnienia krwi, zwiększa wydolność serca i zmniejsza ryzyko zawału. 6) Choroby skóry Promieniowanie słoneczne korzystnie wpływa na leczenie chorób skóry (np. łuszczyca, trądzik, łupież). Przyspiesza gojenie się ran. 8) Bóle mięśni i stawów   Wielokrotnie dla żartu mówiłem, że pracuję od 2012 roku na zmianę 12:00 (z drobnymi wyjątkami) by unikać słońca, przez które starzeje się skóra. Jednak podejrzewam, że będąc na nie częściej wystawiony i tak wyglądałbym na prawie 10 lat młodszego... To już genetyka.   Woda, woda, woda...    Pewnie każdy wie jakie role pełni woda w naszym organizmie. Nie przypadkowo w okresie letnim spożywamy jej wielokrotnie więcej. Jak się okazuje nawet woda w przedawkowaniu (wypłukanie mikroelementów itd) może nam zaszkodzić, a nawet spożywając jej 2x więcej niż w innych porach roku można się odwodnić. Miałem takie pojedyncze przypadki w pracy. Wyjeżdżałem z "kace" po wypiciu 4 litrów wody w pracy. :D Na szczęście to nie wydarzyło się zbyt wiele razy. :)     No i tak sobie nieświadomie myślałem w tej pracy, że mamy lato... Wakacje, dzieciaki, chrześniaki itd bez presji edukacyjnej. Zgarniamy ogromne ilości promieni słonecznych, przyjmujemy wiele litrów wody, jemy dużo więcej pysznych, świeżych owoców i warzyw a mimo wszystko organizm nie wytwarza odpowiedniej ilości energii... :D Z tych przemyśleń nie wiem kiedy wziął się ten tekst. Jak większość mojej twórczości. Powstało sobie same w głowie nawet nie wiem kiedy... Ale przed publikacją wprowadziłem jedną korektę. Słowo "stale" wprowadziłem tylko po to by głupio nie wyglądał wiersz o braku energii do życia oraz tworzenia skoro w jakiś sposób jednak powstał (chciałbym sam wiedzieć skąd wziął :D).    Temat zszedł na wenę. Wiele razy przeżywałem jej brak, a teraz mam zupełnie inne podejście. Miałem w tym roku zrezygnować z własnej pracy twórczej przez to, że nie potrafię tak jak normalny człowiek usiąść i przepracować przy kartce/komputerze/maszynie nad tekstem. Układam głównie w głownie. Jednak czasem zdarzało mi się jakiś niedopracowany tekst w zeszycie wrzucić do szuflady na wieczne zapomnienie. Niedawno dojrzałem. Mogę się mylić, ale zakładam, że mam jeszcze ok 50 lat życia przed sobą. Spokojnie mogę jakiś dzisiaj wymyślony projekt opracowywać przez najbliższe miesiące... a nawet i lata. Pokora i sumienna praca doprowadzą nas na szczyt. :)   Po co to wszystko piszę? Żebyście się w przyszłości nie zdziwili jak już opublikuje coś poważniejszego niż obecnie. :D A przy okazji odpowiedziałem na wszystkie komentarze nie musząc do żadnego nawiązywać bezpośrednio. :D   Pozdrawiam wszystkich. :) Dziękuje za uwagę :D
      • bezcenne wspomnienia :)
      • czasami oblekam przepaść wędrując po niebie barwiąc mroczny skłon wspomnieniem   wzrokiem początkuję zgarbione myśli szeleszcząc kamieniem   rozdrapuję blizny popijam herbatę  czerwoną czarną   zniewolony oparem upojony wszechświatem odgrywam hymn ostatnim akordem
    • Najczęściej komentowane

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...