Skocz do zawartości
Alicja_Wysocka

bajka o dwóch dzbanach

Recommended Posts

6 minut temu, Alicja_Wysocka napisał:

dzięki tobie od lat kilku
szczęście, to nie dramat

Alu, wydaje mi się że przecinek powinien być po  "to"

...szczęście to, nie dramat...

 

Rzeczywiście szczęście, to nie dramat ale... 

 

kiedy ciekniesz, to podlewasz
fantastyczny pomysł

dzięki tobie od lat kilku
szczęście to, nie dramat 

 

...moim zdaniem oddaje Twoją myśl.

 

Wiersz jak zwykle u Ciebie...dla mnie super :)

 

Miłego dnia Alu :)

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
  • Autor
  • Bożenko, dziękuję pięknie.

    To wiersz z 2005, troszkę go odrestaurowałam,

    a przy makijażu jedna rzęsa spadła na nos ;p

    Dziękuję za czujność, polecam się.

     

    Słonka :)

    Udostępnij ten post


    Link to postu

    Wszystko może mieć sens, zależy z której strony się spojrzy.

    Alicjo, wiersz jak zawsze: uroczy i sensowny. bb 

    Udostępnij ten post


    Link to postu
  • Autor
  • Witaj Kocie,

    w zasadzie ten wiersz jest o ludziach, którzy czy to z racji wieku, czy choroby są jakby częściowo uszkodzeni czy niepełnosprawni, często załamani i zrezygnowani, czują się niepotrzebni.

    Jednak ludzi nie wyrzuca się na śmietnik, to nie są przedmioty.

    Potrafimy kochać swoje stare buty, torebkę, cukierniczkę, psa, kota, coś tam jeszcze..., a z ludźmi obchodzimy się wrednie.

     

    Dziękuję :)

    Edytowano przez Alicja_Wysocka

    Udostępnij ten post


    Link to postu

    Nawyk kiedyś ludzie mieli

    by naprawić nie wyrzucać

    lecz niestety zapomniana 

    jest dziś ta nauka 

     

    gdy zepsute to wyrzucić

    młodzieżowy banał

    i nie ważne czyjeś życie

    wszystko leci w kanał

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    2 godziny temu, Alicja_Wysocka napisał:

     

     

    dosyć smętów, widzisz kwiaty
    rosną z twojej strony,
    kiedy ciekniesz, to podlewasz
    fantastyczny pomysł

    dzięki tobie od lat kilku
    szczęście to, nie dramat
    dekoruję pałacowe
    stoły mego pana!

     

     

    Dzięki Alicjo za piękny wierszyk.

     

    Wiem że to nie o mnie ale jakoś tez go do siebie dopasowałem.

    Nie potrafię się skupić na czymś jednym, wielkim, coś zawsze jeszcze drobnego muszę zrobić.

    I okazuje się nie raz, że to właśnie te drobne, małe też się innym przydają.

     

    Gdzie mnie tam do Kopernika, jak my mówimy "Wielkiego Astronoma",

    A przecież ten Kopernik też, choć wykształcany, właściwie zarządca był, ekonomistą...

    A swa teorię astronomiczną po prostu przy okazji niejako "hobbystycznie" opracował.

     

    Jeszce raz dziękuję

     

    Bogusław

    Edytowano przez Freemen

    Udostępnij ten post


    Link to postu

    powiem tak: napracowałaś się to (serducho) i widać (przepraszam słychać) są to drobiazgi ale znając Twój poziom można dopieścić ograniczyć; ten, tak, go, tej ,to.

    W większości przypadków da się.

    Przepraszam, ale od Ciebie mogę wymagać więcej niż od innych tu obecnych  rymiarzy

    Pozdrawiam Jacek :))

    Edytowano przez Jacek_Suchowicz

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    1 godzinę temu, Marcin Krzysica napisał:

    Nawyk kiedyś ludzie mieli

    by naprawić nie wyrzucać

    lecz niestety zapomniana 

    jest dziś ta nauka 

     

    gdy zepsute to wyrzucić

    młodzieżowy banał

    i nie ważne czyjeś życie

    wszystko leci w kanał

    więc odnosząc tekst do ludzi

    skomentuje pięknie:

    w starszym wieku człek się trudzi

    chodzi niedołężnie

     

    ty młodziaku chwilę pomyśl

    czas płynie jak rzeka

    czy mówienie ci przystoi

    ciebie też to czeka

    :))

    Udostępnij ten post


    Link to postu

    Witam -  miło poczytać taką bajkę - więcej nie będę chwalił inni to zrobili

    więc nie zapeszam.

                                                                                                              Słońca i radości życzę

     

     

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    52 minuty temu, Jacek_Suchowicz napisał:

    więc odnosząc tekst do ludzi

    skomentuje pięknie:

    w starszym wieku człek się trudzi

    chodzi niedołężnie

     

    ty młodziaku chwilę pomyśl

    czas płynie jak rzeka

    czy mówienie ci przystoi

    ciebie też to czeka

    :))

     

    Jedynie to "mówienie" mi tu trochę nie pasuje, bo nie o to odchodzi by młodym "gęby zamykać", lecz nic mądrego nie przychodzi mi do głowy, bo chyba "wydrwiwanie czy przystoi" nie jest najlepiej.

    Udostępnij ten post


    Link to postu
  • Autor
  • 1 godzinę temu, Jacek_Suchowicz napisał:

    od Ciebie mogę wymagać

    Marudo - trochę poprawiłam. Toż piętnaście lat temu  się urodziło, takie małe i nieporadne.

    Dzięki Jacku, pozdrawiam :)

     

    Edytowano przez Alicja_Wysocka

    Udostępnij ten post


    Link to postu
  • Autor
  • 1 godzinę temu, Freemen napisał:

    właśnie te drobne, małe też się innym przydają.

    Więcej szczęścia jest w dawaniu niż braniu,

    każdy chce się czuć choć trochę szczęśliwszy, bo szczęście, to jedyna rzecz, która się mnoży wtedy, kiedy się ją dzieli

     

    Dziękuję i pozdrawiam :)

    Udostępnij ten post


    Link to postu

    Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

    Utwórz konto

    Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

    Zarejestruj nowe konto

    Zaloguj się

    Posiadasz własne konto? Użyj go!

    Zaloguj się


    • Ostatnie komentarze

      • Pomysł dobry. Rytm, mimo że chaotyczny to przymykam oko. Rymy: kre-zew, żar- czar, bal- strzał / takie sobie. Myślę, ze stać Cię na więcej. :)))))
      • Za dużo powtórzeń jak dla mnie. PoZdrawiam i witam na orgu
      • wiesz ze raki z cukru
        nie sa przyjacielem 
        moze odstaw nerwy
        i swoje zadania
        moze zyj i wolnosc
        daj na znak uludy by
        ktoś lżej nosił  i
        wnosił prawde a nie
        pokuty
         
      •   i śmierć kocham
        choćby na
        przebudzenie
        że moje 
        moze być
        za krótkie
        istnienie
        kto potrafi 
        wzburzyć się
        jak morze wie
        więcej niż
        przekazać
        to może
      • Nieurokliwe piękno                  Oto ja, Nepomucen Maria Żądło. Nadzwyczaj spokojny człowiek, tylko, kiedy coś mnie zachwyci, to moje wyciszenie gubi się, usuwa, wyrywa z piersi, wybiega, wychodzi po angielsku. Chwile owe zagrażają mojej jaźni i ciału. Targają nimi, miętoszą, rwą na kawałki, aby w końcu wmówić mózgowi, że piękno, które dostrzegłem jest szpetne. To nie lada problem i bardzo rzadki przypadek, gdyż na ogół ludzi cieszy uroda, powab, klasyczne wzorce, elegancja. Z mojego punktu widzenia dobrze, że do XXI w. nie przetrwały, na przykład,  Wiszące Ogrody Semiramidy czy Latarnia morska na Faros. Cóż bym biedny uczynił, gdybym miał możliwość zobaczenia, choćby z daleka, snopu światła Ptolemejskiej budowli?A tak, śpię snem sprawiedliwego, choć czasami miewam koszmary – nawiedza mnie Cheops i jego grobowiec. Myślę sobie wtedy: – Ten to miał chody, niezniszczalny od pięciu tysięcy lat.  Ów dziwny stan rzeczy przyprawiał moich rodziców o ból głowy, a znajomi… Jacy znajomi? Nikt nie chciał ryzykować, bo a nuż poszedłby ze mną do parku i jakiś liść jesienny mógłby mnie zachwycić. - Co wtedy? Klapa, kompletne zdziczenie, nogi za pas, bieg do utraty tchu, następnie siedzenie w piwnicy,  chlanie denaturatu, łzy. Byle zapomnieć o nadzwyczajnie zwykłym listeczku.  Moje trwanie to slalom. Ohyda i fetor stanowiły graniczne słupki. Czasami tkwiłem przy nich godzinami, bo inaczej  porwałby mnie strumień uroków życia.  Aby ratować resztki swej dumy, unikałem piękna i dążyłem do tego, aby je od siebie odstraszać. Musiałem przywdziać skwaszony wyraz twarzy, przygarbić się z lekka, wysuwać język z zaślinionych ust oraz bełkotać. Zapewniało mi to bezpieczeństwo. A i jeszcze. Wkładałem na nos spuszczony na kwintę, bardzo mocne szkła w okropnej oprawie. Tak wkraczałem w codzienność od ponad trzydziestu lat. Matka patrzyła z troską na swego jedynaka, ojciec omijał mnie wzrokiem. – Co z tobą będzie, młodzianku? – pytała babcia,  a dziadek pykał z fajeczki. – Może byś się w końcu ożenił? – walnął raz tatuś. – No, no. – Przytaknęła mateńka. – Ja mam szukać kobiety, która zechce mi towarzyszyć przez resztę życia?! – krzyknąłem skonsternowany.  Chór sopranów i basów, przytaknął. Rozpoczęły się przygotowania do Wielkiej Poszukiwawczej Wędrówki. Cztery dorosłe,  a nawet już podstarzałe osoby, znosiły do domu torby, torebki, torebeczki zapchane po brzegi różnościami z wyprzedaży. Babcia miała szał w oczach, dziadek zapodział gdzieś fajeczkę a tato zgolił brodę. Matka wpychała we mnie jedzenie, abym mógł spojrzeć w lustro i nie przerazić się piękna własnego oblicza.  Minął miesiąc. Ważyłem ponad sto kilogramów przy wzroście metr siedemdziesiąt jeden. Nie czesałem się, z rzadka odwiedzałem łazienkę. Wypadła mi lewa przednia dwójka, a czwórka zaszła kamieniem. Ubranie specjalnie plamiłem, na przykład musztardą Starepską – polecam do takich praktyk. Zarosłem niczym niedźwiedź, nos jeszcze bardziej na kwintę, okular o szkłach grubości denka od butelki po wypitym ostatnio, denaturacie. Byłem gotów. Ruszyłem w miasto. Przechodnie się za mną oglądali, niektórzy zatykali nosy, inni kiwali z politowaniem głowami. A ja,  jak szarżujący byk,  prułem do przodu. Byle szybciej znaleźć się w Biurze Matrymonialnym o dźwięcznie brzmiącej nazwie: Wieńcówka.  Dotarłem wreszcie na miejsce. Wszedłem do małego pokoiku i… upadłem niemal, gdy zobaczyłem siedzącą przy biurku kobietę. Ubrana na czarno, twarz blada, włosy tłuste, paznokcie zarośnięte brudem. – Ideał. – pomyślałem.  Ona wstała, zbliżyła się do mnie powolnym krokiem – na szybki nie pozwalały wykoślawione buty i rzekła. – Jesteś mój książę, czekałam.  - Skąd wiedziała, że się pojawię? Skąd, że ją zaakceptuję?  Tej tajemnicy nigdy nie zgłębiłem, a minęło prawie pół wieku, od kiedy jesteśmy małżeństwem. Bardzo szpetnym, fakt, ale w naszej brzydocie kryje się piękno. Oboje mamy takie przekonanie.  Koniec.                                                                                     Justyna Adamczewska     KWIECIEŃ 2016 r.    
    • Ostatnio dodane

    ×