Skocz do zawartości
Leszek

empirycznie 

Recommended Posts

gdyby tak spojrzeć oczyma dziecka 
na świat widzeniem czarno-białym 
dziwić się dziwić i nie móc przestać 
niezrozumienia wlewać do czary 

proste nazwania po grze skojarzeń 
budują z ziaren hesperyjskie piękno 
plusy minusy przemyślenia własne 
nierealności układają w świętość 

gdyby pozbierać rozliczne gdyby 
nieskażonymi nazywać na nowo 
pruć co jest nazbyt grubymi szytym 
może nie stalibyśmy obok

Udostępnij ten post


Link to postu

Werniks - - -> politura - - - >  lakier [także do włosów] a - - -> mastyka do "czary" ;) czyli najbardziej osobiste napawanie się własnym pięknosłowiem.

A gdzie "dusza" strof? 

;-)

Udostępnij ten post


Link to postu
  • Autor
  • 8 minut temu, befana_di_campi napisał:

    Werniks - - -> politura - - - >  lakier [także do włosów] a - - -> mastyka do "czary" ;) czyli najbardziej osobiste napawanie się własnym pięknosłowiem.

    A gdzie "dusza" strof? 

    ;-)

    Ciekawa opinia o strofach, które zachęcają do spojrzenia w siebie i innych oczami dziecka. Tak jak w bajce o szatach króla, to dziecko dostrzegło jego nagość. Gdzie tu więc: Werniks - - -> politura - - - >  lakier? Wybacz ale przerasta to moje możliwości odbioru zapisanych strof z takiego punktu widzenia..

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    36 minut temu, Leszek napisał:

    Ciekawa opinia o strofach, które zachęcają do spojrzenia w siebie i innych oczami dziecka. Tak jak w bajce o szatach króla, to dziecko dostrzegło jego nagość. Gdzie tu więc: Werniks - - -> politura - - - >  lakier? Wybacz ale przerasta to moje możliwości odbioru zapisanych strof z takiego punktu widzenia..

    Najpierw należałoby odzyskać tę duszę niewinnego, patrzącego jasnymi, czystymi oczami dziecka na...

    Ja owego dziecka jednak nie dostrzegam, stąd niniejsza konkluzja ;)

    Udostępnij ten post


    Link to postu
  • Autor
  • 3 minuty temu, befana_di_campi napisał:

    Najpierw należałoby odzyskać tę duszę niewinnego, patrzącego jasnymi, czystymi oczami dziecka na...

    Jak sądzę strofy do tego zachęcają. Dziecko staje się tylko przykładem widzenia bez koniunkturalizmu. 

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Przed chwilą, Leszek napisał:

    Jak sądzę strofy do tego zachęcają. Dziecko staje się tylko przykładem widzenia bez koniunkturalizmu. 

    Chyba niemowlę, bo te starsze bywają cwane gapy... Znaczy: interesowne ;)

    Udostępnij ten post


    Link to postu
  • Autor
  • Dnia 14.11.2017 o 21:11, jan_komułzykant napisał:

    dzieci bywają okrutne, a koniunkturalizm to ich drugie ja :))

    Chyba nigdy nie widziałeś "podsterownej" mamy lub babci,

    Mimo to, wiersz mi się podoba.

    Pozdrawiam.

    Widziałem "podsterowne" mamy i babcie, a także koniunkturalne dzieci, ale nie niszczy to synonimu czystego widzenia przypisywanego dzieciom. 

    Fajnie, że wiersz Ci się spodobał. :)

    Udostępnij ten post


    Link to postu

    Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

    Utwórz konto

    Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

    Zarejestruj nowe konto

    Zaloguj się

    Posiadasz własne konto? Użyj go!

    Zaloguj się


    • Ostatnie komentarze

      • Raz pewien wieprzek, świńskim różem zanudzony,
        postanowił wyjść z chlewu i pozwiedzać świat.
        Ucałował prosięta, szepnął: „Pa!” do żony,
        włożył garnitur, krawat i ruszył jak wiatr.

        Pod wieczór było, kiedy ujrzał Polaczkowo –
        zaścianek katolickich wartości i cnót,
        krzywdzony przez sąsiadów przez całą dziejowość,
        niszczony przez komuchów, żydostwo i głód.

        W tej dziurze stanął kaban, szukając noclegu,
        a po ulicach tańczył ze śmieciami zmierzch;
        świntuch spytał przechodniów pierwszych lepszych z brzegu,
        czy jest tu gdzieś koryto, może nawet chlew?

        Ludzie objęli wieprza, setnie rozbawieni,
        rozumiejąc pytanie jako miły żart;
        a że był w garniturze, jak ci dżentelmeni,
        więc – swój facet, biznesmen, zakumplenia wart!

        Do knajpy zaprosili, takiej ze striptisem,
        by do różowych samic kwikać, chrumkać, wyć;
        dymiły po gorzale golone łby łyse,
        że czasem nie odróżnisz, czy czerep, czy rzyć.

        Nad ranem knur powracał z kompanią radosną
        przez śpiące Polaczkowo w tę stronę, gdzie chlew,
        śpiewajkę rycząc skoczną, fałszywą a sprosną,
        aż w oknach budził światła ten pierwotny zew.

        Rozmowy przeraźliwe w antraktach piosenek
        niczym pieprzny i wieprzny, twardy przekleństw stek,
        charkośmiechy, dowszipy o szipach panienek,
        plucie, szcianie po szcianie, ryńsztok, kanał, szciek.

        W tym stanie luzackiego interupojenia
        odyniec z ludźmi raźno puka do swych wrót;
        lecz mu locha w ryj rzuca, kwicząc z obrzydzenia:
        „Aleś się zeczłowieczył! Wracaj w ten wasz smród!” 1 Oxyvio, a mnie ten wiersz przeraził, jak jestem odporna, tak tutaj poległam. Koszmarna wizja ujęta w niewesołe słowa, te w wersy, zwrotki, całość. Np.    "Nad ranem knur powracał z kompanią radosną
        przez śpiące Polaczkowo w tę stronę, gdzie chlew,
        śpiewajkę rycząc skoczną, fałszywą a sprosną,
        aż w oknach budził światła ten pierwotny zew." - to mi przypomina staropolsczyznę i wiersz "Marchołt gruby a sprośny". Na pewno wiele pracy kosztował Cię ten utwór - neologizmy, interupjenia, zeczłowieczył, charkośmiechy, dowszipy o szipach panienek,
        plucie, szcianie po szcianie, ryńsztok, kanał, szciek. ileż tu nowatorskiego języka!. Ja miałam przesyt. Wybacz. Wiesz (znasz mnie na tyle, z moich utworów), że nie możesz posadzać o zakłamanie, bo nie jestem zakłamana.  Czym są owe "rozmowy przeraźliwe? Obgadywaniem. To tyle na teraz, muszę jeszcze pomyśleć nad całokształtem i znaczeniem o raz przesłaniem wiersza.  P.S. MAM NADZIEJĘ, ŻE NIE URAZIŁAM. OBIECUJĘ, PRZEANALIZUJĘ TEN WIERSZ WERS PO WERSIE, MAM NADZIEJĘ, ŻE SOBIE PORADZĘ. Pozdrawiam. j. Tak nad nim usiadłam. 
      • Gajowy Jerzyk ze wsi Przymiarki, kupił na targu żonie dwa garnki. Jeden zamięty, drugi wklęśniety. Dostał patelnią, na obiad skwarki.
      •   Chyba jednak ciut więcej :)
      • Gajowy Jerzyk ze wsi Polczyna lubił co ranek się powyginać. Fitness to mało, więc prężył ciało. Tak się naprężył, że nadwyrężył.
      • Witam - zgrabny wiersz a  zwłaszcza owy płatek wiatru - musi się podobać.                                                                                                                                                      Spokoju życzę i uśmiechu
    • Ostatnio dodane

    ×