Skocz do zawartości
egzegeta

Ogród kwiatowy

Recommended Posts

 

            

za różanecznikiem

przepadnie dzień

wzejdzie cisza

wszystko nastroi

do tętna mroku 

 

wtedy ja

rozwinę się w maciejkę

wonią zwabię pąsy mruczki

fruwające amory

głos zniżę do szeptu

zaklętych muśnięć

 

za różanecznikiem

- jak co noc  

zwariowany jazzman

zagra swoje

take the A-train

 

ten ogród wciągnie cię

w wiolinowy trans

teraz czeka

na ciebie

na twój koncert

 

też chciałabym

byś zagrał

tak bez nut

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu

A capella woni

koloratury akacji goździków kapryfolium

liryczne soprany piwonii

dramatyczne - jaśminów

belcanto - samotnej róży

mezzosopran czarnych bzów

maciejki najsłodszy falset

ociężałej rezedy alt

*

Na morwowym - na listku

popiskuje im w transie

ekstatyczny kapelmistrz

Antonio Vivaldi

 

(A. Vivaldi: L'Estate. Concerto in Sol Minore - Allegro non molto)

Udostępnij ten post


Link to postu

Podoba mi się nastrój tego utworu, ale strasznie ciężko czytać takie stalaktyty. Rozciągnięcie nie służy niczemu, a ciężej się łapie sens.

Zaryzykowałbym twierdzenie, że Autor przesadził z przerzutniami. Pozdrawiam :)

Udostępnij ten post


Link to postu
18 minut temu, Marlett napisał:

Ja natomiast uwielbiam przerzutnie :)

Ja też, ale wtedy gdy czemuś służą. A tutaj przerzutnie wymusza konstrukcja, a nie rozległość frazy, Marlett. Pozdrawiam :)

Udostępnij ten post


Link to postu
  • Autor
  • befana_di_campi

    dziękuję za muzyczno-kwiatowy komentarz.

     

    Marlettko,

    myślisz, że Cię nie widzę zza różanecznika..:)

     

    kocie szarobury

    zgadzam się z tym stalaktytem.

    Gdybym to dziś pisał, prawdopodobnie byłby to twór bliższy stalagmitowi :)

    A i przerzutnie nieco by się zawęziły.

     

    Dziękuję Wam jak również Alicji Wysockiej

    oraz beta_bez_alfy.

     

    Pozdrawiam serdecznie

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    58 minut temu, egzegeta napisał:

    raczej wygrane - przez zwariowanego jazzmana :)

     

    thx

    albo Antonia Vivaldiego w "moich" Ogrodach Żupnych z jego Koncertem G-moll nr 152 na smyczki i basso continuo:

     

    Allegro molto

    Niezmiennie. Odmiennie.
    Jednostajnie taż sama
    ogrodowa muzyka -

    Skłony - ukłony
    dygi i szuranie
    korzeni włoskich topól - -

    Andante molto

    Niby piesek swawolny
    przymila się halny
    do południowych cieni -

    Bądź pod murkiem kanciastym
    czarno rudym zygzakiem
    traszki zwyczajnej

    pod kapryfolium wpełza
    które wenecką koronką pachnie -
    słodkawą solą morskiej piany.

    Allegro molto

    Zniebieszczało sadzawki lico
    chmurą bo właśnie zmoczyła
    swą krynolinę obłoczną.

    Szczeka śnieżnobiały pudelek
    ten z klombu wiatr wypuszczony
    do zielonego jak wygon

    jednego z Żupnych Ogrodów - - 

    kiedy Bóg motylem przygodnym
    przysiadł na źdźble włosowatym
    na serca strunie najcieńszej - - -

    gdyż krótki jak letnia drzemka
    już oto kończy się Koncert
    a zamiast perlistych oklasków -
    miarowe cykanie świerszczy

     

    Wielkanoc 2007

     

    Piękna jest bowiem muzyka ogrodowa' w każdym brzmieniu i pod każdą "akustyczną postacią" :)

     

    Serdecznie :)))

     

    Udostępnij ten post


    Link to postu

    Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

    Utwórz konto

    Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

    Zarejestruj nowe konto

    Zaloguj się

    Posiadasz własne konto? Użyj go!

    Zaloguj się


    • Ostatnie komentarze

      • wyłażą ponad wierzch mają drgawki wsciekłości lubią kraść pierwszy dech i rozrywać  kości   czas zalać robaka ciemną juchą strachem porusz grdyką i cześć nie dziel się zapachem   smród gnoju pozostaw na stromych skałach gór zmierzchołaków postać jawi się tu bez skór   gotuj do walki się kotły nad ogniem lśnią waruje dzikie psie i gryzie łapę swą   łakniecie razem zła dadzą i tobie zmierzch wtedy bierz futro lwa idź spać po czasu kres   Justyna Adanczewska
      • Nie gadaj, aby gadać. Antysemityzmem! A to się wysilił. Moi Rodzice działali w lwowskim Zgrupowaniu "Żegota" AK, a ten własną niewiedzę zamiaukuje mi teraz "antysemityzmem". Mam oczka i skojarzenia plus pewne wykształcenie. Nic nie poradzę, że mi się też kojarzysz i z "Pomarańczarką" Pana Gierymskiego, dla którego Żydzi byli ulubionymi modelami ["Święto Trąbek"]... Jak tak się odżegnujesz od wyglądu starozakonnej matrony, to w takim razie przypatrz się tej postaci https://pl.wikipedia.org/wiki/Kastrat#/media/File:Carlo_Broschi.jpg a następnie porównaj ją ze swoim zdjątkiem ;)  
      • Witaj Nawet nie wiesz ze juz jest odwrucaona karta  tylko spojzyj na stol do podawania . Zdrowia zycze Czas na nowe rozdanie:)
      •   Cześć betko, wiersz trochę "nakazowy". ale ciekawa ta "tafla" - kojarzy się z poziomem, czyli równością. Choć może i chodzić o lustro, ale mnie przywodzi na myśl taflę zamarzniętego jeziora. Odmienne stany skupienia, trochę też świadomości. Zaczarowały mnie wersy: Smutne nieco.  P.S. "pocić się" w zimnie? - zastanawiające. Pozdrawiam. J. 
    • Ostatnio dodane

    ×