Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


Deonix_

Perfekcja

Rekomendowane odpowiedzi

staram się

jak mogę najbardziej

 

za każdym razem

przed posmarowaniem chleba

opalam nóż w denaturacie

 

tak aby masło mogło

przetrwać koniec świata

 

gdy nadepnę linię na chodniku

zawracam

 

pewnego dnia

 

dwie larwy

wygryzą dwoje oczu

Edytowane przez Deonix_

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach


21 minut temu, Deonix_ napisał:

staram się

jak mogę najbardziej

 

za każdym razem

przed posmarowaniem chleba

opalam nóż w denaturacie

 

tak aby masło mogło

przetrwać koniec świata

 

gdy nadepnę na linię na chodniku

to zawracam

 

pewnego dnia

 

dwie larwy

wygryzą dwoje oczu

Deonix_, niesamowite obrazowanie w wierszu. Podoba mi się. Nóż i larwy, przed którymi ucieka peelka. Opalanie i zżeranie - to życie, tak, dokładnie, tak. 

"staram się

jak mogę najbardziej" tylko trzeba pamiętać ,że piekło jest wybrukowane dobrymi chęciami. Straszno mi po lekturze wiersza. Serdecznie pozdrawiam J. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sorry nie łapię. Bo tytuł jest perfekcja, a zachowanie PL wydaje mi się "lękowe".

Trudno mi wyobrazić sobie jak opalanie noża może pomóc masłu w przetrwaniu końca świata i dlaczego dbałość by nie nastąpić na linię wiąże się z perfekcjonizmem.

Bo co do tego że jak się kogoś nie spali to mu robactwo wcześniej czy  później zje to i owo to prawda.

No ale ja nie jestem poeta tylko takie mam odczucia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

We mnie ten Twój utwór wywołuje obraz istoty nadwrażliwej, a i nieco maniakalnej. Bez względu jednak na to jak nie wyróżniamy się swoim zachowaniem z tłumu - koniec jest jednakowy dla wszystkich. I ta istota o tym wie.

Zimno mi się zrobiło.

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Deonix_ napisał:

gdy nadepnę na linię na chodniku

zawracam

Wyrzuciłam „to” bo zbyt perfekcyjne a niczego nie zmienia. To nie jest pochwała.

To ironia. Może konsekwencja.

Kochani: to wcale nie jest śmieszne. :D

bb

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Deonix_ napisał:

staram się

jak mogę najbardziej

 

za każdym razem

przed posmarowaniem chleba

opalam nóż w denaturacie

 

tak aby masło mogło

przetrwać koniec świata

 

gdy nadepnę na linię na chodniku

to zawracam

 

pewnego dnia

 

dwie larwy

wygryzą dwoje oczu

Witam -  powiem prawdę - nie wszystko kumam - np. tego noża w denaturacie

oraz tego masła które ma przetrwać  koniec  świata  po co i dlaczego

uświadom mnie.

Dla mnie  to wiersz z innego świata - albo ja już się gubię...

                                                                                                                                        pozd.

Edytowane przez Waldemar_Talar_Talar

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Serdecznie dziękuję wszystkim za zainteresowanie,

    przepraszam, ale "upchnę" odpowiedź w jednym komentarzu,

    żeby nie dręczyć wszystkich powiadomieniami :)

     

    @Annie_M

    O to w dużej mierze chodziło :)

    Dzięki za wgląd, pozdrawiam :)

    @Justyna Adamczewska

    Bardzo mnie cieszy,

    że wiersz działa na Twoją wyobraźnię :)

    Dziękuję i pozdrawiam serdecznie :)

    @Freeman

    To jest chorobliwy perfekcjonizm.

    Opalanie noża zapobiega kontaminacji masła.

    Na razie więcej nie podpowiadam.

    Dziękuję za czytanie :)

    @Marlett

    Racja, jestem pełna zrozumienia dla larw ;)

    Wielkie dzięki i pozdrawiam :)

    @kot szarobury

    Twoja interpretacja jest absolutnie bezpudłowa :)

    Cieszy mnie, że wywołałam u Ciebie takie emocje :)

    Serdeczności :)

    @beta_bez_alfy

    Chyba masz rację,

    zastanowię się nad korektą :)

    Pozdrawiam :)

    @Waldemar_Talar_Talar

    Tutaj mogłabym przekleić wyjaśnienie dla Freemana,

    więc nadmienię tylko, że nóż wedle mojej wizji jest wyjałowiony,

    nie bez powodu :)

    Dziękuję za wgląd :)

    @egzegeta

    Baaardzo miło czytać taki komentarz :)

    Serdecznie dziękuję i pozdrawiam :)

     

    Jeszcze raz serdeczne dzięki wszystkim za czytanie,

    nie spodziewałam się aż tylu komentarzy :)

     

    Dziękuję :)

     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Chyba nie do końca zrozumieliśmy się. Wiadomo ze ogień oczyszcza, ale pytałem o co innego.

     

    Perfekcja? Mnie perfekcja kojarzy się z dbałością o szczegóły w tym co robi się dobrze,

    Nadmierna dbałość zwłaszcza o rzeczy niepotrzebne kojarzy mi się (wybacz) z dewiacją.

     

    Koniec świata raczej kojarzy się z kataklizmem i upływem czasu, a masło nie grzeszy długowiecznością.

    Rozumiem mycie i gotowanie, ale opalanie noża by masło rozsmarować? To chyba przesada a nie perfekcjonizm.

     

    Więc raczej chyba to paniczny lęk przed życiem a nie perfekcja.

    Strach przed śmiercią? Przecież pewnego dnia i tak umrzemy i opalanie noża nas przed tym nie uchroni.

     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Zdaje się, że wspomniano tu ironię, ta jak z "Dnia świra" , pięć razy łyżeczka w prawo , tyle samo w lewo....itd.

    Powtórzę nie ma nieomylnych, ale są "perfekcjoniści" :))

    Pozdrawiam :)))

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • @Freeman

     

    Czyli czego nie rozumiesz, jak wszystko rozumiesz? ;)

    Perfekcja to prostu ironia.

     

    15 minut temu, Jacek_K napisał:

    Zdaje się, że wspomniano tu ironię, ta jak z "Dnia świra" , pięć razy łyżeczka w prawo , tyle samo w lewo....itd.

    Powtórzę nie ma nieomylnych, ale są "perfekcjoniści" :))

    Pozdrawiam :)))

    Dziękuję, wyręczyłeś mnie trochę :)

     

    Pozdrawiam :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • @Marek_Bazyli

     

    Teraz to trochę zwątpiłam.

    Początkowo wydawało mi się to precyzyjne i słuszne.

    Dziękuję Marku, pomyślę.

     

    @Alicja_Wysocka

     

    Niestety mam w zanadrzu serię wierszy makabrycznych,

    które od czasu do czasu zamierzam wrzucać.

     

    Dziękuję za motylka :)

    I pozdrawiam :)

     

    P.S.

    W ogóle to bardzo mi się podobają wszystkie wstawiane przez Ciebie gify :)

     

     

     

     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    15 godzin temu, Freemen napisał:

    Strach przed śmiercią? Przecież pewnego dnia i tak umrzemy i opalanie noża nas przed tym nie uchroni.

    Właśnie o tym jest wiersz. :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Bardzo mi się podoba. Metaforyczny, wyrazisty, nieco turpistyczny obraz lęków, jakimi przejawia się perfekcjonizm.

    Jest taka piosenka Andrzeja Waligórskiego - przypomniała mi się, bo o tym samym, chociaż w całkiem inny sposób:

     

    LUDZIE DBAJĄ O SIEBIE

     

    Ludzie dbają o siebie, ludzie dbają o siebie
    ludzie dbają o siebie stale,
    uważają na siebie i chuchają na siebie,
    noszą ciepłe skarpety i szale,

     

    zażywają mikstury, wybierają się w góry,
    by oddychać pełnymi płucami,
    zabijają kurczaki, przyrządzają przysmaki
    i wzmacniają swój wątły organizm.

     

    Ludzie dbają o siebie, ludzie dbają o siebie,
    ludzie dbają o siebie stale,
    uważają na siebie i chuchają na siebie,
    noszą ciepłe skarpety i szale.

     

    A tu lata mijają, a ci ludzie wciąż dbają:
    góry, góry, mikstury et cetera.
    Lecz rzecz dziwna, tym nie mniej (choć to nie brzmi przyjemnie)
    coraz gdzieś jakiś człowiek umiera.

     

    Inni wzrokiem go mierzą, patrzą, ale nie wierzą,
    czasem któryś z nich westchnie: "O rany!"
    Szepcą do siebie w sieniach: "Józek, popatrz na Henia -
    choć nieboszczyk, a jaki zadbany!"

     

    Ludzie dbają o siebie, ludzie dbają o siebie,
    ludzie dbają o siebie stale,
    uważają na siebie i chuchają na siebie,
    noszą ciepłe skarpety i szale.

     

    A tu lata mijają, a ci ludzie wciąż dbają,
    góry, góry, mikstury et cetera,
    lecz rzecz dziwna, tym niemniej (choć to nie brzmi przyjemnie)
    coraz gdzieś jakiś człowiek umiera.

     

    A potem, po pogrzebie znów jest słońce na niebie,
    ten sam cykl widać znów w świetle słońca:
    Ludzie dbają o siebie, ludzie dbają o siebie,
    Ludzie dbają o siebie do końca.

     

    Ludzie dbają o siebie, ludzie dbają o siebie,
    Ludzie dbają o siebie stale,
    uważają na siebie i chuchają na siebie,
    noszą ciepłe skarpety i szale.

    Edytowane przez Oxyvia

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Ostatnio w Warsztacie

      • 22 minuty temu, iwonaroma napisał:

        Trochę boję się dawać Ci serca, bo przecież to nie o to chodzi (a może też o to?...).

        Dziękuje za serce. 

         

        23 minuty temu, iwonaroma napisał:

        Poszukuję w poezji nie tylko formy (która oczywiście ułatwia i bardzo uprzyjemnia) ale jednak tego "czegoś" co wiąże się nie tylko z "ważną" treścią, ale możliwością jej dotarcia do duszy, jakkolwiek to górnolotnie by nie zabrzmiało ;)

        Nie wiem, czy mi się udało. Jak wyszło, tak jest;)

         

        24 minuty temu, iwonaroma napisał:

        Przykład z Vincentem Lambertem pokazuje nam gdzie się znajdujemy, my - ludzie.

        Chciałam coś dodać od siebie.

        Zwykle przeciwnicy życia w takim stanie powołują się na to, że oni na tym miejscu... Nikt, kto nie był kimś na kogoś miejscu tak naprawdę nie wie.

        Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce.

        Jego żona chciała jego śmierci. Myślę, że jako żona miała prawo do takiego pragnienia.

        A ten cytat moim zdaniem mógłby mieć dalszy ciąg: gdy na powrót stałem się jak dziecko, myślałem jak dziecko, czułem jak dziecko. 

        Marzeniem wielu jest choć na chwilę wrócić do stanu przed-świadomością, kto powiedział, że Vincent odczuwał wyłącznie ból, że nie mógł doświadczać uczucia szczęścia? 

         

        Pozdrawiam.

         

         

         

         

        5 godzin temu, Magdalena napisał:

        Dziwne, wrócę

         

        Dzięki.

    • Najpopularniejsze w ostatnich 7 dniach

    • Zarejestruj się. To bardzo proste!

      Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    • Ostatnio komentowane

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • Zestaw słów, który użyłeś i nimi wywołane obrazy, skojarzył mi się z ludobójstwem, ale jeżeli piszesz, że tak nie jest, to ok, mógłbym doszukiwać się innych scenariuszy, jestem dość otwartym i świadomym człowiekiem. Muszę przyznać, że ciekaw jestem twoich dalszych publikacji. Będę starał się je obserwować i reagować, jeśli mi tylko czas pozwoli.  A nawiązując do twoich przejść, to bardzo współczuję, na pewno nie jest to przyjemne. Życzę szczęścia. Pozdrawiam.  
      • Mam problem z ustaleniem odpowiedniego słowa. Czy w przedostatnim wersie może być użyte słowo ,,winnym", jeśli występuje w kontekście: ,, jestem winnym" ( tylko nie mylić z krzewem! ;). Czy tak właściwie ,,winien" jest użyte prawidłowo? Bardziej pasuje mi ,,winienem" jak już, ale poczekam na porady bo o tej godzinie już głupieję. Pozdrawiam ;)
      • @Dawid Rzeszutek Dziękuję za miłe słowa. W wierszu ująłem myśl, którą tłamsiłem w sobie od wielu miesięcy. Niedawno wypłynęło ze mnie, wręcz potokiem słów. Chciałem zadbać o to, aby wiersz był dosadny i uderzający, skłaniając tym samym do przemyśleń. Taka jest moja wizja, zarazem misja. Co do poprzednich wierszy, nie uważam je za dobre. Możesz się zawiesć i to bardzo mocno. W zasadzie jest jeden, który opublikowałem na stronie jako pierwszy. Może się spodobać. Co do twojej twojego zdania, myślę, że w złą stronę poszedłeś. Może wydawać się prostą rzeczą poznanie oraz zrozumienie istoty wiersza, natomiast myślę, iż tak nie musi być. Wiersz porusza ogromne spektrum rzeczy, które dotknęły mnie, które dręczyły mnie nocami. Jeśli dobrze wstawiłem się w twoją interpretację, mogę obawiać się, że wiersz jest odwróceniem twoich wniosków na jego temat. 
      • Spójrz, bezbarwna larwo na ludzi wciśniętych w beton i posłysz metal dudniący na szynach opodal śmieci, dary rozdano... życiem bawią się dzieci.   Spójrz, bezbarwna larwo na miasto wśród alejek oświeconych pajęczyną z dawnej wieży kościelnej, czy w sercu bije miłość?   Patrz się pustymi oczami pół metra przed siebie i pójdź w tłumy na spacer z bliznami na ciele.   Rozejrzyj się, istoto bo mówią, że nie istniejesz, na świat jak w tańcu od kolorowych świateł na szarym placu, gdzie wszystko ciemnieje.   Spójrz, bezbarwna larwo choć winien nazwać ciebie prawdziwym człowiekiem.  
      • " WOŁYŃ " w lipcowym słońcu dojrzewają słoneczniki , wiśnie , maliny od wsi do wsi się przemieszczają krzycząc " sława , sława ukrainy " mundury mieszają się z soroczkami pistolety z cepami i motykami na oślep , w amoku , z okrzykami czas zacząć żniwa ...z Lachami za dnia ?!   dobry , pomocny sąsiad w nocy ?!   przybierał postać śmierci w dzień ?!   pożyczał kosę , wspólny obiad po zmroku ?!   szlachtował nią dzieci uśmiechał się do naszych kobiet by potem gwałcić i zabijać tak nie robił nawet sowiet gdy kark przyszło przed nim zginać nikogo i niczego nie szczędzono na śmierć kobiety , starców , dzieci przez wsie , jary , pola pędzono NIE MA ICH ...módlcie się święci krzyk nocy lipcowych , oniemiał słów brakło , krwią pomazanych niejeden płot w ogniu poczerniał od nagich ciał żywcem spalanych grobami się stały kościoły chaty , złotą strzechą kryte nienawiść i żądze w popioły , zmieniły te miejsca , ręce umyte mówmy GŁOŚNO , prawda nie może boleć tylko łzy czasem gorzkie wyżynać bo za chwilę przyjdzie ...ZAPOMNIEĆ o naszych braciach z WOŁYNIA !    dariusz trzeciak "constantine"  
    • Najczęściej komentowane

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności