Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
Bożena Tatara - Paszko

jutro...

Rekomendowane odpowiedzi

Witaj Bożenko - dlaczego dopiero jutro a nie dziś...polubiłem ten wiersz  - nie wiem Bożenko czy nie lepiej by było 

zamienić owe  - rafy - jakoś kują -  może zło albo puste będzie  lepsze.

No ale poczekamy na innych....

                                                                                                                                                  Udanego wieczoru życzę

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 2 godziny temu, Waldemar_Talar_Talar napisał:

    dlaczego dopiero jutro a nie dziś...

     

    Bo gdyby to było możliwe, byłoby dziś a nie jutro, na wszystko potrzebny jest czas.

    No i gdyby dziś a nie jutro to wierszyka by nie było.

    A rafy muszą zostać, bo jak prawdziwe rafy na prawdziwym morzu niszczą prawdziwe statki, tak moje rafy są symbolem prawdziwych problemów.

     

    Dziękuje Waldku za komentarz i lubienie.

    Miłego wieczoru :)

     

     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    20 godzin temu, czytacz napisał:

    jutro...

     

    jutro wzejdzie radość
    słonecznym promieniem
    rozjaśni obolałe jestestwo

     

    jutro nauczę się śmiać
    troska z podwiniętym ogonem
    ucieknie z  radosnego serca

     

    jutro wszystko będzie lepsze
    nadzieja nauczy
    omijać rafy

     

    jutro...


     

     a może:

     

    dzisiaj

     

    dzisiaj odkryłam radość

    grzebiąc przypadkiem drobiazgach

    smutkom już stało się za dość

    bo uśmiech idąc znalazłam

     

    dzisiaj rozsunął zasłony

    pokój szarości pogrzebał

    trosk z podwiniętym ogonem

    już więcej mi nie potrzeba

     

    bo dzisiaj wyszłam na przeciw

    by chwile innym rozświetlić

    rozlałam wokół kobiecość

    i mnie z tym zyje się lepiej

     

    dzisiaj

    :))

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 22 godziny temu, Andrzej_Wojnowski napisał:

    Nic nie zmieniaj tylko                                                        

    Nie zmienię ;)

     

    Dziękuję Andrzeju :)

    Edytowane przez czytacz

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 3 godziny temu, Jacek_Suchowicz napisał:

     a może:

     

    dzisiaj

     

    dzisiaj odkryłam radość

    grzebiąc przypadkiem drobiazgach

    smutkom już stało się za dość

    bo uśmiech idąc znalazłam

     

    dzisiaj rozsunął zasłony

    pokój szarości pogrzebał

    trosk z podwiniętym ogonem

    już więcej mi nie potrzeba

     

    bo dzisiaj wyszłam na przeciw

    by chwile innym rozświetlić

    rozlałam wokół kobiecość

    i mnie z tym zyje się lepiej

     

    dzisiaj

    :))

    Pragnieniom stało się zadość
    gdy dzisiaj rozsunął zasłony
    i zagościła znów radość
    a smutek odszedł speszony.

     

    Być może już nie powróci
    zbyt długo był tutaj gościł
    trudno go jednak wyrzucić
    gdy lokum dawno wymościł.

     

    Cóż... pozostają nadzieje
    że  może odebrał już lafy
    i mogę żeglować spokojnie
    mijając raniące rafy.

     

     

    Dziękuję Jacku :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Czuję, że ten utwór jest tylko pozornie optymistyczny. Opisywane w utworze jutro zdaje się nigdy nie nadejść. 

    Edytowane przez Wędrowiec.1984

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Stary problem - 'wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma'? Wyobraziłem sobie, jak Pl już siedzi na walizkach żegnając się z tym, co dotychczas, w pustych ścianach domu.

    Problem w tym, że trzeba jeszcze zrobić ostatnie kilka kroków, żeby przekroczyć próg. Dokąd ta podróż, pozostaje w wyobraźni czytającego. I dobrze. Ciekawy wiersz.

    Pozdrawiam.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • @Wędrowiec.1984  Też tak myślałam pisząc wiersz ale nadeszło i przyniosło ze sobą dobre i złe momenty, jak to w  życiu :)

     

    Dziękuję :)

    @zuzia Zapamiętam :)

    Dziękuję :)

     

    @jan_komułzykant  Trafiłeś w dziesiątkę :)

    Puste ściany mieszkanka zamieniłam na domek, który choć mało doskonały to jest mój :)

     

    Dziękuję Janku :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 17 godzin temu, valeria napisał:

    dlaczego jutro a nie teraz? ktoś dobrze powiedział dzisiaj

    I otrzymał wyjaśnienie:

     

    Bo gdyby to było możliwe, byłoby dziś a nie jutro, na wszystko potrzebny jest czas.

    No i gdyby dziś a nie jutro to wierszyka by nie było.

     

    Pozdrawiam :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Zarejestruj się. To bardzo proste!

      Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    • Ostatnio komentowane

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • @Kot pewna część tekstu to po prostu zaprzeczenia dziękuję za wizytę  
      • Przepiękne piszesz wiersze, uczucia emanują swoją pełnią w nich. Wersy czytane raz po raz, wzruszają sentymenty, aż żal odchodzić. Ukłony dla twej myśli, dla twego warsztatu.  
      • graphics CC0 -   W Argos panował Akrizjos Nie był to dobry król Miał śliczną córkę Danae Kochał ją cały dwór    Król nie był jednak szczęśliwy Bo – bał się o swój byt Gdyż mu wróżyła wyrocznia Że wnuk mu wejdzie – w szyk   Kiedy Danae dojrzała Wypełnił się wróżby mit Obmyta wszak złotym deszczem Zeusa wybrana Miss   Aż w końcu powiła syna Śliczny był bobas ów Dano mu imię Perseusz A król ze złości – spuchł   Więc uknuł pomysł szatański By się ich pozbyć – stąd Zamknął ich w wielkiej skrzyni I w morza rzucił – toń   Płynęła skrzynia po wodzie Był taki bogów plan Żal im było – tych dwojga Więc dołożyli fal   Kufer dopłynął do wyspy Co się Serifos zwie I tam znaleźli swe miejsce Matka i syn – już wiesz   Szły lata dni i miesiące Perseusz dojrzał w mig Ach – wszystko byłoby dobrze Gdyby nie – uczuć plik   W Serifos król Polidekes Już popadł prawie w szał Szukał na gwałt małżonki Czas – lata batem gnał   Na złość ci poznał przypadkiem Śliczną Danae – gdzieś Zauroczony w dzierlatce Już – nie mógł spać – i jeść   Pragnął ją pojąć za żonę (pewnie – by rzekła – tak) Ale Perseusz zaborczy Nie chciał ojczyma – znać   Toć Polidekes zawodził Na cóż mu było żyć Skoro ta piękna Danae Nie miała – jego – być?   Więc zmyślił genialny fortel Udał – że inną chce A była to Hipodamia Ojnomaosa gen   Królewna z wyspy Elidy Z nią ślub się odbyć – miał I Polidekes głosił Że wkrótce nie będzie sam   Więc wszyscy jego dworzanie Wołali – wiwat król! I szykowali prezenty Co młodym dać – na ślub?   O – jeden tylko Perseusz Siedział skromnie i zmilkł Bo nie miał nic szczególnego Co by królowi zbyć   Myślał – i myślał – bez przerwy Toż króla trzeba czcić A prezent musi być godny By nie znieważył – czci   Gdy przyszła na niego kolej To przyrzekł wobec i wszem Że skręci głowę Meduzie Oj – nie zawaha się!   Na to czekał monarcha Wyzwaniu poklask dał Pochwalił ci Perseusza Lecz fortel – za tym stał   Mniemał iż młody pyszałek Szybko poniesie śmierć Meduza – najmłodsza z Gorgon Nie da – pokonać się   Perseusz wyruszył w drogę Lecz – dokąd było iść? Atena mu doradziła By Starek spytał złych   Starki zwane Grajami Wzute w jaskini pleśń Siwiutkie od urodzenia Żałobną ciągły pieśń   Te wiedźmy o jednym oku I zębie jednym – też Którego sobie w dodatku Poży-czały – by jeść   I dostał od nich hełm złoty Niewidzialności cud Buty skrzydlate – by latać Wśród Gorgon – świńskich kłów   A z Gorgon były – trzy siostry z rąk brązowych ćmił blask Włosy z wężów uwite I skrzydeł złotych – las   Najmłodsza była Meduza W jej wzroku wił się syk I w kamień – ten się przemieniał Kto – zerknął w trupi sznyt   Te wampy spały nad morzem Koszmarne miały sny Perseusz stanął doń tyłem By nie oglądać – ich   I widział w lustrze odbicie Gdy – ciął Meduzie łeb Sierpem co dał mu go – Hermes Złodziei bóg i kiep   Z rozciętej szyi Meduzy Skrzydlaty skoczył koń I tak narodził się – Pegaz Sklepień niebieskich – dron   Gdy się zbudziły dwie siostry Za późno było już Odleciał Perseusz w butach Skrzydlatych – w nieba róż   Nie mogły go – też zobaczyć Na głowie miał złoty hełm Stał się więc niewidzialny Jak nieuchwytny – cel   Gdy pruł nad klifem Etiopii To spostrzegł nagą gicz A była to Andromeda Słodka jak wina – kiść   Ledwo oddana Smokowi Co pustoszył ten kraj Cielesna niewinna ofiara Wotywny – ludu – dar   Uwolnił – ją – więc Perseusz I zabił smoka w mig A potem z nią się ożenił Ich miłość jak morza wir   W końcu – powrócił do matki Przedstawił żonę – jej A wszyscy tacy szczęśliwi (To na uwadze – miej)   Zaś żądny król Polidekes Pod nieobecność syna Chciał się ożenić z Danae I taki – miał być finał   Lecz – koniec wszelkich nadużyć Perseusz skarcił – go Pokazał głowę Meduzy Zmieniając w kamień tron   I całe odtąd królestwo Wyspa Serifos – też Okrzepła białym marmurem Los czasem – straszny jest   Później Perseusz i matka Do Argos wzięli kurs Wraz z nimi Andromeda Przy mężu – to nie mus   I wtedy się dopełniło to – co miało się stać A wszystko przez te – igrzyska (Na cztery lata – raz)   Ach – mnóstwo stanęło śmiałków W szranki – by zdobyć laur I całe pytało Argos Kto dyskiem rzuca – w dal?   Do boju stanął Perseusz Gdy puścił w niebo dysk Ten – z dłoni mu – wyśliznął I trafił dziadka w pysk!   Tak przewidziała wyrocznia Taki tu miał być finał „Akrizjos utraci życie A wnuka – to będzie wina”   Dziś w Argos nowego króla Wybrano skoro czas I został nim sam Perseusz & Andromeda – z gwiazd   I żyli odtąd szczęśliwi A razem z nimi lud Bogowie pili ambrozję Zaś ludzie – słodki miód   A ściętą głowę Meduzy Atenie dano – raz Ta – wpięła ją w swoją tarczę By wrogów zmieniać – w głaz! —  
      • pomyśl oraz narysuj coś brzydkiego okropnego i strasznego po chwili zastanowienia dziecko kreśli starych ludzi    starzy ludzie są jak kurz potrzebny nikomu z kostuchą idą pod ramię  dziarsko umierają co dzień        
      • Zawarłeś w milionie obrazów kilka minut z mojej młodości nieprzejednanej, niezmierzonej, ja tak bardzo chciałam wolności.   I czegoś jeszcze chciałam, tylko jak to nazwać, żeby nie odebrać temu czemuś nieopisanej w słowach wartości.   Nawet ja opadłam z sił zagubiona w Twoich oczach, ze znajomymi, ciepłymi palcami, dotykającymi czule po włosach.   Leżeliśmy spleceni oddechami Moje i twoje zmęczone serce, mimo że teraz jesteśmy sami, to słyszę jak  głośno dudnią jeszcze.   Brzmią i brzmieć będą, mimo że czas uporczywie czeka, to w raju, w którym byłam z Tobą, poczułam w sobie prawdziwego człowieka.    
    • Najczęściej komentowane

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności