Skocz do zawartości
Annie_M

Kuchenne wariacje

Recommended Posts

Pewnemu wierszowi co powstał w Poznaniu

nie zależało nigdy na czytaniu

wolał stek krwisty

w sposób zarąbisty

wysmażony w kobiecym wydaniu

 
Edytowano przez Annie_M

Udostępnij ten post


Link to postu

D. d. Aniu,

fajny temat, bo chyba jeszcze nieograny - tu plus.

Nie wiem tylko, czy uczyniłaś zadość regułom budowy limeryków(?).

Jest wiele szkół i wg mojej (co nie znaczy, że lepszej), wyglądałby tak:

 

Pewnemu wierszowi, co powstał w Poznaniu,

nie zależało nigdy na przeczytaniu;

stąd wolał stek krwisty,

w sposób zarąbisty

smacznie wysmażony w kobiecym wydaniu.

 

Pozdrawiam równie smacznie :)

s

Udostępnij ten post


Link to postu
  • Autor
  • @samm w limerykach nie jestem mocna :) dziękuję za uwagi, twoja wersja mi się podoba ale jest trochę inna.

    Mi  jednak rytmicznie bardziej pasuje  tak jak jest. Nie wiem tylko czy to zgodnie z regułami. Starałam się tu upiec dwie pieczenie  na jednym ogniu- jeżeli spersonifikujemy wiersz to słowo -czytaniu - nabiera innego znaczenia  i wtedy -przeczytaniu- nie pasuje.Nie wiem czy mi się udało, ale tak sobie wykombinowałam :)

    Pozdr

    @Maciej_Jackiewicz

    Smacznie, tylko nie wiem czy zdrowo :)

    Pozdr

    Edytowano przez Annie_M

    Udostępnij ten post


    Link to postu

    Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

    Utwórz konto

    Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

    Zarejestruj nowe konto

    Zaloguj się

    Posiadasz własne konto? Użyj go!

    Zaloguj się


    • Ostatnie komentarze

      • I znam też taki wiersz mówiła go czasami moja babcia  "raz pewien człowiek rozżalony, powiedział tak do swojej żony: - Ja jestem durny, ty jesteś durna - skończmy z tym życiem , lepsza jest trumna.  Ale jak to zwykle na świecie się dzieje - żyją dalej i maja nadzieję.    Nie wiem , skąd znała ten wiersz. Pozdrawiam. J. 
      • Raz pewien wieprzek, świńskim różem zanudzony,
        postanowił wyjść z chlewu i pozwiedzać świat.
        Ucałował prosięta, szepnął: „Pa!” do żony,
        włożył garnitur, krawat i ruszył jak wiatr.

        Pod wieczór było, kiedy ujrzał Polaczkowo –
        zaścianek katolickich wartości i cnót,
        krzywdzony przez sąsiadów przez całą dziejowość,
        niszczony przez komuchów, żydostwo i głód.

        W tej dziurze stanął kaban, szukając noclegu,
        a po ulicach tańczył ze śmieciami zmierzch;
        świntuch spytał przechodniów pierwszych lepszych z brzegu,
        czy jest tu gdzieś koryto, może nawet chlew?

        Ludzie objęli wieprza, setnie rozbawieni,
        rozumiejąc pytanie jako miły żart;
        a że był w garniturze, jak ci dżentelmeni,
        więc – swój facet, biznesmen, zakumplenia wart!

        Do knajpy zaprosili, takiej ze striptisem,
        by do różowych samic kwikać, chrumkać, wyć;
        dymiły po gorzale golone łby łyse,
        że czasem nie odróżnisz, czy czerep, czy rzyć.

        Nad ranem knur powracał z kompanią radosną
        przez śpiące Polaczkowo w tę stronę, gdzie chlew,
        śpiewajkę rycząc skoczną, fałszywą a sprosną,
        aż w oknach budził światła ten pierwotny zew.

        Rozmowy przeraźliwe w antraktach piosenek
        niczym pieprzny i wieprzny, twardy przekleństw stek,
        charkośmiechy, dowszipy o szipach panienek,
        plucie, szcianie po szcianie, ryńsztok, kanał, szciek.

        W tym stanie luzackiego interupojenia
        odyniec z ludźmi raźno puka do swych wrót;
        lecz mu locha w ryj rzuca, kwicząc z obrzydzenia:
        „Aleś się zeczłowieczył! Wracaj w ten wasz smród!” 1 Oxyvio, a mnie ten wiersz przeraził, jak jestem odporna, tak tutaj poległam. Koszmarna wizja ujęta w niewesołe słowa, te w wersy, zwrotki, całość. Np.    "Nad ranem knur powracał z kompanią radosną
        przez śpiące Polaczkowo w tę stronę, gdzie chlew,
        śpiewajkę rycząc skoczną, fałszywą a sprosną,
        aż w oknach budził światła ten pierwotny zew." - to mi przypomina staropolsczyznę i wiersz "Marchołt gruby a sprośny". Na pewno wiele pracy kosztował Cię ten utwór - neologizmy, interupjenia, zeczłowieczył, charkośmiechy, dowszipy o szipach panienek,
        plucie, szcianie po szcianie, ryńsztok, kanał, szciek. ileż tu nowatorskiego języka!. Ja miałam przesyt. Wybacz. Wiesz (znasz mnie na tyle, z moich utworów), że nie możesz posadzać o zakłamanie, bo nie jestem zakłamana.  Czym są owe "rozmowy przeraźliwe? Obgadywaniem. To tyle na teraz, muszę jeszcze pomyśleć nad całokształtem i znaczeniem o raz przesłaniem wiersza.  P.S. MAM NADZIEJĘ, ŻE NIE URAZIŁAM. OBIECUJĘ, PRZEANALIZUJĘ TEN WIERSZ WERS PO WERSIE, MAM NADZIEJĘ, ŻE SOBIE PORADZĘ. Pozdrawiam. j. Tak nad nim usiadłam. 
      • Gajowy Jerzyk ze wsi Przymiarki, kupił na targu żonie dwa garnki. Jeden zamięty, drugi wklęśniety. Dostał patelnią, na obiad skwarki.
      •   Chyba jednak ciut więcej :)
      • Gajowy Jerzyk ze wsi Polczyna lubił co ranek się powyginać. Fitness to mało, więc prężył ciało. Tak się naprężył, że nadwyrężył.
    • Ostatnio dodane

    ×