Skocz do zawartości
JADer

Dzień poety

Recommended Posts

Dzień się zaczął tak normalnie,

jeden wisiał, w szafie drugi,

za oknami monotonnie

przepływały deszczu strugi.

 

Jakiś dureń gnał chodnikiem

szybkość sprawdzać chciał reakcji

grupki dzieci – czy są szybkie,

lecz niestety – nie miał racji.

 

Potem było coraz lepiej,

ciemne chmury, czarne myśli,

szarzy, smętni, otępiali,

na ulice rzędem wyszli.

 

W oczach smutek i szaleństwo,

myśli pełne w nich odrazy,

a na twarzach ich męczeństwo,

symbol bólu i zarazy,

cierpkie słowa, gorzkie tony,

usta pełne czczej herezji.

 

Jakiż jestem zachwycony,

dzień tak piękny dla poezji!

Mogę krzyczeć i narzekać,

gromić świat i ludzkie wady,

w wierszach zgubę wieszcząc czekać,

kiedy dojdzie do zagłady.

 

Jakżeś mnie ucieszył, Boże,

Siadam, piszę i już tworzę!!!

 

 

Edytowano przez JADer

Udostępnij ten post


Link to postu
1 godzinę temu, JADer napisał:

Siadam, piszę i już tworzę!!!

Piszę - tworzę... co prawda niekoniecznie pisząc trzeba od razu tworzyć,ale Ciebie to raczej nie dotyczy, wiec w tym przypadku  masło maślane.

Siadam,  pisząc tworzyć mogę! - byłoby bardziej o Tobie :)

 

A poza tym czytając odniosłam wrażenie, że byłeś na jakiejś miesięcznicy albo kontrmanifestacji ;)

 

Jak zwykle zgrabnie napisane.

Pozdrawiam :)

Udostępnij ten post


Link to postu
  • Autor
  • 4 godziny temu, czytacz napisał:

    Piszę - tworzę... co prawda niekoniecznie pisząc trzeba od razu tworzyć,ale Ciebie to raczej nie dotyczy, wiec w tym przypadku  masło maślane.

    Siadam,  pisząc tworzyć mogę! - byłoby bardziej o Tobie :)

     

    A poza tym czytając odniosłam wrażenie, że byłeś na jakiejś miesięcznicy albo kontrmanifestacji ;)

     

    Jak zwykle zgrabnie napisane.

    Pozdrawiam :)

    Niestety, muszę Cię zawieść, Bożenko, nie zawsze gdy piszę, to tworzę ;)

    Co do wrażenia o mojej "byutności", to juz predzej na kontrmanifestacji, ale z Krakowa do Warszawy to jednak dość daleko.

    Dzięki za miłe słowa i pozdrawiam :)

    AD

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Dnia 11.07.2017 o 12:32, JADer napisał:

    Dzień się zaczął tak normalnie,

    jeden wisiał, w szafie drugi,

    za oknami monotonnie

    przepływały deszczu strugi.

     

    Jakiś dureń gnał chodnikiem

    szybkość sprawdzać chciał reakcji

    grupki dzieci – czy są szybkie,

    lecz niestety – nie miał racji.

     

    Potem było coraz lepiej,

    ciemne chmury, czarne myśli,

    szarzy, smętni, otępiali,

    na ulice rzędem wyszli.

     

    To jest dobre, jak maliny od ukochanej dziewczyny,

    myśli, chmury, smęt - do dz... ry

    tępota i żałość - szloch idzie na całość. 

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Dnia 11.07.2017 o 12:32, JADer napisał:

    Dzień się zaczął tak normalnie,

    jeden wisiał, w szafie drugi,

    za oknami monotonnie

    przepływały deszczu strugi.

     

    Jakiś dureń gnał chodnikiem

    szybkość sprawdzać chciał reakcji

    grupki dzieci – czy są szybkie,

    lecz niestety – nie miał racji.

     

    Potem było coraz lepiej,

    ciemne chmury, czarne myśli,

    szarzy, smętni, otępiali,

    na ulice rzędem wyszli.

     

    Ale JADer pisząc sprawił,

    że zza chmurek wyszlo słońce 

    Pierwszy pętlę swą zostawił

    Drugi ciało ma gorące

     

    I nikogo nie uświadczysz 

    By był szary czy też smętny

    Bo poeata lepiej tworzy

    Gdy w swym sercu uśmiechnięty 

     

    Juz zaglady nikt nie wieszczy

    Wiec mozemy gromkim hura

    Ta nowine dzis obwieścić

    Że nas JADer uratowal

    Przez dowcipny piękny wierszyk 

    Edytowano przez Marcin_Krzysica

    Udostępnij ten post


    Link to postu
  • Autor
  • Moi drodzy, jak się cieszę,

    Wasze wpisy takie śliczne,

    ale zawsze są najlepsze

    wierszyki katastroficzne ;)

    Udostępnij ten post


    Link to postu

    Ja się zgadzam: wena sprzyja 

    udręczeniu i tęsknocie.

    Jasne teksty to banały,

    za grosz prawdy tam - powiecie.

    (No bo co jest ciekawego

    że się innych dobrze wiedzie?)

     

     

    Udostępnij ten post


    Link to postu

    Ja jak zawsze dla przekory

    lubię wiersze ze słoneczkiem

    bo podnoszą mnie na duchu

    Ludzie też są jacyś milsi 

     

    więc ty becia takie wiersze

    Codzien pisz mi pisz mi pisz mi :)

     

     

     

    Edytowano przez Marcin_Krzysica

    Udostępnij ten post


    Link to postu

    Mogłabym napisać:

    żem biedna porzucona.

    Na wędkę rybę łowić:

    - uratuj bo ja skonam!

     

    Mogłabym przekazać 

    że świat słany jest łzami.

    A Tyś mi wybawieniem!

    (nie wrócę już do mamy).

     

    Łatwo uwieść człeka

    (również czytelnika)

    Ale jest takie pytanie

    z którego wynika:

     

    - po co to pisanie

    dla mnie, jemu, dla niej.

     

    Skrobię teksty w skrócie 

    wrzucam je do dziury

    żeby zbiorąc myśli

    z głowy przegnać chmury. 

     

    Więc jak piszę ciurkiem

    mam poukladane 

    raczej już na dobre

    myśli uczesane.

     

     

    Udostępnij ten post


    Link to postu

    nawet nie wiem co powiedzieć, bo intelekt tu zawodzi,

    ja nie chciałam uciec myślą, żeby potem za nią gonić.

    tak skrobnęłam z palca rymy - co mi wyszło spod języka;

    myśl ulotna jest szczególna, bywa - we mgle potem znika. :D

     

    Udostępnij ten post


    Link to postu

    Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

    Utwórz konto

    Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

    Zarejestruj nowe konto

    Zaloguj się

    Posiadasz własne konto? Użyj go!

    Zaloguj się


    • Ostatnie komentarze

      • Raz pewien wieprzek, świńskim różem zanudzony,
        postanowił wyjść z chlewu i pozwiedzać świat.
        Ucałował prosięta, szepnął: „Pa!” do żony,
        włożył garnitur, krawat i ruszył jak wiatr.

        Pod wieczór było, kiedy ujrzał Polaczkowo –
        zaścianek katolickich wartości i cnót,
        krzywdzony przez sąsiadów przez całą dziejowość,
        niszczony przez komuchów, żydostwo i głód.

        W tej dziurze stanął kaban, szukając noclegu,
        a po ulicach tańczył ze śmieciami zmierzch;
        świntuch spytał przechodniów pierwszych lepszych z brzegu,
        czy jest tu gdzieś koryto, może nawet chlew?

        Ludzie objęli wieprza, setnie rozbawieni,
        rozumiejąc pytanie jako miły żart;
        a że był w garniturze, jak ci dżentelmeni,
        więc – swój facet, biznesmen, zakumplenia wart!

        Do knajpy zaprosili, takiej ze striptisem,
        by do różowych samic kwikać, chrumkać, wyć;
        dymiły po gorzale golone łby łyse,
        że czasem nie odróżnisz, czy czerep, czy rzyć.

        Nad ranem knur powracał z kompanią radosną
        przez śpiące Polaczkowo w tę stronę, gdzie chlew,
        śpiewajkę rycząc skoczną, fałszywą a sprosną,
        aż w oknach budził światła ten pierwotny zew.

        Rozmowy przeraźliwe w antraktach piosenek
        niczym pieprzny i wieprzny, twardy przekleństw stek,
        charkośmiechy, dowszipy o szipach panienek,
        plucie, szcianie po szcianie, ryńsztok, kanał, szciek.

        W tym stanie luzackiego interupojenia
        odyniec z ludźmi raźno puka do swych wrót;
        lecz mu locha w ryj rzuca, kwicząc z obrzydzenia:
        „Aleś się zeczłowieczył! Wracaj w ten wasz smród!” 1 Oxyvio, a mnie ten wiersz przeraził, jak jestem odporna, tak tutaj poległam. Koszmarna wizja ujęta w niewesołe słowa, te w wersy, zwrotki, całość. Np.    "Nad ranem knur powracał z kompanią radosną
        przez śpiące Polaczkowo w tę stronę, gdzie chlew,
        śpiewajkę rycząc skoczną, fałszywą a sprosną,
        aż w oknach budził światła ten pierwotny zew." - to mi przypomina staropolsczyznę i wiersz "Marchołt gruby a sprośny". Na pewno wiele pracy kosztował Cię ten utwór - neologizmy, interupjenia, zeczłowieczył, charkośmiechy, dowszipy o szipach panienek,
        plucie, szcianie po szcianie, ryńsztok, kanał, szciek. ileż tu nowatorskiego języka!. Ja miałam przesyt. Wybacz. Wiesz (znasz mnie na tyle, z moich utworów), że nie możesz posadzać o zakłamanie, bo nie jestem zakłamana.  Czym są owe "rozmowy przeraźliwe? Obgadywaniem. To tyle na teraz, muszę jeszcze pomyśleć nad całokształtem i znaczeniem o raz przesłaniem wiersza.  P.S. MAM NADZIEJĘ, ŻE NIE URAZIŁAM. OBIECUJĘ, PRZEANALIZUJĘ TEN WIERSZ WERS PO WERSIE, MAM NADZIEJĘ, ŻE SOBIE PORADZĘ. Pozdrawiam. j. Tak nad nim usiadłam. 
      • Gajowy Jerzyk ze wsi Przymiarki, kupił na targu żonie dwa garnki. Jeden zamięty, drugi wklęśniety. Dostał patelnią, na obiad skwarki.
      •   Chyba jednak ciut więcej :)
      • Gajowy Jerzyk ze wsi Polczyna lubił co ranek się powyginać. Fitness to mało, więc prężył ciało. Tak się naprężył, że nadwyrężył.
      • Witam - zgrabny wiersz a  zwłaszcza owy płatek wiatru - musi się podobać.                                                                                                                                                      Spokoju życzę i uśmiechu
    • Ostatnio dodane

    ×