Skocz do zawartości

Recommended Posts

 

Gdy poczujesz w głowie renons dobrych myśli

i zatracisz się w smutku, bólu i żałości,

może dobre słowo samo ci się przyśni

i pomoże przetrwać wszystkie przeciwności.

Szukaj barteru w sobie, zmień wór beznadzei

na ocean własnej, małej szczęśliwości.

Powód niech będzie błahy- bieganie po łące,

szum drzew,mgła poranka, słonecznik za słońcem,

byle odpędzić chmury- czarne zwały smutku

zamienić na marzenia i sny bez pobudki.

 

 

Z tymi rymami jakoś niezbyt dobrze.......Pomóżcie.Pozdrawiam.

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
  • Autor
  • 3 godziny temu, Anna Świętokrzyska napisał:

     

    Gdy poczujesz w głowie renons dobrych myśli

    i zatracisz się w smutku, bólu i żałości,

    może dobre słowo samo ci się przyśni

    i pomoże przetrwać wszystkie przeciwności.

    Szukaj barteru w sobie, zmień wór beznadzei

    na ocean własnej, małej szczęśliwości.

    Powód niech będzie błahy- bieganie po łące,

    szum drzew,mgła poranka tęskniąca za słońcem,

    byle odpędzić chmury- czarne zwały smutku

    zamienić na marzenia i sny bez pobudki.

     

     

    A co Ty na to, Czytaczu? To tak ad hoc, a od poprawek i kłębiących się myśli mam niejedną bezsenną nockę.

    Udostępnij ten post


    Link to postu

    D.d. Aniu,

    gdy będziesz poprawiać, to wkradła się literówka w słowo "beznadziei".

    A może "renons" czymś zastąpić, np,: odpływ(?)  Nie wszyscy są brydżystami.

    Pozdrówka :)

    s

    Udostępnij ten post


    Link to postu

    Powód niech bedzie błahy bieganie po łące

    szum drzew mgła poranka i promień słońca 

    Byle odpędzić chmury czarne zwały smutku

     

    Choć czasem fajnie gdy kapie do butków 

     

    Ech korciło mnie okropnie 

    przepraszam że przewrotnie ;) 

     

    pozdrawiaM

    Edytowano przez Marcin_Krzysica

    Udostępnij ten post


    Link to postu
  • Autor
  •  samm Lubię wtrącać takie różne słówka, żeby je przybliżyć do codziennego języka. Nawet kiedyś  sobie stworzyłam taki dość pokaźny zbiorek pt "Słownik wyrazów oswojonych...". A dużo inspiracji czerpię z krzyżówek, są fajne określenia i hasełka............Pozdro. A.

    Udostępnij ten post


    Link to postu

    Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

    Utwórz konto

    Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

    Zarejestruj nowe konto

    Zaloguj się

    Posiadasz własne konto? Użyj go!

    Zaloguj się


    • Ostatnie komentarze

      • I znam też taki wiersz mówiła go czasami moja babcia  "raz pewien człowiek rozżalony, powiedział tak do swojej żony: - Ja jestem durny, ty jesteś durna - skończmy z tym życiem , lepsza jest trumna.  Ale jak to zwykle na świecie się dzieje - żyją dalej i maja nadzieję.    Nie wiem , skąd znała ten wiersz. Pozdrawiam. J. 
      • Raz pewien wieprzek, świńskim różem zanudzony,
        postanowił wyjść z chlewu i pozwiedzać świat.
        Ucałował prosięta, szepnął: „Pa!” do żony,
        włożył garnitur, krawat i ruszył jak wiatr.

        Pod wieczór było, kiedy ujrzał Polaczkowo –
        zaścianek katolickich wartości i cnót,
        krzywdzony przez sąsiadów przez całą dziejowość,
        niszczony przez komuchów, żydostwo i głód.

        W tej dziurze stanął kaban, szukając noclegu,
        a po ulicach tańczył ze śmieciami zmierzch;
        świntuch spytał przechodniów pierwszych lepszych z brzegu,
        czy jest tu gdzieś koryto, może nawet chlew?

        Ludzie objęli wieprza, setnie rozbawieni,
        rozumiejąc pytanie jako miły żart;
        a że był w garniturze, jak ci dżentelmeni,
        więc – swój facet, biznesmen, zakumplenia wart!

        Do knajpy zaprosili, takiej ze striptisem,
        by do różowych samic kwikać, chrumkać, wyć;
        dymiły po gorzale golone łby łyse,
        że czasem nie odróżnisz, czy czerep, czy rzyć.

        Nad ranem knur powracał z kompanią radosną
        przez śpiące Polaczkowo w tę stronę, gdzie chlew,
        śpiewajkę rycząc skoczną, fałszywą a sprosną,
        aż w oknach budził światła ten pierwotny zew.

        Rozmowy przeraźliwe w antraktach piosenek
        niczym pieprzny i wieprzny, twardy przekleństw stek,
        charkośmiechy, dowszipy o szipach panienek,
        plucie, szcianie po szcianie, ryńsztok, kanał, szciek.

        W tym stanie luzackiego interupojenia
        odyniec z ludźmi raźno puka do swych wrót;
        lecz mu locha w ryj rzuca, kwicząc z obrzydzenia:
        „Aleś się zeczłowieczył! Wracaj w ten wasz smród!” 1 Oxyvio, a mnie ten wiersz przeraził, jak jestem odporna, tak tutaj poległam. Koszmarna wizja ujęta w niewesołe słowa, te w wersy, zwrotki, całość. Np.    "Nad ranem knur powracał z kompanią radosną
        przez śpiące Polaczkowo w tę stronę, gdzie chlew,
        śpiewajkę rycząc skoczną, fałszywą a sprosną,
        aż w oknach budził światła ten pierwotny zew." - to mi przypomina staropolsczyznę i wiersz "Marchołt gruby a sprośny". Na pewno wiele pracy kosztował Cię ten utwór - neologizmy, interupjenia, zeczłowieczył, charkośmiechy, dowszipy o szipach panienek,
        plucie, szcianie po szcianie, ryńsztok, kanał, szciek. ileż tu nowatorskiego języka!. Ja miałam przesyt. Wybacz. Wiesz (znasz mnie na tyle, z moich utworów), że nie możesz posadzać o zakłamanie, bo nie jestem zakłamana.  Czym są owe "rozmowy przeraźliwe? Obgadywaniem. To tyle na teraz, muszę jeszcze pomyśleć nad całokształtem i znaczeniem o raz przesłaniem wiersza.  P.S. MAM NADZIEJĘ, ŻE NIE URAZIŁAM. OBIECUJĘ, PRZEANALIZUJĘ TEN WIERSZ WERS PO WERSIE, MAM NADZIEJĘ, ŻE SOBIE PORADZĘ. Pozdrawiam. j. Tak nad nim usiadłam. 
      • Gajowy Jerzyk ze wsi Przymiarki, kupił na targu żonie dwa garnki. Jeden zamięty, drugi wklęśniety. Dostał patelnią, na obiad skwarki.
      •   Chyba jednak ciut więcej :)
      • Gajowy Jerzyk ze wsi Polczyna lubił co ranek się powyginać. Fitness to mało, więc prężył ciało. Tak się naprężył, że nadwyrężył.
    • Ostatnio dodane

    ×